Smutek, który daje szczęście. Yasmin Levy w Starym Maneżu

Yasmin Levy wystąpiła w Starym Maneżu 11 września. Polscy fani artystki czekali na ten koncert półtora roku.
Yasmin Levy wystąpiła w Starym Maneżu 11 września. Polscy fani artystki czekali na ten koncert półtora roku. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Jest artystką stworzoną ze smutku i melancholii. Każdą piosenkę śpiewa tak, jakby wykonywała ją po raz ostatni. Nie brak jej przy tym temperamentu - na scenie zamienia się w żywioł, który porusza niejedno serce. W sobotni wieczór, 11 września w Starym Maneżu wystąpiła Yasmin Levy, izraelska piosenkarka uważana za jedną z najciekawszych i najbardziej utalentowanych artystek world music.



Jazz - koncerty w Trójmieście


Wreszcie! Koncert, który początkowo planowany był na 6 kwietnia 2020, później 9 lutego 2021, a ostatnio na 8 czerwca, doszedł do skutku 11 września. W sobotni wieczór Stary Maneż wypełniły dźwięki głębokiego i przejmującego śpiewu Yasmin Levy.

Pochodząca z Izraela piosenkarka wykonuje przede wszystkim muzykę sefardyjską, inspirowaną flamenco. Zachowuje, a także na nowo wskrzesza najpiękniejsze utwory dziedzictwa żydowsko-hiszpańskiego ladino i łączy je z elementami flamenco. Już jej debiutancki album ("Romance & Yasmin") wywołał wielkie poruszenie wśród miłośników muzyki na całym świecie. Dziś artystka ma na koncie sześć albumów, w których nie tylko wykonuje pieśni w języku ladino, ale śpiewa także we współczesnym języku hiszpańskim i sięga po te brzmienia, które ją zachwycają: flamenco, tango, muzyka Bliskiego Wschodu. Od początku kariery z wielkimi sukcesami koncertuje na całym świecie. Wystąpiła na wielu międzynarodowych festiwalach, a także jako jedna z nielicznych artystek była kilkukrotnie wyróżniana w najbardziej prestiżowym plebiscycie BBC World Music Awards.

Ladino, flamenco i tony melancholii



Porównywana do portugalskiej wokalistki fado Marizy i hiszpańskiej śpiewaczki Buiki, Yasmin Levy w równie przejmujący sposób, serwując skrajne emocje trafia do serc słuchaczy. Choć śpiewa w ladino - języku, którym dziś posługuje się zaledwie 200 tysięcy ludzi na świecie, podbiła swoim głosem cały glob. Nie bowiem na rozumieniu pojedynczych słów czy sensów opiera się jej twórczość, lecz na emocjonalnym połączeniu, autentyczności i szczerości. Pisze o tym, co ją spotkało, o historiach, które zna. Najważniejszym językiem jest tu współodczuwanie.

Dlatego tę muzykę albo się kocha, albo nie można jej znieść. Yasmin Levy nie jest miłą piosenkarką, której utwory puszcza się w tle, wygodnie siada i otwiera butelkę wina. Jest w niej za dużo emocji. Aby móc jej słuchać, samemu trzeba się obnażyć. Być może dlatego tak trafia do polskich słuchaczy. Polska dusza w końcu w dużej mierze składa się z melancholii, smutku i rozdrapywania niezagojonych ran.

Zobacz także: Lucia de Carvalho zaśpiewała w Starym Maneżu

"Jestem szczęśliwa, gdy jestem smutna"



Gdy tylko Yasmin Levy wyszła na scenę, na której grało już trzech towarzyszących muzyków, a z jej gardła wydobyły się pierwsze głębokie i przejmujące dźwięki, na twarzach słuchaczy zagościł uśmiech. Artystka nie kryła wzruszenia ze spotkania z polskimi fanami. Cieszyła się, że po raz pierwszy od dwóch lat jest za granicą, że mogła wyruszyć w trasę, zdjąć maseczkę i zagrać dla miłośników swojej twórczości. Zaznaczyła, że tu, na tej scenie właśnie, poczuła się szczęśliwa i silna.

Nie kazała długo czekać na najbardziej upragnioną piosenkę "Una Noche Mas". Razem z publicznością zaśpiewała "No Estoy Enamorada". Wykonała też meksykańską piosenkę "Cucurrucucú paloma" i utwór najbardziej znany z wykonania Andrei Bocellego "Bésame mucho", w trakcie którego zeszła na widownię i witała się z publicznością. Dzięki zdobyczom techniki razem ze swoim zmarłym ojcem zaśpiewała też pieśń "Una pastora".

Ostatni album artystki - "Tango", to ukłon w stronę argentyńskiego tańca i jej interpretacje utworów Carlosa Gardela i Astora Piazzolli. Podczas sobotniego koncertu można było usłyszeć kilka takich temperamentnych wykonań. Artystka tańczyła na scenie, pokazując, że melancholia może iść w parze z żywiołowością. Na scenie zdecydowanie udowadniała, że ma w sobie ogień.

Czytaj także: Ciekawe koncerty w Trójmieście. Muzyczny wrzesień i październik

Yasmin Levy okazała się też świetną gawędziarką. Pomiędzy kolejnymi piosenkami opowiadała o okolicznościach towarzyszących powstaniu utworów, a także dzieliła się różnymi anegdotami ze swojego życia. Poza nostalgiczną stroną swojej natury, dała się też poznać jako pełna ciepła i życzliwości osoba. Zarówno kiedy tańczyła tango, jak i popijała na scenie mleko nie można jej było odmówić uroku. Przyjechała do naszego kraju nie pierwszy raz i z uśmiechem przyznała, że w Polsce zawsze czuje się jak w domu. Podczas sobotniego wieczoru kilka razy zwróciła się do publiczności w języku polskim, a także wykonała tango "Ta ostatnia niedziela".

Kilkukrotne owacje na stojąco nie pozwoliły Yasmin Levy zejść ze sceny po 75 minutach planowanego występu. Artystka dwukrotnie wracała do fanów, wykonując ponad półgodzinne bisy. Wzruszona i rozentuzjazmowana publiczność opuszczająca Stary Maneż była najlepszym dowodem na to, że takie koncerty jak ten nieczęsto się zdarzają.

Koncert zapowiadaliśmy w Kalendarzu imprez, osobnym artykulecyklu Planuj Tydzień.

Opinie (9) 6 zablokowanych

  • Niesamowity koncert

    Każdy muzyk na scenie był wirtuozem swoich instrumentów. Uczta, niesamowite doznanie. Absolutny must see dla wszystkich miłośników dobrej muzyki.

    • 17 7

  • koncert koncertem, ale jak napisana relacja!

    • 12 2

  • Uczta muzyczna i emocjonalna

    Długo czekałem na ten koncert, jak wszyscy, jednak po pierwszych dźwiękach głosu Yasmin wszystko stało się nieważne, bo oto bogini zstąpiła na ziemię i grała na czułych strunach duszy to szarpiąc je, to uspokajając. Czworo muzyków na scenie doskonale się rozumiało -uwodzili i czarowali słuchaczy i nie było w tym niczego sztucznego - pasja, ogień, namiętność, smutek, melancholia... cała gama emocji - i Jej głos po mistrzowsku malujący wszystkie te emocje.
    Był też i polski akcent o którym należy wspomnieć - mistrzowska interpretacja tanga "To ostatnia niedziela" Jerzego Petersburskiego.
    Yasmin - dziękuję i wracaj szybko do Polski...

    BTW P.Magdo - Andrea Bocelli jest tylko jednym z wielu wykonawców "Besame mucho", to meksykańska piosenka z lat 40-stych XX w.

    • 12 4

  • Wspaniały koncert

    Byłam. Od lat mam dyskografię, słucham przede wszystkim w weekendy. Miałam obwy idąc na koncert, bo opinie po poprzednim były krytyczne. Ale dla mnie mistrzostwo świata. Najwyższa liga. Wspaniali muzycy. Artystka przeniosła mnie w inny wymiar. Było super.

    • 10 5

  • Nie znam człowieka O.o (1)

    • 3 6

    • Żałuj

      • 2 0

  • Zachwyt

    Przepiękny koncert. Czułam się, jakbym była tam tylko ja i Yasmin Levy z muzykami.

    • 5 2

  • dobre sobie

    z tym Besame mucho i Bochellim ;)

    • 0 1

  • Pięknie

    Byłam z córkami. Wspaniały , pełen emocji występ.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj 15-31.12
Gdańsk, Muzeum Narodowe
Kolekcja dzieł Mariana Mokwy
Kolekcja dzieł Mariana Mokwy
wystawa
cze 16-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie

Sprawdź się

Sprawdź się

Jaki nietypowy jubileusz obchodził w październiku 2010 roku maestro José Maria Florencio?