Wiadomości

Znakomici soliści na IV Sopot Classic

Ciekawy program oraz formuła koncertów sprawiają, że festiwal Sopot Classic cieszy się dużym zainteresowaniem publiczności. Podczas koncertu inauguracyjnego Opera Leśna była zapełniona niemal po brzegi.
Ciekawy program oraz formuła koncertów sprawiają, że festiwal Sopot Classic cieszy się dużym zainteresowaniem publiczności. Podczas koncertu inauguracyjnego Opera Leśna była zapełniona niemal po brzegi. fot. Anna Szczodrowska/Trojmiasto.pl

Wysoki poziom artystyczny, ciekawy repertuar i znakomici soliści to największe atuty zakończonego w minioną niedzielę IV Sopot Classic. Organizatorom po raz kolejny udało się zainteresować muzyką klasyczną szeroką publiczność, czego dowodem były liczna frekwencja oraz gromkie owacje po każdym z czterech festiwalowych koncertów.



Program tegorocznej, czwartej edycji festiwalu Sopot Classic, zdominowały kompozycje klasyków wiedeńskich. Pierwszy z koncertów (3 sierpnia), którego formuła nawiązywała do dawnych akademii, w całości poświęcono twórczości Ludwiga van Beethovena prezentując fragmenty jego najpopularniejszych kompozycji. Gabriel Chmura, który stanął za pulpitem dyrygenckim, prowadził Orkiestrę Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot niezwykle energicznie, z dużą dbałością o realizację wszelkich niuansów, wyraźnie różnicując dynamikę i preferując szybkie tempa.

Na odbiór koncertu bez wątpienia wpłynęło genius loci wypełnionej niemalże po brzegi Opery Leśnej. Podczas otwierającej koncert IV części I Symfonii Beethovena piano orkiestry było tak subtelne, że chwilami zagłuszały ją cykady. Znakomite porozumienie dyrygenta z orkiestrą zaowocowało ciekawymi interpretacjami, podkreślającymi na przykład kształt formalny (np. wyraźna ekspozycja tematu z wariacjami w finale Eroiki) czy walory onomatopeiczne kompozycji ( "Zwycięstwo Wellingtona"). Fantastycznie zaprezentowali się również soliści - wirtuoz skrzypiec Konstanty Andrzej Kulka oraz fenomenalny pianista, specjalizujący się w wykonywaniu utworów klasycystycznych Matthias Kirschnereit.

Wieczór zakończyło wykonanie finału IX Symfonii Beethovena i choć tym razem soliści (szczególnie głosy męskie) nie zrobili na mnie najlepszego wrażenia, Orkiestra PFK Sopot oraz Polski Chór Kameralny urzekły mnie bez reszty. Najsłabszym ogniwem koncertu inauguracyjnego były wizualizacje, zdecydowanie gorsze niż w latach ubiegłych. Wspaniała muzyka jednak skutecznie to niedociągnięcie wynagradzała.

Muzyki skomponowanej w epoce klasycyzmu mogliśmy posłuchać również podczas trzeciego z festiwalowych koncertów, zatytułowanego "Klasyczne inspiracje" (8 sierpnia, Kościół św. Jerzego). Gwiazdą wieczoru był węgierski wiolonczelista Istvan Vardai, który wspólnie z Orkiestrą PFK Sopot pod dyrekcją Marcina Nałęcza - Niesiołowskiego wykonał Koncert wiolonczelowy C- dur Hob. VIIb:1 Józefa Haydna. Niesamowita wirtuozeria (szczególnie w burzliwym finale), finezja a zarazem lekkość przykuwały uwagę od pierwszej chwili. Prowadzenie frazy było urzekająco melodyjne, a w wysokich rejestrach, wręcz plastyczne.

To był bez wątpienia jeden z tych występów, podczas których trudno wstrzymać się z oklaskami do zakończenia prezentacji. Publiczność najwyraźniej była podobnego zdania, ponieważ gromkie brawa rozległy się symultanicznie z ostatnim zagranym przez solistę dźwiękiem. Słuchacze długo nie dawali węgierskiemu wiolonczeliście zejść ze sceny, dopraszając się dwóch bisów.

Wspaniale zaprezentowała się również Orkiestra PFK Sopot, wykonując (już bez solisty) niezwykle stylowo trzyczęściową Sinfonię in G Leopolda Mozarta oraz Symfonię Praską jego syna, Wolfganga Amadeusza.

Dlaczego wspomniany Wolfgang Amadeusz Mozart tak bardzo upodobał sobie klarnet, że dedykował mu jeden z najpiękniejszych koncertów wszech czasów, przekonaliśmy się podczas finału IV Sopot Classic, 10 sierpnia w Kościele Gwiazda Morza. Niemiecki wirtuoz Wolfgang Meyer wykonał Koncert A -dur KV 622 na historycznym klarnecie basetowym, prezentując publiczności oryginalne brzmienie z czasów Mozarta. Brzmienie tak ciepłe, aksamitne, delikatne i piękne, że bez trudu skradło serca publiczności. Żywiołowa owacja była tego najlepszym dowodem.

Orkiestra podczas koncertu sprawiała wrażenie zanadto rozluźnionej, przez co trudniej jej było uzyskać właściwy i pożądany balans. Paweł Przytocki prowadził ją jednak tak dynamicznie, że mimo pewnych dysproporcji brzmieniowych między smyczkami i grupą dętą, słuchało się jej z wielką przyjemnością. Pozytywne odczucia słuchaczy potęgował również fakt, że pozostałe kompozycje, które znalazły się w programie koncertu (Symfonia nr 4 A - dur op. 90 "Włoska" oraz "Modlitwa torreadora op. 34 Joaquina Turina) podobnie jak wspomniany Koncert urzekały melodyjnością.

Organizatorzy Sopot Classic przygotowali również nie lada gratkę dla miłośników muzyki współczesnej, zapraszając do współpracy przy ustaleniu repertuaru jednego z festiwalowych koncertów Radę Programową Warszawskiej Jesieni. Dzięki temu mogliśmy usłyszeć kompozycje, które na przestrzeni lat święciły triumfy na warszawskim festiwalu: "Muzykę jesienną na orkiestrę smyczkową" Ryszarda Osady (2004 r.), Tempo capriccioso na dwa klarnety i orkiestrę smyczkową Ewy Podgórskiej (2009), Elongation of Nights na orkiestrę smyczkową Juste Janulyte (2009) oraz Aroura na zespół kameralny Iannisa Xenakisa. Podobnie jak w przypadku pozostałych festiwalowych koncertów, publiczność wystawiła zarówno kompozycjom jak i wykonującym je artystom najwyższą ocenę. Warto wspomnieć, że kompozycje współczesne więcej niż jeden raz, podczas prapremiery, wykonuje się niezwykle rzadko, dlatego koncert ten był dla melomanów niewątpliwym rarytasem.

Sopot Classic to festiwal, który kładzie duży nacisk na prezentowanie przystępnej muzyki na wysokim poziomie, dzięki czemu nawet osoby słuchające muzyki klasycznej okazjonalnie mogą być pewne, że mają do czynienia z produktem wysokiej jakości. Ta "przystępność" festiwalu podszyta jest różnorodnymi "smaczkami", niezwykle atrakcyjnymi dla melomanów. Podczas tegorocznej edycji można było na przykład nie tylko posłuchać ciekawych propozycji przygotowanych przez festiwal Warszawska Jesień, ale porównać, jak brzmi Orkiestra Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot pod dyrekcją różnych mistrzów batuty i w kompozycjach zróżnicowanych stylistycznie. Organizatorzy zapewniali, że Sopot Classic to impreza dla każdego. Czwarta edycja festiwalu pokazała, że nie byli w swoich obietnicach gołosłowni.

Zakończenie finału IX Symfonii L. van Beethovena podczas inauguracji Sopot Classic w wykonaniu Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot oraz Polskiego Chóru Kameralnego.

Zakończenie finału IX Symfonii L. van Beethovena podczas inauguracji Sopot Classic w wykonaniu Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot oraz Polskiego Chóru Kameralnego.

"Zwycięstwo Wellingtona" i salwy armatnie na scenie Opery Leśnej, podczas inauguracji Sopot Classic.

Opinie (3)

  • pani ewo, widzę, że się pani podobało...

    ...ciekawa recenzja. sama nie byłam, choć co roku planuję się wybrać. może w przyszłym roku.

    • 1 1

  • Szczurek - Grzechnik - Wojciechowski

    Uczcie się Panowie, bo chyba nie do końca wiecie co to jest muzyka klasyczna. Waszym zdaniem chyba niespecjalnie potrzebna w Gdyni, patrząc na wasze działania, a właściwie ich brak. Taki mały Sopot potrafi mieć orkiestrę i organizować ciekawe wydarzenia swoimi siłami i ludźmi, nie wspominając już o większym sąsiedzie. Kultura w mieście tak nowoczesnym jak Gdynia, to całkowite dno i kolesiostwo, bez patrzenia na potrzeby mieszkańców. Nie każdy jest w stanie jeździć na koncerty do sąsiednich miast. No ale jeden koncercik na miesiąc czy też dwa jakiegoś zlepku orkiestry (bo oczywiście to za drogi interes więc sprowadza się jakieś strzępy orkiestr z zewnątrz) w pseudo sali koncertowej to jedyna pseudo inwencja miasta. Z tego co słyszałam od znajomych dwie gdyńskie orkiestry nie mają nawet za co działać. Żałosne.

    • 10 0

  • Nie rozumiem zasadności takich wizualizacji na koncertach . Czemu to ma słuzyć?

    • 3 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23

września

23. Festiwal Jazz Jantar Gdańsk, Klub ŻAK

02

października

10 Tenorów Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Największy salon Sinsay otwarto w Gdańsku
Największy salon Sinsay w Polsce
Piosenki "zajechane" przez radio. Których utworów mamy dość?
Piosenki "zajechane" przez radio

Kulinaria

Kocham polską wódkę. Degustacja owocowych specjałów
Kocham polską wódkę. Degustacja w Ducha 66

Sprawdź się

Zgodnie z planami miejskimi, obecna siedziba CSW Łaźnia miała pełnić bardzo oryginalną funkcję. Jaką?