Statek w butelce. O "Żółtej łodzi podwodnej" Teatru Miejskiego

Zobacz nagranie próby "Żółtej łodzi podwodnej" na Darze Pomorza.


Po raz drugi w ostatnich latach żaglowiec "Dar Pomorza" staje się sceną Teatru Miejskiego w Gdyni. O ile jednak pierwszy grany tu tytuł - "Idąc rakiem" - jest dla tego teatru spektaklem wyjątkowym, o tyle "Żółta łódź podwodna" raczej do jego sukcesów nie nawiąże. Największym problemem spektaklu jest przeładowany biografią bohaterów tekst, który dużo lepiej sprawdziłby się jako scenariusz filmu.



Twórcy "Żółtej łodzi podwodnej" bardzo ambitnie podeszli do tematu-rzeki, jakim jest przedstawienie losów liderów The Beatles - Johna Lennona i Paula McCartneya. Wyjątkowe osobowości, niezwykle barwne życiorysy bohaterów, ekscesy, jakie odbywały się z ich udziałem, wreszcie głośne medialnie małżeństwa, rozpad grupy czy tragiczna śmierć Lennona to ogromny materiał i prawdziwe pole do popisu. Autor sztuki i zarazem kierownik literacki Teatru Miejskiego, Paweł Huelle, całą historię postanowił opowiedzieć z perspektywy dwóch fikcyjnych groupies obu muzyków - zapatrzonej w Lennona Polly oraz zakochanej w McCartneyu Molly. Poznajemy je jako zdziwaczałe hippiski w domu opieki społecznej, wspominające "stare, dobre czasy". To one przywołują bohaterów spektaklu, licytują się między sobą, która była bliżej z ukochanym muzykiem, wspominają ich występy i życie osobiste, na marginesie którego wedle własnych deklaracji same niekiedy się pojawiały, podróżując za muzykami po świecie.

"Żółta łódź podwodna" w reżyserii Krzysztofa Babickiego opowiedziana jest przez dwie zdziwaczałe, dawne groupies Johna Lennona i Paula McCartneya - Polly (Dorota Lulka, po prawej) i Molly (Elżbieta Mrozińska).
"Żółta łódź podwodna" w reżyserii Krzysztofa Babickiego opowiedziana jest przez dwie zdziwaczałe, dawne groupies Johna Lennona i Paula McCartneya - Polly (Dorota Lulka, po prawej) i Molly (Elżbieta Mrozińska). fot. Agnieszka Potocka / trojmiasto.pl
Ten ciekawy pomysł na "opowiedzenie" historii muzyków poprzedzony jest spoufalaniem się z widzami Szymona SędrowskiegoMoniki Babickiej, odgrywających później kluczowe role Johna Lennona i jego ukochanej Yoko Ono. Aktorzy w centralnym punkcie sceny poddawani są charakteryzacji. To łagodne wprowadzenie w spektakl wywołuje na widowni pewną konsternację i ma przekonać publiczność, że warto obejrzeć przedstawienie z pewnym dystansem, zaznaczonym choćby w wyglądzie aktorów, "nie udających" bohaterów sztuki lub - jak Rafał Kowal w peruce grający Paula McCartneya - wyglądających w stylizacji na postaci dramatu co najwyżej groteskowo.

Paweł Huelle deklarował, że w trakcie przygotowań do pracy bardzo dokładnie zbadał niezwykle bogatą literaturę poświęconą dwójce legendarnych Beatlesów. Jednak efektem tej pracy jest prosty dramat biograficzny, którego niemal wszystkie fakty bez trudu odnaleźć można w Wikipedii. Sztuka jest właściwie biograficzną litanią faktów z życia Lennona i McCartneya, w klarowny (momentami wręcz łopatologiczny) sposób streszczonych przez autora. W spektaklu wyreżyserowanym przez Krzysztofa Babickiego aktorzy po prostu referują obszerne fragmenty biografii najsławniejszych Beatlesów. Dość niefortunnie reżyser decyduje się na technikę niemal filmowego montażu, w którym przez większość spektaklu to Polly (Dorota Lulka) i Molly (Elżbieta Mrozińska) jako narratorki, komentują kolejne sceny i bohaterów. Pozostali bohaterowie pojawiają się w na chwilę przywołanej reminiscencji, urozmaiconej dobrze ułożoną playlistą największych hitów Beatlesów.

Głównymi bohaterami spektaklu są John Lennon (w tej roli Szymon Sędrowski) i Yoko Ono (Monika Babicka). Widzowie poznają dokładną biografię Lennona i zarys koncepcji artystycznych Ono.
Głównymi bohaterami spektaklu są John Lennon (w tej roli Szymon Sędrowski) i Yoko Ono (Monika Babicka). Widzowie poznają dokładną biografię Lennona i zarys koncepcji artystycznych Ono. fot. Agnieszka Potocka
Muzyka to przede wszystkim przerywniki między kolejnymi scenami. Usłyszymy m.in. "Ob-La-Di, Ob-La-Da", którym ubarwiono pierwsze nadejście Mordercy (Piotr Michalski), czy "All You Need is Love", w akompaniamencie którego na scenę przychodzą John Lennon z Yoko Ono, wręczając widzom kartki z pacyfistycznym hasłem "Make love, not war". Nie zabraknie także "Hej Jude", podczas której Lennon z Ono wykonują sekwencję obscenicznych gestów wobec Dziennikarza (Dariusz Szymaniak), nawiązując do słynnego happeningu "Bed-In for Peace", gdy na znak protestu wobec wojny w Wietnamie przyjmowali dziennikarzy w swoim pokoju hotelowym, cały czas spędzając razem w łóżku. Na liście evergreenów są ponadto m.in. "Let It Be", "Yellow Submarine" (do którego bezpośrednio nawiązuje tytuł sztuki) czy "Yesterday".

Najbardziej brakuje tu jednak dobrych dialogów. Sama sztuka Huellego, jak i spektakl Babickiego, to właściwie recytowane monologi i krótkie, niemal filmowe migawki z przeszłości artystów, połączone z fatalnie reżysersko skomponowaną (i równie źle napisaną) narkotyczną wizją Lennona i McCartneya, w której spotykają zmarłego menedżera zespołu Briana Epsteina (Grzegorz Wolf), zdradzającego muzykom (i widzom, oczywiście) przyszłe losy bohaterów. Ożywienie na scenie wprowadza jedynie konfrontacja Yoko Ono i Lindy McCartney (Beata Buczek-Żarnecka), przedstawionych jako architektki rozpadu Beatlesów, rywalizujące o schedę po zespole dla swoich mężów.

W najciekawszej scenie konfrontacji kobiet dwóch najsłynniejszych Beatlesów - Yoko Ono z Lindą McCartney (Beata Buczek-Żarnecka - po prawej) na wierzch wychodzą dawne żale i wzajemne pretensje do siebie obu muzyków i ich partnerek.
W najciekawszej scenie konfrontacji kobiet dwóch najsłynniejszych Beatlesów - Yoko Ono z Lindą McCartney (Beata Buczek-Żarnecka - po prawej) na wierzch wychodzą dawne żale i wzajemne pretensje do siebie obu muzyków i ich partnerek. fot. Agnieszka Potocka
W trudnych dla aktorów (grających na podpokładzie fregaty "Dar Pomorza" tuż obok widzów) warunkach, cały zespół Miejskiego radzi sobie ledwie przyzwoicie. Najlepiej wypada duet McCartneyów, w wykonaniu Beaty Buczek-Żarneckiej i Rafała Kowala oraz zniesmaczony swobodnym stylem życia Lennona Policjant (Andrzej Redosz). Z dwójki narratorek bardziej przekonująca jest poruszająca się na wózku inwalidzkim Molly Elżbiety Mrozińskiej. Poprawni w rolach Lennona i Ono są Szymon Sędrowski i Monika Babicka. On gra zblazowanego lowelasa i niegrzecznego chłopca, ona swoją rolę opiera na erotyzmie bohaterki i emploi nierozumianej artystki. Zdecydowanie nie są to jednak szczególne aktorskie osiągnięcia, bo tekst oraz inscenizacja na dobrą sprawę żadnemu z aktorów nie dają szansy na rozwinięcie skrzydeł.

Szkoda, że Krzysztof Babicki sztukę Huellego wystawia wprost, choć umowna scenografia Marka Brauna - wielkie łoże, związane ze wspomnianym happeningiem Lennona i Ono, stół, za który służy płyta winylowa i kwiatki, pielęgnowane przez pensjonariuszki domu opieki - dawała szansę na grę skojarzeń, która świetnie funkcjonuje w finale sztuki, gdy rozbrzmiewa nostalgiczne "Imagine" Johna Lennona w tle. Spektakl sprawdza się za to jako powtórka z historii The Beatles, ubarwiona serią największych przebojów grupy. Jednak "Dar Pomorza" bez szkody dla przedstawienia zamienić by można było na każdą inną scenę. Podobnie jak sprzedawane naprzeciwko żaglowca pamiątkowe statki w butelkach, zgrabnie opakowano tę opowieść w muzykę jednej z najważniejszych grup rockowych na świecie. Kolekcjonerzy wspomnień znajdą tu coś dla siebie. Inni niekoniecznie.

Opinie (16) 3 zablokowane

  • Panu już podziękujemy.

    • 7 9

  • Tragifarsa (1)

    Historię zespołu i poszczególnych członków, trawiłem przez 50 lat od 1963/64 roku. To, co przedstawił "autor" w swej "opowieści" zakrawa na chichot.. Typowe dla twórczości osób, dla których ważne są fakty powierzchowne. Przeczytanie, jak zaznaczył A. Rudziński (...) niemal wszystkie fakty bez trudu odnaleźć można w Wikipedii. (...) Panie Huelle, pisz Pan o wszystkim tylko nie o The Beatles - to nie dla Pana temat.

    • 18 4

    • Marudzenie

      Jak w teatrze Szekspir i Dostojewski z dialogami to marudzenie że klasyka, jak Grass na Darze, to marudzenie o cos tam znowu innego. Jakieś kompleksy?
      Ciekawe, że na tak zarecenzowany spektakl prawie nie sposób kupic biletu bo rozeszły się jak ciepłe bułeczki.
      Pozdrawiam teatralnie !

      • 8 2

  • Pop

    Byłem, widziałem, nie bolało. Pop spektakl na dżinsy i piwko w marinie.

    • 10 2

  • Całkiem dobrze się oglądało.

    Opowieść o czasach, kiedy byliśmy piękni i młodzi, choć, (w przeciwieństwie do Beatlesów) niebogaci.

    • 6 2

  • Fajne, nawet bardzo.

    Sztuka bardzo miła w odbiorze, dwie grupie, jako przerywnik bardzo fajny pomysł. Gra aktorów w większości przypadków bardzo dobra (rewelacyjny Piotr Michalski), jak zwykle niestety psuje lekko przyjemność oglądanie Pani Babicka (tak samo gra we wszystkim co widziałem, poza Biesami), aż dziwię się, że aktorzy chcą z nią grywać, ona jest w stanie zepsuć odbiór każdego spektaklu. Całe szczęście reszta aktorów potrafi grać i dzięki nim przyjemnie ogląda się Żółtą łódź podwodną.

    • 13 5

  • Zabójca

    Pan Piotr Michalski rewelacyjny!!! Brawo!!!

    • 12 0

  • Ten recenzent to malkontent

    A ja bylam dzis (wtorek) dzieki zaproszeniu od radia Gdansk i baaardzo mi sie podobalo. Byc moze ze zadaniem recenzenta jest szukac jakiejs dziury i sie czepiac. Ale mi - choc nie jestem zbyt wyrobiona - zdaje sie ze nie ma czego krytykowac. Sztuka byla ciekawa i dowcipna dzieki pomyslowi z dwoma podstarzalymi fankami. Bylo sporo dobrych dialogow. Aktorzy grali dobrze. Scenografia (wnetrze zaglowca) najdoskonalsza z mozliwych. Czego wiecej wymagac? Wiecej usmiechu i radosci z zycia szanowni redaktorzy! :)

    • 14 5

  • Muzyka niesamowita.

    • 7 1

  • Opinia do filmu

    Zobacz film "Żółta łódź podwodna" na Darze Pomorza

    właśnie ta sztuka :)

    Musze powiedzieć że byłem na tym z żoną. Sztuka dla osób dorosłych bo padają nie cenzuralne słowa. Fajni aktorzy , dobrze wykonana , słowem podobało nam się. Do tego atmosfera w tym miejscu i mała liczba oglądających bez tłumów jak to zazwyczaj też robi wrażenie. Nie przeciągając polecam a jeśli są osoby lubiące Bitelsów i z tamtych lat , na pewno będą zadowolone.

    • 3 1

  • Opinia do filmu

    Zobacz film "Żółta łódź podwodna" na Darze Pomorza

    Byłem praktykantem na Darze Pomorza kiedy powstali Beatelsi

    Na statku panowała żelazna dyscyplina. Chief Kwiatkowski w imieniu komendanta Jurkiewicza rękoma i głosem bosmanów Pawełka , Felka ganiali niemiłosiernie. Byliśmy tylko numerami - a swój 74 pamiętam do dziś. Jednak przetrwanie dawało możliwości zwiedzania świata i lepszego życia. Muzykę Beatlesów można było posłuchać z RWE. Po latach odwiedziłem w Liverpoolu klub Beatlesów. Nawet najlepsza sztuka , nie jest w stanie przedstawić tamtych czasów.

    • 5 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Legenda Radmoru - wystawa
Legenda Radmoru - wystawa
wystawa
lis'20 7-29.08
Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu

Sprawdź się

Sprawdź się

Gdańsk posiada wyjątkowe muzeum, w którym co roku organizowane są wydarzenia muzyczno-artystyczne, niespotykane w innych miastach Polski. Jakie to muzeum?

 

Najczęściej czytane