Wiadomości

stat

Ludzie Trójmiasta: Jarek Rebeliński - teatr potrzebny do życia

- Przede wszystkim zależy mi na tym, by przestać myśleć o osobach niepełnosprawnych jak o beneficjentach pomocy społecznej. Żeby najpierw je zauważyć, później poznać, a na końcu - wiele się od nich nauczyć. Nawet jeśli wydają się inni, jest to piękna inność - tłumaczy Jarek.
- Przede wszystkim zależy mi na tym, by przestać myśleć o osobach niepełnosprawnych jak o beneficjentach pomocy społecznej. Żeby najpierw je zauważyć, później poznać, a na końcu - wiele się od nich nauczyć. Nawet jeśli wydają się inni, jest to piękna inność - tłumaczy Jarek. fot. Weronika Pochylska​

Założyciel i reżyser Teatru Poza Tym, Teatru Pedagogów oraz integracyjnego Teatru Razem. Inicjator i założyciel nieformalnej grupy IM+, działającej na rzecz środowiska osób z niepełnosprawnością intelektualną. Jarosław Rebeliński jest kolejnym bohaterem cyklu "Ludzie Trójmiasta", w którym opisujemy historie niezwykłych mieszkańców Gdańska, Gdyni i Sopotu. Miesiąc temu pisaliśmy o Gosi Cieślak i Oli Kulińskiej z Trójmiejskiego Banku Żywności, a kolejnymi bohaterami będą Ola Zaorska i Krystian Kulik, którzy z pasji do florystyki, płyt winylowych i tańca uczynili sposób na życie.



Początek

Tuż pod główną sceną Gdańskiego Archipelagu Kultury Teatr "Razem", który ma tutaj swoją siedzibę, właśnie spotyka się pierwszy raz po wakacjach. Jego członkowie: Łukasz, Jarek, Wojtek, dwóch Michałów, Marysia, Gosia, Halszka, Marta i dwie Natalie siedzą w okręgu, każdy po kolei zabiera głos. Są osoby z zespołem Downa i niepełnosprawnościami intelektualnymi, ale także ci, którzy nie muszą zmagać się z żadnymi zaburzeniami. Jest czas na głębokie refleksje o obejrzanych przez ten czas spektaklach i zabawne opowieści wprost z biwakowych namiotów. Niektórzy przynieśli ulotki o festiwalach teatralnych, które udało im się odwiedzić. Każdy z najwyższą uwagą czyta, ogląda i dotyka kolorowe broszury, ja również, gdy przychodzi moja kolej. Jestem tutaj od dziesięciu minut, czuję się jak u siebie.

Dyskusję prowadzi Jarek Rebeliński - 40 lat, charakterystyczna czapka z daszkiem na głowie, skłonność do żartów z jednoczesnym poważnym podejściem do wszystkiego, czym chcą podzielić się z nim aktorzy. Po rozmowie rozpocznie rozgrzewkę, a później próbę do najbliższego spektaklu - z Teatrem "Razem" robi to już od 12 lat.

Pochodzi z Ciechanowa, ale jego losy od 20 lat są związane z Trójmiastem. Rodzinne miasto to przede wszystkim czas udzielania się w spektaklach studentów studium kulturalno-oświatowego, pamiętnego spektaklu "Policja" według Mrożka, granego razem z Pawłem Podgórskim - kolegą z ławki; działalność w Teatrze Znak, prowadzonym przez Janusza Gawrysiaka. Te wydarzenia ukształtowały początek jego teatralnej drogi.

Gdańsk to kontynuacja obranej ścieżki, sentyment do dzielnicy Aniołki, w której poznał swoją żonę - Olę, Orunia, która jest miejscem pracy i wspomnieniem kilku szalonych projektów. Od 8 lat jest kierownikiem teatru w Gdańskim Archipelagu Kultury, pracuje z lokalną młodzieżą, dziećmi, grupami marginalizowanymi. W zawodowym CV twórcy festiwalu AKCEPT powtarza się praca z "innym":

- Wierzę, że najlepszą przestrzenią do współpracy jest scena. Nawet jeśli brzmi to trywialnie, sztuka jest doskonałym łącznikiem pomiędzy pozornie różnymi grupami społecznymi, a my z radością to wykorzystujemy.
Razem!

Teatr Razem powstał w klubie Winda, w którym Jarek był instruktorem teatralnym:

- Dużo zawdzięczamy Kasi Burakowskiej - kierowniczce "Windy", która była bardzo otwarta na współpracę z osobami niepełnosprawnymi. Nawiązaliśmy kontakt z Polskim Stowarzyszeniem na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną i tak zaczęła się historia naszego teatru.
Terapeutyczna funkcja teatru nie jest według niego nadrzędna, a raczej towarzysząca. Samo obcowanie ze sztuką, wchodzenie w rolę, kontakt z innymi aktorami i widzami budzi tyle emocji, że aktorzy często wzruszają się do łez. Przed każdym spektaklem mają taką samą tremę i czują taką samą pozytywną energię - niezależnie czy grają dla 20 czy 1000 osób.

- Grupa jest bardzo zżyta, znamy się od wielu lat. Nie organizujemy szerokich naborów, przyjmujemy raczej pojedyncze osoby, tak by każdy mógł się zaaklimatyzować w nowej sytuacji. Nikogo nie testuję na podstawie umiejętności, a raczej zaangażowania.
Walczycie z jakimś stereotypem? - pytam.

- Przede wszystkim zależy mi na tym, by przestać myśleć o osobach niepełnosprawnych jak o beneficjentach pomocy społecznej. Żeby najpierw je zauważyć, później poznać, a na końcu - wiele się od nich nauczyć. Nawet jeśli wydają się inni, jest to piękna inność - tłumaczy Jarek.
Wspólnie z aktorami stosuje takie zabiegi, które nie pozwalają wyjść ze spektaklu bez refleksji. W sztuce "ONI" aktorzy śpiewają; "jeden dwa, jeden dwa, pewna para miała Downa, trzy i cztery, trzy i cztery, Down ten dziwne miał maniery". Samo brzmienie tych słów wypowiadane przez osoby z takim samym rozpoznaniem brzmi bardzo mocno.

Chcesz się podzielić z nami swoją historią? A może znasz kogoś, o kim powinniśmy napisać? Czekamy na maile: ludzietrojmiasta@trojmiasto.pl

Takie scenariusze stają się pretekstem do ważnych rozmów podczas prób. Wtedy Jarek pyta grupę "Czym jest dla was Zespół Downa?". Wszyscy członkowie są świadomi negatywnego nacechowania słowa, które w potocznym języku nadal często funkcjonuje jako synonim osoby nieporadnej, kogoś niższej kategorii. Wyzwiska pod blokiem? Zdarzają się. Ale w teatrze goście i współpracownicy ich szanują. Widzowie podchodzą po spektaklach i mówią "to, co robicie jest dla mnie ważne".

Jarek, jako reżyser, opiekun grupy i często przyjaciel swoich aktorów, nie unika trudnych pytań. "Razem" w spektaklach zastanawia się np. czy osoba niepełnosprawna może uprawiać seks? Czy może założyć rodzinę? Jeden z aktorów, podczas próby oznajmia "Ja będę miał żonę!". Przepis z ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego dotyczący zawarcia małżeństwa nie umożliwia osobom niepełnosprawnym zawarcia związku małżeńskiego. W Polsce urzędnik ma prawo odmówić udzielenia ślubu osobom z "niedorozwojem umysłowym", co prawdopodobnie wiąże się z przekonaniem, że ślub oznacza posiadanie dzieci. Jarek pyta - "Co myślisz o tym przepisie?", a aktor na kolejne zajęcia przychodzi i oznajmia na forum grupy "Rzeczywiście, nigdy nie będę miał żony. Nikt z nas nie będzie miał".

- To zawsze trudne momenty, ale jeśli chcę być fair wobec osób z zespołem Downa, muszę być z nimi szczery. W naszym wypadku zawsze mamy wybór - możemy wybrać szkołę, studia, zawód. Osoby niepełnosprawne posiadają iluzoryczny wybór. Po ukończeniu szkoły w zasadzie mają dwie możliwości - siedzieć w domu i nic nie robić lub szukać ośrodków wsparcia lub warsztatów terapii zajęciowej. To są bardzo świadomi i mądrzy ludzie, którzy wreszcie zorientują się, że prawdopodobnie największym urozmaiceniem, którego dokonają w swojej codzienności, będzie zmiana WTZ (warsztat terapii zajęciowej - przyp. red.) na inny WTZ - opowiada Jarek.
Opowiadając o trudnej kwestii samodzielności osób niepełnosprawnych, reżyser przytacza spektakl Justyny Sobczyk z Teatru 21, która stworzyła sztukę opartą na faktach - o tym, jak osoby z zespołem Downa przez trzy tygodnie przebywają w domu treningowym, gdzie uczą się samodzielności, by później wrócić do domu rodzinnego i dawnej rzeczywistości.

Wspólnie z członkami grupy IM+ Jarek szuka rozwiązań, które pomogłyby osobom niepełnosprawnym ciągle rozwijać swoje umiejętności, pasje, ale również ścieżki zawodowe, które w ich przypadkach w ogóle rzadko są możliwe. Tak, by samodzielność stała się faktem. Pojawiają się pomysły, by stworzyć dla członków teatru szkołę, w której mogliby kształcić się na zawodowych aktorów. Marzeniem jest otrzymanie budynku, w którym byłaby profesjonalna scena, miejsce na warsztaty, ciągłe podnoszenie kwalifikacji aktorskich i tanecznych. Miejsce współtworzone przez osoby niepełnosprawne - może z kawiarnią, w której mogłyby pracować, lub pracownią krawiecką, gdzie szyłyby kostiumy.

- Często nawet nie wyobrażamy sobie, jak ważna jest dla tych osób możliwość zatrudnienia. Pokazała to współpraca z Gdańskim Teatrem Szekspirowskim, w którym pracują osoby z zespołem Downa. Z ogromnym poczuciem obowiązku pomagają obsługiwać widownię i świetnie sprawdzają się w tej roli. Projekt jest realizowany przez Fundację "Ja też". W Trójmieście brakuje czegoś na wzór warszawskiej klubokawiarni, w której zatrudnione są osoby z autyzmem. Głęboko wierzę, że potrzebujemy przeciwwagi dla powstających wielkogabarytowych galerii - małych, lokalnych miejsc, w których ludzie wreszcie zobaczą prawdziwą twarz osób wykluczonych - mówi Jarek.
Jeśli miałby w trzech słowach opisać swoich podopiecznych, użyłby słów: otwarci, bezpośredni, przyjacielscy. Rzeczywiście to od nich najszybciej można usłyszeć szczere "pięknie dziś wyglądasz", czy "życzę ci cudownego dnia". Najbardziej zależy mu na tym, by jeździć i grać z "Razem" na festiwalach teatralnych niekoniecznie związanych z niepełnosprawnością. By zaskakiwać widzów, którzy zupełnie nie spodziewają się kto zaraz pojawi się na scenie. By oceniano ich przez pryzmat sztuki aktorskiej, a nie współczucie.


Więcej niż teatr

Pytany o najlepsze wspomnienia związane z działaniami teatru integracyjnego odpowiada:

- Najbardziej pozytywne są wyjazdy na festiwale i warsztaty. Każde chwile z pomiędzy spektakli są wyjątkowe, a najbardziej te, kiedy wszyscy jesteśmy w hotelu po 22 i przemykamy po korytarzach w kolorowych flanelowych pidżamach "bo mama dała". Kiedy spędzamy ze sobą wolny czas, zżywamy się najbardziej.
"Razem" to nie tylko własne próby i spektakle. Jarek włącza działania Teatru, m.in. w konferencje dot. biografii osób niepełnosprawnych w społeczeństwie, organizowane wspólnie z Uniwersytetem Gdańskim. Grupa wspólnie wychodzi do teatrów, by później dyskutować o emocjach, jakie wywołała w nich dana sztuka. Istotny jest też kontakt na linii Jarek - rodziny aktorów. To one decydują o bytności członków "Razem" na próbach, to oni muszą tak ułożyć turnusy rehabilitacyjne, by przedstawienia mogły się odbyć. Często to również trudne rozmowy z rodzicami w kontekście dorosłości i samodzielności niepełnosprawnych członków grupy. Próba odpowiedzi na to, co będzie, gdy ich zabraknie.

Jarek wciąż robi z aktorami coś "ponad". Jak wtedy, gdy wychodzi z Michałem Milką do gdańskich szkół, by wspólnie poprowadzić zajęcia dramowo-teatralne, które budują prawdziwą akceptację. Jeśli tylko jest możliwość, jeździ po Polsce, by rozwijać siebie i "Teatr Razem". Aktorzy są dla niego motywacją, by nie stawać w miejscu. Walczy z błędnym przekonaniem, że skoro tworzą tzw. grupę integracyjną, która w ogromnej części składa się z niepełnosprawnych aktorów - muszą grać za darmo. Robi wszystko, by aktorzy zostali wynagrodzeni choć symbolicznym honorarium za całą pracę, którą wkładają w przygotowanie spektaklu.

Co chciałbyś przekazać czytelnikom, którzy zainteresują się grupą "Razem"?

- Przyjdź na nasz spektakl, poznaj nas, doświadczaj z nami. Podczas godzinnego spektaklu prawdopodobnie dowiesz się o osobach niepełnosprawnych więcej niż ze wszystkich naukowych artykułów razem wziętych. A jeśli pracujesz w instytucji kulturalnej - zaproś nas, bardzo chętnie zagramy u Ciebie. Moi aktorzy są bardzo chętni, by ich odkryć!

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (15)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

20

września

Trochę po staremu, całkiem ... Gdańsk, Sztuka Wyboru

21

września

Wystawa malarstwa i rzeźby ... Gdańsk, Galeria Triada

23

września

42. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Teatr Muzyczny, Multikino, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Deszczowe otwarcie 42. Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni
Deszczowy początek 42. FPFF w Gdyni
Prawie jak Metallica. Scream Inc. w Protokulturze
Prawie jak Metallica. Koncert Scream Inc.

Kulinaria

Nowe lokale: krewetki, kurczaki i pizza
Nowe lokale: krewetki, kurczaki i pizza
Poznaliśmy najlepsze dania z Trójmiasta
Poznaliśmy najlepsze dania z Trójmiasta

Planuj z nami tydzień

Planuj Tydzień: festiwal filmowy, Wiedźmin, Kayah i Bregović
Planuj Tydzień: FPFF, Wiedźmin i Kayah