Wiadomości

Witkacy zatriumfował w Teatrze Miejskim

Znakomici szewcy: Filip Frątczak, Juliusz Warunek, Rafał Kowal
Znakomici szewcy: Filip Frątczak, Juliusz Warunek, Rafał Kowal fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Przypadek czy świadomy zabieg? "Szewcy", najnowszy spektakl Teatru Miejskiego z Gdyni, to ogromne zaskoczenie. Z połączenia wielu nierównych, momentami anachronicznych, a czasem wręcz pokracznych elementów powstała całość, która dała znakomity efekt.



W literaturze nic się nie skończyło, ani nie wyczerpało, chciałoby się powiedzieć oglądając najnowszą premierę w reżyserii Jacka Bunsha. Witkacy w jego wykonaniu brzmi tak, jak powinien. Bez zbędnych udziwnień, przepisywania i dopisywania aktualnych kontekstów. Wystawiony "po bożemu", zachwyca nowatorską formą i błyskotliwą diagnozą społeczną. Wyprzedza dokonania teatru niemieckiego niemal o wiek i wciąż wydaje się mieć znacznie więcej widzom dopowiedzenia, niż którykolwiek ze współczesnych dramatów.


Teatr to miejsce, w którym - na szczęście - wielu rzeczy nie sposób przewidzieć. Przerysowane gagi, kiepska scenografia, sztampowa reżyseria, to wszystko widzieliśmy już na gdyńskiej scenie wiele razy. Za każdym razem w równie niestrawnej formie. I nagle wszystko zaskoczyło. Posunięty do granic dobrego smaku obciach okazał się strzałem w dziesiątkę.

Na łamach miesięcznika "Teatr" Jagoda Hernik-Spalińska trafnie zauważa, że pozostawiony w spokoju Witkacy, spełnia wszystkie warunki teatru zaangażowanego społecznie. Po obejrzeniu gdyńskich "Szewców" pozostaje tylko przyklasnąć autorce. Bohaterowie sztuki żonglują konwencjami językowi również łatwo, jak refleksjami natury społeczno-filozoficznej. Popadają w przesadę, by po chwili poddać się wyrafinowanej autoanalizie. Z pozornego chaosu budują rzeczywistość, która można próbować odczytywać na każdym możliwym poziomie.


Niewątpliwie ogromna w tym zasługa samych aktorów. Wszyscy bez wyjątku grają znakomicie. Rzuceni na głęboką wodę, zmuszeni do przekroczenia wszelkich warsztatowych granic, instynktownie, niemal w każdym nadarzającym się momencie, próbują podszyć swoje sceniczne postacie choć odrobiną autentycznego człowieczeństwa. W konsekwencji partiom zagranym na tonach najwyższych towarzyszą momenty przepełnione absolutnym wyciszeniem, a nawet pełnym gorzkiej autorefleksji smutkiem.


Nie sposób nie wspomnieć o ogromnej pracy, jaką wykonał odpowiedzialny za ruch sceniczny Filip Szatarski. Gra Juliusza Warunka, Filipa Frątczaka, Elżbiety Mrozińskiej, Rafała Kowala czy Grzegorza Wolfa to w dużej mierze perfekcyjnie poprowadzony ruch. Co zaskakujące, wymyślony jakby wbrew aktorom, na przekór ich fizycznym możliwościom, uwierający równie mocno jak skomplikowany język ich scenicznych postaci.

Od lat nie widziałam na gdyńskiej scenie tak dobrego spektaklu. Z tym większa przyjemnością czekam na kolejną marcową premierę Teatru Miejskiego, "Świętą Joannę Szlachtuzów" w reż. Jarosława Tumidajskiego.

Opinie (11) 3 zablokowane

  • Serio?

    Rysuje porterty i je peyotle? ;-)

    • 0 0

  • hello ?

    czy byliśmy w tym samym teatrze i na tej samej sztuce ?

    Hello przecież niewypał straszny

    • 0 0

  • Szewcy to gniot jakich mało

    napisać coś takiego mógł tylko ktoś naprawdę nienormalny albo naćpany. A wiemy że ten "twórca" właśnie tak tworzył - najpierw porcja narkotyku, a potem "twórczość"
    proszę bardzo, nikt nie zabroni mu spisywać swoich chorych wizji. Ale dlaczego to wystawiać na scenie?
    Nie wiem jakie prawo było wtedy... W/g dziejszego jest przestępcą i powinien siedzieć "za posiadanie".

    • 0 0

  • super!!! super!!!!

    Spektakl tak zakręcony jak WItkacy!!! Niesamiwite przeżycie!!! Co za sztuka, szok dla mnie. Pporwało mnie i obezwładniło!!! Niesamowity WITKACY!!!!

    • 0 0

  • Ta recenzja to jakas pomylka

    Ten spektakl to porazka, a recenzja chyba jest sponsorowana

    • 0 0

  • według mnie bardzo dobry spektakl

    • 0 0

  • ten spektakl nie jest dobry (1)

    Uważam że ten spektakl nie jest dobry mówiąc oględnie...siedząc na widowni miałam wrażenie że byłam w jakimś prowincjonalnym teatrze...

    • 0 0

    • Taka prawda...

      Przykro to stwierdzić, ale była Pani w prowincjonalnym teatrze... Gdyby nie Raport, Gdynia byłaby teatralną mogiłą...
      PS. "Szewcy" nie są rewelacją, jak wiekszość sztuk w tym teatrze, smutne, lecz prawdziwe.

      • 0 0

  • to tu to tam

    to prawda sztuka nie jest arcydziełem,szkoda pracy aktorów którzy robili co mogli aby uratować owo przedstawienie,ale za to widać grono ludzi którzy na siłe probuja na forach upiększać Szewców rada - nie róbcie tego tylko zrobcie lepsza sztukę każdemu noga może się powinąć ,trzeba umieć się podnieść i jechać dalej - ja probuje zapomnieć o tym przedstawieniu nie chce się zniechęcić i każdemu to radzę .

    Przykro mi

    • 0 0

  • Recenzja sponsorowana

    To nie recenzja, tylko artykuł sponsorowany, a część komentarzy wpisana przez autorkę i pracowników teatru. Brawo

    • 0 0

  • Premiera

    Szanowni Państwo
    Szewcy to nie jest prosta rzecz, więc jeśli ktoś nie zrozumiał, nie wie o co chodzi - to nie zna Witkacego i ma problem. Bardzo dobre wystawienie "Szewców"

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

02

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Gdańsk w świątecznej komedii. "Miłość jest wszystkim" w telewizji
Świąteczny film o Gdańsku w telewizji
Filmy, które straszyły nas w dzieciństwie
Filmy, które straszyły nas w dzieciństwie

Kulinaria

Złociste i chrupiące. Skąd dobre frytki w Trójmieście?
Smaczne frytki w Trójmieście
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i dla smaku
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i smaku

Sprawdź się

Kiedy powstało Akwarium Gdyńskie?