Wiadomości

Czy to bajka, czy to nie bajka? Po premierze "Bajki o bajce"

Jeśli chodzi o aktorstwo, to cała czwórka wykonawców spisała się znakomicie. "Bajka o bajce. Szczęśliwy koniec". Teatr Gdynia Główna.
Jeśli chodzi o aktorstwo, to cała czwórka wykonawców spisała się znakomicie. "Bajka o bajce. Szczęśliwy koniec". Teatr Gdynia Główna. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Teatralna kumulacja w Trójmieście: sześć premier w trzy dni trwa w najlepsze. Tak jak zapowiadaliśmy, trwający właśnie weekend to prawdziwy wysyp teatralnych premierowych obfitości. W sobotę, 12 października, w Teatrze Gdynia Główna odbyła się jedna z ogłaszanych premier - "Bajka o bajce. Szczęśliwy koniec" Pierre'a Gripariego w reżyserii Ewy Ignaczak Teatru Stajnia Pegaza.



"Bajka o bajce. Szczęśliwy koniec" to trzecia i ostatnia część historii o przygodach królewicza Pipo i księżniczki Popi na podstawie książki Pierre'a Gripariego pt. "Bajka o księciu Pipo, o koniu Pipo i o księżniczce Popi" ("Histoire du prince Pipo, de Pipo le cheval et de la princess") w tłumaczeniu Grażyny Szadkowskiej. Scenariuszem i reżyserią tryptyku zajęła się Ewa Ignaczak, która wróciła do tego tekstu po latach (w 1998 roku wystawiła go pod tytułem "W poszukiwaniu siebie").

Bajka o bajce: terminy grania spektaklu


W pierwszej części, która miała premierę ponad trzy lata temu, poznaliśmy rodziców Pipo oraz dzieciństwo i młodość księcia. W drugiej z kolei, granej przed rokiem, ukazane są losy księżniczki Popi. Trzecia część przedstawia spotkanie bohaterów. Ale wpierw czeka ich długa podróż po Krainie, Do Której Nikt Nigdy Nie Chodzi, gdzie w bibliotece, prowadzonej przez Białego Szczura, spróbują przeczytać Księgę Swojego Życia. Ale to nie jedyne wątki tej opowieści...

Przeczytaj także: Powędruj za Pipo. O "Bajce o księciu Pipo..." w Teatrze Gdynia Główna

Jest ich znacznie więcej - mamy bowiem do czynienia z konwencją metateatralną, co z jednej strony stanowi atrakcyjną formę dla całej opowieści, ale z drugiej niestety może być niezrozumiane przez małego odbiorcę. Spektakl zaczyna się od motywów iście szekspirowskich, takich jak śnienie bohaterki (autorki bajki) oraz samo snucie historii - opowiadanie bajki, poszukiwanie jej zakończenia, a także powtarzanie odtwarzanych scen, w których aktorzy odgrywają co rusz inną postać.

Cała sekwencja w bibliotece była najlepszym momentem w spektaklu. "Bajka o bajce. Szczęśliwy koniec". Teatr Gdynia Główna.
Cała sekwencja w bibliotece była najlepszym momentem w spektaklu. "Bajka o bajce. Szczęśliwy koniec". Teatr Gdynia Główna. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl
W tym swoistym chaosie jest jednak metoda - wszak mamy do czynienia z marzeniem sennym (a tu prawa logiki i tok przyczynowo-skutkowy nie obowiązują), a ponadto za pomocą takiego sprytnego zabiegu twórcy odsyłają nas do poprzednich części tej historii. Pytanie jednak, czy to na pewno będzie czytelne dla dzieci? Szczerze wątpię i przyznać muszę, że zgadzam się z moim redakcyjnym kolegą Łukaszem Rudzińskim, który pisał o poprzednich spektaklach, że mają "trudną i dość specyficzną formę". Z racji tego trafią według mnie bardziej do rodziców niż do dzieci.

Przeczytaj także: Werbalna podróż z Popi. O "Bajce o księżniczce Popi i smoku Tarabistraku"

Trudna forma to nie wszystko - pozostaje jeszcze kwestia trudnych tematów. Oczywiście nie ma takich spraw, o których nie powinniśmy rozmawiać z najmłodszymi - ale jednak to, jak rozmawiamy, oraz to, jakich słów i środków używamy, ma znaczenie. W tym przypadku przywołanie kwestii religijnych (ksiądz i wiara w Boga) czy chorowanie na raka nie jest ani udane, ani w ogóle potrzebne. Wiele razy w trakcie przedstawienia miałam zresztą poczucie, że twórcy bawią się konwencją dla samej zabawy i robią spektakl raczej dla dorosłych.

Podobnie jak pojawiające się trudne i straszne sceny z wojskiem oraz z postacią smoka. Potwór, który zabija i o tym mówi, który jest zły i chce przestać być taki, ale nie potrafi - autentycznie przeraża dzieci, zwłaszcza w trakcie sceny, gdy dwójka aktorów kotłuje się z tyłu scenografii i w tym czasie smok "zjada" żołnierza, a potem wychodzi i podchodzi do dzieci. Nie wiem zupełnie, po co to było, zwłaszcza że brak jest w tym jakiegoś morału czy przesłania - smok chce być dobry, ale nie umie. Nic z tego nie wynika.

Spektakle dla dzieci w Trójmieście


Jednakże mimo wszystkich tych mankamentów "Bajka o bajce" ma swój urok. Przede wszystkim z racji swojej plastyki teatralnej i używania specyficznych środków teatralnych, które odwołują się do wyobraźni małego i dużego widza (choć niestety często tylko przez tego drugiego są odczytane). Bardzo dobrym pomysłem było również wykorzystanie w spektaklu lalek (rodzaju kukiełek), którymi operowali aktorzy "podwajając" postaci Pipo i Popi oraz Bajki (świetnie sobie z tym poradzili Małgorzata Polakowska i Jakub Grzybek).

W ogóle jeśli chodzi o aktorstwo, to zarówno wyżej wymienieni, jak i pozostali odtwórcy, czyli Ida Bocian oraz Bartłomiej Sudak, (którzy z kolei najlepiej wypadli w scenie w bibliotece oraz w scenie odgrywania koników), spisali się znakomicie. Widać, że ta konwencja jest im bliska, służy im taka forma wyrazu oraz że odnajdują się i czują się bardzo dobrze w tej stylistyce.

Scena, w której aktorzy odgrywają konie, należała do jednej z najciekawszych w spektaklu. "Bajka o bajce. Szczęśliwy koniec". Teatr Gdynia Główna.
Scena, w której aktorzy odgrywają konie, należała do jednej z najciekawszych w spektaklu. "Bajka o bajce. Szczęśliwy koniec". Teatr Gdynia Główna. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl
Sprawdziły się również umowne, plastyczne kostiumy, w tym sporo czerni, a także symboliczne dekoracje ograniczone do minimum, gdzie każdy przedmiot "gra" kilka różnych rzeczy i jest wykorzystywany na rozmaite sposoby. To wszystko zdecydowanie podniosło poziom całości i zadziałało na plus w odbiorze spektaklu.

Wspomniana scena - czy raczej, lepiej powiedzieć, cała sekwencja w bibliotece - była bodaj najciekawszym, ale i najmocniejszym momentem spektaklu. Po pierwsze dlatego, że napięcie rośnie - bohaterowie są coraz bliżej spotkania i poznania Księgi Życia, a po drugie wspinanie się laleczek po wysokim stosie bibliotecznych szufladek okazało się chwytem bardzo teatralnym (choć pytanie, czy któreś dziecko skojarzyło w ogóle, co to za szufladki).

Warto podkreślić, że wszelkie starania reżyserki oraz całej ekipy, aby spektakl był plastyczny i zbudowany na symbolicznych scenach czy znakach teatralnych, są godne pochwały. Cieszy mnie to, że dzieciaki mogą obcować z różnymi rodzajami ekspresji teatralnej i poznawać różnorodne techniki i sposoby opowiadania na scenie. Jednak chyba warto byłoby na przyszłość dokładniej przemyśleć kwestie odbiorcy i sprecyzować, do kogo kierowane jest przedstawienie. Wiele młodszych dzieci siedzących wokół mnie nudziło się, bało się lub po prostu nie rozumiało niektórych momentów "Bajki...".

Nie zmienia to jednak faktu, że cały projekt, który można chyba nazwać miniserialem teatralnym dla dzieci, jest bardzo ciekawy. Można by się pokusić o zagranie wszystkich trzech części blokiem w ramach teatralnego maratonu. Na pewno odbiór całości byłby nieco inny niż oglądanie w dużych odstępach czasu pojedynczych odcinków. Sugerowałabym jednak, by zrobić to raczej dla starszego odbiorcy.

Opinie (5) 1 zablokowana

  • Było kiedys kino Bajka w Gdańsku.

    • 4 0

  • Byłam, widziałam... (3)

    Dziecko momentami było przerażone, chwilami zdezorientowane, tylko czasem uśmiechnięte.
    Podsumowałabym ten spektakl - jako kolejny etap w procesie brutalizacji dzieciństwa.
    Szkoda, że coraz mniej prawdziwej, dziecięcej bajki z łatwym, do zrozumienia dla dzieci, morałem.
    Zamiast przyjemnych, po spektaklu, rozmów z dzieckiem, było wyjaśnianie rzekomego sensu przedstawienia i tłumaczenie m.in. kwestii przybijania dzieci nożami do stoły (lub chyba drzwi?).
    Damy sobie jednak spokój z takim "dziecięcym" teatrem.

    • 7 4

    • (1)

      Zgadzam się. Córka również bardzo przeżywała to przybijanie dzieci nożami do stołu. Spektakl ciekawy ale na pewno nie dla dzieci. Szkoda że bajki przestały być bajkami...

      • 1 2

      • Ale czy wiesz, że to nie jest współczesna bajka? Powstała w 1985 roku. Poza tym zauważ, że to właśnie te wszystkie stare bajki i baśnie są oparte na przemocy, więc nie pisz, że "bajki przestały być bajkami", bo idąc Twoim tokiem rozumowania (zgodnie z którym bajka ma być infantylną opowieścią o wszechogarniającej radości) - bajki NIGDY nie były takimi naiwnymi bajkami. Ta forma powstała właśnie po to, aby mówić dzieciom o otaczającym ich świecie, który bywa brutalny.

        • 2 2

    • Mamo M., ale przecież niemal każda bajka jest oparta na brutalności. Czerwony Kapturek, który został zjedzony przez wilka to nie jest brutalność? Szewczyk Dratewka zabijający smoka czy w ogóle wszystkie bajki ze smokami i potworami, które się zabija, rozrywa im brzuchy albo zmusza się do picia wody ze strumieni po to, aby się w nich utopiły itp. itd. Przecież to norma. Dzieci chcesz edukować pokazując im tylko to, że złych można zabijać, a dobrych nie można? Czyli w dzień osiemnastych urodzin chcesz dziecku powiedzieć: wiesz co, tak naprawdę świat jest oparty na niesprawiedliwości, więc nawet jak będziesz dobrym człowiekiem to może Cię spotkać sporo kar i przykrości? Powodzenia w takim razie dla dziecka. Bajki właśnie służą temu, aby dzieci oswajać z rzeczywistością, ale w przystępnej formie. Dobry spektakl nie polega na tym, że po jego końcu mówi się: "Ale fajnie! To teraz idziemy na lody?" i szybko się zapomina o tym, co się widziało, tylko dobry spektakl staje się przyczynkiem do dyskusji. Chcesz czy nie - wystawiłaś temu spektaklowi świetną recenzję.

      Poza tym, wspominasz z tego spektaklu jedno zdanie. Nawet tego przybijania dzieci nożami do stołu NIE przedstawiono, tylko jednym zdaniem o tym powiedziano. Cała historia kończy się jednym wielkim happy endem (Popi i Pipo, ale także ich koniki żyją długo i szczęśliwie!), więc jak typowa bajka.

      • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19

września

23. Festiwal Jazz Jantar Gdańsk, Klub ŻAK

19

września

III Międzynarodowy Festiwa... Gdańsk, Pałac Opatów

02

października

10 Tenorów Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Przypadek Tomasza Komendy. Recenzja filmu "25 lat niewinności"
Recenzja filmu "25 lat niewinności"
Planszówki, konsole i Virtual Reality. Graj w gry w Trójmieście
Graj w gry w Trójmieście

Kulinaria

Oktoberfest w PG4 to już tradycja
Oktoberfest w PG4 to już tradycja

Sprawdź się

Cenioną w środowisku Wrocławską Nagrodę Poetycką Silesius w 2010 roku otrzymał trójmiejski poeta...

 

Najczęściej czytane