Urodzinowa "Burza" w Teatrze Szekspirowskim

Pan wyspy - Prospero (Beata Passini, po prawej) w interpretacji Pawła Passiniego stał się męsko-żeńską hybrydą, z przesterowanym elektronicznie głosem. Kaliban (Jakub Mieszała) to prymitywny tubylec-niewolnik.
Pan wyspy - Prospero (Beata Passini, po prawej) w interpretacji Pawła Passiniego stał się męsko-żeńską hybrydą, z przesterowanym elektronicznie głosem. Kaliban (Jakub Mieszała) to prymitywny tubylec-niewolnik. fot. Dawid Linkowski / GTS

W Gdańskim Teatrze Szekspirowskim co roku pamiętają o swoim patronie. Z okazji 455. rocznicy urodzin Williama Szekspira do Gdańska przyjechał lubelski spektakl Pawła Passiniego - "Burza" neTTheatre i Centrum Kultury w Lublinie, składająca się z fragmentów kilku sztuk Szekspira. Po spektaklu zaproszono publiczność na okolicznościowy tort i rozmowę z twórcami przedstawienia.



Reżyser Paweł Passini "Burzę" uzupełnił o fragmenty "Hamleta" i "Króla Leara". W tym celu wprowadził postać demiurga - odruchowo kojarzonego z autorem sztuki, noszącego na głowie koronę niczym Król Lear Mariusza Bonaszewskiego. To on zaczyna spektakl, niemal leżąc przed niewielkim mikrofonem, znajdującym się w centralnym miejscu sceny. Wcześniej, gdy widzowie zasiadają na widowni, mamrocze pod nosem strzępy tekstów Szekspira, zlepek cytatów, które w większości wydadzą się nam znajome.

Repertuar Teatru Szekspirowskiego


Szekspir Bonaszewskiego jest wycofany, co raz zapada w letarg, zamyka się w swoich sztukach, rozprasza skojarzeniami. Siedząc pomiędzy widzami prowadzi narrację często równoległą wobec wydarzeń na scenie (świetny monolog o Tomku z "Króla Leara" czy podważający swój sens monolog "Być albo nie być" z "Hamleta"). To Szekspir u schyłku życia, który jednak nie przestaje być demiurgiem tego świata - to on zachęci rozdygotanego zaawansowanym stadium choroby Parkinsona, mającego wiele wspólnego z szamańskimi sztuczkami Prospera, by rozpoczął "Burzę" od rozmowy z Mirandą, której niedojrzałość i niewinność podkreślono opaską na oczach dziewczyny.

Mariusz Bonaszewski jako Szekspir, narrator-demiurg, komentuje losy bohaterów "Burzy" echem innych sztuk mistrza ze Stratfordu.
Mariusz Bonaszewski jako Szekspir, narrator-demiurg, komentuje losy bohaterów "Burzy" echem innych sztuk mistrza ze Stratfordu. fot. Dawid Linkowski / GTS
Ten zabieg nie jest przypadkowy. Gonzalo wraz ze swoją świtą noszą niemieckie, nazistowskie mundury. Przed laty podstępnie skazali na pewną, wydawałoby się, śmierć mediolańskiego księcia wraz z kilkuletnią córką, spuszczając ich ze statku na niewielkiej łódce. Prospero z Mirandą ocaleli jednak, docierając do wyspy, na której książę rozpoczął swoje panowanie od zniewolenia Kalibana i Ariela. Teraz pragnie zemsty.

Jerzy Limon o programie Teatru Szekspirowskiego


Uderza nietypowa, wręcz upiorna kreacja Prospera, doskonale zagranego przez Beatę Passini. Jej bohater porusza się o lasce, trzęsie przy każdym kroku, jest zmęczony życiem, wręcz gnie się pod jego ciężarem, a przy tym mówi sztucznie przesterowanym głosem. Nie mniej plastyczni są Ariel (Piotr Michalczuk) i Kaliban (Jakub Mieszała) - kostiumy autorstwa El Bruzdy bardzo wyraźnie ich dookreślają. Ariel to pozbawiony właściwości niemal przezroczysty duch, pragnący wolności, Kaliban jest prymitywnym, nieokrzesanym, półnagim tubylcem, zniewolonym przez Prospera.

Na scenie dominuje drewniana konstrukcja, przypominająca klatkę i szkielet statku, po którym poruszają się bohaterowie.
Na scenie dominuje drewniana konstrukcja, przypominająca klatkę i szkielet statku, po którym poruszają się bohaterowie. fot. Dawid Linkowski / GTS
Równie ciekawa jest scenografia Miro Nordyka Jurczuka. Zbudowano ją wokół dominującej nad wszystkim, kilkumetrowej drewnianej konstrukcji, po której poruszają się bohaterowie. Przywodzi ona na myśl klatkę, więzienie i szkielet statku. Prostymi środkami oddano sztorm oraz wzniecaną z inspiracji Prospera burzę. Ta ma służyć zemście, ale posłuży ostatecznie próbie rozgrzeszenia i odkupienia win, czego przyczyną pośrednio okaże się Miranda.

Jak to u Passiniego, siłą spektaklu są plastyczne obrazy i efektowne kreacje bohaterów oraz dobre wykorzystanie przestrzeni teatru.
Jak to u Passiniego, siłą spektaklu są plastyczne obrazy i efektowne kreacje bohaterów oraz dobre wykorzystanie przestrzeni teatru. fot. Dawid Linkowski / GTS
Grająca ją Anna Zachciał daje się zapamiętać nie tyle jako ciekawe świata i płci przeciwnej dziewczę, co jako wyemancypowana kobieta, która wygłosi współczesny manifest poświęcony swoim potrzebom i pragnieniom - to nawet nie bunt, tylko zamanifestowanie swoich granic i samodzielności, która pozwoli jej chwilę później pokochać Ferdynanda, syna oprawcy.

Reżyser od początku przestrzeń gry traktuje szerzej niż samą scenę - aktorzy poruszają się po widowni, wchodzą na każdą z galerii, zaś Szekspir Bonaszewskiego właśnie wśród widzów siedzących na parterze znajduje swoje miejsce i wraz z nami obserwuje kolejne zdarzenia, sporadycznie zabierając głos. Wprawdzie momentami, pomimo zaledwie 70 minut, spektakl wydaje się przegadany, ale nie zagadano jego rozwiązania.

Jesteśmy częścią wyspy Prospera i to do nas bezpośrednio skierowane jest ostateczne przesłanie spektaklu, w którym wszyscy bohaterowie, stojąc ramię w ramię i bijąc się w piersi, proszą o rozgrzeszenie. Ich nadzieję pokreślono pierwszym w tym roku otwarciem dachu teatru. To akt pojednania i odkupienia win, skierowany do nas, widzów. Od tego, czy potrafimy wybaczyć albo czy będziemy pielęgnować urazę, zależy, co dalej.

Opinie (18)

  • Fuj!!!!!!

    • 2 5

  • (13)

    Pan wyspy stał się żeńsko-męską hybrydą? Czy wszędzie jakieś chore wątki muszą być? Później płaczą ci artyści, że nikt nie chce płacić za oglądanie tego. Ostatnio na Walentynki był spektakl, gdzie latali z gołymi pindolami i ludzie w przerwie nie wrócili już na swoje miejsca.

    • 4 7

    • (12)

      Wydaje mi się, że zdecydowana większość teatrów nie narzeka na niską frekwencję ;)

      • 6 1

      • racja (3)

        Ten spektakl również był wyprzedany i ludzie siedzieli na wszystkich poziomach (parter, galerie).

        • 3 1

        • (2)

          W tym teatrze zapełnić salę nie jest trudno, to tylko kilkaset biletów, 100-200?

          • 0 4

          • (1)

            Odniosłam się do Twojego stwierdzenia, że "później płaczą ci artyści, że nikt nie chce płacić za oglądanie tego". Nie tylko w GTS, ale w znacznej większości teatrów (również większych) nie ma problemów z frekwencją. Spontaniczne wyście do teatru graniczy z cudem, więc treści, które Tobie nie odpowiadają("Pan wyspy stał się żeńsko-męską hybrydą? Czy wszędzie jakieś chore wątki muszą być?") innym pasują.

            • 4 0

            • skoro frekwencja zadowalająca

              To czemu takie dotacje od miasta.

              • 0 0

      • (7)

        Wydaje Ci się, większość to darmowe zaproszenia, w GTS tłumy są tylko na komercyjnych koncertach. Mało kto za to płaci z własnej woli.

        • 0 7

        • (6)

          Nie pisałam tylko o GTS, ale odniosłam się do komentarza osoby, która dopytywała "Czy wszędzie jakieś chore wątki muszą być?", co jej zdaniem przekłada się na słabą frekwencję. Zazwyczaj darmowe zaproszenia w teatrach obowiązują dla vipów z miasta, MKiDN, recenzentów itd. tylko podczas premier. Prawda jest taka, że teatry nie narzekają na frekwencje. Bardzo łatwo to sprawdzić - w większości przypadków spontaniczne wyjście do teatru jest niemożliwe, bo wszystkie bilety są sprzedane.

          • 5 0

          • (5)

            premier? nie tylko, połowa na każdym spektaklu to zaproszenia, dla sponsorów urzedników etc, licząc nawet 100 zł za bilecik z wpływów jest może 10 tysięcy zł a spektakl kosztuje więcej, nie mówiąc o tym że grają 3x i obejrzy to 600 sztuk

            • 0 1

            • (4)

              Wydaje Ci się! Zastanów się o czym piszesz: "połowa na każdym spektaklu to zaproszenia" - myślisz, że vipy to jacyś teatromaniacy, którzy chodzą bez przerwy do teatru i to ciągle na te same spektakle (bo przecież przedstawienia grają przez lata)? To tak nie działa! Na premiery wysyła się zaproszenia dla vipów z obowiązkiem potwierdzenia obecności. Potem może jakieś pojedyncze osoby będą chciały obejrzeć spektakl w innym terminie (pewnie jeżeli wieść się rozejdzie, że dobry spektakl), ale to jest garstka na wszystkie pokazy... W dominującej większości są to normalnie sprzedawane bilety.

              • 3 0

              • (3)

                no niestety tak albo oddają bilety znajomym

                • 0 0

              • (2)

                Błagam Cię! Ilu masz urzędników, sponsorów i vipów z miasta? A ile spektakli gra np. Wybrzeże rocznie (przypominam, że gra też w wakacje) na wszystkich scenach? Policz to, a potem zastanów się czy rzeczywiście "połowa na każdym spektaklu to zaproszenia". Chyba, że uważasz, że praca w UM w Gdańsku uprawnia do chodzenia za darmo do Muzycznego w Gdyni albo do Powszechnego w Warszawie i generalnie wszystkich teatrów w Polsce... :D. Twój komentarz brzmi tak, jakby rozsyłano każdemu vipowi po sto biletów, aby mógł chodzić, gdy tylko ma na to ochotę. Już widzę w wyobraźni jak pani sekretarka z UM w Gdańsku dzwoni do Muzycznego i mówi, że chce bilet za darmo na któryś tam spektakl, bo pracuje w urzędzie w Gdańsku.... Jak już wszystko obejrzą z repertuaru (nie jest to trudne) to potem chodzą drugi, trzeci i dziesiąty raz na to samo, aby - jak wskazujesz - stanowić połowę widzów na każdym spektaklu z zaproszeniami.... Takie bajki możesz opowiedzieć dzieciom. Pisałam, ale powtórzę - vipy dostają zaproszenie na premierę/otwarcie festiwalu (do potwierdzenia) z danego miasta.

                • 3 0

              • (1)

                To ja Cię błagam, nie jestem gostkiem, który zna to z opowieści tylko widzę to.

                • 0 4

              • To, że widzisz kogoś regularnie w teatrze to nie znaczy, że on jest na zaproszeniach. Również wiem jak to działa - mam bardzo dobrą znajomą w jednym z trójmiejskich urzędów (na stanowisku urzędniczym) i jedyne, co dostaje to zaproszenie na ostatnią generalną... Urzędnicy na wyższych stanowiskach - na premiery.
                Ale najlepiej siać ferment na forum, sugerować brednie :).

                • 2 0

  • W końcu Szekspir w Teatrze Szekspirowskim. Aż cały jeden spektakl.

    • 8 3

  • WSTYD

    W tym teatrze praktycznie nic się nie dzieje.
    Wstyd!

    • 6 7

  • Jeny, coś w końcu w tym pustym teatrze zagrali....

    Się nie spodziewałem.

    • 3 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Czy Czarna Sala Teatru Wybrzeże im. Stanisława Hebanowskiego to inicjatywa zupełnie nowa?

 

Najczęściej czytane