Wiadomości

"Zresetuj swój umysł i po prostu słuchaj". Rusza festiwal NeoArte

Zespół NeoQuartet to: Karolina Piątkowska-Nowicka (I skrzypce), Paweł Kapica (II skrzypce), Michał Markiewicz (altówka) oraz Krzysztof Pawłowski (wiolonczela). W dniach 3- 5 października odbędzie się trzecia edycja organizowanego przez nich festiwalu NeoArte - Spektrum Muzyki Nowej.
Zespół NeoQuartet to: Karolina Piątkowska-Nowicka (I skrzypce), Paweł Kapica (II skrzypce), Michał Markiewicz (altówka) oraz Krzysztof Pawłowski (wiolonczela). W dniach 3- 5 października odbędzie się trzecia edycja organizowanego przez nich festiwalu NeoArte - Spektrum Muzyki Nowej. fot. Tamara Wyrzykowska

- Warto przyjść na koncert z resetem wewnętrznym: nic nie czuć i nie nastawiać się na nic, po prostu być tu i teraz, oddać się temu, co będzie się działo. A podczas NeoArte będzie działo się sporo - mówi skrzypek Paweł Kapica, organizator festiwalu NeoArte - Spektrum Muzyki Nowej, którego trzecia edycja odbędzie się w dniach 3-5 października w Gdańsku.



Paweł Kapica, skrzypek, prezes Stowarzyszenia NeoArte, które postawiło sobie za cel propagpowanie muzyki XX i XXI wieku.
Paweł Kapica, skrzypek, prezes Stowarzyszenia NeoArte, które postawiło sobie za cel propagpowanie muzyki XX i XXI wieku. fot. Tamara Wyrzykowska
Śpiewaczka i kompozytorka Agata Zubel jest jedną z najwybitniejszych polskich interpretatorek muzyki współczesnej. Artystka wystąpi 5.10 o godz. 20 w Studiu Koncertowym Radia Gdańsk.

Śpiewaczka i kompozytorka Agata Zubel jest jedną z najwybitniejszych polskich interpretatorek muzyki współczesnej. Artystka wystąpi 5.10 o godz. 20 w Studiu Koncertowym Radia Gdańsk.

Ewa Palińska: Kiedy zakłada się zespół i rozpoczyna działalność artystyczną na szerszą skalę, myśli się, przynajmniej w mainstreamie, o pieniądzach, sławie, życiu celebryckim i piszczących groupies. Jakie wy postawiliście sobie cele zakładając NeoQuartet i koncentrując się na wykonywaniu muzyki współczesnej?

Paweł Kapica: Naszym głównym celem było to, aby grać koncerty, żeby przychodzili na nie słuchacze i żebyśmy mieli zabookowany kalendarz na najbliższych kilka lat. Marzyliśmy o tym, aby pojawiać się na prestiżowych imprezach, zarówno w Polsce, np. na Warszawskiej Jesieni, jak i za granicą. Przede wszystkim chodziło nam jednak o to, żeby wspólnie grać muzykę, którą kochamy.

O korzyściach finansowych nie myśleliście w ogóle ?

Oczywiście, że tak, ale pieniądze miały być skutkiem tego naszego grania, a nie celem samym w sobie.

Da się z tego wyżyć?

Jeżeli ma się wypełniony kalendarz koncertowy, to nie tylko da się przeżyć, ale i zaoszczędzić parę złotych na przyjemności.

Pytam o to nie bez powodu. Podczas festiwalu NeoArte zaprezentują się artyści, którzy odnieśli spektakularny sukces i dziś cieszą się uznaniem zarówno melomanów, jak i krytyki na całym świecie, jak chociażby Agata Zubel czy Cezary Duchnowski. Obawiam się jednak, że wielu moich czytelników nigdy wcześniej nie słyszało tych nazwisk. Co jest zatem wyznacznikiem sukcesu na gruncie prezentowania muzyki współczesnej, bo zakładam, że nie jest nim popularność?

Myślę, że miarą sukcesu w muzyce poważnej, szczególnie współczesnej, jest kalendarz koncertowy. Jeżeli wejdzie się na stronę artysty, sprawdzi, jak często i gdzie koncertuje, na jak bardzo prestiżowych imprezach się pojawia, to od razu widać, z jak dużego kalibru gwiazdą mamy do czynienia. To nam pozwoli domniemywać, że taka osoba jest w stanie utrzymać się ze swojej sztuki, a to bez wątpienia jest miarą sukcesu.

I to naprawdę wystarczy? Nie marzy wam się wielka rozpoznawalność, tłumy wystające pod oknami i ataki łowców autografów?

Z takim zjawiskiem niestety, a może na szczęście, nie mamy do czynienia. Szybciej można zostać celebrytą śpiewając jedną piosenkę disco polo, niż być rozpoznawalnym po dwudziestu latach występowania na najlepszych scenach koncertowych świata. Mamy dość wąskie grono odbiorców, zazwyczaj solidnie wyedukowanych, jest to więc swego rodzaju nisza. Jeżeli zatem takie zjawisko w naszej branży istnieje, jest to raczej celebryctwo środowiskowe, ponieważ rozgrywa się w wąskim gronie pasjonatów.

Zastanawiam się, skąd ta niszowość muzyki współczesnej. Artyści woleliby chyba dotrzeć ze swoją sztuką do jak najszerszego grona odbiorców, prawda?

Spotkałem się z różnymi stanowiskami. Jedni uważają, że nie warto się starać, aby słuchacze nas zrozumieli. Ja przeciwnie - uważam, że trzeba tłumaczyć ten rodzaj muzyki, ponieważ jest ona niezwykle wartościowa, choć na pierwszy rzut "ucha' może wydawać się niezrozumiała. Kiedy wybieramy się na koncert, warto się do tego przygotować. To nie działa tak, że coś się włączy i od razu zadziała. Czasem trzeba słuchacza wprowadzić, opowiedzieć jakąś historię, wytłumaczyć kontekst i to właśnie zamierzamy zrobić podczas naszego festiwalu. Pierwszy koncert opatrzy słowem Monika Pasiecznik, znakomity krytyk muzyczny. Jestem pewien, że dzięki jej komentarzom grono miłośników muzyki współczesnej się powiększy.

W pana wypowiedzi przewijają się słowa "poznać, zrozumieć, przygotować się", A co ze słuchaniem sensu stricto? Nie da się tak po prostu włączyć nagrania i dać ponieść muzyce?

Oczywiście, że się da. To tak, jak byśmy przychodzili obejrzeć abstrakcyjny obraz do galerii i przyglądali się mu nie znając programu ani intencji twórcy. Nikt tak naprawdę nie wie, o co w nim chodzi (nawiązując do muzyki można by powiedzieć, że "nie ma w nim melodii"), a jednak wywołuje w nas mnóstwo emocji. W muzyce współczesnej też często nie ma melodii, a jednak słuchając jej doświadczamy wielu emocji. Wszystko zależy jednak od tego, z jakim nastawieniem przychodzimy na koncert. Możemy iść na koncert Chrisa Bottiego, żeby się dobrze bawić i odbierać sztukę wprost, koncentrując się na tych najbardziej oczywistych wrażeniach. Możemy też otworzyć się na to, co niepoznane, nieoczywiste, otworzyć swój umysł na nowe wrażenia, jakich dostarcza słuchanie muzyki współczesnej.

Co zatem zyskają czytelnicy Trojmiasto.pl, szczególnie ci, którzy nie mieli wcześniej do czynienia z muzyką współczesną, przychodząc na którykolwiek z koncertów odbywających się w ramach NeoArte?

Spotkają się z osobowościami, z których emanuje niesamowita energia, a których nie spotyka się na co dzień. W przypadku Agaty Zubel i Cezarego Duchnowskiego mamy do czynienia z muzykami najwyższej klasy, wysoce cenionymi na całym świecie. Ciekawa będzie również sama forma ich prezentacji. Na pewno warto przyjść na koncert z resetem wewnętrznym: nic nie czuć i nie nastawiać się na nic, po prostu być tu i teraz, oddać się temu, co będzie się działo. A będzie się działo sporo - mieszanie elektroniki z żywym głosem, głos przetworzony przez komputer, komputer przetwarzający brzmienie fortepianu. Będą to utwory, tworzone w większości na żywo. Od razu uprzedzam, że nie ma co się spodziewać melodii czy melodyki w tradycyjnym znaczeniu. Zapewniam jednak, że będzie to niesamowite i rozwijające przeżycie artystyczne.

Przypomniała mi się wypowiedź kompozytorki Elżbiety Sikory, dotycząca tego, że muzyka współczesna nie jest tak melodyjna jak kompozycje np. Mozarta, ponieważ zmieniło się brzmienie otaczającego nas świata. Mozart wychodząc z domu słyszał ćwierkanie ptaków i szum strumyka. My słyszymy odgłosy samochodów, pracujących maszyn, pociągów, tramwajów, a temu daleko do nostalgicznej melodyjności.


To prawda. Teraz sobie idę ulicą i nie słyszę żadnej melodii, no chyba, że wydobędzie się coś z jakiejś kawiarni (śmiech).

Ale przecież wszystko jest muzyką. No może poza ciszą absolutną, która jednak jest osiągalna jedynie w warunkach laboratoryjnych.

Jedni twierdzą, że tak, inni że nie, ja nie będę się spierał ani z jedną, ani z drugą teorią, choć jest mi zdecydowanie bliżej do stwierdzenia, że wszystko tą muzyką jednak jest. To, czy odgłosy otaczającego świata potraktujemy jako kreację artystyczną, zależy wyłącznie od nas, bo to my przetwarzamy dźwięki i nadajemy im znaczenie. Jeżeli posadzimy dwie osoby na koncercie Agaty Zubel i Duchnowskiego zapewniam, że obie będą miały zupełnie inne odczucia.

A jeżeli kogoś wystraszy ogrom wrażeń akustycznych prezentowanych podczas wspomnianego przez pana koncertu, to czy znajdzie dla siebie coś bardziej przystępnego?

Zawsze staramy się dobrać program koncertów pod kątem ich atrakcyjności i przystępności dla potencjalnego słuchacza. Takim bardzo przystępnym wydarzeniem będzie drugi z koncertów, zatytułowany "Microtony - Visualia - Minimal", adresowany do ludzi nie będących znawcami. W programie znajdzie się m.in. projekt audiowizualny inspirowany muzyką współczesną, ale także godzinny, kilkuczęściowy utwór inspirowany minimal music, autorstwa Jakuba Kapsy, który nie dość, że nie jest zawodowym muzykiem i  częściej obraca się w klimatach jazzowo - rockowych, to napisał fenomenalną, minimalistyczną kompozycję w stylu Steve'a Reicha czy Philipa Glassa. Nie znając nut!

Jesteście otwarci na kontakt z publicznością? Będzie można po koncertach spotkać się i porozmawiać, jeżeli kogoś najdzie taka ochota?

Jak najbardziej! Już sama formuła pierwszego koncertu jest tak pomyślana, żeby słuchaczom jak najwięcej przekazać a także powiedzieć, o co nam chodzi. Pomyśleliśmy również o dzieciach w wieku 5 - 10 lat, poświęcając im jedno z festiwalowych wydarzeń. Będzie to interaktywny koncert, podczas którego najmłodsi będą mieli okazję zapoznać się z muzyką współczesną poprzez zabawę. Całość przygotował i poprowadzi bardzo doświadczony w tej materii, trójmiejsko-warszawski zespół Kwartludium i radzę pospieszyć się z zapisami, ponieważ zainteresowanie jest tak spore, że powoli zamykamy listę uczestników. Co więcej, jesteśmy również otwarci na kontakt z innymi muzykami, których serdecznie zapraszamy do udziału w kończącym festiwal jam session, odbywającym się w Galerii Pionova.

Czyli wbrew powszechnej tendencji, nie stawiacie muzyki na piedestale, tylko wychodzicie z nią do ludzi?

Nigdy nie byłem szczególnym zwolennikiem teorii, że muzyka jest dla elit. Jestem muzykiem, takim samym człowiekiem jak wszyscy inny, kompozytorzy też są ludźmi, którzy robią wszystko tak samo, jak wszyscy ludzie na świecie. Walczymy o wypromowanie muzyki współczesnej, ponieważ to jest coś, co kochamy i czym zamierzamy się podzielić z publicznością, szczególnie tą nie posiadającą przygotowania muzycznego. Jeżeli nasze plany uda się ziścić już niedługo NeoArte będzie festiwalem, na którym po prostu trzeba być.

Czyli wyrabiacie markę?
Bardzo nam na tym zależy. Nie ukrywam, że wyrobienie dobrej marki będzie osobistą satysfakcją dla nas, organizatorów. Co więcej, ułatwi nam zdobywanie funduszy, promocję festiwalu, czy zapraszanie największych artystów. Tak naprawdę zależy nam jednak na popularyzacji muzyki współczesnej, którą sami bardzo kochamy i którą chcemy się dzielić z publicznością. Chcemy, aby stała się rozrywką ogólnodostępną i przystępną dla jak najszerszego grona odbiorców.

Opinie 1 zablokowana

Walczymy z przemocą słowną

Kasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Twoja opinia

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

Rozrywka

Rysownicy z Trójmiasta komentują protest
Rysownicy z Trójmiasta komentują protest
Naukowiec z Gdyni w nowej edycji "Top Model"
Gdynianin walczy o sławę w "Top Model"

Kulinaria

Jedzenie na telefon: test trzech pizzerii z Trójmiasta
Jedzenie na telefon: test trzech pizzerii
Bary i puby komentują obecną sytuację
Bary i puby komentują obecną sytuację

Sprawdź się

Pierwsza nazwa Muzeum Miasta Gdyni to: