Aktualnie brak w repertuarze trójmiejskich teatrów

Życie jest snem (16 opinii)

spektakl dramatyczny
kasy:
58 551-50-40, 301-13-28
wystawia:
Scena Kameralna
data premiery:
2 marca 2013
czas trwania:
2 godz. 40 min. (jedna przerwa)
8.1 41 ocen 1 10
Nowoczesna technologia a klasyczna fabuła. Język ulicy versus barokowy tekst. Bardzo dobra gra aktorów w opozycji do usterek dramaturgicznych i reżyserskich. To spektakl skrajności, świeży, odważny, ale pozostawiający poczucie niedosytu (lub przesytu, jeśli weźmie się pod uwagę wszystkie użyte w nim środki).
Życie jest snem
Calderón de la Barca

Przekład: Jarosław Marek Rymkiewicz
Opracowanie tekstu: Julia Holewińska, Kuba Kowalski

ŻYCIE JEST SNEM - filozoficzny dramat o odwiecznych złudzeniach człowieka i iluzoryczności ludzkiej egzystencji - to prawdopodobnie najwybitniejsze osiągnięcie Pedro Calderóna de la Barcy. Akcja sztuki umieszczona została w umownej scenerii - w Polsce, na dworze króla Basilia. Narodzinom jego syna - Segismunda towarzyszą znaki wskazujące, że stanie się on w przyszłości krwiożerczym tyranem, zabije swojego ojca, a kraj pogrąży w nędzy i wojnie. Basilio, chcąc zapobiec spełnieniu się przepowiedni, nakazuje więc uwięzić księcia w wieży na odludziu. Nikt w królestwie nie wie o jego istnieniu. W obliczu śmierci pragnie przekonać się o prawdziwości zaklęcia, dlatego też rozkazuje przenieść uśpionego syna do pałacu. Eksperyment okazuje się jednak opłakany w skutkach - Segismundo, badając granice zwróconej mu nagle wolności, morduje, plugawi i gwałci.

Twórcy przedstawienia w swej interpretacji starali się odejść od "baśniowej" scenerii i przepowiedni. Akcja dramatu umiejscowiona została w królestwie/korporacji zajmującej się handlem i produkcją... snów. Wieża stała się zbudowanym z ekranów laboratorium, w którym Basilio - główny producent snów - umieszczając swojego syna (efekt inżynierii genetycznej) pragnął poprzez treningi i specyficzną naukę stworzyć "idealnego" człowieka, człowieka na "miarę naszych czasów".

Kuba Kowalski o spektaklu: Typowy dla naszych czasów relatywizm moralny wydaje się najciekawszym kluczem do zinterpretowania dzieła Calderona. W naszym zachodnim świecie wolny rynek, emancypacja kolejnych mniejszości narodowych czy seksualnych, rewolucje obyczajowe, wreszcie kult indywidualizmu wpompowują "liberalny światopogląd" do naszego krwiobiegu. Wraz ze zmianami obyczajowymi i rozwojem nauki przesuwają się granice tego co wolno, co dobre, odpowiedzialne, humanitarne. Sześćdziesiąt lat temu przeszczepy organów były tematem kontrowersyjnym; dzisiaj debatujemy nad wprowadzaniem GMO i inżynierią genetyczną. Czy to co kontrowersyjne dziś nie wyda się naszym wnukom banalnie oczywiste?

Reżyseria: Kuba Kowalski
Dramaturgia: Julia Holewińska
Scenografia: Katarzyna Stochalska
Muzyka: Piotr Maciejewski
Światło: Damian Pawella
Wideo: Michał Jankowski
Ruch sceniczny: Katarzyna Chmielewska

Obsada:
Justyna Bartoszewicz, Anna Kociarz, Piotr Biedroń, Piotr Chys, Krzysztof Gordon, Michał Jaros, Maciej Konopiński, Michał Kowalski, Marek Tynda, Piotr Witkowski.

-----
Pedro Calderón de la Barca (ur. 1600 zm. 1681) - hiszpański dramatopisarz, wybitny przedstawiciel teatru barokowego. Na twórczość Calderona składają się wszystkie gatunki teatru złotego wieku: komedie płaszcza i szpady, dramaty religijne, filozoficzne, komedie o tematyce mitycznej i pałacowej, autos sacramentales (wystawiane w Hiszpanii dramaty alegoryczne, towarzyszące liturgii Bożego Ciała), intermedia. Początkowo realistyczne i obyczajowe, inspirowane twórczością Lopego de Vegi, utwory Calderona z czasem przekształciły się w symboliczne i filozoficzne. Pogłębiony konflikt dramatyczny został w nich przeniesiony w sferę psychiki postaci. Do najważniejszych utworów Calderona zalicza się m.in. WIELKI TEATR ŚWIATA, LEKARZA SWEGO HONORU, ALKADA Z ZALAMEI, ŻYCIE JEST SNEM i KSIĘCIA NIEZŁOMNEGO.

Kuba Kowalski (ur. 1981) - reżyser. Studiował sinologię na Uniwersytecie Warszawskim i w National Taiwan Normal University w Tajpej na Tajwanie oraz reżyserię teatralną w PWST im. L. Solskiego w Krakowie. Był asystentem Krystiana Lupy przy pracy nad spektaklem ZARATUSTRA wg Fryderyka Nietzschego w Starym Teatrze w Krakowie. W 2005 roku w ramach projektu K.O. 3 wyreżyserował krótką operę współczesną ICH BIN RITA Detleva Glanerta w Hebbel-Theater w Berlinie. Jest autorem spektakli: NIEPOKOJE WYCHOWANKA TÖRLESSA wg Roberta Musila (Teatr Dramatyczny w Warszawie), MANHATTAN MEDEA Dei Loher, KIEDYŚ SZŁO LEPIEJ Emmanuela Darleya (Teatr im. Jaracza w Olsztynie), ZWODNICA Thomasa Middletona i Williama Rowleya, EVA PERON Copiego oraz CIAŁA OBCE Julii Holewińskiej (Teatr Wybrzeże w Gdańsku), STEPHANIE MOLES DZIŚ RANO ZABIŁA SWOJEGO MĘŻA, A POTEM ODPIŁOWAŁA MU PRAWĄ DŁOŃ Maliny Prześlugi (Laboratorium Dramatu w Warszawie), KOTKA NA ROZPALONYM BLASZANYM DACHU Tennessee Williamsa (Teatr Polski w Poznaniu), WICHROWE WZGÓRZA wg Emily Brontë (Teatr Studio w Warszawie). Ponadto, przygotował plenerowe widowisko GRILL/WALKA WRE GORĄCA na podstawie Pastorale Amelii Hertzówny (Muzeum Powstania Warszawskiego) oraz instalację dźwiękową FRYDERYK CHOPIN. CIENNIK OSOBISTY na podstawie listów kompozytora z muzyką Sławka Kupczaka (Dolny Ogród Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego).

Julia Holewińska (ur. 1983) - dramatopisarka i dramaturżka. Absolwentka Wiedzy o Teatrze w warszawskiej Akademii Teatralnej. Autorka sztuk ZIEMIA NICZYJA (prem. Fringe Ensamble, Bonn, reż. Frank Heuel), REWOLUCJA BALONOWA (Teatr Powszechny, reż. Sławomir Batyra), CIAŁA OBCE (Teatr Wybrzeże, reż. Kuba Kowalski, Teatr Polskiego Radio, reż. Paweł Wodziński), 12/70 (Sala Beckett, Barcelona, reż. Thomas Sauerteig), ZINA, WODEWIL. W 2010 za sztukę CIAŁA OBCE otrzymała Gdyńską Nagrodę Dramaturgiczną. Ta sama sztuka w 2012 roku znalazła się w finale Stückemarkt i Prix Europa. Jej sztuki tłumaczone były na angielski, włoski, hiszpański, niemiecki, rosyjski i kataloński. Jest autorką i współautorką adaptacji scenicznych. Jako dramaturżka współpracuje z Kubą Kowalskim (KOTKA NA ROZPALONYM BLASZANYM DACHU, Teatr Polski w Poznaniu, CIAŁA OBCE Teatr Wybrzeże, WICHROWE WZGÓRZA, Teatr Studio).

Recenzja Trojmiasto.pl

Sen czy jawa, czyli o życiu w potrzasku - recenzja "Życie jest snem" Teatru Wybrzeże Sen czy jawa, czyli o życiu w potrzasku - recenzja "Życie jest snem" Teatru Wybrzeże

Sen czy jawa, czyli o życiu w potrzasku - recenzja "Życie jest snem" Teatru Wybrzeże (18 opinii)

Niezwykle efektowną, rozbuchaną inscenizacyjnie, bardzo mocno zmodyfikowaną w stosunku do...

3 marca 2013

Przeczytaj także

Opinie (16) 1 zablokowana

  • Bardzo dobry spektakl (opinia sprzed 7 lat)

    Jedna z lepszych rzeczy jakie widziałam na scenie Kameralnej nie licząc oczywiście miłych komedii, które są jednak innym rodzajem teatru. Świetny tekst, bardzo ciekawie zinterpretowany, piękne kostiumy, dobra gra aktorska. Na pewno nie dla wszystkich, gdyż nie jest to prosty tekst z komediową lub kryminalną akcją. Dla tych lubiących bardziej filozoficzny teatr zdecydowanie polecam.

    • 0 0

  • Nagłośnienie (opinia sprzed 7 lat)

    Mimo, że nie jestem zwolenniczką modyfikacji klasyków, spektakl polecam. Co prawda trochę byłam zbulwersowana użyciem naszego hymnu, ale nie można być aż tak "sztywnym". Jedno co mi się nie podobało to NAGŁOŚNIENIE. Siedziałam w V rzędzie i niektórych sekwencji aktorskich nie słyszałam. Proszę o wzgląd na osoby starsze.

    • 0 0

  • teatr sie brutalizuje (2) (opinia sprzed 7 lat)

    negatywne
    1, to co wystawiono NIE jest sztuką de la Barca, jest czymś opartym na tym dziele. zasadnicza różnica, moim zdaniem poważne nadużycie za strony reżysera i teatru wybrzeże.
    2, teatr się brutalizuje. byc może jestem zupełnie odosobniony w swojej opinii, ale nie oczekuje wzruszeń typu Quentina Tarantino na sali teatralnej. moze w przyszlosci teatr wybrzeze dojdzie to tego, ze aktor najlepiej dokonałby morderstwa na swoim koledze, zeby podkreslic realizm sytauacji.
    3, po jaką cholerę ta nagość. no chyba że dziewczyna to lubi. cycki małe

    pozytywne
    1, wspaniała gra aktorów jest nie do podważenia, pod tym względem Trójmiasto w czołówce polskiej.
    2, na pewno jest o czym rozmawiać przez cały wieczór po spektaklu

    • 7 1

    • po co nagosc (opinia sprzed 7 lat)

      po to zeby pokazac co w bohatrce jest kobiece a co meskie. biust ladny.

      • 1 0

    • Re: teatr sie brutalizuje (opinia sprzed 7 lat)

      widać, że wraz z brutalizacją teatru oczekiwania wytrawnego widza rosną. miejmy nadzieję, że w następnych produkcjach "cycki" będą większe ;) a może dałoby się zaspokoić różne gusta i pokazać całą gamę "cycków" w dowolnych kolorach, rozmiarach i kształtach?

      • 6 1

  • Spóźniony festiwal postmodernizmu (7) (opinia sprzed 7 lat)

    Spóźniony festiwal postmodernizmu zafundował widzom teatr wybrzeże. Ogólnie warto zobaczyć ale jednak kilka rzeczy razi przede wszystkim przesyt wynikły z długości spektaklu i stłoczenia tak wielu rzeczy w jedną całość (w efekcie w końcu postała postmodernistyczna rewia a raczej istny supermarket teatralny), po za tym wiele rzeczy można było wyrazić dożo subtelniej bez takiej sztampowej dosadności scen i gry aktorów (do prawdy do teatru nie chodzą tylko przygłupy jak się zdaje od jakiegoś czasu prowincjonalnemu dyrektorowi tej instytucji). Zgodnie z duchem postmodernistycznym rzeczywistość nie istnieje więc życie jest snem, doskonałe technicznie półszkoły-półwięzienia (a może po ćwierci niby to zakłady psychiatryczne) edukują potworów - a może po prostu zwykłe człekozwierzęcoupiory, które wchodząc w życie spotykają niewiele lepsze istoty, pobłyskują sobie popkulturowe garnitury wycięte niczym z komiksu science-fiction; jak przystało na wiek ekranów jest ich na scenie też aż nadto, pojawia się też w pewnym momencie hipperalistyczne mięso drobiowe, korporacyjni dworzanie w iście donaldyczny sposób naśladują premiera składając rączki w wierzyczkę, małżeństwo pozostaje polityczno-ekonomiczną rozgrywką a kryzysowi ekonomicznemu winna najprawdopodobniej prostytutka, która oszczędzając na depilatorach doprowadza do nieporządanego spadku konsumpcji a więc i popytu, a kultura wyższa zepchana na margines przygrywa wszystkiemu nieopodal. Wszystko to niby bardzo ładne tylko czy nie jest to aby spóźniony jednak manifest postmodernistyczny w chwili gdy wymowa tych dźwięków już jakby przebrzmiała jak wiele innych krytyk co raz to współcześniejszej cywilizacji. Po za tym rzuca się w oczy lekkie zboczenie reżysera ku jego wykształceniu w kierunku sinologii (miecze itp) co tylko dodaje kolejny eklektyczny element i pogłebia odczucie nadmiaru i przeładowania. Po dość udanych premierach zeszłorocznych takich jak Genialna epoka czy Amatorki ta produkcja raczej rozczarowuje ale może taki był zamysł autorski: przesycić widza do znurzenia i jednak rozczarować. W czasach gdy życie faktycznie jest snem może najbardziej deficytowa, kosztowana i trudna do odnalezienia jest realnośc i autentyczność. Szkoda, że brakuje jej w naszym prowincjonalnym teatrze, który idąc za medialną modą sprzedaje widzom jeszcze jedną (hiper)kopię snu licząc skrupulatnie procenty i promile zapełnienia widowni.

    • 1 1

    • hm (6) (opinia sprzed 7 lat)

      czy miecz samurajski może mieć cokolwiek wspólnego z sinologią?

      • 2 0

      • odp na hm (5) (opinia sprzed 7 lat)

        a czy japonia leży w afryce południowej?

        • 0 0

        • Re: odp na hm (4) (opinia sprzed 7 lat)

          Sinologia (a. chinoznawstwo; nazwa wywodzi się od łacińskiej nazwy Chin - Sina) jest to dziedzina naukowa zajmująca się wszystkim, co dotyczy Chin: językami chińskimi, kulturą, historią, systemami religijnymi i filozoficznymi (jak np. buddyzm, konfucjanizm, czy taoizm), literaturą, a także gospodarką itd. Za europejskiego pioniera sinologii można uznać Marco Polo, a za pioniera polskiego - jezuitę o. Michała Boyma. Początki sinologii jako dziedziny naukowej datują się od czasów Matteo Ricciego, dzięki któremu jezuici założyli misję na cesarskim dworze Mingów w Pekinie. To wtedy powstały pierwsze szczegółowe, choć nie zawsze zgodne z prawdą, relacje nt. chińskiego języka, medycyny, obyczajów itd.

          • 0 0

          • no nie wiem (3) (opinia sprzed 7 lat)

            czy wikipedia się nie obrazi za taką cytatologię, każdy jednak wie że chiny jak i japonia leżą blisko siebie i tak na prawdę jest to ten sam obszar kulturowy dalekiego wschodu a wpływ kultury chin na japonię w historii zawsze był znaczny, jak ktoś nadal ma wątpliwości to zamiast trollowania po forach proponuje jogging do biblioteki

            • 0 1

            • (2) (opinia sprzed 7 lat)

              to powiedz góralowi, że jest ślązakiem (przecież to tak blisko)

              • 1 0

              • czym bliżej się mają tym bardziej się nie lubią (1) (opinia sprzed 7 lat)

                no niby tak... czym bliżej się mają tym bardziej się nie lubią ... ale ślunzak z gurolem si dugoda (tzn. wzjemnie się rozumie bez tłumacza) a z madziarem już na pewno nie więc doprawdy nie ma co wciskać, że nic ich nie łączy tylko dlatego, że każdy z nich próbuje się dowartościować poprzez tworzenie własnej, odrębnej (pseudo)narodowej tożsamości ...to samo z chińczykami i japońcami zbyt wiele ich w historii łączyło i zbyt wiele ich razem odróżnia od innych rejonów świata...

                • 0 0

              • Re: czym bliżej się mają tym bardziej się nie lubią (opinia sprzed 7 lat)

                no, to tak jak nas (polskę) z rosją, i nie ma się co obrażać :)

                • 1 0

  • Spóźniony festiwal postmodernizmu - c.d. (opinia sprzed 7 lat)

    ...co do chin, nie tylko miecze ale ich kostiumy też jakby nadto nawiązują do ubiorów dalekowschodnich a co do feerii postmodernistycznej to jest ona wręcz niekończąca się: co by nie było - queerowa postać w wydaniu biedronia, która oddaje współczesne pomieszanie płci i rozbryzganie się ludzkiej seksualności no i w tym wszystkim jest też jednak miejsce na... miłość, która za swój przedmiot bierzę rosaurę (w którą wcieliła się bartoszewicz) i tylko z pozoru jest to egoistyczna żądza zawładnięcia czyjąś duszą - gdyż miłość ta bardzo szybko ujawnia swą masochistyczną (a dalej nawet sado-masochistyczną) głębię... czyż to nie obrzęd przejścia gdy głowa uwolnionego z więzienia segismunda trafia do nawiązującego do klozetu wiadra, czyż nie każdego bezrobotnego absolwenta wchodzącego w życie czeka dokładnie to samo?...ok ale ten spektakl to jednak nawet nie sen ale raczej fatamograna bo trudno się oprzeć wrażeniu, że to wszystko już się kiedyś widziało, widz ma wrażenie: " o kurcze, ja tu już chyba byłem" , po prostu déjà vu i dlatego wszystko okazuje się banalne, zupełnie nic nie wnosi, ze spektaklu wychodzi się w końcu z niczym...

    • 0 2

  • Dla mnie rewelacja. (opinia sprzed 7 lat)

    Czytałam kiedyś oryginał który mnie nie powalił. Mój zachwyt wynika przede wszystkim z mistrzowskiej gry aktorskiej. I tu Musze wymienić Kowalskiego Jarosa Biedronia oraz panią Justynę. Sceny z panem Gordonem nie wiem czy nagrane czy na żywo powaliły mnie. Tak silnego, dobitnego, bezpośredniego przekazu nie widziałam w życiu. Pan gordon na 4 wielkich monitorach wydający polecenia swoim poddanym pomysł rewelacyjny.
    Wierze że spektakl może się nie podobać, że mogą pisać że za długi ale ja lepszego nie widziałam w życiu, a połowę mam na pewno za sobą ;) Mam tyko dylemat czy jest lepszy od Ciał Obcych czy nie.

    • 5 1

  • Polecam, ale nie każdemu (opinia sprzed 7 lat)

    Dobry dramat z groteską, z zabawnymi dialogami, perfekcyjnie zagrał rolę Pan Biedroń, momentami potrafił rozbawić do łez. Dobra aktorska obsada, doskonała scenografia, charakteryzacja, muzyka na żywo, szkoda, że niektórzy się zniechęcili i po przerwie wyszli z sali. Jedynym minusem dla sztuki, jest kolejna rozbierana scena, która sądzę, nie była obowiązkowa, ale widocznie jest na takie sceny teraz moda, ponieważ w wielu obejrzanych ostatnio spektaklach, aż do znudzenia jest pokazywana nagość.
    Spektakl dla wymagających.

    • 8 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pod patronatem

Nadchodzące premiery