Grudzień '70, punk rock, miłość i śmierć. Recenzja "Marynarki" Mirosława Tomaszewskiego

Kto by przypuszczał, że historia Grudnia '70 może jeszcze kogokolwiek zaskoczyć? Gdynianin Mirosław Tomaszewski uczynił z niej zalążek wciągającego thrillera, którego akcja toczy się na ulicach Trójmiasta. Pomiędzy Sea Towers a Zieleniakiem rozgrywa się dramat, w którym zmagają się ze sobą miłość i śmierć.



Mirosław Tomaszewski.
Mirosław Tomaszewski. mat. prasowe
"Marynarkę" Mirosława Tomaszewskiego opublikowało Wydawnictwo W.A.B.
"Marynarkę" Mirosława Tomaszewskiego opublikowało Wydawnictwo W.A.B. mat. prasowe
"Marynarka" to thriller z historią w tle. Nina to młoda dziennikarka "Głosu Bałtyckiego". Adam to były punkowiec, syn zastrzelonego stoczniowca. Ich losy łączą się podczas przypadkowego spotkania na pewnym koncercie. O tym, że w życiu nie ma przypadków oboje przekonują się, gdy Nina dostaje zlecenie na książkę reporterską o tragedii Grudnia '70. Z ich przypadkowego spotkania nagle rodzi się szansa na nowe życie - sfrustrowani pracą i niepowodzeniem w życiu osobistym nagle trafiają na żyłę złota, która może zaspokoić zarówno potrzeby zawodowe, jak i sercowe.

W życiu jednak nie ma nic za darmo i każdemu z nich przyjdzie zapłacić odpowiednią cenę. W grze bowiem biorą udział jeszcze inni gracze, a każdy ma swój cel. Fundatorem książki jest Witek Skalski, zięć milionera Karola Jarczewskiego, który z niewiadomych przyczyn postanowił zatrudnić cynicznego ex-punka Adama w swoim imperium. Jest jeszcze redaktor naczelny "Głosu Bałtyckiego" - Jan Badowski. Książka Niny zmieni życie każdego z nich.

Mirosław Tomaszewski ma na swoim koncie setki stron scenariuszy do seriali telewizyjnych (m.in. "Pierwsza miłość"). W jego "Marynarce" czuć więc oszczędność w formie i dynamikę, które pchają akcję do przodu. Potrafi budować napięcie, z lekkością rzuca bohaterów w wir akcji. Rezygnuje z zagłębiania się w psychologię postaci czy poetyckich opisów miejsca akcji. Mimo to czytelnik cały czas doskonale wie, co i gdzie się dzieje w powieści.

Niemal każdy z krótkich rozdziałów "Marynarki" kończy się zawieszeniem, a następne strony zabierają czytelnika w inny wątek. Tomaszewski jest za pan brat z kryminalną techniką suspensu, korzysta z niej w sposób zgrabny i niezbyt nachalnie. Dzięki temu czytelnik nie ma wrażenia, że autor nim manipuluje (jak choćby w przypadku "Kodu Leonardo da Vinci" Dana Browna). Tomaszewski nie buduje nadmiernie zawiłych konstrukcji, dzięki temu jego historia zyskuje na wiarygodności.

Mieszkańcy Trójmiasta tym bardziej mogą wczuć się w losy bohaterów, bowiem autor miejscem akcji uczynił Gdynię, a także Sopot i Gdańsk. Z policyjną skrupulatnością zapisuje w tytułach rozdziałów kolejne "plany filmowe": Dom Karola na Kamiennej Górze, Cmentarz Witomino, Mieszkanie Adama na Morskiej, Redakcja "Głosu Bałtyckiego" w Gdańsku. Ta skrupulatność czasami go gubi, bowiem fikcyjna gazety ma się mieścić na 18. piętrze Zieleniaka. A Zieleniak, w którym znajduje się siedziba Trójmiasto.pl pięter ma tylko 16. Ta szczegółowość może też okazać się nieco nużąca dla czytelników, którzy Trójmiasta nie znają.

Mnie nużył nieco język narracji Tomaszewskiego, który w pierwszej połowie swej powieści prowadzi akcję jakby z pozycji głównego bohatera, a nie niezależnego obserwatora. Jego cynizm, ostentacyjny nihilizm i pewna egzaltacja w opisach (na przykład pierwszego kochanka córki Karola narrator nazywa "krwawym kolonizatorem") sprawia, że wszyscy bohaterowie wydają się w podobny sposób myśleć o świecie. W drugiej połowie na szczęście narrator staje się bardziej przezroczysty, dzięki temu czytelnik może się skupić na losach bohaterów.

Co nie znaczy, że Tomaszewski rezygnuje ze swojej obecności. Zaznacza ją niemal w każdym rozdziale, dokładnie opisując utwory muzyczne towarzyszące bohaterom. Dla jednych może to być męczące (zwłaszcza gdy czytelnik gustuje w innej muzyce niż autor). Jednak ten chwyt ma swoje uzasadnienie w fabule, w końcu Adam jest byłym muzykiem punkrockowego zespołu Amnezja. Warto więc uruchomić w komputerze lub telefonie aplikację typu Spotify lub Deezer i na bieżąco śledzić towarzyszące bohaterom utwory, które układają się w ścieżkę dźwiękową "Marynarki".

Może dzięki temu "Marynarkę" Mirosława Tomaszewskiego czyta się jak dobry scenariusz filmowy. Akcja trzyma w napięciu, bohaterowie budzą emocje, dzięki temu książka wciąga i - zwłaszcza pod koniec - trudno się od niej oderwać.

Opinie (18) 3 zablokowane

  • (1)

    Bardzo dobra książka, a czytanie jej i spacerowanie po Gdyni uruchamia wyobraźnię. Naprawdę chętnie obejrzałabym film zrealizowany na jej podstawie.

    • 7 4

    • sprzedać prawa do realizacji filmu amerykanom, poczekać parę lat i zrealizować samemu!

      • 1 2

  • Ciekawa recenzja :) Ciekawa książka :) Też chętnie obejrzałabym film zrealizowany na podstawie "Marynarki" Mirosława Tomaszewskiego.

    • 3 2

  • Początek punkrocka w Polsce to rok 1979, 1980. W 1970 to grały Czerwone Majteczki, czy jak im tam? (1)

    • 7 4

    • Akcja powieści dzieje się w roku 2005, wtedy punkrock już kwitł. W powieści są również retrospekcyjne wstawki z roku 1970, ale w tych fragmentach nie ma mowy o punkrocku.

      • 2 1

  • (2)

    WC ktoś pamięta?

    • 7 1

    • "jesteś jak zwykła plastelina
      można z ciebie ulepić wszystko
      to zależy od doboru słów
      kogo będziesz grać przed sobą?"

      WC mają teksty ponadczasowe

      • 3 1

    • Jasne..

      • 2 1

  • Adam to były punkowiec (??) (5)

    punkiem się nie bywa, punkiem się jest całe życie kto raz w to wsiąkł.

    • 5 1

    • (1)

      A moim zdaniem z wszystkiego w życiu się wyrasta :)

      • 1 4

      • punk to nie dziecinada z której się wyrasta

        wyrastają ci dla których to zabawa, przebieranki i golenie głowy. Pustej.....

        • 3 2

    • Zgadza się. Punkiem się jest całe życie...

      To stan umysłu. Tak samo jak całe życie jest się dresiarzem, burakiem czy wiesniakiem... to również stany umysłu.

      • 2 1

    • (1)

      Co za bzdury piszesz. Byłem punkiem, grałem w Jarocinie w latach 80- tych. znałem wszystkie załogi i ekipy punkowe w Trójmieście. Przyjaźniłem się z Adamem 'Garym Hellem'... Jeżeli ogarniasz w ogóle kto to był i jest. Nie chce mieć z tym syfem jakim jest punk nic wspólnego. Z punka jak ze wszystkiego i się wyrasta i wyrosnąć można. Niestety wielu chłopaków nie wyrosło. Co tydzień spotykają się i chleją wspominając 'jak to było' albo podskakują na koncercie przechlanego i przećpanego The Damned traktując alkoholików z Anglii jak bogów z prawdą objawioną. Punk to totalny syf.

      • 0 4

      • zwyklym sezonem jestes i byles pajacu

        • 1 0

  • Punk to nie bułka z masłem! (2)

    • 1 1

    • Punk to nie łaskotki.

      • 2 0

    • A kto tak twierdzi? Te komentarze raczej powinny dotyczyć książki :)

      • 1 1

  • Ta książka to jakiś koszmar, fabuła wije się jak gdyńska kanalizacja, a jestem dopiero w połowie

    • 1 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Główna siedziba Muzeum Narodowego przy ul. Toruńskiej 1 znajduje się w gmachu należących niegdyś do: