Wiadomości

Dom lalki i kultura kłamstwa. O "Żabusi" Teatru Wybrzeże

Szczęśliwa, kochająca się rodzina - taki obraz siebie starają się wykreować bohaterowie "Żabusi" Teatru Wybrzeże, której premiera odbyła się 22 sierpnia na Scenie Letniej w Pruszczu Gdańskim.
Szczęśliwa, kochająca się rodzina - taki obraz siebie starają się wykreować bohaterowie "Żabusi" Teatru Wybrzeże, której premiera odbyła się 22 sierpnia na Scenie Letniej w Pruszczu Gdańskim. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Pomimo alertów pogodowych i zapowiedzi ulewy z gradem premiera "Żabusi" Teatru Wybrzeże w amfiteatrze Międzynarodowego Bałtyckiego Parku Kulturowego Faktoria w Pruszczu Gdańskim odbyła się bez problemów i choćby jednej kropli deszczu. Poprowadzona zgodnie z literą tekstu Gabrieli Zapolskiej "Żabusia" to główny punkt wyjątkowo skromnej w tym roku Sceny Letniej Teatru Wybrzeże.



Spektakle Teatru Wybrzeże w najbliższym czasie


Polskich komediodramatów obyczajowych, punktujących wady, przywary i kompleksy narodowe ci u nas dostatek. Również Teatr Wybrzeże regularnie sięga po klasykę, by słowami Aleksandra Fredry, Franciszka Bohomolca czy Gabrieli Zapolskiej punktować te obszary życia, które chętnie zachowujemy tylko dla siebie, zamykając je w bezpiecznym pojęciu tabu.

"Żabusia" Zapolskiej nie jest pod tym względem wyjątkowa. Helena, tytułowa bohaterka zwana pieszczotliwie Żabusią, to maskotka rodziny - wieczne dziecko, zanurzone w świecie dobroci, miłości i prawości, zagłaskiwane przez męża Jana i rodziców. Świat Żabusi składa się z różowych falbanek, zabawek z Ikei, męża, którego przezywa z czułością Rakiem, i malutkiej córeczki Jadzi, którą kocha akurat ponad wszystko, czyli tak mocno, by wziąć na ręce i pobawić się nią przez kwadrans po powrocie do domu. Wszyscy chodzą wokół Żabusi na palcach, rozpływają się nad jej przymiotami, bo to "anioł, nie kobieta".

Premiera "Żabusi" w amfiteatrze Parku Kulturowego Faktoria pewnie z racji niepewnej pogody nie przyciągnęła tłumów, choć była to jedyna szansa tego lata, by zobaczyć spektakl Teatru Wybrzeże w repertuarze dla dorosłych.
Premiera "Żabusi" w amfiteatrze Parku Kulturowego Faktoria pewnie z racji niepewnej pogody nie przyciągnęła tłumów, choć była to jedyna szansa tego lata, by zobaczyć spektakl Teatru Wybrzeże w repertuarze dla dorosłych. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl
W pierwszym szeregu wielbicieli Heleny jest jej mąż - sprowadzony do roli opiekunki dla dziecka i niestrudzonego adoratora swojej Żabusi - prostoduszny Jan. Jego rytm dnia wyznaczają humory i kaprysy żony. Babcia i dziadzio podczas każdej wizyty okazują zięciowi wyniosłe lekceważenie, a córce uwielbienie i miłość, więc dla Jana są "świętością", jak się o nich wyraża.

Do panującej w domu atmosfery przyzwyczaiła się również służka Franciszka, nadskakująca swojej pani zgodnie z życzeniem pozostałych. Z kolei sąsiadka i przyjaciółka Żabusi, Maniewiczowa, kpi ze zbiorowej histerii na tle Heleny, mocno interesując się przy tym jej mężem. Jedyną osobą, odnoszącą się do Żabusi z wyraźną rezerwą, jest siostra Jana, Maria, która z niezrozumiałych dla domowników przyczyn nie chce im przedstawić swojego narzeczonego, Juliana.

Oczywiście Zapolska rozmyślnie nakreśliła sytuację sceniczną, która od początku zwiastuje nadciągającą burzę. Pogadanki na temat kłamstwa i zdrady nie pozostawiają wątpliwości co na ten temat myślą bohaterowie "Żabusi". Reżyser spektaklu Teatru Wybrzeże, Jarosław Tumidajski, bardzo konsekwentnie podąża za literą tekstu, dbając o przedstawienie tej historii od początku do końca w sposób możliwie jasny i zachowawczy. Dzięki temu całość opowiedziana jest sprawnie i niczym nas nie zaskoczy.

Sztuka Gabrieli Zapolskiej to słodko-gorzka opowieść o tym, jacy naprawdę jesteśmy i za jakich chcemy uchodzić. Na zdjęciu Grzegorz Otrębski i Agata Bykowska.
Sztuka Gabrieli Zapolskiej to słodko-gorzka opowieść o tym, jacy naprawdę jesteśmy i za jakich chcemy uchodzić. Na zdjęciu Grzegorz Otrębski i Agata Bykowska. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Jedynie w trzech momentach reżyser ośmiela się trochę pobawić materią tekstu, gdy każe Marii tańczyć podczas umoralniającej tyrady brata, zmienia kontekst sceny z samowarem oraz kreśli dowcipną fantazję miłosną jednej z bohaterek. Na tym wyczerpują się pomysły tej bardzo poprawnej, do bólu przewidywalnej realizacji sztuki Zapolskiej.

Scenografia Mirka Kaczmarka stanowi dowcipną wariację na temat stylu rustykalnego. Bujne kwietne wzory w salonie Żabusi i Raka naznaczone są jakąś skazą, niedoskonałością, co ciekawiej od pomysłów reżysera komentuje nam sytuację bohaterów. Efektowne kostiumy pań (również autorstwa Mirka Kaczmarka) to albo XIX-wieczne suknie z czasów autorki tekstu, albo krzykliwe łączenia kolorów inspirowane modą XX wieku. Dobrze prezentują się również panowie w surdutach i marynarkach.

Na scenie dominują jednak półśrodki. Najciekawszą rolę kreuje Piotr Łukawski, który w roli męża Żabusi - mimo łatki żałosnego, służalczego niedojdy, - prowadzi swoją postać przez szereg stanów emocjonalnych i buduje obraz człowieka delikatnego, szaleńczo zakochanego i zdesperowanego, by ocalić rodzinne szczęście. Na tym tle rozczarowuje poprawna Żabusia, grana przez Agatę Bykowską nieco na przekór sobie, bez próby przełamania postaci czy odrobiny dystansu do roli słodkiej idiotki i naiwnej marzycielki. Bykowska wydaje się tym spętana, a jej bohaterka pozostaje jednowymiarowa i zaskakująco bezbarwna.

Widzowie poddali się reżimowi sanitarnemu i spektakl oglądali w maseczkach, a przy wejściu mieli mierzoną temperaturę.
Widzowie poddali się reżimowi sanitarnemu i spektakl oglądali w maseczkach, a przy wejściu mieli mierzoną temperaturę. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl
Wśród postaci drugiego planu najciekawszy jest ojciec Żabusi, Milewski w wykonaniu Jerzego Gorzko, czyli elegancki starszy pan, który z ujmującą bezczelnością, bez jakiegokolwiek skrępowania instruuje zięcia, jak zdradzać kobiety. Największy ładunek dramatyczny niesie postać Marii, ale Agata Woźnicka ciężar tej roli dźwiga jedynie na początku. W kulminacyjnym momencie brakuje jej wiarygodności, więc najważniejszy moment sztuki pachnie tanim serialowym dramatem. Poprawnie swoje epizody odgrywają Katarzyna Z. Michalska, Marzena Nieczuja-Urbańska, Grzegorz OtrębskiJustyna Bartoszewicz.

Rozmowa z Jarosławem Tumidajskim, reżyserem "Żabusi"



Uniwersalny przekaz dramatu Zapolskiej w spektaklu Teatru Wybrzeże oczywiście wybrzmiewa z pełną mocą - pozór i ułuda rodzinnego ładu są ważniejsze od niewygodnej prawdy. Kłamstwo pozostaje siłą napędową dulszczyzny, która na przestrzeni lat się nie dezaktualizuje. To Jarosławowi Tumidajskiemu udało się przedstawić bardzo dobitnie, bo "Żabusia" celnie portretuje małostkowość i zakłamanie. Szkoda tylko, że w przedstawieniu Wybrzeża tak dużo jest zachowawczości, a poprawnie prowadzona akcja spektaklu niestety nie przykrywa dramaturgicznych mielizn, przez które momentami ze sceny po prostu wieje nudą.

Opinie (7) 2 zablokowane

  • (2)

    Z Wikipedii: "Żabusia dramat wystawiony po raz pierwszy w 1897 roku , jeden z utworów Gabrieli Zapolskiej. Za temat dramatu autorka obrała krytykę tzw. mieszczańskiej moralności, opartej na pozorach, obłudzie, zakłamaniu". Lubię ludzi łamiących konwenanse, obłudę, zakłamanie, dwulicowość, hipokryzję, podwójną moralność. W okresie Młodej Polski było wielu artystów łamiących tabu jak np. piewca miłosnych uniesień Kazimierz Przerwa-Tetmajer, demoniczny Stanisław Przybyszewski czy wyprzedzająca swoje czasy Gabriela Zapolska właśnie. Jak to dobrze, że w latach '80-ych XX wieku do głosu doszła Madonna, której twórczość jest kamieniem milowym w dziejach pop kultury. Wspaniale, że Teatr Wybrzeże wystawia klasykę i sięgnął tym razem po "Żabusię". Pozdrawiam serdecznie :)

    • 17 4

    • Madonna?Litosci. (1)

      Pozerka bez glosu -kukla w rekach specjalistow.

      • 7 4

      • Nie zgadzam się! Madonna jest bardzo ciężko pracującą i utalentowaną mistrzynią autokreacji, ale najważniejsze jest to, że nie bała się poruszać ludzkich tematów jak seks, emancypacja kobiet, prawa mniejszości seksualnych. Co się stało się nie odstanie. Dzięki MTV i Madonnie zmienił się świat w sferze moralności na mniej zakłamany.

        • 8 6

  • aktorzy tez powinni byc w maskach

    byłoby ciekawie

    • 3 1

  • Miernota aktorska (2)

    Dobrego teatru nie zrobi, raczej będzie wymieniać kurtyny ,patrz lożę i piętra teatru z których nic nie widać a słychać jedynie seksualne wybryki,Musza się aktorzy pojawić

    • 5 10

    • (1)

      Hmmm, a jak po polsku to zdanie brzmi? To raczej nie jest opinia o sztuce

      • 3 0

      • Dobrze brzmi

        Ale "dobrze" przeczytane. "Miernota aktorska
        Dobrego teatru nie zrobi, raczej będzie wymieniać kurtyny ,patrz lożę i piętra teatru z których nic nie widać a słychać jedynie seksualne wybryki,Musza się aktorzy pojawić"
        Spróbuj:)

        • 1 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

02

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Gdańsk w świątecznej komedii. "Miłość jest wszystkim" w telewizji
Świąteczny film o Gdańsku w telewizji
Kolejny amerykański sukces gdańskiej aktorki
Amerykański sukces gdańskiej aktorki

Kulinaria

Jesienne kiszonki - dla zdrowia i dla smaku
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i smaku
Złociste i chrupiące. Skąd dobre frytki w Trójmieście?
Smaczne frytki w Trójmieście

Sprawdź się

Jak nazywał się zorganizowany w 1984 roku przegląd filmowy organizowany przez klub Żak, podczas którego zaistniał dziś znany reżyser Krzysztof Krauze?