Wiadomości

Werbalna podróż z Popi. O "Bajce o księżniczce Popi i smoku Tarabistraku"

Główna bohaterka "Bajki o księżniczce Popi i smoku Tarabistraku" w wykonaniu Małgorzaty Polakowskiej jest naturalną przewodniczą małoletnich widzów po świecie bajki Gripariego.
Główna bohaterka "Bajki o księżniczce Popi i smoku Tarabistraku" w wykonaniu Małgorzaty Polakowskiej jest naturalną przewodniczą małoletnich widzów po świecie bajki Gripariego. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Historia księżniczki Popi to dalszy ciąg bajki Pierre`a Gripariego, którą pod tytułem "Bajka o księciu Pipo i jego czerwonym koniku" poznała publiczność Teatru Gdynia Główna zobacz na mapie Gdyni dwa i pół roku temu. Jednak "Bajka o księżniczce Popi i smoku Tarabistraku" pozostawia spory niedosyt zarówno w formie, jak i samej konstrukcji przedstawienia, trudnego w odbiorze dla trzy- czy czteroletniego widza.



Przeczytaj także: Powędruj za Pipo. O "Bajce o księciu Pipo..." w Teatrze Gdynia Główna

Pomysł, by stworzyć dwa spektakle oparte na jednym tekście Pierre'a Gripariego jest ciekawy i oryginalny. Za pierwszym razem dzieci poznały losy królewicza Pipo, który na swoim dzielnym koniku przemierzał świat. Teraz twórcy przedstawienia przybliżają pominięte wtedy wątki opowieści - cała historia przedstawiona jest z perspektywy księżniczki Popi, której losy mają z królewiczem Pipo wiele wspólnego. Ojciec księżniczki, marząc o militarnych sukcesach wpada na pomysł, aby skorzystać z magicznej mocy dziecka.

Mocarstwowe plany ojca księżniczki Popi (Piotr Mahlik) podsyca jego doradczyni (w tej roli Ida Bocian).
Mocarstwowe plany ojca księżniczki Popi (Piotr Mahlik) podsyca jego doradczyni (w tej roli Ida Bocian). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
W tym celu udaje się do "Wielkiego Sklepu z Dziećmi, które się Urodzą" szukając takiego, które może spełnić jego oczekiwania. Popi jest właśnie taką osóbką, ale niełatwo ją przekonać do wyboru króla na ojca, bowiem w tym sklepie dziecko, aby się urodzić, musi samo chcieć trafić do określonego kandydata na rodzica. Gdy Popi trafia do taty, ten szybko zapomina o swoich obietnicach wprowadzenia pokoju na świecie i chce zmusić ją do pomocy w spełnianiu swoich ambicji. Nieszczęśliwa Popi zostaje uwięziona, jednak słyszy głos królewicza Pipo, który jako duch nawiedza ją we śnie i umożliwia ucieczkę. Dziewczyna postanawia poszukać go w rzeczywistości. Po drodze oczywiście napotyka na wiele przeróżnych przygód, włącznie z wizytą u strasznego smoka Tarabistraka.

Zobacz, jakie wydarzenia czekają widzów w Teatrze Gdynia Główna.


Reżyserka Ewa Ignaczak w wielu miejscach nawiązuje do poprzedniej inscenizacji prozy Gripariego. Scena w sklepie z dziećmi w krainie Wielkiej Czarodziejki z Kresów Wód, która mieszka w "Kraju-do-którego-idzie-się-tylko-we-śnie" jest na tyle podobna do tej z poprzedniego spektaklu, że najmłodsi widzowie bez trudu zidentyfikują po "szufladkach z dziećmi" i kostiumie Czarodziejki. Również podróż ojca Popi do tego miejsca nie różni się zbytnio od tego, w jaki sposób podróżował przyszły tata królewicza Pipo.

Jednym z ciekawszych momentów spektaklu jest spotkanie księżniczki Popi ze smokiem Tarabistrakiem.
Jednym z ciekawszych momentów spektaklu jest spotkanie księżniczki Popi ze smokiem Tarabistrakiem. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
W dowcipny sposób rozbudowano wątek wyboru rodziców. Księżniczka Popi początkowo szuka sobie mamy lub taty... pośród widzów, pytając na przykład dzieci, czy nie chciałby jej jako siostry. Kłopoty zaczynają się wraz z pojawieniem się "ducha" - od tego momentu opowieść staje się coraz bardziej chaotyczna. Kolejne przygody dziewczynki zaskakują charakterem luźno połączonych scenek bez bliższych związków przyczynowo-skutkowych. Zrezygnowano z motywu wędrówki po kolejnych lokalizacjach spektaklu, a ponieważ podróż bohaterki jest przede wszystkim przez nią relacjonowana, dzieci tracą koncentrację na wydarzeniach.

Są w bajce momenty, na które dzieci reagują żywiołowo - tak jest, gdy Popi opowiada swoją historię w Schronisku dla zabłąkanych dzieci, obrazowo pokazując, jak jechała na koniu, lub podczas spotkania ze smokiem Tarabistrakiem. Jednak zdecydowana większość pozostaje statyczna i opowiadana przez aktorów z ruchem zredukowanym do minimum. Pewnie dlatego główną atrakcją pozostają korony, które każde dziecko otrzyma przy wejściu, co bardzo sprawnie zostało włączone w przygody Popi.

Największą uwagę dzieci budzą momenty, w których aktorzy zwracają się do nich bezpośrednio.
Największą uwagę dzieci budzą momenty, w których aktorzy zwracają się do nich bezpośrednio. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Aktorzy spektaklu wypadają dobrze, odpowiednio wkomponowując się w opowieść. Największą uwagę budzi oczywiście księżniczka Popi w wykonaniu Małgorzaty Polakowskiej, obdarzona naturalną ciekawością świata i naiwnością, jaka wielu dzieciom wyda się bliska. W roli jej ojca sprawdza się Piotr Mahlik. Wszelkie epizody wiedźm, czarodziejek i królewskich doradców udanie kreuje Ida Bocian. Także Jakub Grzybek w roli nawiedzającego Popi we śnie ducha królewicza Pipo wypada nieźle, chociaż z racji roli nie ma zbyt wielu szans, by zaistnieć w spektaklu na dłużej.

Reżyserka umiejętnie wykorzystuje rekwizyty (żołnierzyki, korony czy "kostium" smoka Tarabistraka), dzięki czemu poszczególne sceny są wystarczająco plastyczne, by pobudzić wyobraźnię dziecka. Niestety, forma spektaklu nie jest szczególnie atrakcyjna dla młodego widza. Nadmiar tekstu i statyczne sceny utrudniają odbiór prezentowanych zdarzeń, o których aktorzy głównie opowiadają, zamiast je zagrać. Bardzo rozczarowuje pozbawione puenty zakończenie spektaklu, niezrozumiałe dla dzieci pragnących poznać dalsze losy księżniczki Popi. Szkoda, że interesująca koncepcja ukazania rewersu opowieści królewicza Pipo nie doczekała się atrakcyjniejszej teatralnie realizacji, bo opowieść ta ma większy potencjał, co udowodniła pierwsza część bajki Gripariego.

Opinie (5)

  • Podobne odczucia (2)

    Mam podobne odczucia jak autor artykułu. Jak dzieci przestała ciągnąć fabuła to myślałem, że choć postacie dadzą radę zaciekawić najmłodszych widzów. Gdy i to się wyczerpało to już szmery zniecierpliwienia stawały się coraz częstsze. Najgorsze było to, że moja córeczka powiedziała że następnym razem pójdziemy do kina bo taki teatr jej się nie podoba. Ja się z jej argumentami zgodziłem, szkoda tylko już straconej okazji na zainteresowanie teatrem.

    • 5 3

    • Spektakl który warto obejrzeć

      Trzeba zabrać córkę do Teatru Miejskiego na Śnieżkę i krasnoludków (z humorem, smakiem, dobra muzyka)

      • 1 0

    • to żadna stracona okazja, trzeba po prostu zobaczyć inne spektakle! polecam repertuar teartru miniatura, są tam dokładnie oznaczone preferencje wiekowe, albo inne teatry - np. w gdyńskim Konsulacie Kultury?

      • 0 0

  • Ale śliczna ta księżniczka.

    Gratuluję urody.

    • 8 0

  • trochę inne spojrzenie

    A ja nie zgodzę się z autorem. Byłam z dwójką dzieci - 3 i 8 lat. Chłopcom bardzo się podobała bajka i takie niespodziewane przeskoki akcji. Młodszego urzekła Księżniczka. Starszemu podobało się rozwiązanie sytuacji problematycznych. Spektakl niekonwencjonalny, wprowadzający widza w prawdziwy świat Teatru. Mało tego spektakl niosący też przesłanie dla dorosłych. Abyśmy zastanowili się czy faktycznie dotrzymujemy obietnic danych dzieciom. Zdecydowanie polecam.

    • 4 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

02

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Gdańsk w świątecznej komedii. "Miłość jest wszystkim" w telewizji
Świąteczny film o Gdańsku w telewizji
Kolejny amerykański sukces gdańskiej aktorki
Amerykański sukces gdańskiej aktorki

Kulinaria

Jesienne kiszonki - dla zdrowia i dla smaku
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i smaku
Złociste i chrupiące. Skąd dobre frytki w Trójmieście?
Smaczne frytki w Trójmieście

Sprawdź się

Jak nazywa się styl architektoniczny, którego przykładem jest Zielona Brama w Gdańsku?