• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Fun Lovin' Criminals: "Lubimy dawać ludziom rozrywkę"

Jakub Knera
26 kwietnia 2011 (artykuł sprzed 13 lat) 
Fun Lovin' Criminals grają już niemal 20 lat. W sobotę, 30 kwietnia przyjadą do Gdańska na jedyny koncert do Polski. Fun Lovin' Criminals grają już niemal 20 lat. W sobotę, 30 kwietnia przyjadą do Gdańska na jedyny koncert do Polski.

Na pewno pamiętacie takie kawałki jak "Scooby Snacks", "Ballad of NYC" czy "Barry White". Fun Lovin' Criminals od lat 90. zawojowało muzyczne stacje telewizyjne, gdzie często można było zobaczyć ich teledyski. Do tej pory nie zwolnili i regularnie nagrywają albumy, w tym wydany dokładnie rok temu "Classic Fantastic". Utwory z tej i poprzednich płyt na pewno zagrają na jedynym koncercie w Polsce, który odbędzie się w sobotę, 30 kwietnia, w Fabryce Batycki w Gdańsku. Dla czytelników Trojmiasto.pl przygotowaliśmy wywiad z liderem zespołu, Huey Morganem.



Jakub Knera: Zastanawiałeś się kiedyś, jak mogłaby wyglądać kariera Fun Lovin' Criminals, gdybyście nie zaczynali na początku lat 90., ale obecnie? Przemysł muzyczny znacząco zmienił się przez te dwie dekady.

Huey Morgan: Możemy tylko spekulować. Nie sądzę, że wytwórnie płytowe byłyby tak bardzo zainteresowane tym, co robimy. Teraz interesują się piosenkami nagrywanymi w jednym stylu, powtarzanymi na okrągło w rozgłośniach radiowych, co daje im kasę. Ale prowadzę w Wielkiej Brytanii audycję radiową i wiem, że czasem zespoły, które są popularne w jednym tygodniu, po szybkim czasie są zapominane.

Teraz znacząco zmieniła się rola mediów - MTV zmieniło swoją formułę. Do tego powstało mnóstwo serwisów internetowych, na których można się promować. Mnie Fun Lovin' Criminals kojarzy się z teledyskami w telewizji w latach 90.

Tak, ale wciąż tworzymy teledyski! Tylko zmienił się sposób wyświetlania ich w telewizji. Jest tam mnóstwo głupawych programów, które mają niewiele wspólnego z muzyką. Kiedy byłem dzieckiem, w MTV moja generacja mogła oglądać artystów, którzy stanowili o nas i o tym, kim byliśmy. Teraz są tam głupie programy, które kompletnie nic nie wnoszą i są całkowicie bezwartościowe.

Kiedy startowaliście w latach 90., zwracaliście uwagę łączeniem wielu muzycznych gatunków, co robiło wrażenie zwłaszcza w multikulturowym Nowym Jorku. Obecnie muzyczny eklektyzm stanowi o sile wielu zespołów. Czy teraz nie jest trudniej stworzyć coś oryginalnego?

To prawda. Kiedy zaczynaliśmy, po prostu nie chcieliśmy być tacy jak inne kapele. Pragnęliśmy stworzyć muzykę złożoną z elementów, które lubiliśmy - łącząc jazz z rockiem i masą innych elementów. Tworzyliśmy spójną formę - to jak chcieliśmy brzmieć, jak chcieliśmy wyglądać, jak chcemy prezentować się ludziom. Teraz, kiedy młody artysta zaczyna, przechodzi coś takiego jak trening mediów, w którym dowiaduje się, jak ma wyglądać, co robić i jak się zachowywać.

Obecnie zespołom o wiele łatwiej zaistnieć w inny sposób. Przecież nikt nie przyjdzie do wytwórni z płytą i nie powie "to moje nagranie, wydajcie mi album". W wytwórniach nie patrzą na jakość muzyki, tylko na to, jak się sprzedaje. Stąd dobrym wskaźnikiem są takie serwisy jak myspace, które pokazują zainteresowanie. Wydawcy nie patrzą na to, co grają zespoły, ale jak reaguje publiczność na koncertach. Koncentrują się na targecie, dla którego chcą stworzyć gotowy produkt. A ten najczęściej kończy jako plik mp3, który za niecałego dolara można ściągnąć z iTunes (śmiech).

A jak na tle tych zmian przeobraża się Fun Lovin' Criminals?

Nie chcemy być częścią tego przemysłu, chociaż mimowolnie i tak w nim siedzimy. Ale nie słuchamy nikogo, kto mówi nam, jak mamy brzmieć czy wyglądać. Po prostu te rady w naszym przypadku najzupełniej by się nie sprawdziły (śmiech). Mamy swoich fanów, którzy lubią naszą muzykę i to, w jakim kierunku podążamy. Nie chcemy brzmieć gładko jak grupa pokroju Coldplay (śmiech), po prostu chcemy robić muzykę, z której będziemy czerpać radość.

Fun Lovin Criminals jest dla mnie synonimem dobrej imprezy.

Haha, świetne skojarzenie! To nasze motto, mantra. Nasz pierwszy koncert odbył się na imprezie urodzinowej i w tym momencie zorientowaliśmy się, że to jest to, co lubimy i chcemy robić - dawać ludziom rozrywkę. Grać dla nich, tworzyć dobry klimat i sprawiać, żeby dobrze się czuli. Chcemy grać dla tłumu, a nie do tłumu, tak jak robi to wiele zespołów. I to, jak oni reagują, wpływa na nas, nasze samopoczucie i to, co gramy.

Ważny jest też dla nas kontakt na linii zespół-ludzie. Wyobraź sobie, czy miałbyś szansę skontaktować się np. z the Rolling Stones w latach ich świetności? Teraz możesz po prostu zostawić wiadomość na stronie internetowej grupy i - jeśli zespołowi na tym zależy - otrzymasz odpowiedź. Ludzie są bliżej muzyków. Poza tym ludzie mają ogromną łatwość tworzenia - nie potrzebują wielu pieniędzy, mogą nagrywać wszystko w domu.

Wydaje się też, że teraz zespoły więcej koncertują w różnych miejscach świata i częściej odwiedzają te, w których już byli - wy znów odwiedzicie Polskę.

Bardzo cieszę się, że jedziemy do Gdańska. Pamiętam, że Polska była jednym z miejsc, gdzie występowaliśmy na początku naszej działalności. Uwielbiam grać w waszym kraju i - wierz mi lub nie - nie mówię tego tak, jak robią czasem zespoły, żeby być miłym. Wracamy do was często i już teraz bardzo chciałbym podziękować polskiej publiczności - doceniamy ją i to co dla nas zrobiła. Przyjdźcie na nasz koncert, damy z siebie wszystko!

Koncert Fun Lovin' Criminals odbędzie się 30 kwietnia w ramach kolejnej imprezy z cyklu Fabryka Batycki. Zaproszenia na koncert w cenie 150 zł można odbierać w Restauracji Trafik w Gdyni oraz w Fabryce Batycki w Gdańsku. Oprócz koncertu, dzień wcześniej w sopockim Unique Club odbędzie się impreza Before Fun Lovin' Criminals, w ramach której będzie można wygrać spotkanie z zespołem.

Wydarzenia

Fabryka Batycki: Fun Lovin Criminals (17 opinii)

(17 opinii)
150 zł
muzyka alternatywna, spotkanie

Before Fun Lovin' Criminals (2 opinie)

(2 opinie)
clubbing / disko

Miejsca

Zobacz także

Opinie (18) 5 zablokowanych

  • Cena śmieszna

    Ale widziało się ich w Olsztynie rok temu, więc nie żal odpuścić ;)

    • 2 2

  • kto zarabia menadzer

    czy kiczowaty muzyk

    • 0 1

2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki (1 opinia)

(1 opinia)
20 zł
spotkanie, wystawa, warsztaty

Kultura ludowa Pomorza Gdańskiego

wystawa

Wystawa "Kajko, Kokosz i inni"

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Przy wejściu do Parku Północnego wita nas rzeźba dżentelmena z cylindrem, siedzącego na kamieniu. Upamiętnia osobę związaną z historią Sopotu. Kto to jest?

 

Najczęściej czytane