Wiadomości

stat

Barnaba Uszkier znów na tropie. Nowa powieść Agnieszki Pruskiej

Agnieszka Pruska, "Żeglarz", Wydawnictwo Oficynka 2016
Agnieszka Pruska, "Żeglarz", Wydawnictwo Oficynka 2016 mat. prasowe

Chcecie się przekonać, jak wygląda codzienność w policyjnej dochodzeniówce? Sięgnijcie po najnowszą książkę Agnieszki Pruskiej. Ale nie oczekujcie wielkiego napięcia, brawurowych pościgów i kontaktu z psychopatycznymi mordercami. Bo, jak mówi jedna z policjantek, "nasza praca polega na gadaniu".



Przyznam szczerze, że kiedy kilka lat temu przeczytałam powieściowy debiut Agnieszki Pruskiej, nie spodziewałam się kolejnych książek z komisarzem Barnabą Uszkierem w roli głównej. Początkowo zaliczyłam autorkę do grona tych pisarek, które na moment pojawiają się na lokalnej scenie literackiej i znikają z niej równie szybko i bez śladu.

Jednak po "Literacie" Agnieszka Pruska wydała kolejną powieść, zatytułowaną "Hobbysta". Teraz czytelnicy, którym losy Barnaby Uszkiera i jego podwładnych przypadły do gustu, mogą cieszyć się nowym kryminałem autorki: "Żeglarz" miał premierę dosłownie kilka dni temu.

Trzecia część serii to powieść pokaźna objętościowo - ma niemal 550 stron. Tym razem wszystko zaczyna się od znalezienia w gdańskiej marinie zwłok podczas regat o Puchar Obrońców Westerplatte. Uszkier wraz z zespołem mają kolejne ambitne zadanie: muszą wejść do środowiska trójmiejskich żeglarzy, spróbować je jak najlepiej poznać od wewnątrz i namierzyć sprawcę zbrodni. Śledztwo nie należy do najłatwiejszych, tym bardziej, że rodzina i znajomi wystawiają zmarłemu irytującą laurkę: zero wrogów, zero konfliktów, niemal chodzący ideał. W dodatku życie osobiste komisarza Uszkiera nie wygląda najlepiej. Niczym w "Broken Flowers" Jarmuscha, bohater otrzymuje anonimowe informacje na temat swojego rzekomego ojcostwa. Nietrudno się domyślić, że nie wpływa to zbyt pozytywnie na jego nastrój, a brak jakiegokolwiek punktu zaczepienia w prowadzonym śledztwie potęguje tylko frustrację.

Mozolne zbieranie dowodów, spisywanie raportów i przesłuchiwanie świadków - oto, z czego składa się codzienność zespołu Barnaby Uszkiera. Pruska opisuje wszelkie procedury bardzo wnikliwie, widać, że niejednokrotnie konsultowała się przy pisaniu powieści z policjantami, a stwierdzenia takie jak "pobrany materiał daktyloskopijny wrzucimy w AFIS" dodatnio wpływają na wiarygodność przedstawionych działań i technik śledczych. I to jest właśnie najmocniejsza strona "Żeglarza": opisy policyjnej roboty, która, choć żmudna i powtarzalna, przynosi w końcu efekty.

Minusem dla wielu czytelników (i ja zdecydowanie zaliczam się do ich grona) będzie fakt, że poprzez wszystkie te drobiazgowe relacje, raporty i rozmowy, powieść gubi tempo akcji i staje się zwyczajnie nużąca. Po setnej stronie tych samych dialogów i opisywania kolejnych czynności poszczególnych policjantów można zacząć ziewać. Jeśli jednak marzycie o tym, żeby dowiedzieć się, jak się pracuje w dochodzeniówce, warto książkę przeczytać.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (16)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

03

lutego

Tango Show Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Światełko dla Pawła na Targu Węglowym
Światełko dla Pawła na Targu Węglowym
Droga donikąd. Recenzja filmu "Diablo. Wyścig o wszystko"
Recenzja filmu "Diablo. Wyścig o wszystko"

Kulinaria

Jemy na mieście: Ram Ram Ji to smaczne klasyki z Indii
Jemy na mieście: indyjski bar Ram Ram Ji

Planuj z nami tydzień

Planuj Tydzień: czas smutku i zadumy
Planuj Tydzień: czas smutku i zadumy