Klenczon - muzyczna podróż retro

Najjaśniejszym wokalnie punktem spektaklu "Klenczon - poemat rockowy" była Katarzyna Cygan.
Najjaśniejszym wokalnie punktem spektaklu "Klenczon - poemat rockowy" była Katarzyna Cygan. fot, Monika Goldszmidt / trojmiasto.pl
Reżyserka, producentka i wokalistka spektaklu "Klenczon - poemat rockowy" - Anna Dauksza.
Reżyserka, producentka i wokalistka spektaklu "Klenczon - poemat rockowy" - Anna Dauksza. fot, Monika Goldszmidt
Lider TSA, Marek Piekarczyk, uprawomocnił człon "rockowy" w nazwie spektaklu z piosenkami Krzysztofa Klenczona.
Lider TSA, Marek Piekarczyk, uprawomocnił człon "rockowy" w nazwie spektaklu z piosenkami Krzysztofa Klenczona. fot.. Monika Goldszmidt
Osobliwy chórek "nie do pary" urozmaicał występ wokalistów i sekcji muzycznej.
Osobliwy chórek "nie do pary" urozmaicał występ wokalistów i sekcji muzycznej. fot.. Monika Goldszmidt

Raz jako liryczne, spokojne utwory, innym razem ostrzej, w pełnych energii rockowych kompozycjach można posłuchać w Off de BICZ twórczości Krzysztofa Klenczona. Jego muzyka posłużyła za temat wieczoru "Klenczon - poemat rockowy". To świeże spojrzenie na muzykę z lat 60. i 70. XX wieku.



Dobrym pomysłem okazało się połączenie przeglądu piosenek Klenczona z rysem biograficznym frontmana niezapomnianych polskich bandów, jak Czerwone Gitary, czy Trzy Korony. Godzinny program muzyczny wypełniają więc wspomnienia Alicji "Bibi" Klenczon, żony Krzysztofa, których fragmenty zainspirowały Katarzynę Cygan do napisania scenariusza wieczoru. Dzięki nim poznajemy bliżej sylwetkę muzyka, od początku jego znajomości z "Bibi" aż do tragicznej śmierci wokalisty w 1981 roku.

W tym spektaklu-koncercie udział bierze trójka wokalistów:Katarzyna Cygan, kojarzona z zespołem Siedem Kotów, Marek Piekarczyk, czyli lider legendy polskiego rocka, formacji TSA oraz Anna Dauksza - reżyserka i producentka spektaklu, absolwentka (tak samo jak Cygan) Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni i wieloletnia solistka Teatru Muzycznego w Gdyni.

To różnorodne muzycznie trio sięgnęło po repertuar z różnych okresów twórczości Klenczona, przypominając nieco zapomniane, niesłusznie, piosenki (m.in. "Muzyka z tamtej strony dnia", "Wiosenna miłość") oraz jego najsłynniejsze przeboje ("10 w skali Beauforta", "Taka jak ty", "Jesień idzie przez park", "Biały krzyż").

Kompozycje Klenczona na nowo zaaranżował klawiszowiec Hubert Świątek, który wspólnie z Januszem Mackiewiczem (kontrabas, gitara basowa), Grzegorzem Syczem (perkusja) i Michałem Saidowskim (gitara) wykonali je "na żywo" w Sopockiej Scenie Off de BICZ.

Sentymentalny, wspomnieniowy repertuar lidera Czerwonych Gitar zyskał dzięki temu soulowo-jazzowe (Katarzyna Cygan), folkowo-ludowe (Anna Dauksza) i rockowe (Marek Piekarczyk) brzmienie. Muzycy najlepiej wypadali we wspomnianych aranżach, bez wycieczek w rejony innych gatunków muzycznych (piękne, przepełnione tkliwością "Biały krzyż" czy "Muzyka z tamtej strony dnia" w wykonaniu Katarzyny Cygan brzmią dużo lepiej niż jej rockowe "10 w skali Beauforta", zaś Marek Piekarczyk najlepiej czuje się w rockowych balladach - "My z XX wieku", "Niebieskooka", "Nie przejdziemy do historii"). Od poziomu wspomnianej dwójki, niestety, odstaje Anna Dauksza.

Prawdziwym koszmarkiem inscenizacyjnym jest kuriozalny występ "chórku", składającego się z dwóch młodych dziewczyn podrygujących jak na dyskotece oraz obu wokalistek (jeśli akurat nie śpiewają piosenek Klenczona), z cudaczną choreografią zaczerpniętą, zdaje się, z nieudanej akademii szkolnej z podstawówki. Obecność "chórku" była zresztą kompletnie zbędna, co udowodniły kompozycje wykonywane bez tego osobliwego towarzystwa.

Czy lubisz wracać do muzyki sprzed lat?

bardzo chętnie 89%
czasami 10%
nie, interesują mnie współczesne kompozycje 1%
zakończona Łącznie głosów: 81
Pierwszy występ "Klenczona - poematu rockowego" miał charakter próby otwartej, czy też pokazu przedpremierowego i pewnie dlatego muzycy nagłośnieni byli dużo lepiej niż wokaliści. Z pewnością dopracowana zostanie też nieco chaotyczna podczas tego pokazu oprawa wizualna.

Ten dość dynamiczny (dzięki zmianom wykonawcy po każdej piosence), różnorodny spektakl jest ciekawą retrospektywą twórczości Krzysztofa Klenczona, wykonywaną na trzy głosy. To ożywczy powiew retro, który dzięki aranżacji Huberta Świątka i pracy solistów, nie pachnie formaliną.

Opinie (20) 2 zablokowane

  • (1)

    panie rudzunski , chórek się panu nie podoba ? a co ? dziewczyny nie mają nazwiska?!!!???

    • 4 1

    • byłem widziałem

      i myślę, że podanie nazwisk tych dziewczyn chwały im nie przyniesie. Niestety pani Dauksza bardzo, bardzo słabo. Poza tym - dla sympatyków Klenczona, to miły wieczór.

      • 2 0

  • To była w końcu próba..

    ... a próby są przecież po to, żeby korygować błędy!

    • 12 2

  • Próby korygują błędy ale talentu nie dodadzą. Niestety.

    • 2 9

  • sobota- już po próbie!

    Cały spektakl trzymała Kasia Cygan i zespół. Naprawdę świetni! Pani Dauksza - no niestety- nie powinna być na scenie. Chórek okropnie sztuczny. Marek Piekarczyk w aranżacjach jazzowych to nieporozumienie, a oprawa wizualna niedopracowana. Reasumując: pani Kasia Cygan + zespół = świetne przedstawienie.

    • 3 5

  • (1)

    Zespół instrumentalny rzeczywiście doskonały, cała reszta niestety pozostawia wiele do życzenia. Gwiazdy - wokalnie dramatyczne. Pojawia się refleksja, czy artysta nie wie, kiedy powinien przestać śpiewać? Pewnie nie, skoro oglądaliśmy wczoraj trójkę niby profesjonalnych wykonawców, którzy nie trzymają tonacji, momentami są w innym zupełnie miejscu niż orkiestra, słychać że nie panują nad dźwiękiem albo dudnią jak z armaty. Czy musi dojść aż do momentu, kiedy publiczność wygwizda muzyka albo obrzuci go pomidorami, żeby uświadomił sobie, że scena nie jest już dla niego? Ruch sceniczny rzeczywiście fatalny. I to nie tylko w wykonaniu chórku (bo też jakie pole do popisu ma chórek). Sama K. Cygan miotała się po scenie w sposób niczym nie uzasadniony, zdecydowanie lepiej kiedy stała nieruchomo, trzymając mikrofon. A. Dauksza, choć ruszająca się z wielkim wdziękiem i elegancją, pełna energii i brawury (czasem zdaje się nie uzasadnionej) jako wokalistka niestety wypada blado. I to nie oznacza, że odstaje w jakiś drastyczny sposób od reszty, równie miernej. Cały spektakl wczorajszy zdecydowanie zepsuł akustyk, nie potrafiąc zachować równowagi między intensywnością brzmienia instrumentalistów a siłą głosu wokalistów. I generalnie wszystko byłoby nawet do przełknięcia,gdybyśmy mieli do czynienia z amatorami,próbującymi swoich sił na scenie. Tym wybacza się więcej. Profesjonalistom niestety nie.

    • 8 5

    • zgadzam się całkowicie z powyższą opinią. zero klimatu Klenczona
      wyszedłem zdegustowany. Ktoś po spektaklu powiedział : Śpiewać każdy może ......... i miał rację

      • 0 0

  • kilka slow

    panie rudzinski, jak to jest panie rudzinski, ze jesli trojmiasto.pl ma nad czyms patronat to pisze pan dobre recenzje, a jak nie ma to zle? kolejny raz robi pan jakies transfery ludzi, niech sie pan zapozna z opisem projektu kto co robi, a poza tym niech sie pan nie opiera na plotkach tylko kazda informacje sprawdza u zrodla, u ludzi ktorzy danym projektem sie zajmuja, bo to kolejny raz gdy robi pan wieksza szkode swoja pseudo praca. ludzie musza sie tlumaczyc albo swiecic oczami za pana niekompetencje. zrob pan cos sam z siebie a nie dla kasy i docen pan ludzi ktorzy robia cos dla kultury w przeciwienstwie do szanownego redaktora rudzinskiego

    • 6 1

  • Chórki były najlepsze

    Ktoś chyba w młodosci nie chodził na koncerty i nie tańczył. Bardzo dobry pomysł inscenizacyjny. Premiera wypadła bardzo dobrze a słyszałem, że otwarta próba muzycznie wypadła jeszcze lepiej. Doskonały pomysł z tym spektaklem. Aranżacje rewelacyjne. Mam nadzieję, że wzbogacicie sezon letni w tym szpanerskim kiczowatym miasteczku.

    • 8 2

  • Złe nastawienie może wszystko zniszczyć

    Nie wiedziałem, że redaktor Rudziński jest tak znanym, cenionym i obiektywnym krytykiem muzycznym. A może pomylił spektakle. Carmen grają w Gdańsku.
    Ja dzięki wczorajszemu przedstawieniu odkryłem utwory Krzysztofa Klenczona na nowo. Dopisała równierz publiczność, o co przed sezonem nie jest łatwo.
    Gorąco polecam.

    • 6 2

  • Brawo za pomysł

    Niewątpliwie można przyczepić się czy do czystości wykonania, czy do choreografii występu, ale mimo wszystko brawo i ukłon dla pomysłodawców tego spektaklu-koncertu. Krzysztof Klenczon był niezwykłym muzykiem, utalentowanym, wszechstronnym i należy wspierać podobne pomysły, których celem jest przypomnienie czy przybliżenie Jego muzyki pokoleniu, któremu być może Czerwone Gitary kojarzą się tylko z Sewerynem Krajewskim. Dla mnie ogólnie wrażenia bardzo pozytywne i potrafiłam przymknąć oko nawet na nieczyste tony, falstarty czy zmiany w tekstach piosenek (w pamięci utkwił mi np. błąd w piosence "Muzyka z tamtej strony dnia" - Pani Cygan zaśpiewała "burzę niesiesz mi czy serca DAR", a w oryginale jest "burzę niesiesz mi czy serca ŁAD"). Było energicznie, emocjonująco, zespół instrumentalny jak najbardziej stanął na wysokości zadania i jako fanka jestem usatysfakcjonowana, bo cieszy mnie, że Krzysztof Klenczon nadal ma tak duże grono wielbicieli i że wciąż są ludzie, którym zależy na rozpropagowaniu Jego twórczości. Nigdy nie miałam możliwości usłyszeć Klenczona na żywo (urodziłam się kilka miesięcy przed Jego śmiercią), więc cieszą mnie takie projekty, bo to zawsze inna forma obcowania z Jego muzyką - inna niż tylko płyty czy kasety.
    Przeogromny plus za przybliżenie mniej znanych kompozycji jak np. "Daleka rzeko" czy "Ty albo więcej nikt". Zastanowiło mnie tylko włączenie do spektaklu utworu "Nie mów nic", który wprawdzie Czerwone Gitary wykonywały, ale który skomponował Marino Marini.

    • 10 0

  • recenzja ł.r jest tendencyjna...lepiej niech się nie wypowiada

    • 4 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Gdzie odbyły się I Świętojańskie Noce Muzyki Operowej w Gdańsku?

 

Najczęściej czytane