Wiadomości

Nadeszła era błaznów. Debiut Kabaretu Literackiego 'Dom Zarazy'

Kabaret Literacki 'Dom Zarazy' to pierwsza odsłona kabaretu w scenariuszu i reżyserii Marka Richtera oraz w wykonaniu artystów trójmiejskich scen. Debiutancki program wykonali aktorzy związani z Teatrem Muzycznym w Gdyni i Studium Wokalno-Aktorskim im. Danuty Baduszkowej w Gdyni.
Kabaret Literacki 'Dom Zarazy' to pierwsza odsłona kabaretu w scenariuszu i reżyserii Marka Richtera oraz w wykonaniu artystów trójmiejskich scen. Debiutancki program wykonali aktorzy związani z Teatrem Muzycznym w Gdyni i Studium Wokalno-Aktorskim im. Danuty Baduszkowej w Gdyni. fot. Łukasz Głowala / trojmiasto.pl

W niewielkiej salce Domu Zarazy zainaugurował swoją działalność Kabaret Literacki "Dom Zarazy" Marka Richtera. Kabaret zawdzięczający swą nazwę miejscu, w którym odbyła się jego premiera, składa się z występu kilkunastu artystów, którzy grając na instrumentach i śpiewając, sięgają do tradycji kabaretów spod znaku Teatrzyku Bim-Bom czy Piwnicy pod Baranami. Pierwsze owoce pracy kabaretu są bardzo obiecujące.



Kabaret oparty na współczesnej literaturze, a jawnie inspirowany tym, co bawiło naszych rodziców lub dziadków, to w Trójmieście rzadkość. Tego typu spektakle muzyczne przywozi w wakacje do Sopotu Jerzy Satanowski wraz ze swoimi sprawdzonymi aktorami, zaś kabaretowy humor żydowski serwuje teatr Marka Branda, dostępny co jakiś czas w Teatrze w Blokowisku. Panoramę tę domykały niektóre produkcje Teatru Miejskiego w Gdyni na Scenie Letniej w Orłowie.

Marek Richter, autor scenariusza, reżyser, autor części muzyki i zarazem jeden z wykonawców Kabaretu Literackiego "Dom Zarazy", ma nieco inny pomysł. Zaprosił do współpracy artystów trójmiejskiej sceny jazzowej pod wodzą Macieja Łyszkiewicza (oprócz niego za muzykę do programu odpowiadają Marek Richter i Piotr Ulatowski) oraz aktorów związanych z Teatrem Muzycznym w Gdyni i działającym w nim Studium Wokalno-Aktorskim im. Danuty Baduszkowej. Na tym nie koniec. Również teksty śpiewane i odgrywane na scenie przez artystów są nowe, napisane specjalnie dla Kabaretu, nierzadko autorstwa samych wykonawców.

Poza piosenkami wykonywanymi w konwencji piosenki aktorskiej, zagranych jest również kilka skeczy. Jednym z najzabawniejszych jest szmonces "Futro" w wykonaniu Marka Richtera i Andrzeja Śledzia.
Poza piosenkami wykonywanymi w konwencji piosenki aktorskiej, zagranych jest również kilka skeczy. Jednym z najzabawniejszych jest szmonces "Futro" w wykonaniu Marka Richtera i Andrzeja Śledzia. fot. Łukasz Głowala / trojmiasto.pl
Daje to w efekcie ciekawą muzyczno-satyryczną mieszankę, w której pobrzmiewają dobrze znane nuty. W tekstach umieszczono liczne odniesienia do literatury czy bieżącej sytuacji politycznej, w zdecydowanej większości przypadków bez rażącej i niepotrzebnej dosłowności (taką zawiera jedynie niezbyt udany gag "Trzech budrysów", wykpiwający zepsucie Europy Zachodniej na bazie panujących na jej temat stereotypów). Oprócz utworów w konwencji piosenki aktorskiej, jest też miejsce na wiersze. Nie zabrakło również skeczy, w tym klasycznego szmoncesu "Futro" w stylu Kabaretu Starszych Panów, tyle że - jak wszystkie wykorzystane w programie teksty - napisanego współcześnie (przez autora tekstów każdego ze skeczy i niektórych piosenek, Jerzego Łukaszewskiego).

Wśród autorów tekstów znaleźli się również Ernest Bryl, Krzysztof Buszman, Paweł Himel, Jacek Wester, Szymon Jachimek, Andrzej ŚledźMarek Sadowski. Największe uznanie należą się dwóm ostatnim, którzy sami wykonują własne utwory, zresztą z kapitalnym skutkiem. Andrzej Śledź celnie puentuje nieposkromiony żywioł zabawy w brawurowym "Tangu ignoranta", z kolei Marek Sadowski śpiewa z towarzyszeniem pozostałych m.in. błyskotliwą modlitwę "Miau", wznoszącą się od mnisich modłów, przez dynamiczny swing, niemal w rejony muzyki gospel. Trzeba przy tym zaznaczyć, że świetnych tekstów, z werwą wykonanych przez wokalistów, jest tu znacznie więcej.

Jednym z najjaśniejszych punktów widowiska jest Marek Sadowski - autor zarówno wierszy jak i piosenek, które brawurowo wykonuje z pomocą pozostałych aktorów Kabaretu.
Jednym z najjaśniejszych punktów widowiska jest Marek Sadowski - autor zarówno wierszy jak i piosenek, które brawurowo wykonuje z pomocą pozostałych aktorów Kabaretu. fot. Łukasz Głowala / trojmiasto.pl
Wszystko zaczyna się od "Piosenki firmowej" Jerzego Łukaszewskiego - to klasyczny prolog wieczoru, wykonany zbiorowo w charakterystycznych weneckich maskach z ptasimi dziobami, nawiązujących do masek stosowanych przez lekarzy w czasach XIV-wiecznej epidemii dżumy. Jerzy Łukaszewski w kilku słowach wyjaśnia także, skąd wzięła się nazwa Domu Zarazy. Wejść narratora będzie jeszcze kilka, jednak na niewielkiej scence Domu Zarazy króluje przede wszystkim piosenka aktorska. W tej konwencji wykonano m.in. dwie ballady napisane przez Jacka Westera w duchu songów Kazika Staszewskiego - "Gina" (w bardzo dobrym wykonaniu Agnieszki Brenzak) oraz "Rumianki" (w efektownej interpretacji Eweliny Jaworskiej).

Prawdziwą perełką jest doskonale zaśpiewany przez Agnieszkę Brenzak i zagrany "bez słów" przez Marka Sadowskiego "Foch", autorstwa Szymona Jachimka. Z kolei dowcip Jerzego Łukaszewskiego najlepiej sprawdza się w skeczach "Futro" (w wykonaniu Marka Richtera i Andrzeja Śledzia) oraz brawurowego, choć wyraźnie bawiącego bardziej kobiety niż mężczyzn gagu "Bóg i Kobieta" (z udziałem Andrzeja Śledzia i Eweliny Jaworskiej). Nieco w cieniu kolegów i koleżanek jest student II roku Studium Wokalno-aktorskiego w Gdyni Dawid Kasprzyk, który najlepiej wypada w pobrzmiewającym poezją Edwarda Stachury "Ze mną można konie kraść" autorstwa Piotra Himela.

Obie aktorki (absolwentki Studium Wokalno-Aktorskiego w Gdyni) pierwszego Kabaretu Literackiego "Dom Zarazy" - Ewelina Jaworska (po lewej) i Agnieszka Brenzak - swobodnie wykonują balladowe, ale drapieżne piosenki, imponując przy tym warunkami wokalnymi.
Obie aktorki (absolwentki Studium Wokalno-Aktorskiego w Gdyni) pierwszego Kabaretu Literackiego "Dom Zarazy" - Ewelina Jaworska (po lewej) i Agnieszka Brenzak - swobodnie wykonują balladowe, ale drapieżne piosenki, imponując przy tym warunkami wokalnymi. fot. Łukasz Głowala / trojmiasto.pl
Całość niepozbawiona jest aluzji do bieżącej sytuacji politycznej (np. "Ballada o złym królu" Jerzego Łukaszewskiego czy wizyjne "Widowisko" Krzysztofa Buszmana ze znamiennym refrenem: "Nadeszła era błaznów i nie ma na to rady, co dnia mniej entuzjazmu, a więcej błazenady"), ale więcej tu ironii, sarkazmu i gorzkiej refleksji niż krytyki. To zresztą charakteryzuje cały wieczór Kabaretu Literackiego "Dom Zarazy" - nostalgia i refleksja przeplatają się z dowcipem czasem nieco złośliwym, ale wyrafinowanym.

O bardzo udane muzyczne tło dba doborowe grono muzyków. Poza Maciejem Łyszkiewiczem za pianinem, podziwiamy również Janusza Mackiewicza (kontrabas), Dariusza Herbasza (saksofon), Tomasza Kopra (perkusja), do których dołącza od czasu do czasu Luiza Dyluś-Maruszczak (pianino) i Grzegorz Miller (akordeon).

Kabaret Literacki "Dom Zarazy" w swojej debiutanckiej odsłonie okazał się błyskotliwym, ciekawym literacko i muzycznie, dobrze zaśpiewanym spektaklem kabaretowym, łączącym tradycyjny humor spod znaku kabaretów sprzed lat ze współczesną piosenką aktorską. Z korzyścią dla widowiska można by nieco skrócić program, bo pomimo relatywnie krótkiego, 70-minutowego czasu trwania spektaklu, pod koniec zaczyna się on dłużyć. Jednak zestawienie inteligentnie użytych tekstów, z żywą, jazzującą muzyką i wokalno-aktorskim talentem wykonawców to połączenie udane, godne kontynuacji i warte polecenia.

Opinie (11) 4 zablokowane

  • Warto zobaczyć. (1)

    na szczęście obyło się bez politycznych wstawek, obecnie żelaznym punktem podczas występów "kabaretów" jest Kaczyński i Rydzyk.

    • 12 7

    • Taki klimat, tłuszczy "oświeconej" też potrzeba bodźców do porykiwania i rechotu - a na marsze KOD za zimno.

      • 0 0

  • Przecież wystarczy (1)

    włączyć TVP i obejrzeć wiadomości by mieć pokaz błaznów za darmo.

    • 13 6

    • Albo GW poczytać. Błazenada do potęgi! Tylko że oni to na poważnie...

      • 5 0

  • Anty Mazgaj (2)

    Może w końcu coś nowego w życiu kulturalnym w Gdańsku.
    Niemal wszystkie sztuki w Teatrze Wybrzeże to poprawnie polityczna papka z golizną, bez przekazu i z kiepską grą aktorską połowy artystów.

    • 14 4

    • i obowiązkowe "zarciki" z PIS (1)

      co do golizny to zdumiewa, że kobieta w roli lalki do igraszek jest dla lewaków fe i uprzedmiotowiona, a w roli nagiego srodka wyrazu artystycznego jest juz okej.

      • 5 3

      • Przykłady, dajcie przykłady, gdzie te żarciki z PiS.

        • 3 2

  • Albo włączyć TVP dezinfo z c*****em Rachoniem (1)

    błazeństwo do n-potęgi

    • 7 8

    • i tu ,koleś POkazałeś swą tępotę............

      Jakoś 2 lata wcześniej nie widziałeś zachowania TVP i innych "telewizji "?

      • 3 2

  • Błaznów u nas dostatek. (1)

    Błazenada winna rozśmieszać . Naszych błaznów nie potrafiłby wyśmiać żaden artysta czy pisarz. Nimi się zajmie tragikomiczna historia , a oni sami pozostaną w maskach , albo kominiarkach . Nawet Katyń i dekalog został opublikowany , lecz społeczeństwo ( ok33,3%) woli jątrzyć i nienawidzieć ,do takich kabaret i prawda nigdy nie dotrze w żadnej odmianie . Wystarczy jako przykład Rzeczpospolita Toruńska . Trzeba poczekać do wyborów.

    • 4 3

    • Siostro, pacjent majaczy!

      • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

04

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Kolejny amerykański sukces gdańskiej aktorki
Amerykański sukces gdańskiej aktorki

Kulinaria

Jedzenie do domu: testujemy słoiki z restauracji
Jedzenie do domu: testujemy słoiki

Sprawdź się

Gdzie przechowywany jest obecnie księgozbiór Johanna Uphagena?