Wiadomości

Powędruj za Pipo. O "Bajce o księciu Pipo..." w Teatrze Gdynia Główna

Najnowszy artukuł na ten temat

Dzieci, czyli kłopoty. O trójmiejskim spektaklu "Mayday 2"

Losy bohaterów "Bajki o księciu Pipo i jego czerwonym koniku" poznajemy w dwóch przestrzeniach Teatru Gdynia Główna. Na zdjęciu Ida Bocian i Bartłomiej Sudak.
Losy bohaterów "Bajki o księciu Pipo i jego czerwonym koniku" poznajemy w dwóch przestrzeniach Teatru Gdynia Główna. Na zdjęciu Ida Bocian i Bartłomiej Sudak. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

"Bajka o księciu Pipo i jego czerwonym koniku" jest bajką o tyle trudną w odbiorze przez młodsze dzieci, że umieszczoną w niełatwej dla nich do zrozumienia konwencji teatralnej. Podczas spektaklu wędrujemy za bohaterami po przestrzeni Teatru Gdynia Główna, by poznać tę ciekawą, ale też dość ponurą, dla najmłodszych nie zawsze zrozumiałą historię.



Ewa Ignaczak, reżyserka spektaklu, do bajki Pierre'a Gripariego wraca po 18 latach (w 1998 roku wystawiła ten tekst pod tytułem "W poszukiwaniu siebie"). Nowa bajka Teatru Gdynia Główna opowiada historię króla i królowej oraz ich ukochanego i wyczekiwanego dziecka, księcia Pipo. Para królewska nie miała potomka, co było powodem smutku i zgryzot. Ani ksiądz, ani lekarz nie potrafili królowi pomóc, więc król udał się do Wielkiej Czarodziejki z Kresów Wód, która mieszka w "Kraju-do-którego-idzie-się-tylko-we-śnie".

W Sklepie z Dziećmi, które się Urodzą król szuka dziecka wśród publiczności nim jego wybór padnie na Pipo.
W Sklepie z Dziećmi, które się Urodzą król szuka dziecka wśród publiczności nim jego wybór padnie na Pipo. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Dotarcie tam dla ciekawskiego króla nastręcza pewnych trudności, podobnie jak wybór syna w "Wielkim Sklepie z Dziećmi, które się Urodzą". To tym trudniejsze, że każde dziecko ma prawo odmówić przyszłemu rodzicowi, przez co ten straciłby na rok możliwość otrzymania dziecka. Wybór króla padł na budzącego największe zainteresowanie przyszłych ojców Pipo, ale by cieszyć się synem, musiał przekonać go, że na królewskim zamku będzie mu najlepiej. I nie wiadomo, czy nie podzieliłby losu innych ojców, gdyby nie obietnica dania mu czerwonego konika na 15. urodziny.

W ten żartobliwy sposób Pierre Gripari i twórcy spektaklu opowiadają o potrzebie posiadania dziecka, które szybko dojrzewa, nabiera samodzielności i błyskawicznie się uczy, uwzględniając nieco złośliwie pojęty materializm, od którego w życiu nie da się uciec. W dniu 15. urodzin Pipo zapada na dziwną chorobę, z której nikt nie potrafi go uleczyć aż do momentu, gdy król przypomina sobie o obietnicy.

Ewa Ignaczak dokonała w adaptacji wielu praktycznych skrótów w bajce Gripariego, skupiając się na głównych wątkach z pierwszej części bajki (nie ma choćby księżniczki Popi, zredukowany został motyw opowiadania bajek, którymi Pipo musi zapłacić za gościnę w Schronisku dla zabłąkanych dzieci, odrzucono zupełnie wątek wojska czy smoka). Z całej opowieści pozostała przede wszystkim podróż Pipo na czerwonym koniku w rozmaite miejsca oraz tęsknota za rodzicami i dzieciństwem, pozostawianym nieuchronnie za sobą wraz z dorastaniem.

Choć aktorzy w rolach Karła i Czarownicy zmienili mimikę i sposób gry, dla niektórych dzieci zmiana dobrych, kochających rodziców w złych, była mało zrozumiała.
Choć aktorzy w rolach Karła i Czarownicy zmienili mimikę i sposób gry, dla niektórych dzieci zmiana dobrych, kochających rodziców w złych, była mało zrozumiała. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Motyw drogi znajduje swoje odbicie w strukturze spektaklu, w którym publiczność wędruje za bohaterami po przestrzeni Teatru Gdynia Główna - wraz z królem do krainy Wielkiej Czarodziejki z Kresów Wód i z powrotem na zamek rodziców Pipo, a potem już z księciem Pipo do wulkanu, gdzie koń poniesie go wprost na spotkanie Karła i podstępnej Czarownicy. Przechodzenie z miejsca w miejsce jest dla dzieci największą atrakcją przedstawienia i zarazem jego najlepszym pomysłem (prostym i udanym chwytem jest też poszukiwanie przez króla odpowiedniego dziecka wśród publiczności z lupą w ręku).

Trójka aktorów: Bartłomiej Sudak (Król, Karzeł), Ida Bocian (Królowa, Wielka Czarodziejka z Kresów Wód, Czarownica, Kobieta ze Schroniska dla zabłąkanych dzieci) i Łukasz Dobrowolski (książę Pipo) gra z pełnym zaangażowaniem, oddając bajkę Gripariego oszczędnymi środkami, bazując na słowach i dla dzieci czasem mało zrozumiałych teatralnych gestach (np. wylewanie wody z imbryka na podłogę jako symbol płaczu i smutku). Najlepiej wypadają sceny najbardziej plastyczne, z wykorzystaniem stołu na kółkach, który staje się wagonem sypialnym pociągu, którym król podróżuje do "Kraju-do-którego-idzie-się-tylko-we-śnie" czy czerwonym konikiem, na którym książę Pipo widowiskowo uczy się jeździć.

Największą sympatię szybko zjednuje sobie Łukasz Dobrowolski w roli ciekawego świata księcia Pipo.
Największą sympatię szybko zjednuje sobie Łukasz Dobrowolski w roli ciekawego świata księcia Pipo. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Jednak cała bajka jest dla dzieci dość trudna w odbiorze (nawet agresywne, przypominające dziecięcą sprzeczkę, "wręczenie" biletu do krainy snów budzi wśród mniejszych dzieci niepokój) i w niektórych momentach nie do końca zrozumiała (szczególnie "metamorfoza" Króla i Królowej w złego Karła i podstępną Czarownicę jest dla dzieci, pomimo zmiany mimiki i stylu gry przez aktorów, mało czytelna). Spektakl jest jednak dobrze zagrany przez całą trójkę aktorów, z której największą sympatię zyskuje oczywiście książę Pipo - w wykonaniu Łukasza Dobrowolskiego to bohater obdarzony naturalną ciekawością świata, patrzący na niego naiwnie i prostolinijnie, więc dla dzieci najbardziej wiarygodnie.

Są w "Bajce o księciu Pipo i jego czerwonym koniku" momenty, gdy dzieci mocno angażują się w akcję i podpowiadają księciu Pipo, że ma do czynienia ze złymi bohaterami. Jednak całe przedstawienie ma trudną i dość specyficzną formę, która może trafić w równej mierze do dzieci, jak i ich rodziców. Fakt, że wiele kwestii nie zostaje przez reżyserkę wyjaśnionych wprost, co świetnie sprawdza się w repertuarze dla dorosłych, tutaj powoduje wśród dzieci konsternację. Tak jest choćby z (bardzo zresztą mądrym) finałem bajki, która nie każdemu przypadnie do gustu.

Opinie (13) 4 zablokowane

  • Pipo to już przegięcie, ale z czerwonym koniem .....

    buhahah

    • 3 12

  • Panie Redaktorze!

    Czy ma Pan dzieci? Jeśli tak, powinien Pan się orientować, że najmłodsi lubią być zaskakiwani. Nie zawsze muszą wszystko rozumieć, bo przecież kto z nas tak naprawdę rozumie, czym jest przemijanie i zamknięty cykl życia? Spektakl bardzo udany i zupełnie inny niż to, co oferują naszym dzieciom pozostale trójmiejskie sceny. No i kolejny dowód na to, że Ewa Ignaczak wróciła do świetnej formy.

    • 24 2

  • Uwaga (1)

    W zasadzie spektakle TGG trudne są, ale nie jest dla mnie jasne, czy aby nie na skutek nieudolności zespołu.

    • 3 15

    • To niech Pan/Pani pójdzie na "Pipo" i się przekona ;)

      • 10 1

  • Skandal (4)

    Kolejne przedstawienie w tym finansowanym z ukrycia teatrze. Może czas opublikować skąd i ile poszło na to g... kasy, aby mogły się pewnie Panie w teatr pobawić.

    • 2 28

    • (1)

      Same skandale wszędzie! No i jeszcze w rocznicę zamachu! :d

      • 14 2

      • Hańba! ;)

        • 11 1

    • uuu kolejny zazdrośnik

      • 8 1

    • SKANDAL

      a był pan na spektaklu?? czy głównie o księgi chodzi??

      • 0 0

  • Jest Ksiezna Pippa to

    moze byc ksiaze Pipo.

    • 8 2

  • Dzieci rozumieją więcej niż się dorosłym wydaje.

    Nie trzeba im wykładać wszystkiego na tacy i mówić tylko o przyjemnych rzeczach. Rodzice wychowali mnie na oryginalnych baśniach braci Grimm i Oscara Wilde'a, a nie na słodkim, infantylnym świecie Walta Disney'a, i do dziś jestem im za to wdzięczna.

    • 12 0

  • Dzieci wyszły z przedstawienia zachwycone!

    Byłam na przedstawieniu z grupą pierwszoklasistów, którym spektakl bardzo się podobał. Dzieci momentalnie "kupiły" konwencję przedstawienia i było dla nich jasne, że stół "gra" konia, że aktorzy grają różne postacie itp.
    Zaraz po zakończeniu spektaklu usłyszałam spontaniczny okrzyk "Jeszcze raz! Od nowa!", a po wyjściu z teatru długo rozmawialiśmy od treści bajki i o przedstawieniu. Myślę, że to najlepsza i najbardziej szczera recenzja spektaklu.
    Polecam serdecznie - to przedstawienie i dla dzieci, i dla dorosłych.

    • 11 0

  • Nasza mama czarodziejka

    Jak nasza Mama odczarowała wielkoluda
    https://www.youtube.com/watch?v=472WWnTNHho

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19

września

23. Festiwal Jazz Jantar Gdańsk, Klub ŻAK

19

września

III Międzynarodowy Festiwa... Gdańsk, Pałac Opatów

02

października

10 Tenorów Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Przypadek Tomasza Komendy. Recenzja filmu "25 lat niewinności"
Recenzja filmu "25 lat niewinności"
Planszówki, konsole i Virtual Reality. Graj w gry w Trójmieście
Graj w gry w Trójmieście

Kulinaria

Oktoberfest w PG4 to już tradycja
Oktoberfest w PG4 to już tradycja

Sprawdź się

Jedynym w Polsce przeglądem spektakli musicalowych w Polsce jest...?

 

Najczęściej czytane