Zło się rozprzestrzenia powoli - o "Czarownicach z Salem" Teatru Wybrzeże

Po kilku ciekawszych rolach w spektaklach komediowych Mirosław Baka wraca do najwyższej formy także w repertuarze poważnym. Rola Johna Proctora w jego wykonaniu to niemal hamletowski dramat męskiej dumy, namiętności i powinności.
Po kilku ciekawszych rolach w spektaklach komediowych Mirosław Baka wraca do najwyższej formy także w repertuarze poważnym. Rola Johna Proctora w jego wykonaniu to niemal hamletowski dramat męskiej dumy, namiętności i powinności. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

Gdzie się kończy z pozoru niewinna zabawa, a zaczyna zło? O tym, że władza, duma i uprzedzenie oraz żarliwy fanatyzm prowadzić mogą innych na śmierć, przekonują "Czarownice z Salem" Teatru Wybrzeże. Na Dużej Scenie powstał bardzo mocny w wyrazie i precyzyjnie zbudowany, udany spektakl na temat istoty ludzkiego zła.



"Czarownice z Salem" rozgrywają się w interesującej, umownej scenerii, na scenie wyłożonej ziemią, na której siłą ludzkich mięśni przesuwana jest miniscena. Przez całe przedstawienie na fortepianie na żywo gra Marcin Mirowski.
"Czarownice z Salem" rozgrywają się w interesującej, umownej scenerii, na scenie wyłożonej ziemią, na której siłą ludzkich mięśni przesuwana jest miniscena. Przez całe przedstawienie na fortepianie na żywo gra Marcin Mirowski. fot. Łukasz Unterschuetz
Raz wystraszone, wrażliwe dziewczynki, innym razem drapieżne, rozerotyzowane kobiety. Kreacja zbiorowa "świętych" dziewczynek z Salem zasługuje na uwagę także z powodu ciekawej choreografii.
Raz wystraszone, wrażliwe dziewczynki, innym razem drapieżne, rozerotyzowane kobiety. Kreacja zbiorowa "świętych" dziewczynek z Salem zasługuje na uwagę także z powodu ciekawej choreografii. mat. prasowe
Przejmującą, pełnowymiarową i dojrzałą kreację liderki nawiedzonych dziewczyn buduje Katarzyna Dałek.
Przejmującą, pełnowymiarową i dojrzałą kreację liderki nawiedzonych dziewczyn buduje Katarzyna Dałek. mat. prasowe
Zasłużone oklaski podczas spektaklu premierowego.
Zasłużone oklaski podczas spektaklu premierowego. fot. trojmiasto.pl

Co najbardziej kształtuje ludzki charakter?

Zobacz wyniki (68)
Właściwie przedstawienie wyreżyserowane przez Adama Nalepę (z powodzeniem wystawiał wcześniej w Wybrzeżu "Blaszany bębenek" Grassa, "Kamień" Mayenburga czy "Nie-Boską Komedię" Krasińskiego) nie mówi nam o świecie niczego nowego. Trudno za odkrywczą uznać diagnozę, że władza uzależnia i deprawuje, nieodwzajemniona miłość może mieć siłę niszczącą, a fanatyzm niebezpiecznie przybliża fanatyków-oskarżycieli do czynów zarzucanych oskarżonym. Jeśli własne uprzedzenia podsycone zostaną lękiem i psychozą tłumu, to o tragedię nietrudno. Taka wydarzyła się przeszło 420 lat temu w Salem, gdzie skazano na śmierć i powieszono 19 osób oskarżonych o uprawianie magii. A jednak spektakl Teatru Wybrzeże wstrząsa i bardzo sugestywnie, choć momentami nieco naiwnie, obrazuje siłę manipulacji.

Cała Duża Scena Wybrzeża wyłożona jest ziemią, która z czasem coraz bardziej przypomina błoto. Reżyser nie ukrywa ścian teatru, aktorzy grają na bardzo dużej przestrzeni bardziej przypominającej plan filmowy niż klasyczną scenę (cierpi na tym głos, który czasem, zwłaszcza jak aktorzy grają tyłem do widzów, rozprasza się, przez co część kwestii w dalszych rzędach widowni jest słabo słyszalna). Filmowo zbudowana scenografia Macieja Chojnackiego składa się z kilku elementów, z których najważniejszym jest ruchoma miniscena, przesuwana przez zespół ekipy technicznej w towarzystwie muzyki rockowej i świateł stroboskopowych. Z prawej strony sceny kilkanaście aluminiowych rur w zależności od potrzeb posłuży za dzwon kościelny, las lub rekwizyt tańca erotycznego w wykonaniu nawiedzonych dziewczyn.

Nastrój potęguje potężna materiałowa zasłona w tle, podświetlana różnokolorowymi światłami oraz muzyka. Na scenie postawiono fortepian, na którym gra autor muzyki Marcin Mirowski (świetna warstwa brzmieniowa przedstawienia, bardzo bogata dźwiękowo, budująca nastrój grozy i napięcia).

Kolejny raz Nalepa dał popis wyśmienitej współpracy z aktorami. Drugą z rzędu świetną (po roli Pauli w "Amatorkach") kreację tworzy Katarzyna Dałek jako Abigail Williams - z jednej strony wyrachowana, zimna i zepsuta prowodyrka pogromu czarownic, z drugiej pełna namiętności, szaleńczo zakochana dziewczyna. Po latach bez wielkich kreacji dramatycznych w szczytowej formie jest Mirosław Baka, który w roli nieszczęsnego ukochanego Abigail - Johna Proctora - opowiada właściwie osobną historię męskiej siły i słabości, której powodem są, a jakżeby inaczej, kobiety.

Po raz pierwszy w pełnej krasie w Wybrzeżu zobaczyć można potencjał aktorski Sylwii Góry-Weber. Rola demonicznej Tituby (świetna scena jej przesłuchania przez sąd) pozwala jej rozwinąć skrzydła - zaskakuje nie tyle jej drapieżność (znana choćby z produkcji offowych), co intrygujący, "brudny" wokal, podczas wykonywania standardów muzyki rockowej. Bardzo ciekawie też wypada nestorka Wybrzeża - Krystyna Łubieńska w roli 14-letniej Ruth Putnam. W dramatycznych epizodach wyróżnia się również Katarzyna Z. Michalska czyli "nawiedzona" Mary Warren. Zresztą, aktorsko wszystko jest w "Czarownicach..." dokładnie poukładane (ciekawa rola drugiego planu Macieja Szemiela jako służbisty-żandarma Clinta Cheeversa). Szkoda tylko, że reżyser nie miał specjalnie pomysłu na pełne obłudy i fałszu małżeństwo Putnamów, więc Magdalena BoćKrzysztof Matuszewski zmuszeni są odgrywać płaskie, jednowymiarowe postaci, choć oboje nie raz udowodnili, że stać ich na znacznie więcej.

Adam Nalepa nie prowadzi jednak spektaklu jednoznacznie w kierunku zgrabnej, niemal filmowej historii (momentami, w drugim akcie, zbliżonej wręcz do "Quo vadis"), choć w duecie z dramaturgiem Jakubem Roszkowskim tworzy prawdziwe sceny-perełki (jak rozmowa Johna i Elisabeth Proctor z Mary Warren, czy spotkanie Abigail i Johna), na miarę tak wybitnych spektakli jak opolska "Matka Joanna od Aniołów" w reż. Marka Fiodora czy lubelscy "Bracia Kamarazow" w reż. Janusza Opryńskiego. Zaraz jednak iluzja opowieści rozbijana jest zerwaniem akcji dramatycznej, wprowadzeniem ekipy technicznej na scenie, "wyjściem z roli" aktorów, songami wykonywanymi przez Sylwię Górę-Weber czy fragmentami tekstu czytanymi przez Krystynę Łubieńską.

Zdarzają się tu sporadycznie inscenizacyjne pomyłki (zbyt długa scena sądu na początku drugiego aktu, wspomniane fragmenty czytane przez Łubieńską), jednak to spektakl perfekcyjnie przygotowany, gruntownie przemyślany i przede wszystkim bardzo dobrze wykonany. A Teatr Wybrzeże znów ma przedstawienie, o którym głośno będzie również poza Trójmiastem.

Opinie (33)

  • Niestety dramatycznie słaby spektakl

    • 0 0

  • polecam

    fantastyczny spektakl

    • 1 0

  • ARCYDZIELO!!!

    Z spektaklu na spektakl coraz wiecej w Wybrzezu mocnego, konkretnego aktorstwa, scenografii, muzyki.

    Czarownice zrobily na mnie piorunujaco mocne wrazenie!
    Zasluguja na OWACJE na STOJACO!

    razem z "Broniewskim" i "Maria Stuart"

    • 1 0

  • wszystko czego oczekuję od teatru :)

    pani no-już spektakularne wykonanie Sweet dreams

    • 1 0

  • wybitne przedstawienie

    właśnie wróciłam ze spektaklu , wywarł na mnie ogromne wrażenie !!!! uważam , ze to wybitne przedstawienie , najlepsze od lat w tym teatrze .Daje do myślenia. Rewelacyjna gra całego zespołu !Gratuluje i dziękuje.

    • 2 1

  • Hmmm (1)

    Byliśmy na pokazie przedpremierowym, sztuka dobra, gra w większości też, ale nagość aktorek chyba nie zawsze była trafną formą wyrazu artystycznego.
    Generalnie jednak, jestem na TAK.

    • 13 5

    • Bez przesady

      Odsłonięta "góra" to jeszcze nie nagość, a ciało człowieka jest piękne. Moim zdaniem sztuka była doskonała, bez żadnego "ale".

      • 2 1

  • Jedno słowo: Genialne !

    Pierwsza scena wbija widza w fotel, potem jest jeszcze ciekawiej. Fantastyczna gra aktorska, przejmujące obrazy i dźwięki na długo zostające w pamięci. Sztuka przez duże S. To trzeba zobaczyć !

    • 1 1

  • Niestety rozdęta forma zagłusza i zabija głęboką treść przedstawienia. (1)

    Reżyser chał pokazać jaki jest pomysłowy wspaniały i nowoczesny tworząc nie dające jasnego przekazu przedstawienie. Szkoda bo wszystkie elementy składające się na to widowisko były same w sobie bardzo dobre. Świetna gra aktorów, znakomite teksty autora, dobra muzyka rokowa i niezły zbiorowy taniec na rurach, do tego sprawna ekipa sprzątająca. Powstało jednak z bardzo dobrych składników danie przypominający tort z bitą śmietaną, z szynką, kawiorem, podrobami, zasmażką i dużą ilością ostrych przypraw. Całość efektowna, intelektualnie trudno-strawna choć bardzo intrygująca, bo nikt nie wie co kierowało kucharzem który stworzył tak niespójne dzieło. Jeśli reżyser chce tworzyć podobne spektakle proszę by oszczędził chociaż Gombrowicza i Mrożka. Okazało się że król jest nagi ale wszyscy chyba chcą oglądać takiego króla.

    • 6 4

    • wreszcie rozsadna opinia

      Calkowicie sie z Panem zgadzam Panie Ryszardzie. Bylo by milo gdyby etetowy pan recenzent chociaż w polowie potrafił tak formulować myśli, nawet jesli jego opinia jest inna niz nasza:-)
      Marek

      • 2 3

  • :)

    "Trudno za odkrywczą uznać diagnozę, że władza uzależnia i deprawuje, nieodwzajemniona miłość może mieć siłę niszczącą, a fanatyzm niebezpiecznie przybliża fanatyków-oskarżycieli do czynów zarzucanych oskarżonym" => raczej bym powiedział, że trudno za odkrywczego i rzetelengo uznać dziennikarza, który w tym przedstawieniu jedynie taką diagnozę zauważa...

    • 0 5

  • Bardzo ciekawe zabiegi!

    Znasz fabułę a jednak jesteś zaskakiwany - to się chwali! Mam tylko jedną prośbę - nie palcie proszę tyle papieru na scenie, duszący dym jest okropnie drażniący.

    • 6 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Najdłużej panującym dyrektorem teatru instytucjonalnego w Trójmieście jest...

 

Najczęściej czytane