Wiadomości

Gorące disco lat 70. O "Gorączce sobotniej nocy" w Teatrze Muzycznym

Zobacz jak wygląda taneczna "Gorączka sobotniej nocy" w Teatrze Muzycznym w Gdyni.

Kto pamięta film "Saturday Night Fever" z niezapomnianym Johnem Travoltą w głównej roli, podczas spektaklu Teatru Muzycznego w Gdyni zaliczy sentymentalny powrót do przeszłości. Jednak gdyński musical długimi fragmentami jest tanecznie i muzycznie lepszy od filmowego pierwowzoru. Szkoda, że bardzo wiernie przetłumaczono pełen wulgaryzmów slang amerykańskiej ulicy, przez co spektakl adresowany jest do widzów od 15 roku życia.



Film "Gorączka sobotniej nocy" Johna Badhama z 1977 roku był dla Johna Travolty trampoliną do wielkiej kariery. Zagrał w nim niepokornego Tony`ego Manero, dzieciaka z młodocianego gangu, który swój czas dzieli między pracę w okolicznym sklepie z farbami a weekendowym szaleństwem na dyskotekach, gdzie alkohol, narkotyki i szybki seks na tylnej kanapie samochodu to sposób, by zapomnieć o pozbawionej perspektyw egzystencji "od pierwszego do pierwszego".

Jednak w pewnym momencie Tony orientuje się, że to droga donikąd i życie w tym rockandrollowym rytmie jest nie dla niego. Taniec okazuje się szansą na przerwanie zamkniętego kręgu imprez, łobuzerki i panującej wokół beznadziei biednego, pozbawionego szans na wykształcenie i awans społeczny towarzystwa. Film dostał nominacje do kilku prestiżowych nagród (z nominacją do Złotych Globów na czele), a sam Travolta otrzymał za niego nominację do Oscara.

Największą siłą "Gorączki sobotniej nocy" są efektowne układy zbiorowe, perfekcyjnie przygotowane przez duet Sylwia Adamowicz - Magdalena Soszyńska.
Największą siłą "Gorączki sobotniej nocy" są efektowne układy zbiorowe, perfekcyjnie przygotowane przez duet Sylwia Adamowicz - Magdalena Soszyńska. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Muzyczno-taneczny potencjał filmu i przede wszystkim piosenki grupy Bee Gees, czyli kwintesencja ery disco, zachęciły twórców musicalowych to przeniesienia tytułu na teatralne deski. Podczas kolejnej fali zainteresowania muzyką disco w latach 90., tytuł pełen hitów ze złotej ery muzyki dyskotekowej musiał się dobrze sprzedać. Premiera musicalu odbyła się na West Endzie w 1998 roku.

W porównaniu do wersji filmowej, musical ma ściślej wyodrębnione wątki, co bardzo sprawnie w Teatrze Muzycznym przeprowadził reżyser Tomasz Dutkiewicz. Kolejne sceny z użyciem wprowadzanych na scenę rekwizytów zgrabnie i dynamicznie zmieniają się dzięki prostemu zabiegowi - przejściu przez scenę tłumu aktorów, robiących za przechodniów na ulicach Brooklynu. Scenografia Wojciecha Stefaniaka wykorzystuje do większości scen umieszczoną na środku potężną stalową konstrukcję, którą pamiętamy z innego musicalu wyreżyserowanego przez Dutkiewicza - "Ghost". Dzięki niej na wyższej kondygnacji rozegrać można sceny na moście (w czym pomagają projekcje Nowego Yorku - za efekty multimedialne odpowiada Marcin Cieślik).

Oczy wszystkich skierowane są na Krzysztofa Wojciechowskiego w kluczowej roli Tony`ego. Aktor świetnie radzi sobie z ciężarem roli, potrafiąc oddać ewolucję bohatera od bezrefleksyjnego chłopaczka do dojrzałego i odpowiedzialnego mężczyzny.
Oczy wszystkich skierowane są na Krzysztofa Wojciechowskiego w kluczowej roli Tony`ego. Aktor świetnie radzi sobie z ciężarem roli, potrafiąc oddać ewolucję bohatera od bezrefleksyjnego chłopaczka do dojrzałego i odpowiedzialnego mężczyzny. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Sama scena bez trudu "stanie się" ulicami Brooklynu, mieszkaniem Tony`ego lub sklepem, w którym pracuje. Najbardziej efektownym elementem scenografii jest jednak lustro i dyskotekowa kula, opuszczane podczas tanecznych szaleństw, z najlepszym zbiorowym układem spektaklu na czele - "Płoń, mała, płoń!", czyli "Disco inferno".

Właśnie choreografia, szczególnie w trakcie utworów zbiorowych, to najlepszy element gdyńskiego przedstawienia - Sylwia Adamowicz oraz Magdalena Soszyńska doskonale zaadaptowały dyskotekowe rytmy na potrzeby musicalu, dzięki czemu taniec w gdyńskiej produkcji jest niezwykle żywiołowy, a przy tym pozbawiony przesady czy efekciarstwa. Co więcej, układy zbiorowe przemyślane są od początku do końca i aktorzy za każdym razem (czy to jest zwariowany "Boogie shoes" w wykonaniu paczki przyjaciół Tony`ego, czy liryczne "Skoro to nie ty" załamanej Anette) mają silne wsparcie dobrze ułożonego ruchu scenicznego (w przypadku tego drugiego utworu to pasujące do sytuacji "zamrożenie" postaci).

Oczywiście wszystkie oczy skierowane są na Tony`ego, którego gra Krzysztof Wojciechowski. Ten utalentowany i wszechstronny artysta świetnie radzi sobie z bardzo wymagającą rolą - zarówno aktorsko, jak i muzycznie, może poza niezbyt przekonującym pierwszym wykonaniem "Czuję moc!" ("Stayin` Alive"). Potem z minuty na minutę jest coraz lepiej. Aktor imponuje również przygotowaniem tanecznym. Tony w wykonaniu Wojciechowskiego jest, tak samo jak bohater Travolty, autsajderem poszukującym swojej drogi, przyciągającym uwagę i dojrzewającym na oczach widzów.

Bardzo dobrą rolę Stephanie stworzyła Agnieszka Przekupień. To w wykonaniu Przekupień dziewczyna, która, inaczej niż Tony, od początku i za wszelką cenę stara się odnieść sukces.
Bardzo dobrą rolę Stephanie stworzyła Agnieszka Przekupień. To w wykonaniu Przekupień dziewczyna, która, inaczej niż Tony, od początku i za wszelką cenę stara się odnieść sukces. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Spośród jego kolegów najbardziej przekonująco rolę zahukanego Bobby`ego C kreuje Maciej Podgórzak. Zwłaszcza w scenie na boisku koszykarskim dobrze wypadają również ich koledzy z młodocianego gangu - Joe (Tomasz Bacajewski) i Double J (Sebastian Wisłocki). Jednak udanych, zapadających w pamięć ról znajdziemy tu dużo więcej.

Przede wszystkim Stephanie, partnerka Tony`ego w wykonaniu Agnieszki Przekupień, jest znacznie ciekawsza niż filmowa, grana przez Karen Lynn Gorney. Wyniosłość, chłód i to, w jaki sposób pozwala się Tony`emu zbliżyć do siebie to jedno, ale bohaterka Przekupień świetnie obrazuje też uporczywy pęd ku sławie i chwale zespolonej tu z próbą załapania się na sukces spod znaku "od pucybuta do milionera". Mniej efektowna, bliźniaczo podobna do bohaterek poprzednich swoich ról, jest z kolei Maja Gadzińska jako zakochana w Tony`m Anette. Gadzińska ma jednak bardzo dobry moment podczas solowego "Skoro to nie ty" ("If I Can't Have You") i dobrze radzi sobie podczas układów tanecznych.

Bardzo dobrze nakreślono wątek rodzinny Tony`ego, zgrabnie i dobrze odegrany zwłaszcza przez duet Anna Andrzejewska (matka, druga od lewej) i Marek Richter (ojciec, po prawej).
Bardzo dobrze nakreślono wątek rodzinny Tony`ego, zgrabnie i dobrze odegrany zwłaszcza przez duet Anna Andrzejewska (matka, druga od lewej) i Marek Richter (ojciec, po prawej). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
W wątku rodzinnym Tony`ego ciekawy epizod budują matka (Anna Andrzejewska), ojciec (Marek Richter) i siostra (Mariola Kurnicka). Imprezy klubowe rozkręcają żywiołowy didżej-Piosenkarz (Marcin Słabowski) oraz jego pomocnica Piosenkarka (Karolina Trębacz) - oboje doskonale współbrzmią na scenie dzięki swoim temperamentom i możliwościom wokalnym, tworząc atrakcyjny drugi, a niekiedy trzeci plan spektaklu. Zgrabnie jąkałę - sklepowego szefa Tony`ego - zagrał Andrzej Śledź.

Kolejne podejście do amerykańskiego snu o karierze po "Fame / Sława" z mieszanką młodzieżowego szaleństwa jak "Grease" (z którego do "Gorączki sobotniej nocy" trafił cadillac podczas scen bandyckich) jest naprawdę udane i spektakl ma szansę być kolejnym frekwencyjnym hitem Muzycznego, szczególnie dzięki rewelacyjnym układom tanecznym. Nie brakuje w nim humoru (epizodzik fanki Tony`ego w  wykonaniu Marty Smuk). Także aranżacje muzyczne Tomasza Filipczaka bardzo dobrze adaptują muzykę disco (z domieszką rytmów latynoskich) do obecnych realiów, a orkiestra Teatru Muzycznego bardzo dobrze brzmi pod batutą Dariusza Różankiewicza.

W gdyńskiej inscenizacji nie brakuje humoru, jednym z takich elementów jest wątek fanki Tony`ego, zagranej przez Martę Smuk.
W gdyńskiej inscenizacji nie brakuje humoru, jednym z takich elementów jest wątek fanki Tony`ego, zagranej przez Martę Smuk. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Trzeba jednak przyznać, że propozycja Tomasza Dutkiewicza, choć bardzo wierna filmowemu pierwowzorowi (postaci ucharakteryzowane są podobnie jak filmowe, a część scen to po prostu cytaty z filmu), ma inaczej rozłożone akcenty. Podkreślono na przykład problemy targające Stanami Zjednoczonymi nie tylko na przełomie lat 70. i 80., nieco mniej akcentowane w filmie, jak kwestia rasizmu i nierównego traktowania ze względu na pochodzenie i społeczne wykluczenie biedoty skazanej na jałową, naznaczoną brakiem jakichkolwiek perspektyw egzystencję.

Wielka szkoda, że w nowym tłumaczeniu Daniela Wyszogrodzkiego oprócz świetnie przetłumaczonych tekstów piosenek znalazło się tak dużo wulgaryzmów. To największy mankament sprawnej pracy reżyserskiej Tomasza Dutkiewicza. Stek wyzwisk, obecny oczywiście w scenariuszu, to zdecydowanie najsłabszy element przedstawienia, nieco osłabiający wymowę spektaklu. Być może dlatego po raz pierwszy od wielu lat premierowa publiczność tylko w niewielkiej części poderwała się z foteli po zakończeniu przedstawienia.

Opinie (89)

  • Zobaczę (5)

    Dzisiaj idę na spektakl.

    • 14 8

    • Daruj sobie!

      • 6 11

    • Nie mogę się doczekać misiu

      • 5 2

    • ..... Byłem (1)

      Muzycznie i tanecznie- świetnie. Ale ilość wulgaryzmów, a właściwie bezcelowe ich wykorzystanie, powala. Psują oglądanie. Ich użycie przez (grzecznie wypowiadających się, przez większość część czasu) aktorów, jest nienaturalnie i niepotrzebne.trochę żałuję, że wziąłem 11-letnią córkę. Pod względem słownictwa było jak na Traugutta/Letnicy.

      • 11 2

      • Mi słownictwo nie przeszkadzało, Ale tanecznie to była porażka i amatorszczyzna! Byłam totalnie zażenowana.

        • 0 1

    • wszytko fajne - uwielbiam spektakle w muzycznym bo sa wysokiej jakosci

      ale w tym spektkalu w choreografii brakuje wybitnie lockingu, ktory w tamtych czasach dominowal na parkietach!!! tu akurat stawiam mocnego minusa.. bo za duzo typowo teatralnych ruchow, ktore powialaja sie w roznych spektaklach

      • 4 0

  • (1)

    Nie wszystko można opowiedzieć gładkimi slowami.

    • 8 11

    • Idę posłuchać steku przekleństw do teatru.

      • 1 0

  • Teatr Muzyczny spada na psy (4)

    Nie prędko wstali bo to słabe przedstawienie!
    Nudne, a przez ilość wilgaryzmów było mi wstyd że zabrałam córkę do teatru, która trudniejsze tańce ma w szkole.
    Było kolorowo.... tyle

    • 43 38

    • Palancik (1)

      Co głąbie lepiej na piwo za 6 zł i siedzieć 5 godzin i zajmować miejsce

      • 7 9

      • Lepiej iść na inne przedstawienie lub do innego teatru lub tez poczytać książkę w fotelu

        • 6 3

    • Kto zabiera dziecko na taki spektakl??

      Kto zabiera dziecko na spektakl wczesniej nie sprawdzajac o czym jest?! Przeciez wystarczylo wczesniej to sprawdzic. Fakt wulgaryzmow jest duzo, ale sama fabula tez nie jest dla dzieci i rodzice powinni myslec zanim zasugeruja sie kolorowym plakatem

      • 21 8

    • wulgaryzmy

      Zapytaj córki czy słyszała wulgaryzmy? Czy w TM?
      Jeśli nawet chodzi do Jezuitów to na jednej przerwie pomiędzy lekcjami słyszy więcej wulgaryzmów niż przez ponad 2 godz spektaklu.

      • 6 8

  • płaciłam za bilet 150 zł bardzo drogo i mi się podobało. (14)

    Jakież było moje zdziwienie jak spotkałam moją koleżankę z urzędu miasta Gdynia. Wraz z znajomymi z pracy dostali darmowe wejściówki i zajmowali kilka pierwszych rzędów!!!

    • 38 29

    • zajmowali ponad 100 miejsc? Rzeczywiście ? (4)

      • 10 9

      • Debilu czy pierwsze rzędy to 1000 miejsc??? (3)

        Ale tuman.

        • 8 13

        • Mądry człowieku : (2)

          skoro troll napisał, że zajmowali kilka pierwszych rzędów to wyjaśniam, że w TM pierwszych rzędach jest ponad 30 miejsc więc jeśli zajmowali kilka pierwszych rzędów to sobie pomnóż

          • 14 3

          • 30 x powiedzmy 5 rzędów obibokow z urzędu miasta to chyba nie 1000? (1)

            • 3 8

            • trolu

              tam jest napisane 100 nie 1000 ;)

              • 13 4

    • Widać że Rat (1)

      to szczodry pracodawca.

      • 12 5

      • Przecież tak naprawdę za te wejściówki dla urzesądów płaci gdyński podatnik.

        • 22 3

    • (4)

      skąd to zdziwienie? Tak wyglada sytuacja w każdym teatrze, w każdym mieście na na premierę wysyła się zaproszenia dla urzędników i dziennikarzy. Zawsze możesz się przekwalifikować i też zostać urzędnikiem.

      • 15 8

      • czyli podatnik placi im pensję a oni jeszcze dostają bilety z dotowanego teatru? (3)

        • 15 8

        • (1)

          Tak. Gliński też dostaje takie zaproszenia za darmo i co? Tylko ten zwrot "dostają bilety" brzmi tak, jakby dostawali ich na pęczki, a tak nie jest. Dostają tylko na premierę z obowiązkiem potwierdzenia obecności, jak nie potwierdzą - bilety trafiają do sprzedaży.
          Dużo jest zawodów, w których dostaje się podobne udogodnienia (wszystkie korporacje, ale także np. kolejarze mają darmowe przejazdy pociągiem dla siebie i rodziny itd.). Czy to kogoś dziwi? Chyba nie, a zawsze po premierze spektaklu w Trójmieście muszą się pojawić komentarze, że urzędnicy "znowu dostali bilety". Wydaje mi się, że pisze to ciągle ta sama osoba, która oczekuje wzburzenia od tych, którzy nie wiedzą o tym, że takie praktyki są czymś normalnym w każdym teatrze w Polsce.

          • 15 7

          • hej Olka

            ma Jachimka tez rozdawali?

            • 0 0

        • oczywiście ale byli tez inni urzędnicy Marszałek Strug, przysypiający Borusewicz i Lewandowski (europoseł) oraz inni których stać na kupno biletu

          • 2 0

    • funkcjonariuszy pisu też widziałam

      • 8 8

    • Ktoś musi tak dużo zapłacić żeby tacy jak twoja koleżanka z urzędu miasta mogła oglądać spektakle za darmo Masz szansę kandydować w następnych wyborach żeby być takim jak Ci darmozjadzi

      • 3 1

  • Teraz sztuką (2)

    jest zrobić sztukę bez wulgaryzmów. Niestety nie wszyscy potrafią sprostać wyzwaniu.

    • 56 7

    • (1)

      Zauważ, że ten spektakl tak naprawdę nie zostal "zrobiony" teraz - po prostu teraz wystawiono go w Gdyni, ale zrobiony został kilkadziesiąt lat temu, więc wystawia się go na licencji, która pociaga za soba pewne zobowiązania.

      • 6 6

      • fundamentaliści tego nie rozumieją

        dla nich jedynie dzieje świętych...

        • 9 7

  • Całkiem fajny spektakl

    Kolorowy pełen ekspresji świetne sceny zbiorowe piękne stroje. Żaden utwór szczególnie nie porwał ale był to miło spędzony czas.

    • 22 6

  • Fajnie, że gdyński urzędnik może się rozerwać za pieniądze gdyńskich podatników:)!

    • 47 12

  • to jest skandal ze te nieroby z urzędu zabierają miejsca zwykłym mieszkańcom

    i my za to jeszcze płacimy

    • 45 13

  • mnie się podobało, polecam

    • 10 6

  • Pracownikow teatru w nagrode usadowili na najgorszych miejscach (7)

    • 20 10

    • a to w umowie o pracę masz wpisane najlepsze miejsca??? (3)

      • 8 6

      • znajoma (2)

        chodzi o szacunek dla pracownika ktory pracowal przez wiele miesiecy przy przygotowaniach. ot co.... ( znajoma pracownika teatru)

        • 8 6

        • (1)

          Równie dobrze można stwierdzić, że rozdawanie najlepszych biletów pracownikom teatru sprawiłoby, że dla widzów zostają same najgorsze, więc nie szansuje się widza, dzięki któremu teatr funkcjonuje (a w przypadku Muzycznego rzeczywiście tak jest - wpływy z biletów są ogromne). Gdyby chcieć tak doceniać absolutnie wszystkich, którzy na to zasłużyli, trzeba by pewnie zagrać kilka spektakli tylko dla nich.

          • 11 1

          • Dla widzów i tak zostały "gorsze" miejsca bo "lepsze" obsadził UM za pieniądze tych widzów.

            • 2 0

    • ważne, że ludzie szczurka mieli dobrze:)

      • 9 4

    • Ha ha ha. Trzeba zabrać się do pracy to i miejsca będą lepsze.

      • 2 2

    • W TM nie ma złych miejsc,nawet te balkonowe są dobre. .A jeszcze jak są za darmo, to chyba nie ma co narzekać ..

      • 0 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18

września

23. Festiwal Jazz Jantar Gdańsk, Klub ŻAK

18

września

III Międzynarodowy Festiwa... Gdańsk, Pałac Opatów

02

października

10 Tenorów Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Planszówki, konsole i Virtual Reality. Graj w gry w Trójmieście
Graj w gry w Trójmieście
Gdańszczanin nakręcił film o Moleście Ewenement. "Skandal" wkrótce w kinach
Gdańszczanin nakręcił film o Moleście

Kulinaria

Okiem dietetyka: wegańskie odpowiedniki mięsa. Czy sojowe kiełbaski są zdrowe?
Czy sojowe "mięso" jest zdrowe?
Oktoberfest w PG4 to już tradycja
Oktoberfest w PG4 to już tradycja

Sprawdź się

Które miasto było organizatorem głównych europejskich obchodów Europejskiego Dnia Morza w 2011 roku?

 

Najczęściej czytane