Wielkie Fetowanie trwa

Najnowszy artukuł na ten temat Udana Feta na bastionach
"Izajasz" gdańskiego Teatru Ephata prostymi środkami opowiada o ocaleniu człowieczeństwa dzięki światłu wiary.
"Izajasz" gdańskiego Teatru Ephata prostymi środkami opowiada o ocaleniu człowieczeństwa dzięki światłu wiary. Anna Szczodrowska / Trojmiasto.pl

Trwa XIII Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA. Tłumy ludzi towarzyszą artystom na każdym kroku. I chociaż największe atrakcje zaplanowano na sobotę i niedzielę, pierwsze dwa dni festiwalu trzeba zaliczyć do udanych.



Tak wyglądał drugi dzień Fety.


Za nami już połowa Fety. Pierwszy dzień festiwalu (16 lipca) rozpoczął się w Muzeum Narodowym wystawą zdjęć z XII edycji Fety. Otwarcie festiwalu zbiegło się z inauguracją udostępnienia wirydarza (ogródu franciszkańskiego klasztoru) dla zwiedzających Muzeum Narodowe. Ogród będzie otwarty do końca września.

Zgromadzonych pod muzeum widzów na Plac Wałowy przeprowadził zespół włoskiego Teatro Tascabile di Bergamo, który w "Albatri" starał się opowiedzieć o losie albatrosów. Wędrowny tryb życia tych ptaków świetnie pasuje do wykorzystanej przez Włochów formuły parady. Jednak od części fabularnej znacznie lepiej wypadły popisy żonglerskie i cyrkowe gagi (jedna z aktorek zjechała z okna prywatnego mieszkania po linie).
Najbardziej ekscentryczny występ dwóch pierwszych dni festiwalu to "Zdziczały umysł" Krzysztofa "Leona" Dziemaszkiewicza.
Najbardziej ekscentryczny występ dwóch pierwszych dni festiwalu to "Zdziczały umysł" Krzysztofa "Leona" Dziemaszkiewicza. Anna Szczodrowska / Trojmiasto.pl

Czwartek był dniem teatrów z Trójmiasta. Oprócz znanych spektakli m.in. "Bio-Obiekt. Intro" Teatru Okazjonalnego, "Izajasz" Teatru Ephata, czy "Zdziczały umysł" Teatru Leon Krzysztofa "Leona" Dziemaszkiewicza, zobaczyliśmy przygotowaną na Fetę produkcję Mamadoo Fireshow i Gabinetu Ruchomych Obrazów "Be Our Guest" oraz dwie premiery - niezwykle plastyczną "Nić Ariadny" FETY - Teatru Na Spcjalne Okoliczności, zainspirowaną malarstwem Waldemara Marszałka oraz "Remus" Teatru Snów, na podstawie epopei kaszubskiej "Życie i śmierć Remusa" Aleksandra Majkowskiego.

"Nić Ariadny" ożywia obrazy Marszałka - np. scena z arbuzami, kobieta na koniu - chociaż reżyserka Elwira Twardowska wyraźnie odrzuca (i słusznie!) czystą plakatowość na rzecz bardziej rozbudowanych sekwencji, zainspirowanych którymś z obrazów zadomowionego w Trójmieście malarza. W labiryncie wysmakowanych plastycznie scen i korowodzie barwnych postaci, rozgrywa się też mityczna historia Ariadny i Tezeusza, chociaż oprawa wizualna zdecydowanie góruje nad częścią dramatyczną.

"Remus" w reżyserii Zdzisława Górskiego udanie łączy obrazowe scenki i wątek dramatyczny. Opowieść o wędrówce przez Kaszuby bohatera-narratora, reżyser (grający główną postać) przedstawił za pomocą szeregu prostych scen, w których Remus napotyka kolejne postaci, wywodzące się ze świata bohatera powieści Majkowskiego. Spotyka więc m.in. Trąbę, który staje się jego towarzyszem, do czasu aż Śmierć nie zbierze swojego żniwa, albo walczy ze złym duchem Kaszub strzelając do niego z procy.

Słabiej wypadają zbyt liczne, sztampowe sceny jarmarczne, mające podkreślać obcość głównego bohatera w realnym świecie. Nieco zbyt długi spektal broni błyskotliwa, liryczna scena finałowa, gdy Remus zamyka księgę życia (której lekturą rozpoczyna przedstawienie) i pogodzony ze Śmiercią ramię w ramię ciągnie z nią swoje łóże, udając się w ostatnią podróż.
Laxmi Pariyar oprócz tego, że napisała pierwszą konstytucję w dziejach Nepalu i jest posłem nepalskiego sejmu, lubi zwiedzać obce kraje oraz - co udowodniła podczas Fety - tańczyć i śpiewać.
Laxmi Pariyar oprócz tego, że napisała pierwszą konstytucję w dziejach Nepalu i jest posłem nepalskiego sejmu, lubi zwiedzać obce kraje oraz - co udowodniła podczas Fety - tańczyć i śpiewać. mat. prasowe

W piątek świetną, niezwykle żywiołową (i wybuchową dzięki dziesiątkom rac i petard) paradę urządzili Hiszpanie z Artristas pod tytułem "Lluvias de verano". Japońscy klauni z tokijskiego Ojarus, bawili zgrabną, oryginalną kompilacją gagów zaczerpniętych z własnej kultury, zremiksowanych ze zdobyczami cywilizacji zachodnioeuropejskiej (grupę Ojarus będzie można zobaczyć jeszcze dwukrotnie w niedzielę).

Niepodzianką festiwalu była wizyta Nepalczyków z Nepal Cultural Association, którzy zaprezentowali swoje tańce narodowe. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że wśród tancerzy była posłanka sejmu w Nepalu i autorka konstytucji tego państwa z 2008 roku - Laxmi Pariyar oraz inni wysoko postawieni notable ze stolicy Nepalu - Katmandu.

Gliwicki Teatr "A" przedstawił historię człowieka od zarania dziejów, opartą o kult ognia i kolejne "rytuały przejścia" - m.in. poznanie i panowanie nad ogniem, chrzest, śmierć na krzyżu (niezwykle efektowna scena ukrzyżowania w płomieniach). Dzień drugi Fety zakończyła parada bajecznie ucharakteryzowanych postaci "The Resurrection of Hentzivaldina" Teatru Arma z Izraela, wspartego polskimi wykowacami. Chętni zostali na koncert zespołu Kciuk and The Fingers wzbgocony o wizualizacje Artura Trzcińskiego "Madafaki".

Opinie (25) 1 zablokowana

  • preniesienie FETY w inne miejsce obnażyło amatorstwo organizatorów niestety

    jak chca robić FETĘ za nasze miejskie pieniądze to niech zatrudnią profesjonalistów od organizacji imprez, żebyśmy nie ganiali bez sensu z miejsca na miejsce, byli dobrze poinformowani i skomunikowani i jak zmieniają sie jakieś warunki ( np. pogodowe) umieli szybko podjąć decyzję, co dalej...

    • 4 2

  • akhe / wet wedding

    rosjanie to prawdziwe swiry. przysiegam.

    • 1 1

  • Feta wspaniala !

    Faktycznie sporo niedociągnięć, ale cóż to znaczy przy tak wspaniałej imprezie !
    Miejsce fantastyczne, publiczność kulturalna / dresiarzy na palcach policzyć /,
    spektakle niezapomniane . A jaka wspaniała promocja Dolnego Miasta !!!
    Czekamy na przyszłoroczną edycję !!!

    • 2 0

  • kompletny brak organizacji (1)

    Brak oznakowania, brak informacji, totalny brak organizacji i chaos...

    W piątek wieczorem publiczność usadowiła się wygodnie na zboczy aby po kilkudziesięciu minutach oczekiwania na rozpoczęcie się spektaklu ruszyć biegiem w zupełnie inne miejsce... Spektakl oczywiście już się zaczął, a wielu z "dobiegających" mogło zapomnieć o dobrym miejscu z widokiem na scenę.

    Pogoda to już inna sprawa, na która nie mamy wpływu... w sobotę w centrum festiwalowym, pytałam pół godziny przed spektaklem czy występ się odbędzie. Odpowiedź: tak odbędzie się mimo złej pogody. Tłumy ruszyły do "tajemniczego ogrodu" sceneria naprawdę bajeczna, ale co z tego. Wszyscy czekają w deszczu, po 30 min od planowanego rozpoczęcia przedstawienia przyszedł ktoś z obsługi i poinformował zmokniętych widzów, że "muzyka jest tylko dla stworzenia przyjemnego klimatu, ale żadne działania artystyczne się tu nie odbędą". Szkoda, że nie wiedzieli tego w tym całym festiwalowym centrum.

    W niedziele znów to samo. Na finałowy spektakl widzowie ustawili się na szczycie bastionu. Po 20 min przepychanek z ochroną, która jeszcze miała pretensje do publiczności, że publiczność nic nie wie.. a skąd mają wiedzieć??? więc po 20 minutach jakaś kobieta przekazała informacje, że spektakl wcale sie tu nie odbędzie, że zaczyna się zupełnie gdzie indziej a to jest scena końcowa. Przedstawienie było bardzo emocjonujące, jednak to bieganie za przemieszczającymi się aktorami, przepychanie się, żeby cokolwiek zobaczyć i wspinanie po mokrej trawie... no brak słów.

    Inicjatywa teatrów ulicznych jest świetna, miejsce w tym roku wybrali bardzo ciekawe, ale przydała by się lepsza organizacja, trochę lepszy przepływ informacji, jakieś oznakowanie. Przyjezdnym ciężko jest stwierdzoć, który bastion jest który i czy scena przy której czekają jest tą na której odbędzie się spektakl. Jasne, że trudno jest okiełznać tłumy przybywające na spektakle, ale gdyby kilka osób ustawionych wzdłuż tras łaczących sceny informowało publiczność, gdzie odbędzie się kolejny występ to było by znacznie mniej bałaganu.

    • 5 1

    • miejsce

      Tutejszym też trudno stwierdzić, który bastion jest który ;) To teren ciągle jeszcze nieodkryty, może Feta to zmieni.

      • 2 0

  • ZNAKOMITE ZAKOŃCZENIE (2)

    REWELACYJNE ZAKOŃCZENIE FESTIWALU!!!! BYLIŚMY

    • 0 2

    • Cos ode mnie ... (1)

      Organizacja ostatniego niedzielnego przedstawienia koszmarna. Masa ludzi manewrowana od jednego miejsca do drugiego. Nikt nic nie wie. Sam spektakl bombowy, doslownie :-) IMHO lokalizacja tegorocznej Fety koszmarna. Drugiego dnia przewiercono mi bak. Auto stalo tuz przy Centrum Festiwalowym, na parkingu, tuz kolo swiecacej latarni i przystanku autobusowego. Mam 12 letni samochod na gaz, paliwa w baku bylo 3 litry. Mam nadzieje, ze sie ch....je udlawicie tym paliwem.

      • 1 0

      • Z całego serca

        im tego życzę również, niech się udławią :) ale lokalizacja była ciekawa mimo wszystko.

        • 0 0

  • Gratuluję !!!

    Pomimo niesprzyjającej aury jestem bardzo zadowolony z tegorocznej Fety, lokalizacja poprostu boska. Były jakieś niedociągniecią przy starcie ostaniego wybuchowego spektaklu, ale to nic. Anglicy z historią dworcową byli super, teatr chyba z jakiejś budowlanki (sic!) teżdawał radę, ale najbardziej mi sie podobał spektakl pt. "Nić Adriadny". Wiadomo były też słabsze występy np ludowy spektakl Rosjan czy JApończycy (to że są z Japoni to jednak trochę za mało)

    PS. PIEPRZONY ZTK I ZTM JAK PISZE NA ROSKŁADZIE N6 o godz. 0.20 TO NIE O 1.00 DARMOZJADY JEDNE!!! No musiałem bo nie mogłem wytrzymać ;)

    • 2 0

  • autobusy

    kierowca podstawionego autobusu jadący do jelitkowa nie znał trasy, trasy nie było też rozpisanej na przystanku...

    • 0 0

  • (1)

    słobo.. wszystko to niemal podwórkowe występy.. póki co nic nie zchwyciło ale czego się tu spodziewać po tanich lokalnych gwiazdkach? Beznadziejne nagłośnienie, wszystko niedopracowane, niezorganizowane, występ mamadoo zupełna porażka, dziewczynom popsuło się wszystko chyba co tylko mogło- muzyka, wizualizacje.. echhh... Kolejne występy też słabe a publiczność zajmuje się tylko odganianiem komarów- trzeba przyznać że miejsce na fete wyśmienite ale te żarłoczne bestie zabierają całą przyjemność w siedzeniu na trawce..

    • 4 8

    • Sio nudny malkontencie

      Z chęcią wykupię Tobie one way ticket na Madagaskar, podaj tylko adres, abym dobrze zaadresował przesyłke...

      • 2 0

  • (1)

    Nowa lokalizacja jest wspaniała! Wielu gdańszczań na nowo odkryło piękne Stare Przedmieście i Bastiony! Mam nadzieję, że dzięki temu festiwalowi Plac Wałowi stanie się wkrótce mini-rynkiem z pubami!

    • 13 2

    • popieram

      Wielkie brawa za przeniesienie Fety w nowe miejsce. Wspaniała przestrzeń, urokliwe zaułki. Ożywiliście tę część miasta. Dzięki!

      • 3 0

  • Pavana (1)

    Pavana o 20:00 też będzie??

    • 0 0

    • Pavana o 20.00

      tez bedzie... okolice Placu Walowego

      • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Rozrywka

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Kiedy "Dar Pomorza" został przekazany Narodowemu Muzeum Morskiemu w Gdańsku?

 

Najczęściej czytane