Lem filmowo-teatralny. O "Masce" Stanisława Lema

Spektakl "Maska" Teatru Gdynia Główna znacznie wykracza poza formułę czytania performatywnego.
Spektakl "Maska" Teatru Gdynia Główna znacznie wykracza poza formułę czytania performatywnego. fot. Marzena Chojnowska

Z prozą Stanisława Lema jest tak, że jedni ją kochają, a inni jej nie znoszą. Hermetyczny, niezwykle bogaty język, pełen słowotwórstwa i oryginalnych rozwiązań gramatycznych i logicznych dla wielu stanowi barierę nie do przejścia. Jednak artyści związani z Teatrem Gdynia Główna nie po raz pierwszy podejmują trud przybliżania kolejnych opowiadań Lema. 8 grudnia odbyła się premiera online spektaklu "Maska" w reżyserii Ewy Ignaczak.



Wydarzenia online w najbliższym czasie


Na wstępie warto wyjaśnić, że propozycja Teatru Gdynia Główna nie jest propozycją stricte teatralną. To produkcja bardziej filmowa, ze świadomym operowaniem kamery, rozmaitymi ruchomymi i statycznymi kadrami, sfilmowana m.in. na terenie Stoczni Cesarskiej, na ulicy Elektryków, w parku Oliwskim, w centrum Gdyni i oczywiście w Teatrze Gdynia Główna.

To przede wszystkim fuzja filmu i teatru, z przewagą tego pierwszego.
To przede wszystkim fuzja filmu i teatru, z przewagą tego pierwszego. fot. Marzena Chojnowska
Ewa Ignaczak do opowiadania "Maska" Stanisława Lema wraca ponownie - w 2017 r. wyreżyserowała już na bazie tego opowiadania spektakl plenerowy "Masska". W tamtym spektaklu opowieść o maszynie w kobiecej postaci, zaprogramowanej do eliminacji mędrca Arrhodesa, oponenta władzy i króla, została przeniesiona na warstwę wizualną i choreograficzną. Tym razem opowieść oparta jest na słowach. Narratorką i główną bohaterką spektaklu jest Małgorzata Polakowska, która wiernie i możliwie przystępnie przybliża opowiadanie Stanisława Lema.

Ułatwia to adaptacja Ewy Ignaczak, która częściowo oczyściła tekst z zagmatwanych konstrukcji zdaniowych, zachowując w całości język i sens tekstu najsłynniejszego polskiego autora science fiction. Jako widzowie tego spektaklu towarzyszymy bohaterce w jej samorozwoju od pierwszych chwil istnienia w całkowitych ciemnościach, później w przyspieszonym kursie uczenia się funkcjonowania w społeczeństwie, wreszcie towarzyszymy jej myślom i rozwijającej się świadomości.

W głównej roli znakomicie radzi sobie Małgorzata Polakowska, mająca bardzo trudne zadanie - jest obecna w obrazie, ale przez większość czasu słyszymy tylko jej głos z offu.
W głównej roli znakomicie radzi sobie Małgorzata Polakowska, mająca bardzo trudne zadanie - jest obecna w obrazie, ale przez większość czasu słyszymy tylko jej głos z offu. fot. Marzena Chojnowska
Obraz kamery zazwyczaj nadąża za tokiem opowieści, uzmysławiając nam zmiany zachodzące w postrzeganiu siebie i otoczenia przez bohaterkę. Sceny te często bywają metaforyczne, choć niekoniecznie wyszukane (np. scena z owocami w połączeniu z metamorfozą bohaterki). Oczywiście w centrum jest dylemat obecny w większości tekstów Stanisława Lema - gdzie są granice między wolnością a zniewoleniem, czy jest możliwy bunt maszyny zaprogramowanej do określonych celów i przede wszystkim co definiuje maszynę i człowieka? Uczucia, wolna wola, sposób działania i funkcjonowania?

Ewa Ignaczak, podobnie jak Lem, nie sili się na odpowiedzi. Skupiona jest raczej na ewolucji głównej bohaterki. To czysto kobieca perspektywa, zamknięta w formie zwierzeń, wywiadu udzielanego wysłuchującemu jej mężczyźnie (na wizji widzimy Grzegorza Kujawińskiego, a jego krótkie uwagi i pytania z offu wypowiada Jakub Kornacki).

Powstał naprawdę ciekawy i dojrzały eksperyment teatralno-filmowy z prozą Stanisława Lema na pierwszym planie.
Powstał naprawdę ciekawy i dojrzały eksperyment teatralno-filmowy z prozą Stanisława Lema na pierwszym planie. fot. Marzena Chojnowska
Ciekawie prezentuje się Małgorzata Polakowska, mająca w ogromnej większości rolę niemą, z tekstem świetnie czytanym przez nią z offu. Jej obecność przed kamerą jest przemyślana i urozmaicona. Filmowana jest także z wielu perspektyw, często w detalu, co ciekawie współgra z narracją "Maski". Wprawdzie część rozwiązań wizualnych ociera się o kicz, ale cała historia prowadzona jest ciekawie. "Maska" stanowi efektowne, filmowe dopełnienie poprzednich czytań performatywnych prozy Lema, zdecydowanie wyrastające ponad formułę performatywnego czytania tekstu.

Jak kulturalnie spędzać czas w czasie epidemii?



Wszystkie czytania wciąż są bezpłatnie dostępne online. Oprócz "Maski" obejrzeć można "Kongres Futurologiczny", "Czy pan istnieje, Mr. Johns?" oraz "TEOHIPHIP, czyli Telechroniczna Optymalizacja Historii Powszechnej Hyperputerem".

Opinie (10)

  • Kocham Lema !!!

    • 15 0

  • Proszę o zgłaszanie się w tym komentarzy osób które... (2)

    ... "nie znoszą" prozy Lema.
    Znam kilka osób które do Lema się nie przekonały, ale nie znam nikogo kto by jego twórczości "nie znosił" jak to napisano w początkowym akapicie tej recenzji.

    • 18 1

    • ja nie znam slawnych osob.

      • 0 0

    • A ile osób znasz z którymi o Lemie rozmawiałeś? Nawet jak ich będzie kilka tysięcy, to nadal niewiele w skali czytających po polsku.

      • 0 1

  • Hermetyczny, niezwykle bogaty język, pełen słowotwórstwa i oryginalnych rozwiązań gramatycznych i logicznych dla wielu stanowi (1)

    Tak? Naprawdę? Stanisław Lem pisał poprawnie po polsku. Owszem, jak to w science-fiction musiał czasem wymyślać nowe słowa, ale rozwiązania gramatyczne? Rozwiązania logiczne? Tak, jego książki były bardzo logiczne, np. Dialogi.

    • 10 1

    • Prawda

      Słowotwórstwo - zgoda, choć głównie w groteskach. W prozie na serio - według potrzeby. Ale reszta? Hermetyczny język? Oryginalne rozwiązania gramatyczne? Nie przypominam sobie. A pisałem z Lema pracę magisterską.

      • 4 0

  • I tak go nie zrozumiecie, Lem od dzieciństwa. Bajki robotów.

    • 4 0

  • Nie tylko Tobie tworzył światy. Mi tez z tem ze nie wymyślił nadszyszkownika kilkujadka to już ktoś inny. Cudna nowina nareszcie.

    • 1 0

  • "Hermetyczny jezyk"???

    Ktoś tu chyba Lema nie czytał.
    Język u Lema jest przebogaty, w niektórych książkach wręcz kwitnie i mieni się wszelkimi barwami i dźwiękami, ale nigdy w życiu nie nazwałbym go hermetycznym.

    • 3 0

  • uwielbiam Lema

    Solaris, Głos Pana, Fiasko, Niezwyciężony... czytałem wielokrtnie. W młodości byłem zafascynowany.
    No to zachęciliście, czas wrócić do korzeni ::)

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Jednym z najcenniejszych eksponatów Muzeum Narodowego w Gdańsku jest srebrna ozdoba z XIII w., której podstawę stanowi...?