Wiadomości

Gra na cztery ręce

W "Kręglach" Teatru Zielony Wiatrak zwyczajna rozmowa kwalifikacyjna zmienia się w wyrafinowaną grę psychologiczną. Kto tu jest pokonanym, a kto zwycięzcą?
W "Kręglach" Teatru Zielony Wiatrak zwyczajna rozmowa kwalifikacyjna zmienia się w wyrafinowaną grę psychologiczną. Kto tu jest pokonanym, a kto zwycięzcą? mat. prasowe

Najnowsza premiera Teatru Zielony Wiatrak jest ciekawym i ambitnym w zamierzeniu spotkaniem dwóch artystów, przyzwyczajonych do różnych typów teatru. Dlaczego wspólna gra w "Kręgle" nie do końca się udała?



Marek Brand premierą "Kręgli" świętuje 15-lecie pracy artystycznej z offowym Teatrem Zielony Wiatrak. Na swój jubileusz przygotował spektakl, w którym po raz kolejny (wcześniej m.in. w "Dni pozorne", "Dna", czy "Drapacze chmur") daje się poznać jako człowiek-orkiestra. "Kręgle" wyreżyserował wspólnie z aktorem Teatru Miniatura, Jackiem Majokiem, na podstawie własnego tekstu. Gra w nim też jedną z dwóch ról. Jubileuszowe przedstawienie to mocna psychodrama, która grzęźnie, niestety, w swoim mrocznym klimacie, nie do końca wiadomo, po co.

Zaczyna się prozaicznie, ale bardzo na czasie. Rozmowa kwalifikacyjna w sprawie pracy, po długotrwałej "poczekalni" w pośredniaku, jest historią świetnie przystającą do naszej kryzysowej rzeczywistości. Już od pierwszej chwili przeczuwamy jednak, że to nie jest taka zwyczajna rozmowa. Nikt nie przyjmuje potencjalnych pracowników w półmroku, celebrując każde wypowiadane słowo, jak czyni to oznaczony w programie literą "D" pracodawca (Jacek Majok).

Od początku coś tu nie pasuje. Skoro rozmowa kwalifikacyjna jest nią tylko z nazwy, to w czym jako widzowie uczestniczymy? W przesłuchaniu? W pojedynku na światopogląd? A może w targu o duszę "M"? W jakim celu wsłuchujemy się w tę historię? Punkt wyjścia spektaklu Branda i Majoka budzi ciekawość. Szybko jednak przeradza się ona w zniecierpliwienie, bo akcja - długimi okresami rozgrywana na jednej nucie - zapętla się coraz bardziej, swobodnie odrywając się od głównego tematu i dryfując w kierunku wątków pobocznych, jak w klasycznej prozie.

Szczególną uwagę zwraca na siebie demoniczny "D" Jacka Majoka. To on generuje napięcie, które pozostaje głównym środkiem scenicznym przedstawienia. "D" staje się pełnym magnetyzmu mistrzem ceremonii, Wielkim Weryfikatorem, z którym zmaga się szukający pracy "M" Branda. Postać Majoka przyciąga i przeraża jednocześnie, co podkreślone zostaje w kilkakrotnie ponawianych przez "M" próbach ucieczki. Bohater Branda zdobywa zaś naszą sympatię za swój prostolinijny, nieskomplikowany charakter i szczere podejście do życia.

Oszczędne, ascetyczne wręcz wykonanie, oparte na prostych gestach, wyniosłej pozie "D" i emocjonalnych reakcjach "M", powoli zaczyna nużyć. Brand i Majok swój dokładnie zaplanowany sceniczny wizerunek porzucają właściwie tylko raz, gdy na zasadzie "teatru w teatrze" wspólnie odgrywają pełną humoru opowieść "M" o grzebaniu kościotrupa.

Ten bezsprzecznie najlepszy moment spektaklu odsłania braki przedstawienia, które działa trochę jak horror kategorii C, gdzie trup ściele się tak gęsto, że przestaje nas to obchodzić. Szkoda, że zaskakujący na początku psychodeliczny, mroczny klimat przesłuchania, wzmocniony przez grę świateł oraz muzykę (Paweł Nowicki), staje się z czasem chwytem coraz mniej skutecznym.

Spektakl Marka Branda i Jacka Majoka padł ofiarą ryzykownego zamysłu reżyserskiego, któremu wyraźnie brakuje puenty. "Kręgle" przekonują jednak, że duet ten ma duży potencjał sceniczny i powinien kontynuować współpracę nad kolejnymi produkcjami. Może następnym razem uda się zdobyć strike'a?

Opinie (5)

  • widziałem

    Zgadzam się z red. Rudzińskim. Spektakl jakiś taki monotonny, jednostajny i szybko gubi energię, ale panowie Brand i Majok są ciekawym duetem i powinni dalej ze sobą pracować.
    Generalnie nie jestem zawiedziony po tej premierze.

    • 2 2

  • a ja się nie zgadzam.

    mnie tam nie brakuje pointy. Może trzeba się zastanowić czego tak właściwie ten spektak dotyka

    • 1 0

  • foto (1)

    jak czosnek

    • 2 0

    • jaki czosnek?

      • 0 0

  • To bardzo dobry spektakl

    Wcale nie brakuje puent. Jest to z pewnością ciekawa propozycja zwłaszcza w sytuacji, gdy w teatrach zawodowych można się zawieść. Byłam na tym spektaklu i bardzo mi się podobał, a z tego co mówił mi kolega, który był na tym w grudniu, już się coś pozmieniało. Wybieram się 1 lutego. Polecam tym, którzy lubią teatr aktora i autora

    • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Rysownicy z Trójmiasta komentują protest
Rysownicy z Trójmiasta komentują protest
Naukowiec z Gdyni w nowej edycji "Top Model"
Gdynianin walczy o sławę w "Top Model"

Kulinaria

Co warto mieć w domowej spiżarce? Mądre zakupy
Co warto mieć w domowej spiżarce?
Bary i puby komentują obecną sytuację
Bary i puby komentują obecną sytuację

Sprawdź się

Jedynym w Polsce przeglądem spektakli musicalowych w Polsce jest...?