Fenomenalne stulecie Edith Piaf w filharmonii

"Piaf! The Show" to widowisko przygotowane w Paryżu z okazji 100. rocznicy urodzin jednej z najwybitniejszych francuskich wokalistek - Edith Piaf. W rolę divy wcieliła się Anne Carrere - młoda i utalentowana artystka, o której już teraz mówi się, że jest wcieleniem Edith Piaf z najlepszych lat jej kariery.
"Piaf! The Show" to widowisko przygotowane w Paryżu z okazji 100. rocznicy urodzin jednej z najwybitniejszych francuskich wokalistek - Edith Piaf. W rolę divy wcieliła się Anne Carrere - młoda i utalentowana artystka, o której już teraz mówi się, że jest wcieleniem Edith Piaf z najlepszych lat jej kariery. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl

Organizatorzy zapewniali, że przygotowane dla uczczenia setnych urodzin Edith Piaf widowisko będzie niezwykłe i mieli rację - tak dobrego wydarzenia impresaryjnego w Filharmonii Bałtyckiej nie było od dawna! Wokalistka Anne Carrere oczarowała publiczność od pierwszej chwili swoją charyzmą, umiejętnościami aktorskimi, a przede wszystkim wspaniałym głosem. Po zakończeniu dwugodzinnego show, które wypełniły interpretacje piosenek Edith Piaf, owacjom nie było końca i były to brawa w pełni zasłużone.



"Piaf! The Show" to widowisko przygotowane w Paryżu z okazji 100. rocznicy urodzin jednej z najwybitniejszych francuskich wokalistek - Edith Piaf. W rolę divy wcieliła się Anne Carrere - młoda i utalentowana artystka, o której już teraz mówi się, że jest wcieleniem Edith Piaf z najlepszych lat jej kariery. Środowy występ na scenie Filharmonii Bałtyckiej w pełni to potwierdza. Choć wokalistka starała się upodobnić do Piaf, wizualnie i wokalnie, nie próbowała jej kopiować. Jej kreacja sceniczna była zatem fenomenalną autorską interpretacją, a nie próbą naśladowania kogoś, kogo skopiować się nie da.

Pierwsza część widowiska nawiązywała do początków aktywności muzycznej Edith Piaf. Scenografia, podobnie jak twórczość francuskiej wokalistki, była ascetyczna i wymowna zarazem. Lampa uliczna, ławeczka, stół, butelka wina i kieliszki w zupełności wystarczyły artystom do odtworzenia magicznego klimatu Paryża z czasów działalności Edith Piaf - paryskich knajpek, w których artystka rozpoczynała przygodę z muzyką, uliczek Montmartre z charakterystycznymi latarniami czy parków, gdzie na ławeczkach rozgrywały się najpiękniejsze historie miłosne. Całość dopełniały stroje artystów, nawiązujące do modowych trendów I połowy XX wieku.

Lampa uliczna, ławeczka, stół, butelka wina i kieliszki w zupełności wystarczyły artystom do odtworzenia magicznego klimatu Paryża z czasów działalności Edith Piaf - paryskich knajpek, w których artystka rozpoczynała przygodę z muzyką, uliczek Montmartre z charakterystycznymi latarniami czy parków, gdzie na ławeczkach rozgrywały się najpiękniejsze historie miłosne.
Lampa uliczna, ławeczka, stół, butelka wina i kieliszki w zupełności wystarczyły artystom do odtworzenia magicznego klimatu Paryża z czasów działalności Edith Piaf - paryskich knajpek, w których artystka rozpoczynała przygodę z muzyką, uliczek Montmartre z charakterystycznymi latarniami czy parków, gdzie na ławeczkach rozgrywały się najpiękniejsze historie miłosne. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl
Nie był to koncert, a muzyczny spektakl. Anne Carrere, podobnie jak niegdyś Edith Piaf, była niezwykle ekspresyjna. Choć jej kreacja wokalna była bardzo wierną stylizacją, to jednak nie kopią. Fantastycznie wcielała się w kolejne role, w jednej chwili odgrywając charyzmatyczną barmankę, żeby chwilę później przeistoczyć się w namiętną kochankę czy wampa. Aranżacje również były dość tradycyjne, silnie nawiązujące do muzycznego pierwowzoru. Całość dopełniały niepublikowane dotąd zdjęcia dokumentujące życie i twórczość Edith Piaf, które wyświetlano na znajdującym się za sceną ekranie.

Część druga była diametralnie różna. Ze sceny zniknęły rekwizyty, a artyści przebrali się w stroje jak najbardziej współczesne. Można to było zinterpretować jako nawiązanie do późniejszego okresu twórczości Edith Piaf, kiedy stanęły przed nią otworem najbardziej renomowane sceny koncertowe świata. Program drugiej części wypełniły największe hity wokalistki, ale już nie stylizowane, a w autorskich interpretacjach francuskich artystów. Na początek "Non, je ne regrette rien", w bardzo porywającej, jazzowej aranżacji, ekspresyjne "Jezebel", w którym Carrere pokazała pełnię swoich wokalnych możliwośći, czy standard "Autumn Leaves", który Piaf wykonywała na deskach Carnegie Hall w 1957 roku. Podczas wykonania tej piosenki wyszło na jaw, jak bardzo muzykalną i rozśpiewaną mamy publiczność - z wokalistką śpiewała cała sala.

Podczas wykonania piosenki "Mon Dieu" za plecami artystów wyświetlano fotografie dokumentujące wieloletni romans Edith Piaf z Marcelem Cerdanem, zakończony tragiczną śmiercią boksera. Nie mniejszych wzruszeń dostarczyło wykonanie piosenki "Hymnea L'amour", którą Piaf dedykowała swojemu ukochanemu. Była to interpretacja tak poruszająca, że Anne Carrerre doprowadziła do łez... samą siebie i trudno uznać to za zabieg wyreżyserowany.

Publiczność śpiewa z artystami "La vie en rose" (film czytelnika)


Dalsza część show była zdecydowanie bardziej pogodna. Carrere wytarła łzy w marynarkę pianisty i zaczęła uwodzić panów na widowni przy dźwiękach "La vie en rose". Jednemu usiadła na kolanach, drugiego wyciągnęła do tańca, obok trzeciego usiadła, przeganiając wcześniej z zajmowanego miejsca jego partnerkę. Zachęciła również publiczność, po raz kolejny zresztą, do wspólnego śpiewania. Żeby "ułatwić" to zadanie, na ekranie wyświetlono tekst. Kto jednak uczył się kiedykolwiek języka francuskiego ten wie, że poprawne odczytanie tekstu napisanego w tym języku nie jest dla laika taką prostą sprawą. Słuchacze stanęli jednak na wysokości zadania i śpiewali z wielkim zaangażowaniem. A tekst? Kto by się nim przejmował. Liczyła się zabawa.

Po zakończeniu widowiska publiczność natychmiast poderwała się z miejsc i nagrodziła artystów zasłużoną owacją na stojąco, wypraszając kultowego "Milorda" na bis. O wielkim powodzeniu wydarzenia świadczy również fakt, że stoisko z płytami występujących artystów, przed koncertem budzące ciekawość, ale niekoniecznie chęć zakupu, przeżyło prawdziwe oblężenie w przerwie koncertu. Publiczność najwyraźniej wie, co dobre, ponieważ umiejętności, jakie podczas środowego koncertu zaprezentowali nie tylko francuscy artyści, ale także reżyser i ekipa techniczna, zasługują na podziw.

"Milord" na bis z "ochotnikiem" z publiczności


Opinie (17) 1 zablokowana

  • Fenomenalne ... (1)

    to nadal mało powiedziane - stworzony klimat sprawił, że na ponad 2h przenieśliśmy się do Paryża. Ekspresja, haryzma i zaangażowanie wokalne sprawiają, że uśmiecham się na samo wspomnienie. Genialnie!

    • 20 3

    • kurde, kurde kurde, ominęło mnie

      w mordę jeża

      • 1 0

  • czy będzie powtórka ?

    • 12 3

  • Szkoda, że piszecie po fakcie.. (9)

    • 20 6

    • (7)

      Jakimś cudem sala była pełna, wiec ludzie wiedzieli.

      • 2 3

      • (6)

        pewnie bywalcy wiedzieli, a przypadkowy widz nie miał szans na uczestnictwo w imprezie. żałuję niezmiernie ponieważ jak zobaczyłam ten artykuł od razu pomyślałam, że bilet na to show byłby świetnym prezentem dla zapracowanej mamy. taaak, właśnie... mogę sobie popisać.......

        • 1 0

        • (5)

          Fakt, nie było plakatu na "zieleniaku" ;)
          Proponuję zaglądać ma strony poświęcone kulturze dużo częściej niż raz na kilka tygodni .... wtedy nic nie umyka. Ja bilety kupiłam już w marcu, bo już wtedy o tym wydarzeniu informowano :)

          • 3 4

          • no i bardzo się cieszę, że kupiłaś bilety już w marcu

            ale po co ten ton? co to za moralizowanie?
            co za mściwe i jadowite, napastliwe obrzydzanie?

            ja nie widziałem plakatu na zieleniaku bo tamtędy nie jeżdżę
            a stron o kulturze nie znam i wszystkich śledzić czasu nie mam
            a chętnie bym też zobaczył to konkretne wydarzenie

            • 1 0

          • A od czego jest ten portal? (3)

            W takim razie jaki sens ma pisanie o tym co było?

            • 2 0

            • niestety, ale jestem "na trójmieście.pl" niemalże codziennie............ (1)

              Informacji o imprezie był tzw. Brak
              zresztą nie pierwszy to raz przecież. Bywalcy wiedzą jak to tu wygląda. Piszemy to po to by było i (cytując klasyka;)) by żyło się lepiej:d

              • 0 0

              • to dla tych którzy twierdzą że nie było informacji o tym wydarzeniu:

                http://rozrywka.trojmiasto.pl/Piaf-The-Show-imp403223.html

                Pozdrawiam :)

                • 0 0

            • no piszą o tym co było by to zrecenzować

              • 0 0

    • Jak zwykle po fakcie

      • 2 0

  • Kiedy znowu ? (2)

    Kiedy będzie można to znowu zobaczyć i usłyszeć ?
    Jestem przeziębiony i nie mogłem pójść .

    • 4 2

    • (1)

      Bedą robili nowe show viva la France czy jakoś tak. Podobno sprzedaż biletów już ruszyła

      • 1 0

      • O Boże!

        • 0 0

  • Jeszcze wzruszeni, jeszcze się uśmiechamy

    Choć minęły już dwa tygodnie ten wspaniały koncert jeszcze tkwi nam w uszach, jeszcze go mamy w sobie i się wzruszamy. Było po prostu cudownie, fantastycznie. Więcej takich koncertów !

    • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Sprawdź się

Sprawdź się

Anna Sakowicz napisała książkę “Czas grzechu”, która jest pierwszym tomem rodzinnej sagi zatytułowanej: