Wiadomości

Zimowa opowieść w stylu zen

"Zimowa opowieść" Teatru Ryutopia z Japonii
"Zimowa opowieść" Teatru Ryutopia z Japonii fot. Ł. Unterschuetz/trojmiasto.pl

Japończycy nie potrafią dziś czytać Szekspira inaczej niż jako parodię - przyznali podczas sobotniej konferencji artyści z Teatru Ryutopia. "Zimowa opowieść", która w miniony weekend otworzyła 12. Festiwal Szekspirowski, to pouczająca, również dla nas, próba poważnego odczytania Szekspira.



Zrealizowane w konwencji teatru No przedstawienie to dziś prawdziwy ewenement. Po zakończeniu II wojny światowej teatr bowiem uznany został za źródło nacjonalizmu i na długie lata zniknął z japońskiej sceny. Powrócił dzięki wysiłkom kilku pasjonatów, którzy w skodyfikowanej, ściśle określonej formule, postanowili przywrócić do życia kawałek imponującej, japońskiej tradycji.


Dramaty Szekspira mogą przyjąć niemal każdą interpretację, to jednak jak bardzo tekst "Zimowej opowieści" splótł się z konwencją japońskiego teatru, może budzić jedynie zaskoczenie. W spektaklu zachowane zostały niemal wszystkie najważniejsze reguły teatru No, począwszy od nadania tekstowi struktury metafizycznej, poprzez interpretację głównych wątków, na tradycyjnym podziale ról kończąc.

Metafizyczny kontekst przywołany zostaje już w pierwszej scenie. Przeniesiona z aktu drugiego dramatu rozmowa Hermiony i Mamiliusza nie tylko wprowadza do spektaklu pożądany w teatrze No dystans, ale również precyzyjnie określa pełnione przez bohaterów role.


Centralna postać teatru No, shite, aktor pełniący rolę szamana, bóstwa, szaleńca, natchnionego poety, a czasem opętanej namiętnościami kobiety, powraca w postaci Hermiony w niemal doskonałej realizacji. Jej funkcja jest jasno nakreślona. Podobnie jak tradycyjny shite, wabi ona ducha, który przedstawić ma widzom swoją "zimową opowieść".

Z założenia antyiluzjonistyczna konwencja teatru No oraz nieprawdopodobna fabuła sztuki Szekspira zyskują tym samym swoje należyte uzasadnienie. Wydarzenia nie dzieją się tu i teraz, są mglistym, zniekształconym wspomnieniem dziecka, które, zabite przez ojca, zaklina rzeczywistość, by na przekór wszystkiemu zakończyć swoją historię niezwykłym happy endem.


Spektakl zamknięty zostaje ponowną rozmową. Po raz drugi Hermiona zasiada na scenie prosząc o kolejną "zimową opowieść". Dwanaście stojących na scenie lampionów-miesięcy wciąż się pali. W niekończącym się śnie, który buddyści nazywają życiem, pora na następną fantastyczną opowieść. Co zobaczymy teraz? "Burzę", Wieczór Trzech Króli", a może "Sen nocy letniej"?

Opinie (4)

  • To było naprawdę znakomite przedstawienie.

    • 0 0

  • następne spektakle też późnym wieczorem w niedziele?

    • 0 0

  • słabo

    Pani Justyna jest kiepską recenzentką, nie napisała nic odkrywczego a szkoda...

    • 0 0

  • fajne zdjecia

    szkoda, ze juz po

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kontrowersje wokół działalności miejskiego artysty
Kontrowersyjna działalność artysty z Gdyni
Śmiechem w marne czasy. Felietoniści wykpili miniony rok
Felietoniści wykpili miniony rok

Kulinaria

Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki
Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki
Kubki na kaucję. Ekorewolucja w gdańskiej kawiarni
Ekorewolucja w gdańskiej kawiarni

Sprawdź się

Autorką cyklu o "Kici Koci" jest?

 

Najczęściej czytane