Zło się rozprzestrzenia powoli - o "Czarownicach z Salem" Teatru Wybrzeże

Po kilku ciekawszych rolach w spektaklach komediowych Mirosław Baka wraca do najwyższej formy także w repertuarze poważnym. Rola Johna Proctora w jego wykonaniu to niemal hamletowski dramat męskiej dumy, namiętności i powinności.
Po kilku ciekawszych rolach w spektaklach komediowych Mirosław Baka wraca do najwyższej formy także w repertuarze poważnym. Rola Johna Proctora w jego wykonaniu to niemal hamletowski dramat męskiej dumy, namiętności i powinności. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

Gdzie się kończy z pozoru niewinna zabawa, a zaczyna zło? O tym, że władza, duma i uprzedzenie oraz żarliwy fanatyzm prowadzić mogą innych na śmierć, przekonują "Czarownice z Salem" Teatru Wybrzeże. Na Dużej Scenie powstał bardzo mocny w wyrazie i precyzyjnie zbudowany, udany spektakl na temat istoty ludzkiego zła.



"Czarownice z Salem" rozgrywają się w interesującej, umownej scenerii, na scenie wyłożonej ziemią, na której siłą ludzkich mięśni przesuwana jest miniscena. Przez całe przedstawienie na fortepianie na żywo gra Marcin Mirowski.
"Czarownice z Salem" rozgrywają się w interesującej, umownej scenerii, na scenie wyłożonej ziemią, na której siłą ludzkich mięśni przesuwana jest miniscena. Przez całe przedstawienie na fortepianie na żywo gra Marcin Mirowski. fot. Łukasz Unterschuetz
Raz wystraszone, wrażliwe dziewczynki, innym razem drapieżne, rozerotyzowane kobiety. Kreacja zbiorowa "świętych" dziewczynek z Salem zasługuje na uwagę także z powodu ciekawej choreografii.
Raz wystraszone, wrażliwe dziewczynki, innym razem drapieżne, rozerotyzowane kobiety. Kreacja zbiorowa "świętych" dziewczynek z Salem zasługuje na uwagę także z powodu ciekawej choreografii. mat. prasowe
Przejmującą, pełnowymiarową i dojrzałą kreację liderki nawiedzonych dziewczyn buduje Katarzyna Dałek.
Przejmującą, pełnowymiarową i dojrzałą kreację liderki nawiedzonych dziewczyn buduje Katarzyna Dałek. mat. prasowe
Zasłużone oklaski podczas spektaklu premierowego.
Zasłużone oklaski podczas spektaklu premierowego. fot. trojmiasto.pl

Co najbardziej kształtuje ludzki charakter?

motywacje, jakimi się kierujemy 9%
okoliczności, w jakich się znajdujemy 22%
ludzie, których poznajemy 7%
własne życiowe doświadczenia i konieczność wyboru 62%
zakończona Łącznie głosów: 68
Właściwie przedstawienie wyreżyserowane przez Adama Nalepę (z powodzeniem wystawiał wcześniej w Wybrzeżu "Blaszany bębenek" Grassa, "Kamień" Mayenburga czy "Nie-Boską Komedię" Krasińskiego) nie mówi nam o świecie niczego nowego. Trudno za odkrywczą uznać diagnozę, że władza uzależnia i deprawuje, nieodwzajemniona miłość może mieć siłę niszczącą, a fanatyzm niebezpiecznie przybliża fanatyków-oskarżycieli do czynów zarzucanych oskarżonym. Jeśli własne uprzedzenia podsycone zostaną lękiem i psychozą tłumu, to o tragedię nietrudno. Taka wydarzyła się przeszło 420 lat temu w Salem, gdzie skazano na śmierć i powieszono 19 osób oskarżonych o uprawianie magii. A jednak spektakl Teatru Wybrzeże wstrząsa i bardzo sugestywnie, choć momentami nieco naiwnie, obrazuje siłę manipulacji.

Cała Duża Scena Wybrzeża wyłożona jest ziemią, która z czasem coraz bardziej przypomina błoto. Reżyser nie ukrywa ścian teatru, aktorzy grają na bardzo dużej przestrzeni bardziej przypominającej plan filmowy niż klasyczną scenę (cierpi na tym głos, który czasem, zwłaszcza jak aktorzy grają tyłem do widzów, rozprasza się, przez co część kwestii w dalszych rzędach widowni jest słabo słyszalna). Filmowo zbudowana scenografia Macieja Chojnackiego składa się z kilku elementów, z których najważniejszym jest ruchoma miniscena, przesuwana przez zespół ekipy technicznej w towarzystwie muzyki rockowej i świateł stroboskopowych. Z prawej strony sceny kilkanaście aluminiowych rur w zależności od potrzeb posłuży za dzwon kościelny, las lub rekwizyt tańca erotycznego w wykonaniu nawiedzonych dziewczyn.

Nastrój potęguje potężna materiałowa zasłona w tle, podświetlana różnokolorowymi światłami oraz muzyka. Na scenie postawiono fortepian, na którym gra autor muzyki Marcin Mirowski (świetna warstwa brzmieniowa przedstawienia, bardzo bogata dźwiękowo, budująca nastrój grozy i napięcia).

Kolejny raz Nalepa dał popis wyśmienitej współpracy z aktorami. Drugą z rzędu świetną (po roli Pauli w "Amatorkach") kreację tworzy Katarzyna Dałek jako Abigail Williams - z jednej strony wyrachowana, zimna i zepsuta prowodyrka pogromu czarownic, z drugiej pełna namiętności, szaleńczo zakochana dziewczyna. Po latach bez wielkich kreacji dramatycznych w szczytowej formie jest Mirosław Baka, który w roli nieszczęsnego ukochanego Abigail - Johna Proctora - opowiada właściwie osobną historię męskiej siły i słabości, której powodem są, a jakżeby inaczej, kobiety.

Po raz pierwszy w pełnej krasie w Wybrzeżu zobaczyć można potencjał aktorski Sylwii Góry-Weber. Rola demonicznej Tituby (świetna scena jej przesłuchania przez sąd) pozwala jej rozwinąć skrzydła - zaskakuje nie tyle jej drapieżność (znana choćby z produkcji offowych), co intrygujący, "brudny" wokal, podczas wykonywania standardów muzyki rockowej. Bardzo ciekawie też wypada nestorka Wybrzeża - Krystyna Łubieńska w roli 14-letniej Ruth Putnam. W dramatycznych epizodach wyróżnia się również Katarzyna Z. Michalska czyli "nawiedzona" Mary Warren. Zresztą, aktorsko wszystko jest w "Czarownicach..." dokładnie poukładane (ciekawa rola drugiego planu Macieja Szemiela jako służbisty-żandarma Clinta Cheeversa). Szkoda tylko, że reżyser nie miał specjalnie pomysłu na pełne obłudy i fałszu małżeństwo Putnamów, więc Magdalena BoćKrzysztof Matuszewski zmuszeni są odgrywać płaskie, jednowymiarowe postaci, choć oboje nie raz udowodnili, że stać ich na znacznie więcej.

Adam Nalepa nie prowadzi jednak spektaklu jednoznacznie w kierunku zgrabnej, niemal filmowej historii (momentami, w drugim akcie, zbliżonej wręcz do "Quo vadis"), choć w duecie z dramaturgiem Jakubem Roszkowskim tworzy prawdziwe sceny-perełki (jak rozmowa Johna i Elisabeth Proctor z Mary Warren, czy spotkanie Abigail i Johna), na miarę tak wybitnych spektakli jak opolska "Matka Joanna od Aniołów" w reż. Marka Fiodora czy lubelscy "Bracia Kamarazow" w reż. Janusza Opryńskiego. Zaraz jednak iluzja opowieści rozbijana jest zerwaniem akcji dramatycznej, wprowadzeniem ekipy technicznej na scenie, "wyjściem z roli" aktorów, songami wykonywanymi przez Sylwię Górę-Weber czy fragmentami tekstu czytanymi przez Krystynę Łubieńską.

Zdarzają się tu sporadycznie inscenizacyjne pomyłki (zbyt długa scena sądu na początku drugiego aktu, wspomniane fragmenty czytane przez Łubieńską), jednak to spektakl perfekcyjnie przygotowany, gruntownie przemyślany i przede wszystkim bardzo dobrze wykonany. A Teatr Wybrzeże znów ma przedstawienie, o którym głośno będzie również poza Trójmiastem.

Opinie (33)

  • (2)

    świetne przedstawienie.

    • 39 3

    • czarownice z Salem (1)

      Ciekawy spektakl,swietnie zagrany z jednym duzym "ale"niestety w wiekszosci tekst wypowiadany przez aktorow byl NIESLYSZALNY !!! Szkoda
      zbw

      • 5 4

      • hahaha! jak można ocenic spektakl, kiedy nie słychać było co mówia aktorzy? załosne ale prawidziwe...

        • 1 4

  • bardzo dobre przedstawienie

    świetne aktorsko i muzycznie, i scenograficznie. Reżyseria odważna, ale udana, choć nie rewelacyjna. Ukłony dla całego zespołu ze szczególnym wyróżnienie pani Dałek, pani Góry Weber i pana Baki. Dziękuję

    • 30 2

  • zgadzam się z recenzją

    w każdym aspekcie.
    ps. Zaskoczenie Kasi Michalskiej in plus- mimo możliwości sugestii i opinii, że "wkręciła się" dzięki rodzicom i obaw związanych z jakością jej warsztatu. Zapowiada się na świetną, charyzmatyczną aktorkę. Pani Kasiu- wielu sukcesów i wspaniałych ról!

    • 24 2

  • SUPER

    Bardzo ciekawa inscenizacja, świetnie zbudowane napięcie i klimat, bardzo dobra gra aktorów. Chyba niepotrzebne są "przerwy techniczne" - nie rozumiem celu tego zabiegu. Po obejrzeniu filmu z D. Day Lewisem byłam pełna obaw, jak TW poradzi sobie z tematem. Ale nie było rozczarowania. Chyba zacznę regularni echodzic do Wybrzeża! Brawa dla pań Michalskiej i Dałek!

    • 13 3

  • Zło się rozprzestrzenia powoli - przy bierności ludzi dobrych !!!! (3)

    • 11 22

    • dziekuję (1)

      dziękuję autorowi powyższego komentarza, zobaczyłem 4 pozytywne opinie pod rząd i byłem przekonany, że przekierowało mnie na jakiś inny portal z trojmiasto.pl

      • 16 3

      • kolejny komentarz już zje.. wykonanie spektaklu, czemu więc się czepiasz jak ktoś powie prawdę natury ogólnej?

        • 3 3

    • chyba najbardziej wam przeszkadza: "precz z Tuskiem i PO", bo to jest to pełzające zło

      • 3 2

  • slabiutko słabiusieńko!!!

    spektakl słaby, oprocz tych wstawek muzycznych, no ale to tylko wstawki, wiec wiadomo, jaka sie generuje ocena koncowa tego przedstawienia. rozmyte, nudne! nieskupiające uwagi. mimo wielu rekwizytów, bardzo mało pomysłowe. bez rewelacji, nie polecam! zobaczymy co dalej

    • 4 50

  • Bardzo dobry spektakl!

    Zgadzam się z wnioskiem końcowym - to jeden z nielicznych spektakli trójmiejskich, które wyrastają ponad przeciętność. "Czarownice" potwierdzają klasę Adama Nalepy jako reżysera-inscenizatora, uwydatniając jego osobny język - zarazem jednak odsłaniają powtarzające się chwyty, jak choćby liczne efekty deziluzji (warto chyba przekroczyć samego siebie). Ten teatr, niezwykle sensualny, działa na mnie samą swoją "realnością" i kupuję go od pierwszego obrazu (choć czasem efektowność ociera się o efekciarstwo, zaś prostota ustępuje dosłowności, vide takie rozwiązania jak worek foliowy na głowie Elisabeth czy zakrwawiona opaska na "pustych" oczodołach Johna Proctora - to można sobie darować, naprawdę). Z drugiej strony, kiedy zaczynam analizować poszczególne sceny, widzę liczne uproszczenia, ciekawe, ale najczęściej "niedomknięte" sensy (jak pomysł z obsadzeniem w roli 14-letniej dziewczynki Krystyny Łubieńskiej - dramaturgicznie niewykorzystany). Interpretacja jest niezwykle sugestywna, ale przez odarcie świata Salem z tajemnicy (innej niż ludzka) - jednoznaczne sprowadzenie "czarów" do gry/oszustwa kryjącego ziemskie, materialne interesy - gubi się wieloznaczność dramatu (znika np. magnetyczna siła Abigail zdolnej wprowadzić pozostałe dziewczęta w trans, w którym zaciera się granica między opętaniem a udaniem). Zresztą, podobnie było w "Nie-Boskiej", gdzie bogowie, Henryk i Pankracy, byli z "kościoła ludzkiego". Całość jednak się broni, momentami wręcz zachwyca. Świetnie prowadzeni aktorzy - przede wszystkim Mirosław Baka, ale i Sylwia Góra-Weber, Katarzyna Dałek (choć tu najbardziej zabrakło - z woli reżysera - tego magnetyzmu), Katarzyna Michalska. Postaci Putmanów rzeczywiście jednowymiarowe - aż żal, że przy wszystkich przeróbkach tekstu nie pokuszono się o scenę ich upadku w obliczu śmierci. Tak czy owak - teatr Nalepy to w tej chwili, jak dla mnie, najlepsze, co mamy na Wybrzeżu.

    • 20 2

  • spektakl nie tylko dla czarownic

    Czarownice z Salem spodobają się każdemu, wspaniała oprawa muzyczna (brawa dla Pana pianisty), wartka akcja i pomysłowa scenografia(choć przez pół spektaklu obawiałam się że na mokrej ziemi któryś z aktorów dozna kontuzji...). Bardzo dziękuję całemu zespołowi za niezapomniane wrażenia!!!!

    • 15 1

  • zaskakująca recenzja

    Autor jakby chciał zganić, ale z jakiegoś powodu musi chwalić.

    • 7 9

  • Hmmm (1)

    Byliśmy na pokazie przedpremierowym, sztuka dobra, gra w większości też, ale nagość aktorek chyba nie zawsze była trafną formą wyrazu artystycznego.
    Generalnie jednak, jestem na TAK.

    • 13 5

    • Bez przesady

      Odsłonięta "góra" to jeszcze nie nagość, a ciało człowieka jest piękne. Moim zdaniem sztuka była doskonała, bez żadnego "ale".

      • 2 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Do czego wykorzystywano w XI wieku wieżę obecnego Muzeum Archeologicznego w Gdańsku?