Cztery płyty, cztery zupełnie różne koncepcje to jak cztery twarze freejazzowego Światowida - Mikołaja Trzaski. Zawierają w większości wolne improwizacje, ale bynajmniej nie są dziełem przypadku. Każda z nich to starannie przemyślana i zrealizowana koncepcja brzmieniowa. Ale to przecież dla gdańskiego saksofonisty norma.
Powstanie skowronków - twarz łagodna
Album urzeka naturalnym brzmieniem, ciepłym i stonowanym. Rozbudowane, pełne powietrza harmonie pięciu klarnetów przypominają czasem muzykę organową. Zresztą nazwa zespołu Ircha Clarinet Quintet sugeruje, że ta muzyka w założeniu miała być miękka i przytulna. To najłagodniejsze oblicze Trzaski i chyba najbardziej zaskakujące, wszak jego ostatnie prace były dużo bardziej radykalne. W tym zestawie artystę wspomagają: legenda amerykańskiego free Joe McPhee, Wacław Zimpel, Paweł Szamburski i Michał Górczyński znany z trójmiejskiego Kwartludium.
Muzyka z alembika - twarz zagadkowa
Kwartet Magic powstał jako konsekwencja współpracy Trzaski z nowojorskim Trio X. Trzy lata temu spotkali się podczas wspólnej trasy i od razu doszli do wniosku, że Trio X + Trzaska = Magia. Płyta zawiera nagranie koncertowe pochodzące z krakowskiej Alchemii. Dominic Duval, Jay Rosen, McPhee i Trzaska wcielają się tu w role średniowiecznych alchemików właśnie. Wspólnie odkrywają tajemnice kamienia filozoficznego i eliksiru nieśmiertelności. McPhee i Trzaskę łączy magiczna więź. Jeśli istnieje improwizowany zapis przyjaźni, to dla mnie jest to właśnie płyta "Magic".
Dźwięki pod mikroskopem - twarz poważna
Do nagrania "Don't leave us home alone" Trzaska zaprosił ostatnio mniej obecnego na scenie muzycznej Tomasza Szwelnika, którego fani sonorystycznych eksperymentów znają pod pseudonimem Szwelas. Szwelnik akompaniuje Trzasce preparując fortepianowe mikrodźwięki - czy to za pomocą klawiatury czy bezpośrednio na strunach instrumentu. Podczas sesji powstało dziewiętnaście miniatur, preparatów improwizacji tak bliskich i sugestywnych, że aż czuć zapach fortepianu.
Ptasie plotki - twarz roześmiana
Wiersz o takim tytule stworzyli zarówno Jan Brzechwa jak i Julian Tuwim. U tego pierwszego szło tak: "Usiadła zięba na dębie: Na pewno dziś się przeziębię! Dostanę chrypki, być może, głos jeszcze stracę, broń Boże, a koncert mam zamówiony w najbliższą środę u wrony". Tuwim zaś pisał: "Przyszła gąska do kaczuszki, obgadały kurze nóżki. (...) Kaczka kaczce wykwakała, co gęś o niej nagęgała". Płyta Goosetalks (Gęsie gadki) to oczywiście nie bajki dla dzieci, ale surowe i chropowate dialogi Petera Brötzmanna (saksofony, klarnet), Johannesa Bauera (puzon) i Trzaski. Surowe, ale z poczuciem humoru - w tytułach utworów znajdziemy wiele odniesień ornitologicznych. A i sama muzyka wielokrotnie nasuwa na myśl wrzaski dzikich gęsi czy żurawi.
P.S. Gwoli ścisłości. W tym roku Mikołaj Trzaska przygotował również ścieżkę dźwiękową do filmu "Dom zły" Wojciecha Smarzowskiego. Uznaliśmy jednak, że muzyka ta ujrzała światło dzienne w 2009, czyli w roku premiery filmu. Poza tym Światowid ma cztery, nie pięć twarzy.



















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.