• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Clelia Averna: baletowi trzeba poświęcić życie

Aleksandra Wrona
12 listopada 2019 (artykuł sprzed 3 lat) 
  • Clelia Averna występuje na scenie Opery Bałtyckiej.

Clelia Averna z pochodzenia jest Włoszką, jednak słoneczną Italię opuściła w wieku 13 lat, żeby rozwijać swoją pasję do tańca. Występowała i uczyła się w Stanach Zjednoczonych, Japonii, Niemczech, Monako, Belgii, żeby ostatecznie zakochać się w Trójmieście i tańczyć na scenie Opery Bałtyckiej.



Aleksandra Wrona: Ukończyłaś studia taneczne w Niemczech, otrzymałaś dyplom tancerki w Monako, byłaś stypendystką szkół w Stanach Zjednoczonych, Japonii, Belgii i Florencji. Jak wyglądała twoja droga zawodowa?

Clelia Averna: Wszystko zaczęło się w Mediolanie, gdzie rozpoczęłam naukę w szkole baletowej przy Teatro alla Scala. Później przeprowadziłam się do Monako i tam kontynuowałam naukę. W wieku 15 lat zdobyłam dyplom pierwszego stopnia, skończyłam też specjalne studia muzyczne związane z tańcem w tamtejszej akademii muzycznej dla tancerzy. Moje ścieżki prowadziły coraz dalej na północ, dlatego kolejnym przystankiem były Niemcy, gdzie uczęszczałam do Mannheim University of Music and Performing Arts. W międzyczasie wyjeżdżałam też na stypendia do USA, Japonii, Belgii i Florencji. Ostatecznie to w Niemczech zrobiłam dyplom i rozpoczęłam profesjonalną karierę tancerki baletowej.

Spektakle baletowe w Trójmieście


Na początku współpracowałam z teatrem w Karlsruhe. Kiedy mój kontrakt się skończył, dostałam propozycję pracy w Magdeburgu, jednak te dwie umowy dzieliła spora przerwa czasowa, dlatego zaczęłam rozglądać się za nowymi wyzwaniami. W tym czasie odezwał się do mnie kolega z Bydgoszczy, który powiedział, że tamtejsza Opera Nova poszukuje tancerki. Postanowiłam spróbować. Plan był taki, że przyjadę na kilka miesięcy, zatańczę jeden balet i wrócę do Niemiec, jednak Polska tak mi się spodobała, że postanowiłam zostać tu na dłużej.

Co cię tu urzekło?

Bardzo dobrze mi się tu pracowało, panowała świetna atmosfera, otaczali mnie świetni ludzie, jednak nie potrafiłam do końca odnaleźć się w Bydgoszczy. Czułam, że to nie jest moje miejsce do życia, że brakuje mi natury, morza... Na szczęście dostałam ofertę współpracy z Operą Bałtycką w Gdańsku i to był strzał w dziesiątkę. Pokochałam Trójmiasto - uwielbiam atmosferę nadmorskich miast, tutejsze powietrze, spacery po wybrzeżu, plaże, parki, lasy. Dużo daje mi bycie blisko natury, dzięki temu, że Gdańsk leży nad morzem, czuję się tu trochę jak w rodzinnych Włoszech.

Dziadek do orzechów w Operze Bałtyckiej

Clelia Averna występuje m.in. w "Dziadku do orzechów" Opery Bałtyckiej

Jak w twoim życiu pojawił się balet?

Szczerze mówiąc, jako dziecko wcale nie marzyłam o karierze baletnicy. Uprawiałam wtedy różne inne sporty - pływanie synchroniczne, jazdę konną, łyżwiarstwo figurowe. I to właśnie na zajęciach z łyżwiarstwa miałam pierwsze zajęcia taneczne. Moja trenerka powiedziała, że mam predyspozycje do tańca i powinnam go spróbować, dlatego kiedy moja rodzina przeprowadziła się do Mediolanu, postanowiłam spróbować szczęścia w La Scali, jednej z najlepszych szkół baletowych we Włoszech. Miałam wtedy 10 lat i nie trenowałam tańca, więc nie miałam wobec tego wielkich nadziei. Okazało się, że z ok. 300 dziewczynek, które przystąpiły do egzaminów wstępnych, do szkoły dostało się 10, w tym ja. W ten sposób rozpoczęła się moja przygoda z baletem.

Czy któryś występ był dla ciebie szczególnie ważny?

Bardzo miło wspominam właśnie występy w La Scali. Jako dziecko miałam szansę tańczyć u boku takich sław, jak Roberto Bolle czy Lisa-Marie Cullem. Obsadzano mnie w rolach dziecięcych, m.in. w "Dziadku do orzechów" czy "Śnie nocy letniej". Jeśli chodzi o "Sen nocy letniej", to dobrze wspominam też rolę Heleny w choreografii Karola Urbańskiego w Operze Nova w Bydgoszczy.

O pracy baletnicy mówi się, że jest bardzo wyczerpująca fizycznie i okupiona dużym poświęceniem. Zgadzasz się z tym? Dużo musiałaś poświęcić, żeby występować na scenie?

Tak, to prawda. Baletowi trzeba poświęcić życie, szczególnie w trakcie nauki w szkole baletowej. To trzeba kochać, inaczej trudno jest wytrzymać. Nauka baletu to nie tylko tiul i baletki, ale ciężka praca, ból, godziny przy drążku, powtarzanie wciąż tych samych ćwiczeń, zdarza się krew, schodzące paznokcie, zniszczone palce. Tancerze często ulegają kontuzjom, choć ja miałam to szczęście, że nigdy nie dotknęło mnie nic poważnego.


Dzieci ze szkoły baletowej mają zupełnie inne dzieciństwo niż ich rówieśnicy. Przez to, że spędzamy mnóstwo godzin na sali ćwiczeń, ciężka praca wchodzi nam w krew. Nawet w wolnych chwilach staramy się ćwiczyć, rozciągać, wzmacniać ciało. Pamiętam, że oglądałam też dużo nagrań z występami gwiazd baletu. To poświęcenie przynosi później wielką satysfakcję. Myślę, że jeśli człowiek potrafi się czemuś oddać, w końcu doczeka się nagrody. Mam już 30 lat i cieszę się, że przez cały ten czas byłam zdrowa i zdolna do pracy. Zawsze daję z siebie sto procent. Robię to przede wszystkim dla siebie.

  • - Fotografia to dla mnie wyjątkowa dziedzina sztuki. Uwielbiam ten moment kreowania czegoś pięknego, zatrzymywania chwili - mówi Clelia Averna.
Oprócz występowania w balecie zdarza ci się pozować do zdjęć.

Bardzo to lubię, ponieważ fotografia to dla mnie wyjątkowa dziedzina sztuki. Uwielbiam ten moment kreowania czegoś pięknego, zatrzymywania chwili. Bardzo lubię współpracować z fotografami, bo ruch w trakcie baletu jest bardzo dynamiczny, wszystko, co robię, po chwili znika, a dzięki zdjęciom można te figury zatrzymać na zawsze.

Jakie są twoje marzenia zawodowe?

Nie jestem już taka młoda, więc częściej myślę o tym, co będę robić po zakończeniu kariery. Wiadomo, że chciałabym popracować jeszcze z różnymi choreografami, ale od 11 lat pracuję już jako profesjonalna tancerka i wiem, że nie będę mogła robić tego aż do emerytury. Praca ciałem wymaga tego, żeby było ono cały czas piękne, silne i w najwyższej formie, więc muszę pogodzić się z tym, że kiedyś się to skończy. Moim marzeniem jest własna szkoła baletowa. Mam duże doświadczenie, uczyłam się w najbardziej prestiżowych szkołach baletowych, współpracowałam z wieloma pedagogami i chciałabym wybrać z tego to, co najlepsze, i przekazać to innym.

Gdzie chciałabyś założyć szkołę?

Trochę kusi mnie, żeby było to w Trójmieście, ponieważ naprawdę kocham to miejsce. Z drugiej strony wyjechałam z Włoch, kiedy miałam 13 lat i od tamtej pory cały czas mieszkam za granicą. Myślę, że będę chciała tam wrócić. Na pewno Trójmiasto na zawsze zostanie w moim sercu. Gdybym była bogata, na pewno kupiłabym tu dom, do którego przyjeżdżałabym latem. Może i to marzenie się spełni? Nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość.

Miejsca

Opinie (16) 2 zablokowane

Wszystkie opinie

  • Jest to piękne. (3)

    A czy opłacalne ? Nie widziałem balleriny która jest po 40.

    • 5 11

    • (1)

      Bobex - Alicia Alonso tańczyła na scenie mając 75 lat. I do tego była niewidoma. A była gwiazdą na skalę światową! ;)

      • 5 2

      • Nie prawda. Alicja w pozniejszym wieku zajmowala sie nauka tanca.

        Nie wystepowala w calym przedstawieniu. Czasem prezentowala fragmenty z baletow. Jak bedziesz miala 75 lat to sama zauwazysz ze brak juz kondycji. Nawet wczesniej bo juz po 40'tce. Balet to wspaniala rzecz ale krotkotrwala.

        • 5 0

    • Bo balerina po 40. przechodzi zwykle pierwszą operację np. panewki biodrowej. Nic za darmo. Takie obciążenie mięśni, ścięgien, kości i stawów musi zostać przez organizm "ukarane".

      • 7 0

  • Berlin Friedrichstadtpalast - (1)

    - to baletowa stolica mistrzów. Opera Bałtycka to taki przystanek autobusowy dla oczekujących na propozycje, ale droga do tego przystanku jest również kocimi łbami wyłożona i szybko można nogi połamac.

    • 17 0

    • ale jest blisko i też jest fajnie

      • 0 0

  • Opinia wyróżniona

    Pani Clelia wydaje się być przesympatyczna i wrażliwą osobą. Ma w sobie dużo pokory - to cechuje wybitnych artystów. Z wywiadu wynika, że tancerze to obywatele świata. "Taki los wypadł nam, dzisiaj tu jutro tam". Cieszy fakt, że sercu Pani Clelii bliskie stało się Trójmiasto. Mieszkają tu ludzie pozytywnie zakreceni, otwarci i tolerancyjni. Życzę bohaterce artykułu spełnienia marzeń a nam widzom Opery "Króla Rogera" Szymanowskiego oraz układ baletowy do "Bolero" Ravela.

    • 30 3

  • Nie trzeba.

    • 1 2

  • (1)

    Balety to moje życie

    • 26 2

    • Balety u boku Brajanka Marchewki.

      • 1 0

  • niech pani baletnica nie robi interesów w Polsce, to zbyt duże ryzyko i zbyt wiele niewiadomych.
    Miłego dnia.

    • 5 5

  • Czarny łabędź (2)

    Nie jestem fanem baletu ale....., po oglądnięciu filmu Czarny łabędź z 2010 każdy zrozumie co znaczy powiedzenie "baletowi trzeba poświęcić życie" Zdecydowanie polecam. To był mega hit kinowy!

    • 11 1

    • Terminator jest hitem i jusz!

      • 4 1

    • Pytanie

      Co to jest mega?

      • 0 0

  • Myślę, że.... (1)

    To ciężka i niewdzięczna praca. Kariera trwa krotko i jesli nie jesteś w tym dobry(a) to perspektyw nie ma. Poza tym duża rywalizacja i mało miejsc pracy. Pamiętamy sytuację z Rosji, z wylewaniem kwasu na twarz po to żeby zniszczyć komuś karierę i zająć jego miejsce. Często faceci w tej branży to geje. To nie jest zarzut czy hejt. Po prostu fakt. Nie ma w tym nic złego, ale często to bardzo specyficzne towarzystwo.

    • 10 4

    • "Często faceci w tej branży to geje. To nie jest zarzut czy hejt. Po prostu fakt. Nie ma w tym nic złego, ale często to bardzo specyficzne towarzystwo". Nie ma w tym nic złego, ALE powiem o tym "fakcie" po opowiastce o wylewaniu kwasu na twarz. No i w ogóle o tym wspomnę, żeby zarysować nastrój "specyficzności".

      • 5 5

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Wystawa Truso - legenda Bałtyku

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Jednym z najcenniejszych eksponatów Muzeum Narodowego w Gdańsku jest srebrna ozdoba z XIII w., której podstawę stanowi...?

 

Najczęściej czytane