Aktualnie brak w repertuarze trójmiejskich teatrów

G®upa Laokoona (15 opinii)

spektakl dramatyczny
kasy:
58 301-13-28, 551-50-40
wystawia:
Malarnia
data premiery:
17 marca 2007
czas trwania:
1 godz. 30 min. (bez przerw)
G®upa Laokoona
8.0 102 oceny 1 10

Uwaga! spektakl zawiera kontrowersyjne treści lub/i słowa niecenzuralne

Błyskotliwie, ostro nie tylko o sztuce. Spektakl najeżony odniesieniami do bieżącej polityki, dynamiczny, odważny, prowokacyjny i wyzywający. A wszystko w farsowym rytmie i z dobrym aktorstwem. Bardzo dobry Mirosław Baka.
Tadeusz Różewicz
G®upa Laokoona

Kicz, pastisz, cytat. Niekończący się układ kulturowych odniesień. Po latach nieobecności na polskiej scenie teatralnej "G®upa Laokoona", komedia Tadeusza Różewicza, powraca i wciąż zaskakuje aktualnością podejmowanych tematów.

"Chcę być sobą!" powtarzają po kolei postaci dramatu. Owo pragnienie autentyczności dotyczy zarówno sfery rodzinnej, międzyludzkiej, jak i kulturowej. Jedna i druga zbudowana jest bowiem z przypadkowo dobieranych konwencji i słów pozbawionych znaczenia. Próby podtrzymania przez postaci ukrytego w słowach obrazu świata z góry skazane są na niepowodzenie.

Reżyseria, opracowanie muzyczne: Jarosław Tumidajski
Scenografia, video: Mirek Kaczmarek
Ruch sceniczny: Anka Jankowska

Obsada:
Ojciec - Mirosław Baka
Przyjaciółka - Monika Chomicka-Szymaniak
Dziadek - Krzysztof Gordon
Krytyk II - Jerzy Gorzko
Matka - Dorota Kolak
Krytyk I - Mirosław Krawczyk
Córka - Katarzyna Maciąg / Dorota Androsz
Przewodniczący - Zbigniew Olszewski

Przeczytaj także

Opinie (15)

  • w 2011 (opinia sprzed 10 lat)

    Niby jest wesoło, ale pod dowcipem kryje się smutna prawda. Jesteśmy karmieni papką i wychowywani przez ludzi, których zasady i poglądy są wątłe jak Lakoonowego dziadka, rozsypującego się w finale i stwierdzającego, że żyć jak dawniej to "on już nie ma siły". I co na to Laokoonowy ojciec? Wpada w panikę, bo wszystko co wierzył okazało się czymś niestabilnym i może nawet bezwartościowym. Dzidka natomiast w ogóle tego wszystkiego nie rozumie i jest zagubiona w absurdalnych, bo nie uwzględniających w ogóle jej potrzeb, oczekiwaniach rodziców: "może stomatologia a może nie i lepiej filologia?". Wszyscy udają i nikt nie jest sobą - boleśnie prawdziwe!
    Sama sztuka zagrana naprawdę na wysokim poziomie. Genialni Dorota Androsz i Miroslaw Baka. Do tego minimalistyczna, ale dopracowane wnętrza sceny kameralnej. Warto!

    • 2 0

  • Bardzo dobre (opinia sprzed 10 lat)

    wspaniałe przedstawienie i wspaniała Pani Dorota Kolak

    • 0 0

  • Polecam (opinia sprzed 10 lat)

    świetny spektakl - bardzo dobre aktorstwo i zabawa i refleksja nad naszą rzeczywistością zobaczcie sami warto

    • 0 0

  • za kicz odpowiadaja (opinia sprzed 12 lat)

    malomiasteczkowe po darmowych studiach ktore nie moga sie odnalezc w swiecie sztuki zenada

    • 0 2

  • super (opinia sprzed 13 lat)

    tak jak 3.12.08 uśmiałam się tylko na 'Sztuce" i na " Zwyczajnych szaleństwach" . Uznanie dla całej obsady, dziękuję :-)))

    • 3 0

  • przedstawienie nie dla kołtunów ani dulskich ;) (opinia sprzed 13 lat)

    super, mi się podobało bardzo :)

    • 4 0

  • polecam (opinia sprzed 13 lat)

    dzialki warzywne i iwona z radia tam nie trafi a teatr lepszy

    • 0 0

  • Świetne przedstawienie! (opinia sprzed 13 lat)

    Pewnie jako jeden z nielicznych byłem na tej sztuce aż trzykrotnie. Tak mi się podobało. Pierwszy raz zostałem zaproszony, dwa kolejne razy zaprosiłem swoich znajomych - młode, dojrzewające pokolenie.
    Bardzo podobało mi się nowatorskie przestawienie Różewicza. Myślę, że treść którą chciał przekazać świetnie wpasowała się w popartowską kulturę ekspresji, wyrazu. Scenowgrafia na czasie - słodziutkie kaczuszki przeplatające się z Romanem G. to rewelacja. Sztuka ciągle zaskakuje.
    Zderzenie dwóch światów i odwieczna walka dwóch pokoleń dzięki świetnej grze aktorskiej bardzo dobrze przedstawiona.
    Aktorzy rewelacja!
    Dajmy spokój dykcji, której rzeczywiście trochę niektórym brakowało. Nie to jest ważne.
    Różewicz dla wielu jest niezrozumiały, ale jakże jego świat jest barwny, wspaniały i daje ogromne możliwości interpretacji. Bo którz wie... "... czy to pies, czy to bies...?"

    • 1 0

  • Brawo! (opinia sprzed 13 lat)

    Świetnie zrobiony, aktualny, a przede wszystkim czuć Różewiczowską ironię :) Jak zawsze boska Dorota Kolak. Polecam!

    • 5 0

  • Do czego służy słonecznik? (1) (opinia sprzed 14 lat)

    W przedstawieniu występują trzy pokolenia i wszystko wskazywałoby na to, że dziadek i ojciec wezmą w karby swoją wnuczkę i córkę, a może nawet zastosują wobec niej pruski dryl - nic z tych rzeczy. Dorośli pogrążeni są w letargu interpretując bez przekonania greckich filozofów i rzeźbiarzy. W ten sposób są oderwani od realiów dnia codziennego - tych dobrych i tych złych. Zatracili granicę między dobrem i złem. Jedyna cezura, jaką sobie postawili, znajduje się w ich mentalności dostosowanej jedynie do odbioru rzeczywistości odrodzenia i antyku - i na dodatek w wersjii skopiowanej w sztywnym gipsie. A córeczka swawoli. Wiesza na ścianach pokoju okropne, niecenzuralne malowidła, tańczy na rurze i podrywa nawet własnego ojca. Ma kompletny mętlik w głowie i wcale nie jest wyrazicielką (przedstawicielką) obecnego pokolenia Polaków. Została ukazana w krzywym, bardzo zniekształcającym zwierciadle. Taki obraz młodego pokolenia ambitnych i twórczych młodych ludzi mieszkających w naszym kraju jest wielce krzywdzący i nie powinien być upowszechniany, ponieważ w ten sposób deprawuje się młodych ludzi.

    • 1 3

    • Bzdetna ta recenzja strasznie (opinia sprzed 10 lat)

      Sztuka zdecydowanie głębsza niż problem z wychowaniem dziecka, które lubi sobie potańczyć na rurze. Niby jest wesoło, ale pod dowcipem kryje się smutna prawda. Jesteśmy karmieni papką i wychowywani przez ludzi, których zasady i poglądy są wątłe jak Lakoonowego dziadka, rozsypującego się w finale i stwierdzającego, że żyć jak dawniej to "on już nie ma siły". I co na to Laokoonowy ojciec? Wpada w panikę, bo wszystko co wierzył okazało się czymś niestabilnym i może nawet bezwartościowym. Dzidka natomiast w ogóle tego wszystkiego nie rozumie i jest zagubiona w absurdalnych, bo nie uwzględniających w ogóle jej potrzeb, oczekiwaniach rodziców: "może stomatologia a może nie i lepiej filologia?". Wszyscy udają i nikt nie jest sobą - boleśnie prawdziwe!
      Sama sztuka zagrana naprawdę na wysokim poziomie. Genialni Dorota Androsz i Miroslaw Baka. Do tego minimalistyczna, ale dopracowane wnętrza sceny kameralnej. Warto!

      • 3 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pod patronatem

Nadchodzące premiery