Aktualnie brak w repertuarze trójmiejskich teatrów

Sprawa operacyjnego rozpoznania (5 opinii)

spektakl dramatyczny
kasy:
58 301-13-28, 551-50-40
wystawia:
Malarnia
data premiery:
27 sierpnia 2011
czas trwania:
1 godz. 45 min. (bez przerw)
9.5 74 oceny 1 10

Uwaga! spektakl zawiera kontrowersyjne treści lub/i słowa niecenzuralne

O niewielkim wycinku historii najnowszej można mówić ciekawie i niebanalnie? Można. Aktorzy w formie paradokumentu prezentują ruch Wolność i Pokój, który walczył o prawa obywatelskie w czasach Solidarności. Bardzo udana forma teatru dokumentalnego, ale maleńki ruch wolnościowy urasta do rangi jednego z najistotniejszych zrywów narodowościowych w schyłkowym PRL-u.
Sprawa operacyjnego rozpoznania
na podstawie "Płomieni" Stanisława Brzozowskiego i historii ruchu Wolność i Pokój

Premiera spektaklu w ramach Festiwalu Solidarity of Arts.

Napisane przez Stanisława Brzozowskiego w 1907 roku "Płomienie" zostały kiedyś nazwane "pierwszą polską powieścią intelektualną". I faktycznie: ładunek intelektualny tej odpowiedzi na "Biesy" Dostojewskiego jest niezwykły, w zasadzie bezprecedensowy w historii polskiej literatury. To imponująca ideowa panorama okresu przełomu XIX i XX wieku, głębokie i, powiedzmy to, piękne świadectwo pewnej, bardzo charakterystycznej epoki, jej idei, polityki i moralności. No właśnie... Dlaczego więc po tę powieść, tak bardzo związaną z konkretnym momentem w historii warto sięgać dziś i to w teatrze?

Bo "Płomienie" to nie tylko historia pewnej grupy ludzi w pewnych minionych czasach. To także, a może przede wszystkim, opowieść o niezgodzie na niesprawiedliwość, imperatywie działania, o odwadze i gotowości płacenia za nią najwyższej ceny. PŁOMIENIE to historia zaangażowania. I jako taka wyraźnie wychodzi poza ramy przełomu XIX i XX wieku. To doskonały punkt wyjścia do opowiadania o innych historiach zaangażowania, nawet - pozornie - bardzo odległych od losów członków Narodnej Woli. Na przykład o powstałym w połowie lat '80 XX wieku w Polsce pacyfistycznym ruchu Wolność i Pokój.

Bohdan Cywiński w "Rodowodach niepokornych" pisze: "PŁOMIENIE (...) stanowią nie tylko pomnik dla dokonań terrorystów, są także podkreśleniem zaszczepienia się tradycji rewolucyjnej. Podkreśleniem tak wyrazistym, że aż okrutnym dla czytelnika przywykłego czcić sztandary tylko biało-czerwone. Michał Kaniowski, bohater powieści, jest polskim szlachcicem z uczciwego, patriotycznego i katolickiego domu, zrywa jednak z tą tradycją rodzinną, by, wyklęty przez dom i środowisko stać się uczestnikiem zamachów terrorystycznych w gronie narodnowolców. (...) Poświęciwszy terroryzmowi rosyjskiemu siły, zdrowie i długie lata życia spędzone w twierdzy szlisselburskiej, pozbawiony towarzyszy walki, którzy poginęli na szubienicach (...) dożywa ostatnich lat w gnieździe rodzinnym, lecz w osamotnieniu - porzucone przezeń środowisko nie przyjmuje go z powrotem ani on do niego duchowo nie powróci".

Zobacz nagranie próby spektaklu "Próba operacyjnego rozpoznania" w reżyserii Zbigniewa Brzozy.



Impulsem do powstania ruchu Wolność i Pokój była obrona Marka Adamkiewicza, szczecińskiego działacza opozycji antykomunistycznej, który protestując przeciwko zobowiązaniom do sojuszu z Armią Radziecką i obrony ustroju PRL odmówił złożenia przysięgi wojskowej, za co w grudniu 1984 roku został skazany na karę więzienia. W ramach protestu w połowie marca 1985 roku przeprowadzono w Podkowie Leśnej głodówkę. Zakończyła się ona konferencją, na której zapowiedziano powołanie ruchu pokojowego, co nastąpiło formalnie 14 kwietnia 1895 w Krakowie. Ruch Wolność i Pokój w swoich działaniach stosował metodę nieposłuszeństwa obywatelskiego i happeningów, skupiał się na postulatach pacyfistycznych i ekologicznych. Był więc na swój sposób realizacją idei rewolucji obyczajowej '68.

Gdzie jest więc wspólny mianownik między bohaterami "Płomieni" a WiPowcami? Na pierwszy rzut oka znaleźć go trudno: z jednej strony mamy przecież do czynienia z terrorystami, z drugiej pacyfistami. Metody działania tych grup były, mówiąc delikatnie, różne. Różne też - i to radykalnie - były konteksty historyczne, momenty, w których te grupy działały... Ale jak mówi jeden z WiPowców: "Łączyć nas będzie niezgoda na zło, ucisk, nietolerancję, obojętność wobec cierpienia". Nie ma żadnych wątpliwości: Michał Kaniowski kierował się identycznym motto i z pewnością pod takim zdaniem by się podpisał. Trzeba też pamiętać o tym, że PŁOMIENIE były silną inspiracją nie tylko dla WiPu, ale także dla, upraszczając, całej opozycji antykomunistycznej. Wspomniana niezgoda na niesprawiedliwość i silny imperatyw działania na rzecz zmiany rzeczywistości wyraźnie łączyły bohaterów tych - jak się okazuje wcale nie tak różnych - historii. Nawet jeśli metody były różne, to zaangażowanie było to samo. I o nim - i to w roku Stanisława Brzozowskiego - chcemy opowiedzieć. Chcemy przypomnieć, czym jest zaangażowanie, z jakimi reakcjami się spotyka, jakie może mieć konsekwencje i także, czego nie ukrywamy, do niego zachęcać...

Adaptacja: Zbigniew Brzoza, Wojciech Zrałek-Kossakowski
Reżyseria: Zbigniew Brzoza
Dramaturgia: Wojtek Zrałek-Kossakowski
Scenografia: Marcin Jarnuszkiewicz
Muzyka: Marcin Zabrocki

Występują:
Dorota Androsz, Piotr Biedroń, Michał Jaros (gościnnie), Robert Ninkiewicz, Michał Wielewicki (gościnnie), Piotr Witkowski (gościnnie, student PWSFTiTV)

-----

Stanisław Brzozowski (1878-1911) - filozof, pisarz, krytyk literacki i teatralny oraz historyk idei. Głosił konieczność zaangażowania twórcy w kształtowanie życia społecznego. Uczestnik wszystkich kluczowych debat dla polskiej inteligencji przełomu wieków. Krytyk współczesnej mu polskiej kultury: estetyzmu Miriama i świata miłośników Sienkiewicza. Uważny czytelnik myślicieli pochodzących z radykalnie odmiennych tradycji intelektualnych: Sorela, Marksa, kardynała Newmana, Carlyle'a. Zmarginalizowany przez swoich współczesnych, umiera osamotniony, w wieku 33 lat na florenckiej emigracji. Nie przestaje inspirować kolejnych pokoleń polskiej inteligencji zaangażowanej.

Ruch Wolność i Pokój - powstał w 1985 r. w proteście przeciwko skazaniu i uwięzieniu szczecinianina Marka Adamkiewicza, który odmówił złożenia przysięgi wojskowej. Głównymi celami Ruchu było zmuszenie władz do zniesienia represji za odmowę składania przysięgi wojskowej (na wierność komunistycznej władzy i sojusz z armią radziecką), wprowadzenie zastępczej służby wojskowej i sprzeciw wobec dewastacji ekologicznej kraju. Działał na terenie całego kraju, głównymi ośrodkami były: Szczecin, Warszawa, Gdańsk, Kraków, Wrocław, Gorzów Wlkp., Poznań. Ruch był organizacją działającą w myśl zasady Non Violence, czyli niestosowania przemocy w walce politycznej. Przeprowadzał wiele spektakularnych akcji protestacyjnych, ulotkowych i informacyjnych, happeningów, sitingów, zbierania podpisów pod petycjami m.in. w sprawie uwolnienia więźniów sumienia, zaprzestania budowy elektrowni jądrowej w Żarnowcu i Klempiczu, zamknięcia Huty Siechnice we Wrocławiu. Ruch skupiał bardzo różnorodne środowiska młodzieżowej opozycji. Sukcesem Ruchu było uzyskania prawa do zastępczej służby wojskowej dla osób, które z przyczyn światopoglądowych nie chciały służyć w wojsku.

Zbigniew Brzoza (ur. 1957) - reżyser. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim i Wydział Reżyserii w warszawskiej PWST. W latach 1997-2008 dyrektor artystyczny warszawskiego Teatru Studio. Od 2008 do 2009 roku dyrektor Teatru Nowego im. Dejmka w Łodzi. W czasie studiów był asystentem Andrzeja Wajdy. W ramach dyplomu pracował z Tadeuszem Łomnickim nad KARTOTEKĄ Różewicza (1989). Debiutował TRAWESTACJAMI Stopparda w Teatrze Studyjnym w Łodzi (1991). W 1992 odbył staż u Petera Brooka w Paryżu. Pierwszym głośnym przedstawieniem Brzozy była PRZEMIANA wg opowiadania Franza Kafki zrealizowana w łódzkim Teatrze Studyjnym (1993). Kolejne przedstawienia - ZBRODNIA Z PREMEDYTACJĄ wg Gombrowicza (1993) oraz BIZON Mameta (1995) w ocenie krytyków były zapowiedzią zmian pokoleniowych w teatrze polskim. Wprowadził na scenę Teatru Studio szereg tekstów współczesnych, m.in. MIŁOŚĆ NA MADAGASKARZE Turriniego (2000), a także dramatów węgierskich i rosyjskich, m.in. MERYLIN MONGOŁ (2004). Na deskach Teatru Wybrzeże wyreżyserował KOMEDIĘ OMYŁEK Shakespeare'a (2007). Laureat wielu nagród artystycznych, m.in. Złotej Maski za PRZEMIANĘ (1993) i za ZBRODNIĘ Z PREMEDYTACJĄ (1996), a także - za to samo przedstawienie - Grand Prix na 36. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych.

Wojtek Zrałek-Kossakowski (ur. 1982) - dramaturg i animator życia muzycznego. Jako dramaturg pracował m.in. z Natalią Korczakowską, Krzysztofem Minkowskim, Katarzyną Raduszyńską. Aktywnie uczestniczy w projektach artystycznych, obok teatru związanych przede wszystkim z muzyką jazzową i współczesną. Prowadzi eksperymentalny kolektyw muzyczno-djski ZRALEX a w radiojazz.fm poświęconą awangardzie muzycznej audycję "Wolna Polska". Muzyczny kurator Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat, organizator cyklu koncertowego Wolne niedziele.
Członek zespołu Krytyki Politycznej. Także tłumacz, okazjonalnie publicysta (poza "Krytyką Polityczną" m.in. "Nowa Fantastyka" i "Kultura Popularna"), podobno popisuje doktorat z zakresu socjologii.

Marcin Jarnuszkiewicz (ur. 1947) - scenograf i reżyser. Absolwent Wydziału Architektury Wnętrz Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych i Wydziału Reżyserii. Debiutował scenografią do głośnej inscenizacji BALLADYNY Słowackiego w reżyserii Adama Hanuszkiewicza Teatr Narodowy, 1974). Autor scenografii do KOMEDII OMYŁEK Shakespeare'a w reżyserii Zbigniewa Brzozy (Teatr Wybrzeże, 2007). Laureat wielu nagród artystycznych, m.in. za scenografię do spektaklu GEZA-DZIECIAK Háya w reżyserii Zbigniewa Brzozy (VI Festiwal Dramaturgii Współczesnej w Zabrzu), za reżyserię spektaklu DZIKIE ŁABĘDZIE wg Andersena (XXI Ogólnopolski Festiwal Teatrów Lalek w Opolu).

Recenzja Trojmiasto.pl

Bunt w słusznej sprawie. "Sprawa operacyjnego rozpoznania" w Teatrze Wybrzeże Bunt w słusznej sprawie. "Sprawa operacyjnego rozpoznania" w Teatrze Wybrzeże

Bunt w słusznej sprawie. "Sprawa operacyjnego rozpoznania" w Teatrze Wybrzeże (11 opinii)

Teatr Wybrzeże sezon kończy mocnym akcentem. Spektakl "Sprawa operacyjnego rozpoznania" sięga w...

28 sierpnia 2011

Opinie (5)

  • Ciekawy, pobudzajacy (choć troche nawiny w wymowie) portret społecznej kontestacji (opinia sprzed 7 lat)

    Sprawa operacyjnego rozpoznania to sztuka quasi-dokumentalna. Wybierając się na nią można mieć pewne obawy, że to być może jakieś beznadziejne babranie się w "legendzie solidarności" i brudach okresu PRL-u. Faktycznie o tych sprawach się tu mówi mniej lub więcej, ale są one jedynie tłem całkiem sympatycznego portretu sympatycznej, raczej młodzieżowej grupy oporu jaka powstała w tamtych czasach. Chodzi więc tu bardziej o kwestie tożsamościowe, bardziej o swobodę w sferze prywatnej a nie o jakąś wielką politykę sfery publicznej. Bohaterzy sztuki szybko odżegnują się od politycznego mainstreamu, od wielkiej polityki, działają niejako na jej marginesie (choć pozostają z nią w pewnym delikatnym związku). Portretowany przez artystów ruch mimo współnej osi był bardzo zróżnicowany ideowo. Uwaga tu skupia się jednak chyba najbardziej na młodych, anarchizujących opozycjonistach z Gdańska lub okolic. Młodzieżowy, kontrkulturowy pacyfistyczny bunt typu a' la "Flower Power" zlewa się w jedną całość wraz z pewną polityczną dysydencją oraz z jakąś odmianą bohaterskiej martyrologii (działacze ze scenek przypominają mocno przekonanych do czynu powstańców a ich wrogowie jawią się niczym zbrodniarze ss-mańscy). Opozycjonistyczne wybryki jakie w czasach prl-u organizowały te grupy bardziej wszak przypominały artystyczne happeningi niźli śmiertelnie poważne demonstracje polityczne (dlatego sztuka ta mocno chyba też przemawia do wielu artystów, szczególnie tych, którzy histerycznie reagują na wszekie próby ograniczania ich swobody artystycznej wypowiedzi). Twórcy połączyli tu ze sobą dwie odległe narracje dodając drugi wątek związany z działaczami, którzy dopuścili się skutecznego zamachu na cara Aleksandra II. To tworzy pewien kontrast gdyż o ile zabójcy cara posługiwali się terrorem to ruchy opozycji, o której mowa stosowały zasadniczo bierny opór. Ciekawe jest też to, że nie jest to spektakl typowo teatralny - w jedną całość połączono sztukę teatralną z filmem i wykonywaną na żywo muzyką jazzową. Momentami scena teatru i jej postacie zlewają się w jeden obraz wraz z rozciągniętym na przedzie przeźroczystym na poły ekranem, na którym wyświetlane są sceny filmowe. Wszystko to daje ciekawe efekty, kolejne sceny dość różnorodne (dwa wątki) i różnorodnie eksponowane (teatr, film) działają bardzo pobudzająco na widza mimo, że sztuka trwa bez przerwy godzinę i niemal 40 minut. Jest to zapewne jeden z wartościowszych spektakli w ofercie teatru Wybrzeże. Pozytywnie oceniłbym ten chwalebny pokłon w stonę tych, którzy w czasach totalitanego, społecznego zniewolenia umysłu potrafili widzieć inaczej i mieli odwagę by działać by pozostać w zgodzie ze sobą. Z drugiej strony spektal bardzo sugestywnie próbuje przekonać widza, do pewnego stereotypowego spojrzenia, zgodnie z którym to po 1989 roku wszystko się zmieniło bo ruch zawiesił działalność. Takie spojrzenie jest pewnie bardzo wygodne dla obecnych elit politycznych, które to chętnie podpisują się pod wszystkim co robi dobre wrażenie i próbują wtłoczyć bardzo różnorodne ówczesne ruchu w "legendę solidarności" , wykorzystać je do swoich obecnych celów. Prawda niewątpliwie jest bardziej skomplikowana. Faktycznie swobody obywatelskie są w niektórych obszarach większe i nie można już drażnić nadwrażliwego komunistycznego reżimu bo go po prostu nie ma. Naiwnością jest jednak sądzić, że nic już nie zagraża swobodzie umysłowej i światopoglądowej ludzi w Polsce. Po prostu inne siły, inne zniewolenia zajęły miejsce dawnych cięmiężycieli. Spektal podjął ważne społecznie tematy - pobudza do refleksji czy debaty na przykład na temat służby wojskowej - tak znienawidzonej i schamionej w czasach prl-u a jednak w europie w większości krajów armia była zawsze z poboru, stosunek do armii też był bardziej pozytywny, dzieje służby wojskowej w Polsce po 1989 roku też nie były zbyt ciekawe. Albo na temat samej "wolności" bo jak by wynikało z wymowy za jej cenę trzeba było zapłacić więzieniem w czasach prl-u. Czym się za nią płaci dziś? Zastawia to gdy spotykamy na ulicy kolejnego wolnego, bezdomnego zyjącego w wolnym kraju. Takie dywagacje, wątpliwości pewnie nie są jednak interesujące dla kolejnych generacji różnej maści polityków i kontestatorów, dla których dośc naiwna i wręcz utopijna wymowa tego dzieła scenicznego pewnie działa jedynie pokrzepiająco i pobudzająco. Tym niemniej w sumie sztuka na pewno warta zobaczenia.

    • 0 0

  • CIENKI SPEKTAKL (opinia sprzed 7 lat)

    Chodzę do teatru Wybrzeże od 35 lat i spektakle coraz gorsze nie wiem czym się zachwycać powyrywane kawałki ostaniej bolesnej historii Polski.
    Chwilami nagłośnieni zbyt głośne POWYŻEJ GRANICY BÓLU .To teatr
    a nie stadion z muzyką rokową.

    • 0 1

  • super! (opinia sprzed 9 lat)

    Bardzo mi się spodobało! Przeplatanie spektaklu o ruchu Wolność i Pokój śmiertelnie poważną historią rewolucjonistów z czasów carskich na początku zgrzytało, ale stopniowo coraz wyraźniej podkreślało pacyfistyczny charakter WiP-u. Sceny WiP-owskie były jak świeży powiew, czyste i proste. Miejsce zalęknionej konspiracji i śmiertelnie poważnego patriotyzmu, zajęło jawne działanie i rozbrajający humor.

    • 26 1

  • Krótko i na temat (opinia sprzed 9 lat)

    Ciekawa treść
    Świetna reżyseria i dobrze poprowadzeni aktorzy
    Ciekawa gra aktorów (brawa dla pana Roberta Ninkiewicza)

    Dawno w TW nie było tak spójnego i ciekawego przedstawienia

    • 25 1

  • Polecam (opinia sprzed 9 lat)

    Sprawa Operacyjnego Rozpoznania

    Byłem bardzo ciekawy co zobaczę na deskach teatru pod tym tytułem. Przedstawienie zrealizowane w sposób kapitalny. Super połączona żywa gra aktorów w projekcją materiałów filmowych. Sam temat przedstawienia godny uwagi. Boli mnie tylko to dlaczego autor aż tak chciał zganić kościół katolicki. Nie jestem jakimś gorliwym katolikiem ale nie lubię jeśli ktos go atakuje z taką gorliwością. Sami wiemy, że kościół robił bardzo dużo aby obalić ten poplątany system, a autorzy przedstawiają go jako firmę z księżmi nie stroniącymi od kobiet.
    Jestem mega wdzięczny za ukazanie takich postaci jak Gwiazda, Walentynowicz no i wielkiego człowieka Ericha Fromma.
    Polecam

    • 37 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pod patronatem

Nadchodzące premiery