Pomposa i Pomposo - nowa propozycja opery nie zachwyciła dzieci

Bohaterami opowieści były dwie przyjaciółki - Pomposa (Magdalena Nanowska) i Pomposo (Paulina Wilczyńska), lubiące teatralne przygody i chętnie zapuszczające się w nowe muzyczne krainy.
Bohaterami opowieści były dwie przyjaciółki - Pomposa (Magdalena Nanowska) i Pomposo (Paulina Wilczyńska), lubiące teatralne przygody i chętnie zapuszczające się w nowe muzyczne krainy. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

W minioną niedzielę spektaklem "Pomposa i Pomposo" Opera Bałtycka zainaugurowała nowy cykl wydarzeń familijnych. Propozycja ta okazała się mało atrakcyjna - scenografia była uboga, scenariusz dość chaotyczny, a mali widzowie nie mieli możliwości się wykazać, bo okazji do interakcji było niewiele.



Opera Bałtycka ma swoich sympatyków nie tylko wśród dorosłej, ale i bardzo młodej publiczności. Prezentowany w ubiegłym roku cykl Opera Tu!Tu! cieszył się ogromną popularnością i uznaniem, a niedzielne, rodzinne wyjścia do opery były swoistym rytuałem. Kilkuletnie dzieci były znakomicie zaznajomione z operową etykietą, podczas koncertów zachowywały się grzecznie, pozwalając sobie na nieco swobody tylko wówczas, kiedy aktorzy oczekiwali od publiczności interakcji. Ze spektakli wychodziły wyposażone w wiedzę, którą przekazali im wykonawcy. A dzieci chłonęły tę wiedzę jak gąbka - czasem rodzice zapamiętali mniej niż one.

Zobacz też: Opera Tu! Tu! - wartościowa propozycja dla dzieci i dorosłych

Papageno - Kamil Pękala i Papagena - Joanna Nawrot.
Papageno - Kamil Pękala i Papagena - Joanna Nawrot. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl
Dlaczego opisuję cykl ubiegłoroczny, skoro relacja dotyczy propozycji najnowszej? Dlatego, że wykonawcy nie musieli zaczynać od zera - otrzymali bowiem "w spadku" po Operze Tu!Tu! cudowną, otwartą i chętną wejść w interakcję publiczność. Wystarczyło tę publiczność oczarować i sezon byłby sprzedany do ostatniego miejsca. Niestety, publiczność zachowała przezorność i nie wyprzedano nawet inauguracji - podczas spektaklu o godz. 13 widownia nie była zapełniona nawet w połowie.

Zresztą nie tylko widownia straszyła pustkami, ale i scena, bo scenografia była niezwykle uboga i ograniczała się raptem do kilku prowizorycznych rekwizytów. Bohaterami opowieści były dwie przyjaciółki - Pomposa (Magdalena Nanowska) i Pomposo (Paulina Wilczyńska), lubiące teatralne przygody i chętnie zapuszczające się w nowe muzyczne krainy. Kiedy ich przyjaciel Kompozytor zaginął, podobnie zresztą jak jedyny egzemplarz partytury stworzonego przez niego dzieła, postanowiły ruszyć z pomocą. Wsparcia udziela im Wielki Dur (Rafał Sambor) - agent do muzycznych zadań specjalnych.

Choć opis fabuły wydaje się spójny, scenariusz autorstwa Piotra Kosewskiego okazał się bardzo chaotyczny. Główne bohaterki miotały się po scenie, robiąc przerwy jedynie na wykonanie operowych arii. Jako że scenografia była uboga, wręcz symboliczna, a i kostiumy nie robiły wrażenia (jedno i drugie autorstwa Zuzanny Kubicz), chwilami nie było na czym oka zawiesić.

Zobacz też: Piotr Kosewski: powiedziano mi, że na aktora jestem za chudy

Widownia, podczas ostatniego z dwóch niedzielnych spektakli, świeciła pustkami.
Widownia, podczas ostatniego z dwóch niedzielnych spektakli, świeciła pustkami. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl
Kiedy tytułowe bohaterki wyruszyły do krainy Papagena (Kamil Pękala) i Papageny (Joanna Nawrot), aby tych dwoje pogodzić i zachęcić do śpiewu w duecie, spodziewałam się kostiumowego szaleństwa. Tymczasem zarówno mozartowski ptasznik, jak i jego wybranka serca ucharakteryzowani zostali dość groteskowo, a jedynym ptasim atrybutem były okręcone wokół szyi pierzaste boa.

Scenariusz, jak wspomniałam, był bardzo chaotyczny, więc i reżyser (Tomasz Valldal-Czarnecki) miał niewielkie pole do działania. Kiedy główne bohaterki odgrywały scenę uprowadzenia Kompozytora, jedno z dzieci skomentowało "mamo, ja się boję!". Brakowało również interakcji z publicznością, a przecież tego wyczekują dzieci. W fabułę wpleciono wprawdzie kilka pytań rzucanych w stronę widowni, jednak to zbyt mało, aby oczarować i zaangażować małych widzów. Najbardziej przykre wydaje się jednak to, że spektakl familijny w świątyni sztuki, jaką jest opera, miał znikome walory edukacyjne i był słaby pod względem muzycznym - oprawę muzyczną stanowiło raptem kilka arii przy akompaniamencie fortepianu (Liana Krasyun-Korunna).

Informacje na temat wszystkich imprez dla dzieci znajdziesz w naszym kalendarzu


Mali widzowie komentowali, że Wielki Dur został ucharakteryzowany na wzór Szalonego Kapelusznika z filmu "Alicja w Krainie Czarów" w reż. Tima Burtona.
Mali widzowie komentowali, że Wielki Dur został ucharakteryzowany na wzór Szalonego Kapelusznika z filmu "Alicja w Krainie Czarów" w reż. Tima Burtona. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl
Całość trwała niespełna 50 minut, a zakończenie było tak nagłe i nieoczywiste, że kiedy opadła kurtyna, widzowie zaczęli się zastanawiać, czy to aby nie przerwa. Być może dlatego oklaski były tak skromne i nie było mowy o jakimkolwiek bisie - publiczność niezwłocznie udała się do wyjścia.

Dzieci były wobec twórców mało krytyczne i niektóre deklarowały, że chętnie wybiorą się ponownie. Ich rodzice jednak w większości zdania nie podzielali:

- Pomiędzy tym, co zobaczyłam dzisiaj, a w czym uczestniczyliśmy w ubiegłym roku, widzę ogromną przepaść. Było to doświadczenie dziwne, ale aby wyciągnąć logiczne wnioski, muszę najpierw ochłonąć - mówiła po zakończeniu jedna z mam.
Pierwszy spektakl z cyklu "Pomposa i Pomposo" trudno zaliczyć do udanych, ja jednak tej propozycji nie skreślam. Jeśli twórcy projektu wyciągną wnioski, zadbają o atrakcyjność wizualną i wciągną małych widzów do wspólnej zabawy, być może uda im się wkraść w łaski publiczności. Życzę im tego z całego serca.

Zobacz fragment spektaklu

Opinie (40) 1 zablokowana

  • słyszałam coś innego

    Czytałam pewną opinię na jednym z portali dla rodziców, iż było to świetne wydarzenie. Mamy tu opinie jednej mamy, może warto było spytać o zdanie jakąś większą grupę docelową. Lubię wydarzenia dla dzieci w Operze, traktują dzieci poważnie i nie serwują im banalnej rozrywki.

    • 2 0

  • faktycznie -nowe gorsze

    • 2 0

  • Ojoj (1)

    Mocna recenzja, powinniśmy wspierać takie produkcje zwłaszcza dla młodych widzów, cieszę się że jest coraz więcej spektakli tak jak np.tytułowy spektakl czy musical Kosmos w teatrze Szekspirowskim

    • 2 0

    • Nie można wspierać takiej tandety

      Nie można wspierać takiej tandety. Wspierać należy wydarzenia wartościowe, bo nie można dzieci karmić byle czym. W moim odczuciu ocena bardzo słuszna. Nie ma co silić się na eufemizmy skoro spektakl okazał się klapą.

      • 1 0

  • Polecamy koncerty w nowym Konsulacie Kultury. Są tam spotkania muzyczne dla dzieci. Na ostatnim była fajna atmosfera i super muzyka.

    • 1 0

  • Pani redaktor (2)

    Pani redaktor chyba zapomina się, prowadzac koncerty czy festiwale z ramienia koncertow edukacyjnych firmowanych przez filcharmonie wspiera jedyna jej sluszna grupe realizatorow, recenzujac negatywnie wszystkie inne dzialania edukacyjne na polu muzycznym. Niestety, nie powinno sie brac za pisanie recenzji samemu biorac udzial w tego typu wydarzeniach, ale lapie sie wszystkie sroki za ogon.

    • 1 7

    • Ortografia sugeruje

      Że autorką komentarza jest jakaś sopranistka

      • 0 0

    • przestańcie się poniżać

      Artyści, to do WAS, jak w tytule!

      • 4 0

  • Recenzja bardzo ostra. Nazwiska wyciagniete. Jakbym byla odtworczynia roli, to bym chyba depresji dostala.

    • 1 1

  • Gdybym miał dzieci, poszedłbym (2)

    Paulina ma świetny kontakt z dziećmi, Magda zawsze dużo pozytywnej energii. Obie przepięknie śpiewają. Bogatsza scenografia rozpraszałaby dzieci. To był spektakl rozrywkowy, ale też edukacyjny. Słowo, przekaz,morał, nie zasłaniające całość fajerwerki.

    • 2 6

    • O zesz

      Dawno sie tak nie uśmiałem...

      • 0 5

    • Gdybyś raz poszedł to więcej byś tego błędu nie chciał popełnić

      Gdybyś raz poszedł to więcej byś tego błędu nie chciał popełnić. To sztuka jest mega kiepska i nie ma co mydlić ludziom oczy targetem czy wizją artystyczną. Gdyby autorzy mieli odrobinę przyzwoitości to przeprosili by publiczność i obiecali poprawę. Bo w to, że naprawdę myślą, że to jest dobre, nigdy nie uwierzę.

      • 3 4

  • Tato ja chce isc na kolejny odcinek! (2)

    Mieszkamy w Warszawie I bylismy na weekend w Gdansku. Pogoda w niedziele niestety nie dopisala ale polecono nam zajecia w operze. Nasz starszy syn byl zachwycony. Byl bardzo wsluchany I aktywnie uczestniczyl. Bylo mu bardzo smutny, ze Tak szybko sie skonczylo. Gdybysmy mieszkali blizej na 100% bylibysmy na kolejnym odcinku.
    Przekaz Prosze Dziekuje przepraszam Tak bardzo potrzebny ! Dziekujemy

    • 14 9

    • słabą ofertę musza mieć w tej Warszawie (1)

      skoro dzieci zadowalają się czymś takim. Disco polo pewnie też słuchają.

      • 4 8

      • Gdybym sluchal disco polo Nie bral bym dzieci do opery.
        Pozdrawiam cie buraku

        • 1 2

  • Żle sprecyzowano target i stąd brak feedbacku.

    Zalecam więcej coachingu.

    • 2 2

  • Bo my Polacy to tylko na wykresach się znamy (3)

    i na targetach, celach i inicjatywie własnej. W tym jesteśmy najlepsi. A sztuka nie na tym polega.

    • 6 7

    • Żle sprecyzowano target i stąd brak feedbacku.

      • 1 0

    • No przecież właśnie się okazało... (1)

      ...że kontent nie skorelował się z targetem. A więc słabo się znamy.

      A sztuka wymaga pieniędzy, bo zmarli z głodu artyści, względnie wymęczeni chałturami, niczego sensownego nie zagrają. Tak więc, bez wykresów nie obejdzie się.

      • 2 1

      • przecież nie zabrakło pieniędzy, w artykule nic o tym nie było

        • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych Feta, odbywający się w różnych przestrzeniach Gdańska, przez 20 lat nie zawędrował nigdy na: