Wiadomości

Meloman na kwarantannie. Jak epidemia wpłynie na zmianę naszych upodobań?

felieton w trojmiasto.pl

Najnowszy artukuł na ten temat

Nowe zasady kwarantanny i izolacji

Zdarzyło się kilka falstartów, jednak artyści szybko zrozumieli, że choć działalność przeniosła się do sieci, to wysoka jakość powinna zostać zachowana, bo kryteria oceny się nie zmieniły. Orkiestra Kameralna Progress za swoje wielkanocne "Alleluja" zasłużyła na najwyższe noty.

Od blisko dwóch miesięcy życie kulturalne toczy się w sieci. Melomani otrzymali możliwość delektowania się koncertami i spektaklami z najbardziej prestiżowych scen bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów finansowych. Jak ta z pozoru komfortowa sytuacja wpłynie na zmianę naszych upodobań muzycznych? Jak bardzo zmienią się nasze oczekiwania względem twórców? Czy po miesiącach obcowania ze sztuką najwyższych lotów staniemy się jeszcze bardziej wymagający wobec lokalnych artystów, czy wręcz przeciwnie - staniemy się bardziej pobłażliwi, bo docenimy wagę muzyki wykonywanej na żywo?



Wydarzenia online w Trójmieście


Czy brakuje ci udziału w koncertach?

tak, nie mogę się doczekać, żeby posłuchać muzyki na żywo 62%
nie tak bardzo, ale na dobry koncert chętnie bym się przeszedł/przeszła 21%
nie, w zupełności wystarczy mi to, co znajduje się w internecie 2%
nie, bo i tak nie chodzę na koncerty 15%
zakończona Łącznie głosów: 61
Kiedy 7 marca br. uczestniczyłam w drugim z koncertów wieńczących proces rekonstrukcji organów w kościele św. Jana nie przypuszczałam, że wkrótce po nim nastąpi tak długa koncertowa przerwa. W następny weekend wydarzenia, w których miałam brać udział, zostały odwołane. Koncertów nie ma do tej pory i nie wiadomo, kiedy działalność kulturalna w pełnym zakresie zostanie wznowiona.

Są ludzie, którzy uczestniczą w wydarzeniach kulturalnych tak rzadko, że odwołanie imprez w żaden sposób ich nie dotknęło. Mnie dotknęło bardzo. Od co najmniej 10 lat nie miałam tak długiej koncertowej przerwy. Wielu moich znajomych również. Dotyczy to osób zarówno po jednej, jak i drugiej stronie sceny.

Kiedy odwołano koncerty, wielu melomanów zostało wybitych z naturalnego trybu życia. Starannie zaplanowany harmonogram rozsypał się jak domek z kart. Bo ci, którzy gustują w wydarzeniach z najwyższej półki, podobnie jak artyści, udział w nich planują z dużym wyprzedzeniem. Dlaczego? Odpowiedź poznali już z pewnością ci, którzy spontanicznie próbowali "wbić się" na którąś z głośnych premier do Opery Wiedeńskiej, Teatro alla Scala w Mediolanie czy Royal Opera House w Londynie. W terminach poprzedzających te wydarzenia nie ma biletów nawet u koników.

4 maja: częściowe odmrożenie kultury



Przed rokiem na transmisję "Adriany Lecouvreur" z Metropolitan Opera w gdańskim Multikinie bilety wyprzedano z ogromnym wyprzedzeniem. Na inne tego typu transmisje również. Teraz fani kultury z górnej półki mają do nich dostęp za darmo, w internecie. Jak ta ogólnodostępność wpłynie na zmianę naszych upodobań, kiedy życie kulturalne na powrót przeniesie się ze świata wirtualnego do realnego?
Przed rokiem na transmisję "Adriany Lecouvreur" z Metropolitan Opera w gdańskim Multikinie bilety wyprzedano z ogromnym wyprzedzeniem. Na inne tego typu transmisje również. Teraz fani kultury z górnej półki mają do nich dostęp za darmo, w internecie. Jak ta ogólnodostępność wpłynie na zmianę naszych upodobań, kiedy życie kulturalne na powrót przeniesie się ze świata wirtualnego do realnego? fot. Ken Howard/Metropolitan Opera
Zresztą nie ma co szukać daleko - kiedy próbowałam w dniu projekcji kupić bilet na transmisję "Adriany Lecouvreur" z Metropolitan Opera w gdańskim Multikinie, kasjer rozbroił mnie śmiechem - bilety zostały wyprzedane kilka miesięcy wcześniej. Podobnie zresztą jak na każdą inną tego typu transmisję. Reasumując, jeśli ktoś chce uczestniczyć w wydarzeniach z najwyższej półki, musi z precyzją wojskowego stratega zaplanować sobie sezon na długo przed jego rozpoczęciem, kiedy tylko zostanie podany repertuar i ruszy sprzedaż biletów.

W obecnym czasie wydarzeń kulturalnych nie ma. Nie oznacza to jednak, że koneserzy zostali pozbawieni możliwości obcowania ze sztuką. Przeciwnie - tak dużej dostępności pierwszorzędnego "towaru" chyba nigdy nie było. Z racji tego, że sceny teatralne czy koncertowe świata udostępniają projekcje w internecie, w większości przypadków zupełnie za darmo, dostęp do nich ma każdy internauta. Czy to nie cudowne? Nie trzeba wydawać pieniędzy na bilety, przeloty, noclegi, ale też na szałową kreację - na premierę w MET czy w Operze Wiedeńskiej przecież w byle czym nie wypada się pokazać. We własnym domu, który teraz pełni rolę kulturalnego salonu, mogę sobie oglądać transmisję z Wiednia czy z MET w ulubionych kapciach i szlafroku.

Natalia Walewska - koncertmistrz Orkiestry PFB oraz Massimiliano Caldi - wieloletni pierwszy dyrygent gościnny Orkiestry PFB zastanawiają się nad tym, jak będą wyglądały koncerty po przestoju spowodowanym pandemią koronawirusa.

Już w pierwszych tygodniach tych darmowych transmisji z wielką radością przypomniałam sobie "Toscę" z Wiednia (z Piotrem Beczałą i Sondrą Radvanovsky, których trójmiejska publiczność miała okazję słuchać na żywo) i wreszcie obejrzałam tę nieszczęsną "Adrianę Lecouvreur", na którą nie załapałam się w Multikinie. W przerwach podsłuchiwałam, czym chwali się Filharmonia Berlińska, zaglądałam na West End czy Broadway, bo stamtąd też zaczęły spływać informacje o darmowych transmisjach.

Początkowo myślałam, że transmisje, pozbawione blichtru, jaki towarzyszy imprezom organizowanym na żywo czy możliwości wymiany zdań z innymi uczestnikami, będą bez wątpienia wartościowym, choć mizernym zamiennikiem. Z czasem jednak to zaglądanie do MET z wygodnej sofy, w szlafroku i puchatych kapciach, nawet zaczęło mi się podobać. Realizowałam się również towarzysko i społecznie, bo nigdy w tych transmisjach nie uczestniczyłam sama - zawsze w mediach społecznościowych zbierała się konkretna grupa osób, które w przerwach między aktami wymieniały się wrażeniami.

Za powrotem do normalności tęsknią nie tylko melomani, ale też artyści. Nawet najlepsze spotkanie wirtualne nie zastąpi emocji, jakich dostarcza próba chóralna w realu.

Fakt, że wreszcie mogłam sobie pozwolić na częste podglądanie najbardziej prestiżowych scen nie oznacza, że odpuściłam sobie kontakt ze sztuką lokalną. Zresztą trójmiejscy artyści zadbali o to, aby publiczność o nich nie zapomniała. Po kilku falstartach, kiedy to pod wpływem emocji wrzucono nagrania nie do końca przemyślane i dopracowane, doczekaliśmy się serii naprawdę znakomitych produkcji. I to właśnie one sprawiły, że ekscytacja prestiżowym światem wirtualnym ustąpiła miejsca tęsknocie za realnym kontaktem z muzyką. Również tą wykonywaną przez naszych trójmiejskich artystów.

Tylko jaka wyda się nam ta muzyka, kiedy znowu posłuchamy jej na żywo? Po tak długiej przerwie wypełnionej słuchaniem dopracowanych nagrań cyfrowych? Czy będzie nam brakowało tych transmisji z MET bądź Wiednia, czy może jednak będziemy woleli za te same pieniądze (bo darmowy dostęp to opcja czasowa) kupić bilet do Opery Bałtyckiej? Czy ci, którzy nigdy wcześniej z różnych przyczyn nie mieli kontaktu z kulturą wysoką, ale poznali ją dzięki tym darmowym transmisjom z najbardziej prestiżowych scen, dołączą na widowni Filharmonii Bałtyckiej do grona stałych bywalców? O tym przekonamy się, kiedy organizacja wydarzeń kulturalnych zostanie wznowiona. Mam nadzieję, że nastąpi to możliwie jak najszybciej.

Na ten moment czeka zresztą też druga grupa melomanów, która gustuje przede wszystkim w muzyce wykonywanej na żywo. Osoby, które np. po wielogodzinnym siedzeniu w biurze po prostu chcą się wyrwać, zrobić na "bóstwo" i zrelaksować. Którym wystarczy bilet za kilkanaście złotych, bo nie liczą się dla nich miejsca i gwiazdorska obsada - dla nich ważna jest sama możliwość obcowania ze sztuką. Ich transmisje internetowe nie zadowalają, niczego im nie rekompensują. Osoby te z pewnością podglądają nagrania, jakie muzycy zamieszczają w mediach społecznościowych, ale najmocniej wyczekują możliwości posłuchania ich na żywo. Tę grupę kulturalna kwarantanna dotknęła najbardziej.

Opinie (9) 1 zablokowana

  • (4)

    Bez żartów - chyba nikt o zdrowych zmysłach nie zamieni wizyty w teatrze na wersję video .
    Właśnie po to chodzimy do teatru ( zamiast włączyć tv czy Netflixa) aby na żywo być oko w oko z artystą.
    Bez obaw -teatry i sale koncertowe będą pełne :)

    • 10 0

    • (2)

      Pod warunkiem iż się odbędą :(, pytanie czy kupować bilety na jesień czy będzie jednak powtórka z rozrywki.

      • 2 0

      • (1)

        Też się waham. Z pojedynczymi można zaryzykować.

        • 0 0

        • Mam ten sam problem

          zawsze kiedy opera wiedeńska puszczała program na nowy sezon, kupowałam bilety, bookowałam loty i hotele. Teraz się boję. Zaryzykowałam z 2 spektaklami, kupiłam na przyszły rok bilety na Turandot w kamieniołomach w Margaretten. Na razie tyle.

          • 2 2

    • A co to za sztuka?

      Proszę o tytuł tej wspaniałej sztuki, kiedy artysta patrzy się cały czas widzowi w oko ;)

      • 0 0

  • Marzę o..

    wyjściu do kina, na koncert. Zrobię to jak tylko będą mogła

    • 7 1

  • próbowałem jedynie obejrzeć koncert MET at Home

    mimo wybitnych głosów, nie przekonało mnie to w ogóle i po jakichś 15 minutach przestałem oglądać.
    NIGDY nawet najwybitniejsi artyści w fantastycznym spektaklu nie będą lepsi od koncertu/spektaklu na żywo. Będę czekał na live

    • 3 0

  • (1)

    Jakiej kwarantannie? Kwarantanne maja chorzy albo z podejrzeniem choroby, a wy wszystkich do jednefo kotla. Ludzie normalnie pracuja

    • 4 0

    • Dokładnie, poza tym dostają wynagrodzenie

      Wszyscy zatrudnieni na etaty. Nie ma zwolnień. Nic Wam się nie dzieje, oprócz tego, ze Wasza psychika nie ma zaspokojonych narcystycznych potrzeb pokazywania się zawsze i wszędzie z byle czym.

      • 1 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18

września

23. Festiwal Jazz Jantar Gdańsk, Klub ŻAK

18

września

III Międzynarodowy Festiwa... Gdańsk, Pałac Opatów

02

października

10 Tenorów Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Gdańszczanin nakręcił film o Moleście Ewenement. "Skandal" wkrótce w kinach
Gdańszczanin nakręcił film o Moleście
Jasmeno: elektroniczne brzmienia "trójmiejskiego Depeche Mode"
Zespół z elektronicznym "pazurem" lat 70.

Kulinaria

Okiem dietetyka: wegańskie odpowiedniki mięsa. Czy sojowe kiełbaski są zdrowe?
Czy sojowe "mięso" jest zdrowe?
Oktoberfest w PG4 to już tradycja
Oktoberfest w PG4 to już tradycja

Sprawdź się

Jak nazywał się zorganizowany w 1984 roku przegląd filmowy organizowany przez klub Żak, podczas którego zaistniał dziś znany reżyser Krzysztof Krauze?