• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Actus Humanus - niewielki festiwal o globalnej sile rażenia

Ewa Palińska
14 grudnia 2015 (artykuł sprzed 8 lat) 
Actus Humanus: Accademia Bizantina. Próba przed koncertem. Actus Humanus: Accademia Bizantina. Próba przed koncertem.

W niedzielny wieczór występem grupy Il Pomo d'Oro pod dyr. Riccarda Minasiego, z gościnnym udziałem kontratenora Franca Fagioliego zakończyła sie piąta edycja Actus Humanus. Siedem znakomitych koncertów, ciekawy program oraz fakt, że za sprawą radiowych i internetowych transmisji festiwalowych koncertów mogli posłuchać melomani na całym świecie to najlepszy dowód na to, że Actus Humanus, choć jest festiwalem niewielkim, ma globalną siłę rażenia i w pełni zasługuje na miano "kulturalnej marki Gdańska".



Actus Humanus trudno wrzucić do jednego worka z innymi trójmiejskimi festiwalami muzyki dawnej i traktować jako imprezę niszową. I nie chodzi wyłącznie o intensywną kampanię marketingową czy akcję promocyjną, czego efektem był nadkomplet publiczności na festiwalowych koncertach. Za sprawą transmisji radiowych i internetowych prezentowanej muzyki można było posłuchać nie wychodząc z domu. Będzie jej również można posłuchać w przyszłości - na stronie www.ninateka.pl (tutaj znajdziemy również reportaże i wywiady z artystami) oraz w wielu zagranicznych rozgłośniach radiowych, ponieważ Radiowa Dwójka należy do Europejskiej Unii Nadawców. Trudno o piękniejszą promocję dla Gdańska.

Nie ma co ukrywać - to nie jest festiwal, który zadowoli wszystkich w równym stopniu, ponieważ największą frajdę z uczestniczenia w imprezie mają fascynaci muzyki dawnej. To oni natychmiast po rozpoczęciu sprzedaży ruszają do kas po karnety i przyjeżdżają do Gdańska na cały tydzień, z różnych zakątków Europy i świata. Wielu z nich zna się doskonale z innych festiwali muzyki dawnej, czy wcześniejszych edycji Actus Humanus. Znają również doskonale twórczość występujących w trakcie festiwalu artystów, dlatego rozmowy kuluarowe często dotyczą niuansów interpretacyjnych, porównań z wcześniejszymi wykonaniami czy branżowych plotek.

Festiwal muzyki dawnej, ale oprawa jak najbardziej współczesna. Program koncertów i informacje na temat wykonawców można było znaleźć w festiwalowych aplikacjach stworzonych na urządzenia mobilne. Festiwal muzyki dawnej, ale oprawa jak najbardziej współczesna. Program koncertów i informacje na temat wykonawców można było znaleźć w festiwalowych aplikacjach stworzonych na urządzenia mobilne.
Actus Humanus zadaje również kłam twierdzeniu, że koncerty muzyki dawnej są nudne, a publiczność drętwa - już podczas inauguracji słuchacze pokazali, że potrafią zgotować owacje na miarę koncertu rockowego. Piski, okrzyki i niekończące się brawa sprawiły, że Accademia Bizantina prowadzona od klawesynu przez Ottavia Dantonego oraz niesamowicie ekspresyjny, genialny skrzypek Giuliano Carmignola długo nie schodzili ze sceny bisując trzykrotnie. Bisami i owacją na stojąco zakończył się również występ artystów z Les Talens Lyriques, którzy zabrali publiczność do Wersalu, prezentując bożonarodzeniowe kompozycje Marca-Antoine'a Charpentiera.

Równie gorąca atmosfera panowała podczas koncertu francuskich solistów - kameralistów z Le Banquet Celeste, skupionych wokół kontratenora Damiena Guillona, który wybrał do programu cztery kantaty Jana Sebastiana Bacha przeznaczone na różne dni świąt i kameralną obsadę - cztery głosy i zespół w składzie: skrzypce, altówka, wiolonczela, kontrabas, obój, fagot oraz pozytyw/klawesyn. Do partii solowych Guillon zaprosił znakomitych solistów: Céline Scheen, wokalistkę o kryształowo pięknym i subtelnym sopranie, ulubionego solistę wielu zespołów muzyki dawnej - tenora Thomasa Hobbsa oraz występującego z czołowymi zespołami i dyrygentami wykonawstwa historycznego barytona Benoita Arnoulda.

Koncerty muzyki dawnej są nudne, a publiczność drętwa? Nic podobnego! Już podczas inauguracji słuchacze pokazali, że potrafią zgotować owacje na miarę koncertu rockowego. Koncerty muzyki dawnej są nudne, a publiczność drętwa? Nic podobnego! Już podczas inauguracji słuchacze pokazali, że potrafią zgotować owacje na miarę koncertu rockowego.
Bożonarodzeniowe nieszpory cypryjskie z XV wieku, śpiewy maronickie, bizantyjskie i arabskie zaprezentowała czwartego dnia festiwalu formacja Graindelavoix. Belgijscy mistrzowie oczarowali publiczność fenomenalnymi głosami i muzyką, która w surowych wnętrzach kościoła św. Jakuba zabrzmiała wprost fenomenalnie.

Owacje na stojąco i olbrzymi aplauz otrzymali za interpretacje madrygałów Monteverdiego Paul Agnew z Les Arts Florissants, wykonując na bis m.in. piękny madrygał z I Księgi o tekście Ch'ami la vita mia (Bo kocham życie moje), w którym można było doszukać się zawoalowanej dedykacji kompozytora dla pewnej damy: Camilla vita mia (Camillo, życie moje). Była to zarazem inauguracja nowego cyklu, który zastąpił dotychczasowe prezentacje Wariacji Goldbergowskich.

Akademie für Alte Musik Berlin to zespół najlepiej znany trójmiejskiej publiczności spośród wszystkich wykonawców, jacy zaprezentowali się podczas 5. Actus Humanus. Berlińczyków gościliśmy w Gdańsku wielokrotnie m. in. podczas finałów festiwalu Mozartiana i za każdym razem były to prezentacje znakomite. Tym razem przywieźli ze sobą barokowe instrumentalne kompozycje bożonarodzeniowe.

Vivaldi i Bach są już tak oklepani, że ich muzyki nie da się zagrać inaczej? Nic podobnego! Piski, okrzyki i niekończące się brawa sprawiły, że Accademia Bizantina prowadzona od klawesynu przez Ottavia Dantonego oraz niesamowicie ekspresyjny, genialny skrzypek Giuliano Carmignola długo nie schodzili ze sceny bisując trzykrotnie. Vivaldi i Bach są już tak oklepani, że ich muzyki nie da się zagrać inaczej? Nic podobnego! Piski, okrzyki i niekończące się brawa sprawiły, że Accademia Bizantina prowadzona od klawesynu przez Ottavia Dantonego oraz niesamowicie ekspresyjny, genialny skrzypek Giuliano Carmignola długo nie schodzili ze sceny bisując trzykrotnie.
Finał 5. Actus Humanus był iście brawurowy, ponieważ program opierał się na kompozycjach dedykowanych wielkiemu kastratowi Cafarellemu. W rolę legendy wcielił sie kontratenor Franco Fagioli. Akompaniował mu zespół Il Pomo d'Oro prowadzony przez Riccarda Minasiego. Tradycyjnie, publiczność nagrodziła wykonawców gromkimi brawami, piskami i okrzykami zachwytu. W pełni zasłużenie.

Każdy z siedmiu festiwalowych koncertów był pod względem artystycznym znakomity, a uwagi publiczności, jeśli się pojawiały, dotyczyły zazwyczaj niuansów interpretacyjnych oraz subiektywnych upodobań. Dla jednych koncert inauguracyjny był zbyt cichy, dla innych przejmująco subtelny. Jedni byli urzeczeni muzyką Charpentiera, inni znużeni monotonią jego kompozycji, które słuchane przez dłuższy czas mogą zlewać się w jedną całość. Poziom wykonania pozostawał jednak bez zastrzeżeń, czego dowodem były tak gromkie, zasłużone owacje.

Miejsca

Wydarzenia

Zobacz także

Opinie (12)

  • Sorry, ale mnie nie poraziło (2)

    • 8 6

    • ciebie

      zapewne Doda poraza...

      • 4 3

    • Jeśli odsłuch jest dobry tylko w radio

      a niestety jest (nawet w Jakubie gdy śpiewał Graindelavoix, od 6 rzędu trudno było coś usłyszeć, bo muzycy śpiewali do siebie - to miało być takie, pożal się Boże , misterium...), to po co coś takiego organizować w Gdańsku. Zwłaszcza, że organizator po raz kolejny bezwstydnie ogłosił, że przyjeżdża zespół Les Talens Liryques, a tym czasem pojawiło się 3 muzyków na scenie (podobnie było kiedyś z zespołem Jordiego Savala, który przyjechał tylko z (!) dwoma muzykami, na dodatek jeden z nich nie był członkiem zespołu La Nation). No a koncert z muzyką na Wielki Post i Wielkanoc w Adwencie (z resztą to się już wydarzyło drugi raz na tym festiwaliku) to chyba tylko w Polsce można zaoferować bez żenady...po prostu działanie w stylu "Ciemny lud to i tak kupi". No cóż... nie kupił. ..A przepraszam, ktoś to jednak kupił, tzn. zapłacił z naszych pieniędzy..

      • 4 2

  • Actus Humanus - niewielki festiwal o globalnej sile rażenia

    To może wysłać ich przeciw ISIS.

    • 9 1

  • Bywało różnie (3)

    Na koncercie inauguracyjnym nagłośnienie wolało o pomstę do nieba. Ludzie mieli do wyboru - albo coś widzieć, albo słyszeć.

    • 8 1

    • (1)

      Był w "Janie"? Wszystkie miejsca na wschód od transeptu są przeklete! w pierwszych rzędach za rzeczonym transeptem niektórych instrumentów nie słychać. Kilka metrów dalej to juz katorga; dźwięki nakładają się na siebie, nie wiadomo co jest grane (dosłownie! można nie poznać znanej kompozycji). Więc nie chodzę na koncerty AH do Jana. Za to u Jakuba i w Artusie jest cudownie. Berlińczycy mnie zachwycili! To naprwdę było bożonarodzeniowe brzmienie! I tak pięknie wykonane! Dwa dni wcześniej kantaty JSB, w większości dedykowane Wielkanocy miały tak zupełnie inną barwę! Świetny koncert, ale to nie te święta... Za to Akademie fur Alte Music zupełnie mnie rozanielili! Wystarczyło popatrzeć na uśmiechniętego basistę i fagocistę żeby się rozpłynąć! o muzyce nie wspomne!!!!

      • 4 0

      • Tak Św Jan

        I tyle w temacie, niestety :(

        • 1 0

    • Nagłośnienie???:) przecież koncert nie był nagłośniony na Boga....

      • 0 0

  • Niewielki festiwal o ogromnym budżecie

    Szkoda że stosunek budżetu do wielkości nie wygląda inaczej...

    • 8 2

  • braki

    organizacyjnie koncerty słabo przygotowane, brak zwyżek i właściwego ustawienia wykonawców /aby uzyskać właściwe efekty należy zauważyć że w miejscach gdzie była ustawiona ambona kaznodzieja uzyskiwał najlepszy efekt akustyczny/Wykonawcy ustawieni są w niewłaściwych miejscach stąd akustyka słaba.A wystarczy trochę przygotowań przed koncertem.

    • 7 2

  • Spojrzenie z oddali (1)

    "Globalna" to chyba słowo zupełnie nie ma miejscu zważywszy, że dominuje tu muzyka na wskroś europejska (nawet jeśli przybywały do niej kiedyś jakieś naleciałości z zewnątrz - co nawiasem przypomina, że Europa nigdy w dziejach nie była "zamknięta", co wszak obecnie próbuje się uskuteczniać). Chciało by się powiedzieć, że stara kultura Europy da się lubić, tym bardziej. że w końcu Polska też się w tą Europę jakoś wlicza.

    Tym niemniej najmądrzej postąpili chyba ci, którzy nie dali się naciągnąć na bilety tylko wysłuchali koncertów w radio. Akurat realizacja dźwięku była bardzo dobra (przynajmniej dla tych, którzy sygnał odbierali cyfrowo z internetu i posiadają głośniki wielokanałowe). Dźwięki w całym swoim spektrum częstotliwości znacznie czystsze i wyraźniejsze dotarły więc zapewne do uszu tych słuchaczy z radia raczej niż do tych, którzy zasiedli w kościelnych ławach. A to, że nie wiele widać to może i lepiej. Bo co np. w takim centrum św. Jana oglądać? Po za tym o tej porze tam zimno, nawet odzienia nie ma tam gdzie zrzucić.

    Po za tym zawsze jakiś plus dla Gdańska, bo to kieruje uwagę słuchaczy na to miasto. Dwór Artusa - no ok. Choć to co np. w radio dało się usłyszeć o Centrum św. Jana to bardzo śmieszne zważywszy, że te miejsce to ruina, której nikt do tej pory nie potrafił wyremontować ani kościół ani państwo (które od kościoła za długi obiekt ten przejęło i na siłę wpędziło tam artystów bo nie było co z tym zrobić).

    • 6 4

    • Dokładnie to było tak:

      Niemiecka gmina protestancka opuszczając Gdańsk przekazała kościół św. Jana nowej władzy z następującymi zastrzeżeniami: 1. kościół można przekazać jedynie innym protestantom lub przeznaczyć dla celów kulturalnych; 2. kościoła nie można przekazać żadnemu innemu wyznaniu chrześcijańskiemu ani wyznawcom innej religii. Dziesiątki lat brakowało pomysłu, a pewnie i kasy, na sensowne wykorzystanie obiektu. Od jakiegoś czasu to się pomału zmienia, ale w czasach powszechnego kultu zysku coś tak nieproduktywnego jak kultura jest ledwie tolerowane. Niestety.

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki (1 opinia)

(1 opinia)
20 zł
spotkanie, wystawa, warsztaty

Kultura ludowa Pomorza Gdańskiego

wystawa

Wystawa "Kajko, Kokosz i inni"

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

W 2017 roku brytyjski książę William i księżna Kate odwiedzili:

 

Najczęściej czytane