• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Tonja porządkuje świat dorosłych. O "Tonji z Glimmerdalen"

Łukasz Rudziński
14 marca 2022, godz. 07:00 
Opinie (7)
Tonja to przekorna psotnica, jeśli czegoś jej nie wolno, z pewnością to zrobi. Na zdjęciu Tonja (Magdalena Bednarek) i Brat (Kamil Marek Kowalski). Tonja to przekorna psotnica, jeśli czegoś jej nie wolno, z pewnością to zrobi. Na zdjęciu Tonja (Magdalena Bednarek) i Brat (Kamil Marek Kowalski).

Miejski Teatr Miniatura sięgnął po literaturę, która całkowicie zasłużenie kojarzy się z "Dziećmi z  Bullerbyn" czy cyklem książek o Pippi Pończoszance Astrid Lindgren. "Tonję z Glimmerdalen" Marii Parr śmiało traktować można jako kontynuację tamtych książek, a spektakl Miniatury jako sprawne streszczenie najważniejszych wątków powieści, z bardzo ważnym przekazem.



Repertuar Teatru Miniatura


Burza rudych włosów, prawdziwa kumulacja energii, beztroskiego dzieciństwa i ciekawości otaczającego świata - taka jest Tonja, główna bohaterka przedstawienia, które ma sporą szansę znaleźć liczne grono sympatyków i sympatyczek. Skojarzenia literatury Marii Parr z Astrid Lindgren są oczywiste. Momentami wręcz ma się wrażenie, że to Pippi Pończoszanka XXI wieku.

Oprócz szaleństw na sankach i zabaw, do których w Glimmerdalen zbyt szybko nie znajdzie rówieśników, bo jest jedynym mieszkającym w tej wiosce dzieckiem, Tonja konfrontuje się z tajemnicami rodzinnymi swoich znajomych i staje się powiernicą sekretów, a przy okazji katalizatorem wydarzeń, które na zawsze odmienią tę miejscowość.

Pierwsze spotkanie Tonji z chłopcami, którzy nieoczekiwanie odwiedzają Glimmerdalen, oczywiście musi skończyć się bójką. Pierwsze spotkanie Tonji z chłopcami, którzy nieoczekiwanie odwiedzają Glimmerdalen, oczywiście musi skończyć się bójką.
Dziewczynka patrzy na lokalną społeczność z wielką serdecznością, no może z jednym wyjątkiem, dla niecierpiącego dzieci właściciela okolicznego kempingu, pana Klausa Haggena, który zakazuje przyjeżdżać do ośrodka z dziećmi. I właśnie typowy czarny charakter, pan Klaus (w tej roli przekonujący Jacek Majok) otwiera spektakl wyliczając zalety tego miejsca przy niewielkiej makiecie całego kompleksu, co filmowane jest telefonem przez Kamerzystę (obraz z kamerki telefonu widzimy z tyłu sceny w formie projekcji na białej scenografii Pawła Walickiego). Cała koncepcja scenograficzna to połączenie mikroskali z naturalnej wielkości ścianami domków, w których dzieje się akcja.

W tle znajdują się góry, bohaterowie przechodzą też przez rzeczkę, która "znajduje się" pomiędzy innymi elementami scenografii. Co jakiś czas podziwiamy też miniaturowe domki, w których mieszkają bohaterowie - wścibska Sally wszystko obserwuje przez okna (grająca ją Magdalena Żulińska zakłada domek na głowę). Z innymi główna bohaterka rozmawia, zaglądając do nich np. przez dach lub kładąc się tuż obok makiet ich domów. Dzięki tym działaniom świat Tonji jest łatwy do wyobrażenia i chociaż scena Miniatury jest ciasna, można odnieść wrażenie, że jest na niej wiele przestrzeni, a kolejne miejsca akcji - dom rodzinny Tonji, dom jej przyjaciela, starca Gunnvalda (Andrzej Żak), całe Glimmerdalen lub rzadko odwiedzani sąsiedzi - będą dla najmłodszych widzom zrozumiałe.

Rolę tytułowej bohaterki z dużym wdziękiem odgrywa Magdalena Bednarek, która wykorzystuje dziewczęcy wygląd i niewielki wzrost, aby w oczach dzieci na widowni stać się jedną z nich. Rolę tytułowej bohaterki z dużym wdziękiem odgrywa Magdalena Bednarek, która wykorzystuje dziewczęcy wygląd i niewielki wzrost, aby w oczach dzieci na widowni stać się jedną z nich.
Tonja jako jedyne dziecko w okolicy po prostu funkcjonuje w świecie dorosłych, do którego wnosi dziecięcy ogląd świata. Nie rozumie, jak można ukrywać istnienie córki, jak można nie potrafić nawiązać kontaktu ze swoim dzieckiem, bo przecież jej "tata jest jak góry - zawsze jest". Miejscowy alkoholik Nils (świetny w tej roli Piotr Kłudka), który ciągle chodzi pijany, dla Tonji od zawsze taki był - chętnie pomoże mu wrócić do domu, żeby przypadkiem nie utopił się w rzece. Tylko Klausa traktuje jak wroga, który robi jej na złość. Psoty i przygody z udziałem dziewczynki urastają w Glimmerdalen do rangi anegdoty.

Gdy nieoczekiwanie w wiosce pojawią się inne dzieci - Ole (dobra rola 8-letniego narwanego urwisa w wykonaniu Piotra Srebrowskiego) i Brat (grający postawą ciała, zabawny także w epizodzie Sanitariusza Kamil Marek Kowalski) - ich pierwsze spotkanie oczywiście zakończy się bójką. Zaś znajomość z Heidi (Edyta Janusz-Ehrlich) zacznie się od wrogości, ale zapoczątkuje trudną i bardzo ważną relację, przez którą Tonja przedzierać się będzie z detektywistycznym zacięciem, niczym przez prawdziwą dżunglę niedopowiedzeń i niewyobrażalnych dla niej zaniechań.

Jedynym przyjacielem Tonji w Glimmerdalen jest Gunnvald (dobra rola Andrzeja Żaka). To starszy człowiek, który otacza dziewczynkę niemal ojcowską opieką. Jedynym przyjacielem Tonji w Glimmerdalen jest Gunnvald (dobra rola Andrzeja Żaka). To starszy człowiek, który otacza dziewczynkę niemal ojcowską opieką.
Przebojową dziewczynkę - tytułową bohaterkę - gra Magdalena Bednarek, która wykorzystuje swój dziewczęcy urok i niewielki wzrost, aby dla dzieci na widowni stać się rezolutną, odważną, naiwną dziewięciolatką, co zresztą znakomicie jej się udaje. Aktorka nie jest w swoich reakcjach przerysowana - stanowi naturalną liderkę przedstawienia, za którą podąża uwaga widzów. Tonja potrafi wzbudzić na widowni śmiech, ale też wzruszyć, gdy po jednej z bardzo niebezpiecznych przygód siedzi bezradna, wtulona w fotel obok swojego taty (Krystian Wieczyński).

Za reżyserię i adaptację książki Marii Parr w tłumaczeniu Anety W. Haldorsen odpowiada Karolina Maciejaszek, która w dużej mierze zapanowała nad całym tym żywiołem inscenizacyjnym, który w ascetycznych warunkach Miniatury udało się stworzyć. Dużo tutaj operowania teatralnym skrótem, dużo odwołań do wyobraźni widzów (m.in. pomysł na grę na skrzypcach), a przy tym spektakl (może poza nieco za monotonnym początkiem drugiej części) prowadzony jest w dobrym, szybkim rytmie. Mocnym punktem spektaklu jest też przyjemna muzyka Magdaleny Sowul i nieliczne piosenki (zwłaszcza kilkukrotnie powracająca "Koziołeczku miły mój" z melodią góralską).

Pewnym kłopotem jest mnogość tematów, które zwłaszcza w pierwszej części pojawiają się często na marginesie głównej akcji. Alkoholizm, rozwód, rozbite rodziny, nieobecność matki (w odróżnieniu od "Dzieci z Bullerbyn" tutaj matka żyje, ale pracuje w dalekiej Grenlandii), a ponadto trudne, pełne bólu i cierpienia relacje rodzinne. To wszystko może przytłaczać, zwłaszcza że nie ma czasu, aby - tak jak w drugim akcie - przyjrzeć się tym kwestiom nieco dłużej.

Sprawdza się koncepcja scenograficzna, aby górzyste norweskie plenery pokazać za pomocą niewielkich makiet, a po obu stronach sceny umieścić fragmenty wnętrz domów Tonji i Gunnvalda. Sprawdza się koncepcja scenograficzna, aby górzyste norweskie plenery pokazać za pomocą niewielkich makiet, a po obu stronach sceny umieścić fragmenty wnętrz domów Tonji i Gunnvalda.
Niestety, przeniesienie z książki wprost na scenę Miniatury polowania na ptaki wydaje się rażącym błędem i brakiem wyczucia. Heidi dzięki karabinowi na plecach faktycznie wydaje się widzom straszna, ale w kontekście wojny w Ukrainie wprowadzanie akcesoriów militarnych na scenę i strzelanie z karabinu może mieć skutek traumatyzujący i w teatrze dla dzieci w moim odczuciu zdecydowanie nie powinno mieć miejsca. Na szczęście pozostałe wątki i postaci tworzą zgrabną inscenizacyjnie opowieść, której bardzo ważną myślą przewodnią jest: problemy dorosłych to nigdy nie jest wina dzieci.

Recenzja "Co u diabła" w Teatrze Miniatura



Spektakl skalą poruszanych tematów i wydźwiękiem niektórych fragmentów (naprawdę drastyczna scena pogryzienia przez psa) prawdopodobnie okaże się za trudny w odbiorze dla większości sześciolatków (taki pułap wiekowy proponuje Miniatura), zwłaszcza, że z przerwą trwa prawie dwie godziny. Powinny go oglądać dzieci przynajmniej 8-letnie, które z pewnością oczarowane będą małą buntowniczą Tonją i jej towarzyszami.

Spektakl

5.5
2 oceny

Tonja z Glimmerdalen

teatr dla dzieci

Miejsca

Opinie (7) 1 zablokowana

  • Nuda (1)

    Nuda straszna. Moja Nastka 7 lat wynudziła się potwornie.

    • 3 11

    • Masz nie wytrwałe dziecko. Fakt, że fabuła wymaga skupienia, bo w drugim akcie jest to w pełni przyczynowo-skutkowa opowieść, ale dobra gra aktorska i dobra muzyka pozwalają utrzymać skupienie. Mój 4latek dał radę (mimo że bał się trochę psa).

      • 7 2

  • W sobotę Tonja miała blond włosy :)

    Przedstawienie cudowne. Moja 7- latka bardzo zadowolona ;)

    • 3 1

  • Mocne

    i ambitne. Brawo Miniatura

    • 3 0

  • Swietny spektakl

    To świetne przedstawienie ! W którym i dzieci jak i dorośli znajdą coś dla siebie !
    Ja znalazlem

    • 5 2

  • Byłem doceniam

    Witam byłem z 6 letnim synem , bardzo
    Nam się podobało kunszt aktorski było widać , bardzo śmieszne momenty, czasami się zastanawiałem czy to dla niego (syna) czy dla mnie bardziej przedstawienie :) jedyny minusik to ze za długo 2 godziny z przerwa to dla naszych szkrabów za długo syn pod koniec się trochę kręcił , ale lemoniada i tort rekompensował wszystkono i ten wielki bukiet Róż od Pani prezydent :)

    • 2 1

  • długie, zbyt rozciągnięte

    większośc dzieci na sali sie nudziło i słychac było kiedy sie skończy, słownictwo dla dzieci w wielu momentach nie dobrane , wyrażanie się np o ojcu braci- kiepska szkoła, kiepski spektakl

    • 2 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Festiwal Książki Psychologicznej

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Jaki jest najstarszy przykład tkania, który można obejrzeć w Trójmieście?