Mroczna strona fana. O "Misery" Teatru Miejskiego

Thriller psychologiczny "Misery", powstały na bazie prozy Stephena Kinga, udanie przeniósł na małą scenę Teatru Miejskiego w Gdyni Krzysztof Babicki.
Thriller psychologiczny "Misery", powstały na bazie prozy Stephena Kinga, udanie przeniósł na małą scenę Teatru Miejskiego w Gdyni Krzysztof Babicki. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Raz na jakiś czas na deski Teatru Miejskiego w Gdyni trafiają realizacje inspirowane scenariuszami wybitnych filmów. Tak było ze znakomicie przyjętym "Lotem nad kukułczym gniazdem", tak jest w przypadku "Misery", której premiera miała miejsce 11 grudnia. Ta adaptacja Krzysztofa Babickiego jest dużo bardziej kameralna, ale również ma szansę na udany i długi sceniczny żywot.



Na co pójść do teatru?


Film wyreżyserowany przez Roba Reinera w 1990 r. powstał na bazie scenariusza Williama Goldmana według powieści Stephena Kinga. To zwarty, konsekwentny obraz psychofanki, której oblicze poznajemy stopniowo. Dzięki znakomitej Kathy Bates (rola w tym filmie przyniosła jej Oscara i Złoty Glob) obserwujemy, jak wydająca się początkowo uroczą, pomocną dziewczyną z sąsiedztwa, skromna "stara panna" Annie Wilkes przeobraża się w bezwzględną terrorystkę, obsesyjnie uzależnioną od ukochanej książkowej postaci, tytułowej Misery.

Jej autor, Paul Sheldon (w tej roli James Caan), właśnie przeżywa swój artystyczny przełom. Dopiero co udało mu się skończyć cykl książek o Misery i zamierza wreszcie zająć się "poważną literaturą". Oscarowy film to oczywiście popis Kathy Bates, którą kamera śledzi bardzo blisko i z wielu perspektyw.

Wobec tajemniczego zaginięcia poczytnego autora Paula Sheldona lokalny szeryf Buster (Mariusz Żarnecki) prowadzi śledztwo.
Wobec tajemniczego zaginięcia poczytnego autora Paula Sheldona lokalny szeryf Buster (Mariusz Żarnecki) prowadzi śledztwo. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
W realiach teatralnych postać Annie musi być zbudowana nieco inaczej. I tak też jest w spektaklu Krzysztofa Babickiego, który tę kluczową rolę powierzył Dorocie Lulce. Dzięki temu zamiast czterdziestokilkuletniej kobiety śledzimy nieco zdziwaczałą, ale pełną energii sześćdziesięciolatkę, która po pracy jako pielęgniarka oddaje się wielkiej pasji - czytaniu książek Paula Sheldona. Lulka nie niuansuje roli tak jak Bates, za to w dużo większym stopniu wyposaża swoją bohaterkę w szaleństwo, obecne właściwie w każdym jej geście, zachowaniu czy spojrzeniu. Od pierwszych chwil Annie Doroty Lulki wydaje się niebezpieczna i niezrównoważona. Jako widzowie czekamy na wiszącą od pierwszych chwil nad tą dwójką katastrofę.

Krzysztof Babicki wraz ze sprawdzonymi współpracownikami (autorem muzyki Markiem Kuczyńskim, scenografką i kostiumografką Hanną Szymczak oraz autorką ruchu scenicznego Katarzyną Marią Migałą) skupia się całkowicie na głównym wątku i kluczowych bohaterach. W muzyce odnajdujemy przetworzone motywy z filmu, w kostiumach wariacje na temat jego bohaterów, a ruch sceniczny jest dopracowany pod kątem spójności z wizerunkiem i zachowaniem Annie. Scenografia składa się z właściwie z kilku rekwizytów, m.in. ze szpitalnego łóżka czy stolika na kółkach.

Dorota Lulka rolę Annie Wilkes znakomicie wypełnia niepokojem i szaleństwem. To bohaterka, po której spodziewać się można wszystkiego.
Dorota Lulka rolę Annie Wilkes znakomicie wypełnia niepokojem i szaleństwem. To bohaterka, po której spodziewać się można wszystkiego. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Na scenie pojawia się zaledwie troje aktorów, ale udział Mariusza Żarneckiego w roli szeryfa Bustera, jankesa szukającego Paula, a także w roli showmana prowadzącego spotkanie autorskie jest mało znaczącym dodatkiem. Cała intryga nakreślona jest między Annie a Paulem, którego gra Szymon Sędrowski.

Znany z talentu do ról komediowych aktor rzadko dostaje tak poważne wyzwanie (ostatnio bodaj w mrocznym, ale średnio udanym "Z życia glist" przed pięciu laty). Sędrowski (grając głównie jednym, zbolałym grymasem twarzy) precyzyjnie oddaje cierpienie swojego bohatera, który po wypadku w śnieżnej zamieci trafia do domu Annie, swojej wielkiej fanki. Paul początkowo nie zdaje sobie sprawy z tego, że znalazł się w pułapce. Uwielbienie Annie łechce jego ego. Szybko jednak ich relacja staje się bardzo przemocowa. Dorota Lulka dba o obecny od początku do końca niepokój, a reżyser dokłada sprawną dramaturgię, dzięki czemu spektakl ogląda się dobrze, a widzowie kibicują Paulowi w jego próbach ucieczki.

Szymon Sędrowski jako Paul częściej niż pełnoprawnym partnerem jest przy Dorocie Lulce statystą, choć cierpiący pisarz jest bohaterem, któremu chętnie kibicujemy.
Szymon Sędrowski jako Paul częściej niż pełnoprawnym partnerem jest przy Dorocie Lulce statystą, choć cierpiący pisarz jest bohaterem, któremu chętnie kibicujemy. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Pierwsze skrzypce zdecydowanie gra tu jednak Dorota Lulka, która wspaniale punktuje fanatyzm i uwielbienie Annie, tworząc wokół tego całą postać. To rzecz jasna mieszanka wybuchowa, bo fanami targają wielkie emocje, czego doświadczają choćby aktorzy popularnych seriali, notorycznie łączeni przez widzów z bohaterami, których grają.

Identyfikacja z Misery - bohaterką romansideł Paula Sheldona - u mieszkającej na odludziu samotnej kobiety przeradza się w niezdrową fascynację, która zaowocuje miłością i nienawiścią oraz gwałtownym sprzeciwem wobec każdego innego scenariusza niż ten wyobrażony przez psychofankę. Obecność zdanego na jej łaskę i niełaskę idola pozwala zmienić relację autora i czytelniczki w prawdziwie toksyczną udrękę, przy której połamane nogi i wybity bark to pestka.

Uczta dla zmysłów. O spektaklu "manRay. Barbarzyńca"



Skromne warunki foyer Teatru Miejskiego, gdzie rozgrywa się "Misery", nie pozwalają na zachowanie filmowej precyzji, nie zawsze też reżyserowi udaje się podtrzymać wiarygodność kolejnych scen i scenariuszowych skrótów, ale intrygę z powieści Stephena Kinga śledzi się z uwagą. Gęsta od emocji akcja i wiarygodna gra Doroty Lulki, dla której to z pewnością jedna z najlepszych ról w ostatnich latach, pozwalają sądzić, że ten spektakl, choć skromny i niepozbawiony wad, zagości na deskach Miejskiego na dłużej.

Opinie (13)

  • Polecam, bardzo dobre przedstawienie a Dorota Lulka świetna.

    • 10 0

  • Janda słabo wypadła moim zdaniem

    • 3 7

  • Stalkerów jest całkiem sporo

    Niestety, jak ktoś tego w życiu doświadczył, to ma z pewnością traumę. I nie trzeba być nawet kimś znanym, wystarczy, że psychopata się uweźmie i zafiksuje.

    • 6 0

  • Jeszcze nie byłem ale będę na pewno. (4)

    Szymon Sędrowski jest gwarantem dobrej roli, kapitalny aktor z ogromnym talentem komediowym ale i dramatycznym. Ogólnie gdyński teatr ma fantastyczny zespół, trochę niedoceniany bo nie są to aktorzy czesto obsadzani w filmach czy serialach-raczej znani bywalcom tegoż teatru. Szczególnie dziwi mnie to że tak mało w produkcjach filmowych jest pana Szymona właśnie, ale przede wszystkim pięknej Marty Kadłub i w mojej opinii najlepszego obecnie aktora w Trójmieście - Pana Piotra Michalskiego.

    • 10 3

    • Pan Szymon jest zawsze znakomity. (2)

      Też mi go brakuje w filmach. Pamiętam tylko jego krótki, ale bardzo udany epizod w "Sępie".
      Zespół w Miejskim jest rzeczywiście bardzo dobry, poza M. Babicką i M. Sykałą, którzy wyraźnie zaniżają poziom.

      • 1 3

      • Co do Macieja Sykały to zgoda-warszatowo najsłabsze ogniwo. (1)

        Ale paradoksalnie , chociażby ze względu na fizjonomie sprawdzający się w wielu rolach-i moim zdaniem potrzebny jako członek zespołu.
        Natomiast co do Moniki Babickiej-często spotykam krytyczne opinie na jej temat-i mam wrażenie że biorą się one głównie z tego że jest żoną dyrektora-a co za tym idzie z zarzutów że gra "po znajomości".
        Dla mnie to bardzo dobra aktorka-świetna np rola królowej w Trzech Muszkieterach czy Bogu Mordu. Bardzo mi się podobała w Awanturach Weneckich gdzie zagrała słabą aktorkę-bardzo trudna rola. To tak jakby Gajos miał zagrać Sykałę.
        Choć warsztatowo-na pewno nr 1 w teatrze Gombrowicza z pań jest Elżbieta Mrozińska.Dla jej epizodu z listonoszką byłem 2 razy na Mistrzu i Małgorzacie. Mistrzostwo.

        • 3 1

        • Ooo

          Po znajomości to sędrowski gra, przyjechał z Lublina wraz z babickimi

          • 0 0

    • No nie

      Grał bo w miarę ładny. Żonie się podobał. Tylko dlatego. Z reguły gra tylko role 3 plan. Rafał Kowal to jest Aktor I Piotr Michalski.

      • 0 0

  • W psychologii jest na to określenie? (1)

    Psychotyp który tak mocno się wkręca w uwielbienie że przeradza się to w niezdrowe uczucie. W zasadzie dużo jest zagorzałych fanów i od zawsze im tego zazdrościłem. Nigdy nie słuchałem jednego zespołu. Przejawia się to również w stosunkach międzyludzkich. Chyba że jeszcze nie trafiłem na swoją ... szansę, bycia " Misery"

    • 0 1

    • Czego tu zazdrościć?

      Przecież taki "fan" to tak na prawdę psychopata. To, że nie słuchałeś tylko jednego zespołu i nigdy nie byłeś stalkerem oznacza, że jesteś zdrowy na umyśle.

      • 2 0

  • Przedstawienie dobre

    Byłem dziś na przedstawieniu. Dorota Lulka bardzo dobra w tej roli. Sędrowski trzyma fason.
    Będę się bał teraz przejść obok pani Doroty Lulki bo nie wiem czy faktycznie nie jest psychofanką :)
    Oczywiśćie jakbym miał porównać do Piaf, Biesów czy Bóg mordu to te sztuki były ciekawsze ale to już kwestia gustu i scenariusza..., i też raczej nie można innych gatunków porównywać do siebie...

    • 2 1

  • Widz opinia (1)

    Ja tu miłości nie widzę postaci granej przez Lulke, tylko obsesję na punkcie pisarza i Anny wydaje się być raczej szurnieta i zdziecinniala. Czyli psychopatka i w dodatku zlosliwa i apodyktyczna

    • 0 0

    • No nie

      Szymon grał bo ładny w miarę chociaż po 40, żonie się podobał... aktor cienki, tylko 3 plan, w brzyduli dorabia niestety, Prawdziwy Aktor to Kowal, Michalski Żarnecki Mrozińska i najlepszy to Bogdan Smagacki

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Trendbook 2021 w Muzeum Bursztynu
Trendbook 2021 w Muzeum Bursztynu
wystawa
gru 7-27.03
Gdańsk, Muzeum Bursztynu
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut'21 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj'21 15-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Muzeum Narodowe

Rozrywka

Sprawdź się

Sprawdź się

Co to są Baby Pruskie?

 

Najczęściej czytane