Wiadomości

stat

Uczta flamenco z Paco Pena Flamenco Dance Company

Gitary, taniec, śpiew - Paco Peña Flamenco Dance Company pozwala zaczerpnąć nieco gorącego hiszpańskiego słońca.


Flamenco to znaczniej więcej niż taniec. To część kultury hiszpańskiej, nierozerwalnie złączona z ognistym południowym temperamentem i techniką, którą poznaje się w domu i przekazuje z pokolenia na pokolenie. Pokazywanie flamenco przez grupy muzyczno-wokalno-taneczne podczas zagranicznych wojaży to trochę jak kibicowanie przed telewizorem. Ale i to może być przecież źródłem niezapomnianych przeżyć.



Charo Espino była ozdobą Paco Peña Flamenco Dance Company - zarówno jej niezwykle zmysłowy taniec, jak i kastaniety wtórujące gitarze lidera zespołu - Paco Peñi, na długo pozostają w pamięci.
Charo Espino była ozdobą Paco Peña Flamenco Dance Company - zarówno jej niezwykle zmysłowy taniec, jak i kastaniety wtórujące gitarze lidera zespołu - Paco Peñi, na długo pozostają w pamięci. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl
Marco Flores, Ángel Muñoz i Charo Espino - to jedyni tancerze "Flamenco Vive". Jednak wszyscy spisali się świetnie.
Marco Flores, Ángel Muñoz i Charo Espino - to jedyni tancerze "Flamenco Vive". Jednak wszyscy spisali się świetnie. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl
Muzyków Paco Peña Flamenco Dance Company przeważnie skrywał półmrok, a głównym elementem aranżacji przestrzeni była statyczna zmiana koloru tła za plecami artystów, przed kolejnymi numerami.
Muzyków Paco Peña Flamenco Dance Company przeważnie skrywał półmrok, a głównym elementem aranżacji przestrzeni była statyczna zmiana koloru tła za plecami artystów, przed kolejnymi numerami. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl
Formacja Paco Peña Flamenco Dance Company znana jest przede wszystkim dzięki charyzmatycznemu liderowi, Paco Peñi, pochodzącemu z hiszpańskiej Córdoby w Andaluzji - prawdziwego serca flamenco. Peña przez lata wyrobił sobie markę jednego z najlepszych gitarzystów flamenco (koncertował nawet z Jimim Hendrixem). Jednak podczas pokazów w Teatrze Muzycznym, ten dziś prawie siedemdziesięcioletni wybitny gitarzysta pozostał nieco w cieniu swojego zespołu (ocenę jego efektownego popisu solowego obniżają wyjątkowo częste, jak na artystę tej miary, nieczyste dźwięki).

Flamenco to ekspresja i żywiołowość, więc technika ma mniejsze znaczenie. Jednak właśnie technika wyróżnia zespół hiszpańskiego gitarzysty. Dwoje tancerzy i tancerka, solo, w duetach i tercecie zachwycali precyzją, poczuciem rytmu i tempem tańca (jedynie momenty tańca synchronicznego nie udawały się do końca). Oczywiście najbardziej efektowny w wykonaniu każdego z tancerzy był zapateado (taniec polegający na wystukiwaniu rytmu nogami), ale także wspólny, spokojniejszy, damsko-męski sevillanas budził podziw.

Artyści przygotowali nowy program zespołu Paco Peñi - "Flamenco Vivo", który wedle założeń jest zapisem autentycznego dialogu między muzykami a tancerzami, w niemal rodzinnej, domowej atmosferze. Na przeszkodzie do stworzenia takiej aranżacja stanęła przestrzeń Dużej Sceny Teatru Muzycznego, a raczej jej brak. Muzycy siedzieli w głębi sceny, najczęściej w półmroku. Oprócz nich i ich instrumentów były krzesła i białe płótno zamykające scenę za ich plecami. Dzięki światłom tło na tle którego hiszpańscy artyści wykonywali flamenco było raz niebieskie, raz żółte, innym razem białe czy czerwone.

Ta skromna, szczątkowa, niemal nieobecna oprawa scenograficzna i dystans co najmniej kilkunastu metrów, w jakim od widzów umieszczono trójkę tancerzy, trójkę gitarzystów i dwoje śpiewaków oraz bębniarza, utrudniała odbiór pięknych, przejmujących utworów. Było to widoczne szczególnie podczas pierwszej części koncertu, dużo bardziej statycznej niż druga. Po przerwie ożywienie wprowadziły kastaniety do akompaniamentu gitarze (gra i taniec zmysłowej Charo Espino) oraz dwójka świetnych tancerzy - Ángel MuñozMarco Flores.

Trudno mieć zastrzeżenia do artystów występujących gościnnie w Teatrze Muzycznym, bo w swój występ włożyli wiele serca, co gdyńska publiczność doceniła owacją na stojąco. Jednak w przypadku Paco Peña Flamenco Dance Company kolejny raz potwierdziło się, że reprezentatywne sceny Trójmiasta,nie pasują do kameralnego charakteru flamenco (podobnie było z występem w Filharmonii Bałtyckiej Tablao Flamenco Cordobes).

Pomimo niezwykłych popisów tanecznych i wokalnych, gorące spotkanie z flamenco odbiera się z tego powodu po prostu jak miły dla oka i ucha koncert, obfitujący w trudne techniczne elementy. Prawdziwą istotę flamenco odkryć można jedynie w przytulnych andaluzyjskich knajpkach.

Opinie (10)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

24

lipca

Kino Letnie w Orłowie 2019 Gdynia, Scena Letnia w Orłowie

05

sierpnia

07

sierpnia

Rozrywka

Spór o jarmark na skwerze Świętopełka. MTG częściowo ustępuje mieszkańcom
Spór o jarmark na skwerze Świętopełka
Tabaka, wódka, piwo i... nosze. Za nami Trójbój Kaszubski
Trójbój Kaszubski: jedyny taki wyścig

Kulinaria

Planuj z nami tydzień

Sprawdź się

Kiedy powstała Fundacja Theatrum Gedanense?