Wiadomości

stat

Bajkowy urok klasyki - o "Dziadku do orzechów" Moscow City Ballet

Piękne kostiumy, efektowna scenografia złożona pięknie zdobionych kilimów i pozbawiona fajerwerków, ale poprawnie wykonywane figury baletowe "Dziadka do orzechów" przypaść mogły do gustu zarówno małym (zwłaszcza I akt), jak i dużym (II akt) widzom.
Piękne kostiumy, efektowna scenografia złożona pięknie zdobionych kilimów i pozbawiona fajerwerków, ale poprawnie wykonywane figury baletowe "Dziadka do orzechów" przypaść mogły do gustu zarówno małym (zwłaszcza I akt), jak i dużym (II akt) widzom. mat. prasowe

Niezwykle barwne, baletowe widowisko "Dziadek do orzechów" przygotowali artyści Moscow City Ballet, po raz kolejny gościnnie występujący w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Ich regularne wizyty w Gdyni z "Dziadkiem do orzechów" (zaprezentowanym 20 grudnia) i "Jeziorem łabędzim" (21 grudnia o godz. 17 i 19:30) tuż przed świętami Bożego Narodzenia są już niemal tradycją, dzięki której każdy może przekonać się, jak piękną i niezwykle efektowną formą tańca może być klasyczny balet.



Moscow City Ballet działa jak dobrze naoliwiona maszyna. To prawdziwa instytucja, prezentująca kilka najsłynniejszych tytułów baletowych w całej Europie. Część z nich ("Jezioro łabędzie", "Dziadek do orzechów", "Giselle", "Don Kichotte") w ostatnich latach miała miała okazję poznać trójmiejska publiczność (w lutym przyszłego roku dołączy do tego grona także "Romeo i Julia"). Ponieważ gościnne występy są jedyną okazją by w Trójmieście oglądać balet, a nie ma bardziej związanego z Bożym Narodzeniem tytułu niż "Dziadek do orzechów" Piotra Czajkowskiego, tytuł ten co roku kusi widzów w każdym wieku magią i nastrojem świąt.

Wynika to oczywiście z libretta Mariusa Petipy i Iwana Wsiewołożskiego, którzy akcję baletu (za E.T.A. Hoffmannen, autorem książki) umieścili podczas wigilii Bożego Narodzenia. Klara wśród prezentów odnajduje Dziadka do orzechów i bardzo jej się ten prezent podoba, choć jej brat Fritz śmieje się z niego i psuje go. Jednak ojciec chrzestny Klary i konstruktor zabawek - Drosselmeyer - naprawia dziewczynce zabawkę. Po chwili Klara zasypia. W jej śnie bohaterowie znajdują się w niezwykłej, fantastycznej krainie, gdzie ołowiane żołnierzyki stoczą bój z myszami, zaś dzięki Drosselmeyerowi będącym w wyobraźni dziewczynki czarodziejem, Dziadek do orzechów zamieni się w Księcia a sama Klara w Księżniczkę.

Wrażenie na dzieciach robiła podświetlana prawdziwymi lampkami choinka i plastyczne, dopracowane aktorsko sceny w pierwszym akcie.
Wrażenie na dzieciach robiła podświetlana prawdziwymi lampkami choinka i plastyczne, dopracowane aktorsko sceny w pierwszym akcie. mat. prasowe
W drugim akcie, gdzie usłyszeć można najsłynniejsze motywy muzyczne baletu Piotra Czajkowskiego, akcja przenosi się do fantastycznej Krainy Słodyczy, pełnej rozmaitych tańców. Wśród nich wymienić należy Taniec wieszczki cukrowej, Taniec hiszpański, Taniec arabski, Taniec chiński, Trepak (Taniec rosyjski) oraz efektowny Walc kwiatów. Po każdym z nich następuje przerwa na ukłony.

W tej prostej i dość zgrabnej bajce, bardzo pomysłowo wykorzystano ozdobne kilimy, odpowiadające za scenografię. W pierwszych scenach widzimy te, które sugerują wyposażenie domowego salonu - jest klasyczny piec, duży stojący zegar, no i przede wszystkim gigantyczna choinka. Kilim z jej wizerunkiem uzupełniony jest lampkami choinkowymi, które po zapaleniu robią na dzieciach duże wrażenie. Jeśli dorzuci się do tego prezenty rozpakowywane pod choinką przez domowników, wielka scena Teatru Muzycznego staje się ciepła, przytulna, wręcz świąteczna. Gdy akcja przenosi się w sferę snów małej Klary, zamiast wspomnianych kilimów pojawiają się inne, przypominające ciemny las, zaś w drugim akcie podziwiamy kilimy niezwykle bujne, kolorowe i kiczowate, podobnie jak cała Kraina Słodyczy.

Wedle koncepcji twórcy spektaklu (i założyciela zespołu Moscow City Ballet) Wiktora Smirnowa-Gołowanowa oba te akty są zupełnie różne. Pierwszy wygląda bardzo bajkowo, długimi fragmentami dominuje w nim teatr tańca i gra aktorska (bardzo plastycznie oddano m.in. zabawę małego Fritza i innych dzieci przy choince, wizytę św. Mikołaja (Drosselmeyera), samo rozpakowanie prezentów czy naukę władania szabelką. Wszystkie czytelne, dopracowane scenicznie ruchy przeniosą szczególnie małego widza w świat bajki i pozwolą mu bez trudu śledzić fabułę. W drugim akcie spektakl zamienia się w pozbawiony dramaturgii baletowy show, służący do zaprezentowania figur baletowych i kunsztu tancerzy. Dopiero podczas finału spektaklu, po serii oddzielanych ukłonami i brawami tańców, akcja wraca do domu Klary, by przedstawienie zamknąć ładną teatralną kodą.

Ta barwna bajka jest bardzo poprawnie zatańczona przez zespół Moscow City Ballet.
Ta barwna bajka jest bardzo poprawnie zatańczona przez zespół Moscow City Ballet. mat. prasowe
Wśród tancerzy, których umiejętności baletowe podziwiać można głównie w drugim akcie, prym wiodą czołowi bohaterowie wieczoru: Julia Żurawlewa jako Klara/Księżniczka, Andrej Żurawlew jako Książę oraz Danił Orłow jako Drosselmeyer, który w spektaklu ma najwięcej pracy, bo jest przewodnikiem po świecie jawy i snu Klary. Wszyscy oni tańczą dobrze technicznie, w drugim akcie zdarzają im się imponujące popisy solowe. Zasłużenie największe oklaski zbiera najlepszy tego wieczoru duet Klary z Księciem. Pomimo efektownych solówek, to spektakl bez większych olśnień czy baletowego mistrzostwa. Podziwiamy raczej solidnych, bardzo poprawnych rzemieślników, wyszkolonych wedle najlepszych baletowych wzorców (efektowny jest choćby Taniec wieszczki cukrowej czy zabawny, ironiczny Taniec chiński). I chociaż akcja w tym pozbawionym dramaturgii drugim akcie gdzieś się ulatnia, w zamian widz otrzymuje imponujący, skondensowany pokaz baletu.

Największym minusem spektaklu jest jego nagranie z taśmy, dzięki pogłosowi nagłośnienia, szmerom i nieczystościom samego nagrania, przypominającym raczej nagranie puszczone z taśmy gramofonowej niż technikę cyfrową. Smutnym akcentem podczas uwertury przy całkowicie wyciemnionej scenie i widowni było nieustające "poruszenie" z powodu wejścia osób spóźniających się na widownię, którym panie bileterki oświetlały drogę na miejsca. Niestety, niektórzy nie rozumiejąc, że to już element spektaklu, bez zażenowania prowadzili na widowni konwersację, uprzyjemnianą co raz światełkiem latarki pań bileterek lub światłem wyświetlacza telefonu.

Sam spektakl mniejsze dzieci porywał do tańca i zachwycał pięknymi kostiumami czy kompozycjami zbiorowymi. Dorośli przypomnieć sobie mogli piękno baletu, niestety wciąż nieobecnego na co dzień w Trójmieście. I choć to ładne, zgrabnie wymyślone i momentami imponujące tanecznie widowisko nie porwało widowni do owacji na stojąco, nikt nie ma prawa narzekać. "Dziadek do orzechów" Moscow City Ballet okazał się udanym spektaklem dla małych i dużych.

Opinie (21)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

13

grudnia

Remcon 2019 Gdynia, SP 31

16

grudnia

Dziadek do Orzechów - Narod... Gdynia, Gdynia Arena

16

grudnia

Kabaret Neo-Nówka Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Makłowicz, Popielarz i Dymek uczą gotować w Trójmieście
Gotowanie z szefem kuchni w Trójmieście

Kulinaria

Makłowicz, Popielarz i Dymek uczą gotować w Trójmieście
Gotowanie z szefem kuchni w Trójmieście
Świąteczne piwa z browarów restauracyjnych
Świąteczne piwa z małych browarów

Planuj z nami tydzień

Polski rock, choinkobranie, giełda retro. Planuj tydzień
Planuj tydzień: choinkobranie, retro, rock

Sprawdź się

W piwnicy którego ze słynnych gdańskich budynków Jan Heweliusz składował produkowane przez siebie piwo?