Wiadomości

stat

Andre Rieu wystąpił w Ergo Arenie


Z rozmachem, blichtrem, ale przede wszystkim z niesamowitą energią i radością, które od pierwszej chwili udzieliły się słuchaczom - tak w skrócie można opisać sobotni koncert André Rieu w Ergo Arenie. Siedmiotysięczna publiczność była zachwycona, odśpiewała skrzypkowi "Sto lat" i długimi owacjami domagała się kolejnych bisów.



Każdy koncert André Rieu to wielkie show, dopracowane do perfekcji. Podczas europejskiego tournée, którego częścią był sobotni koncert w Ergo Arenie, artyście towarzyszy kilkudziesięcioosobowa orkiestra, chór, soliści oraz blisko pięćdziesięciu pracowników obsługi technicznej, czyli łącznie ponad sto osób. Sprzęt (w tym kamery, nagłośnienie, dekoracje, a nawet pulpity muzyków) przewozi kilka samochodów ciężarowych, a ekipa przemieszcza się z reguły pięcioma autokarami. Koncerty André Rieu to również znakomicie wyreżyserowane widowiska teatralne, o czym można się było przekonać już od pierwszej chwili.

Orkiestra, jak ma w zwyczaju, przy dźwiękach fanfar wmaszerowała na scenę, przechadzając się barwnym korowodem przez całą widownię. Panie tradycyjnie czarowały balowymi kreacjami, a panowie nieschodzącym z ich twarzy uśmiechem. Zespół towarzyszący Anre Rieu tworzą przecież nie tylko znakomici muzycy, ale i aktorzy - choć materiał mają bardzo ograny, o rutynie nie ma mowy. Każde widowisko, tak jak to sobotnie w Ergo Arenie, jest świeże, a w licznych gagach czy wyglądających na spontaniczne scenkach jest tyle polotu, że bawią bez końca.

Przez przeszło 30 lat artystycznej działalności Andre Rieu zjednał sobie rzeszę wiernych fanów. Podczas sobotniego koncertu nie brakowało osób w szalikach z jego wizerunkiem czy obwieszonych innego rodzaju gadżetami.
Przez przeszło 30 lat artystycznej działalności Andre Rieu zjednał sobie rzeszę wiernych fanów. Podczas sobotniego koncertu nie brakowało osób w szalikach z jego wizerunkiem czy obwieszonych innego rodzaju gadżetami. fot. Łukasz Głowala/Trojmiasto.pl
Wierni fani holenderskiego skrzypka, jak zwykle, prezentowany program znali znakomicie.

- Jesteśmy na bieżąco. Kiedy tylko Rieu rusza w świat z nowym programem szukamy nagrań na youtube, przeglądamy setlisty - opowiadał Marian, który na koncert przyjechał z Łodzi. - Zapewniam, że znajomość scenariusza w żaden sposób nie umniejsza naszej frajdy. To jak z wielokrotnym oglądaniem ulubionego filmu. Niby znamy go na pamięć, a za każdym razem odkrywamy w nim coś nowego.
Na widowni nie zabrakło i takich, którzy z twórczością Andre Rieu w sobotni wieczór mieli styczność po raz pierwszy.

- Bilety kupiłyśmy już pół roku temu, w prezencie dla naszych mam z okazji ich święta. A że mamy mają już swoje lata i nie byłyby w stanie przyjść same, postanowiłyśmy im towarzyszyć - opowiadała w przerwie koncertu Mariola z Bydgoszczy. - Nie znałam wcześniej tej muzyki, nie obejrzałam ani jednego filmu na youtube, ale obiecuję nadrobić zaległości, bo bawiłam się znakomicie.
Ceny biletów dla wielu osób okazały się zaporowe, ale widownia i tak była wypełniona niemal do ostatniego miejsca. Bilety kupiło blisko 7 tys. osób, a atmosfera od pierwszej do ostatniej chwili była nie mniej gorąca, niż podczas koncertów największych gwiazd rocka.
Ceny biletów dla wielu osób okazały się zaporowe, ale widownia i tak była wypełniona niemal do ostatniego miejsca. Bilety kupiło blisko 7 tys. osób, a atmosfera od pierwszej do ostatniej chwili była nie mniej gorąca, niż podczas koncertów największych gwiazd rocka. fot. Łukasz Głowala/Trojmiasto.pl
Pierwszą część koncertu w większości wypełniły stare numery, dobrze znane słuchaczom, jak np. "Oczi cziornyje", "Granada", "Nessun Dorma", "Walc łyżwiarzy" czy "Alleluja" z oratorium "Mesjasz" Haendla. Najjaśniejszym punktem były jednak prezentacje dwóch chińskich sopranistek, które zasiliły skład zespołu Andre Rieu na czas europejskiego tournee. Swoją interpretacją chińskiej piosenki, którą zaśpiewały w duecie, skradły serce niejednego słuchacza.

W części drugiej (szczególnie dla okazjonalnych fanów Rieu, bo ci wierni program, nawet najnowszy, znają na wylot) pojawiło się znacznie więcej muzycznych niespodzianek. Jedną z nich było tradycyjne powitanie słuchaczy po przerwie.

- W zeszłym roku nie byłam na koncercie Rieu, ale wcześniej spóźnialskich "napiętnowało się" przez pokazywanie ich twarzy na telebimach. Tym razem ci, którzy nie zasiedli na swoich miejscach o ustalonej porze, po prostu nie zostali wpuszczeni na widownię. Byłam wściekła bo myślałam, że przyjdzie mi oglądać koncert przez taśmę odgradzającą nas od płyty hali, ale na szczęście przetrzymano nas tam tylko przez jeden utwór - zwierzała się po koncercie jedna ze słuchaczek.
Ci natomiast, którzy na miejscach zasiedli o czasie, mieli możliwość posłuchać i zobaczyć "Drewniaka" tańczonego przez panie z orkiestry oraz przyłączyć się do "libacji", jaką urządzili pozostawieni na scenie panowie. Śmiechu było co nie miara!

Andre Rieu i jego nietypowy sposób na spóźnialskich.

W części drugiej pojawiło się więcej programowych nowości, ale prawdziwa zabawa na widowni rozpoczęła się podczas bisów. Publiczność tradycyjnie poderwała się z miejsc i ruszyła pod scenę, Rieu tradycyjnie mówił słuchaczom, że czas do domu, a oni odpowiadali, że jeszcze nie. Słuchacze tradycyjnie zaśpiewali skrzypkowi "Sto lat", a orkiestra zagrała składankę największych hitów, w tym "Niech żyje bal", które odśpiewała cała sala.

Andre Rieu podczas swoich koncertów nie tylko gra na skrzypcach i dyryguje, ale pełni również funkcję konferansjera. Zapowiada utwory, opowiada ciekawe anegdoty czy dowcipy, nawiązując dzięki temu fantastyczny kontakt z publicznością. Tłumaczenie wypowiadanych przez siebie słów powierzył po raz kolejny Agnes (Agnieszce) Fizzano-Walter - pochodzącej z Polski skrzypaczce, od lat zasilającej skład Johann Strauss Orchestra, dzięki czemu przekaz trafił również do osób nieznających języka angielskiego.

Zobacz najbardziej energetyczne fragmenty koncertu

Sobotni koncert pokazał, że publiczność uwielbia muzykę klasyczną w lżejszej formie i jeśli wydarzenie jest realizowane na najwyższym poziomie, to mimo wysokich cen biletów przyciągnie liczną, nawet siedmiotysięczną publiczność. Pod względem muzycznym niezwykle korzystnie wypadły sopranistki (szczególnie te pochodzące z Chin), daleko w tyle pozostawiając kolegów tenorów. Tradycyjnie zachwycała też orkiestra, która rutynę ma sobie za nic i za każdym razem występuje z taką świeżością, jakby dany program prezentowała po raz pierwszy. Każdy z muzyków odrywał swoją rolę znakomicie, ani przez moment nie pozwalając sobie na scenie na znudzenie czy prywatę. Wiele zawodowych orkiestr, nawet tych z najwyższej półki, mogłoby się od muzyków Rieu wiele nauczyć. I choć aranżacje takich "przebojów", jak "O fortuna" z kantaty "Carmina Burana" czy "Alleluja" z oratorium "Mesjasz" Haendla muzycznych purystów mogły przyprawić o zawrót głowy, to czas spędzony z Andre Rieu i jego orkiestrą jak zwykle dostarczył niesamowitych wrażeń.

Występ chińskich sopranistek był jednym z najlepszych momentów sobotniego koncertu Andre Rieu i jego orkiestry. Zobacz fragment.


Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (71)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

16

października

Sopockie Konsekwencje Teatr... Sopot, Teatr BOTO

16

października

Harmonia kontrastów. Silvia... Gdańsk, Pałac Opatów

24

października

Musical Kosmos Gdańsk, Teatr Szekspirowski

Rozrywka

Miauczyński idzie do szkoły. Recenzja filmu "7 uczuć"
Recenzja filmu "7 uczuć" Koterskiego
"Gwiezdne wojny" w Ergo Arenie - znakomity pokaz przy skromnej widowni
"Gwiezdne wojny" z muzyką na żywo

Kulinaria

Lokalna podróż kulinarna z Restaurant Week
Podróż kulinarna z Restaurant Week
Sztuczka doceniona w konkursie Wine&Food Noble Night
Sztuczka laureatem Wine&Food Noble Night

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: koncerty, targi i jedzenie
Planuj tydzień: koncerty, targi i jedzenie