Zemsta jak wyrok śmierci - o "Nord-Ost" Teatru BOTO

Trzy kobiety różnych narodowości, wywodzące się z różnych kultur, spotykają się przy okazji ataku terrorystycznego na Teatr na Dubrowce. Spektakl Adama Nalepy to minimum formy, maksimum treści.
Trzy kobiety różnych narodowości, wywodzące się z różnych kultur, spotykają się przy okazji ataku terrorystycznego na Teatr na Dubrowce. Spektakl Adama Nalepy to minimum formy, maksimum treści. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

Jedna wiedziała, że idzie na śmierć. Inne w najśmielszych snach nie spodziewały się horroru, jaki zostanie zafundowany im i ich bliskim. Spektakl "Nord-Ost" Fundacji Teatru BOTO potwierdza, że teatr broni się bez wspaniałych dekoracji czy efektów wizualnych.



Bardzo dobrze grają wszystkie aktorki, chociaż role Justyny Bartoszewicz (w środku) i Magdaleny Boć (po lewej) są bardziej wyeksponowane.
Bardzo dobrze grają wszystkie aktorki, chociaż role Justyny Bartoszewicz (w środku) i Magdaleny Boć (po lewej) są bardziej wyeksponowane. fot. Łukasz Unterschuetz
Wychodzą z widowni, jakby były jednymi z widzów. Początkowo siedzą na brzegu sceny (premiera odbyła się na Scenie Letniej Teatru BOTO na terenie Dworku Sierakowskich), wspominając swoich mężów. Tamara to lekarka internistka, Łotyszka, jej mąż - Rosjanin Nikołaj - popełnia samobójstwo po powrocie z wojny. Olga to zwykła rosyjska księgowa. Jej mąż Oleg walczył z Czeczenami, spotkał nawet jednego z braci Barajewów, przywódców wojny rosyjsko-czeczeńskiej. Wreszcie pochodząca z Czeczenii Zura, na co dzień laborantka, opłakuje śmierć swojego Asłana, który zginął podczas walk czeczeńsko-rosyjskich. Co je łączy? Teatr na Dubrowce.

Bardzo precyzyjne opisy przygotowań i pierwszych minut musicalu "Nord-Ost" w moskiewskim Teatrze na Dubrowce aktorki podają już wprost ze sceny. To nie jest dzień jak każdy inny. Jedna na bilety na spektakl oszczędzała przez kilka miesięcy, inna w ostatniej chwili oddaje swoje miejsce matce, by spełnić marzenie córki, która bardzo chciała iść do teatru na to przedstawienie. Wreszcie trzecia, spektakl ogląda wielokrotnie, przygotowując się do ataku czeczeńskich separatystów na teatr.

Opowieści trzech pogrążonych w żałobie, ubranych na czarno kobiet, to jawny dowód na to, czym jest wojna. Dla nich jest utratą, zerwaniem z dotychczasowym życiem, dramatycznym piętnem, z którym już zawsze przyjdzie im żyć.

Tekst niemieckiego dramaturga Torstena Buchsteinera wstrząsa i przeraża. Spokojne, sielskie wręcz wyjście do teatru zamienia się w dramatyczną walkę o życie - najpierw z czczeńskimi bojownikami, potem z własnym organizmem, gdy Rosjanie wpuścili do teatru gaz usypiający. Walkę tę świetnie oddają aktorki - Magdalena Boć (Tamara), Justyna Bartoszewicz (Zura) i Sylwia Góra Weber (Olga). Są skupione, gdy siedzą i opowiadają o dramatycznych wydarzeniach przy kawie. Najbardziej dramatyczne fragmenty wypowiadają już wprost ze sceny do mikrofonów ustawionych na scenie.

To historia, która nie potrzebuje specjalnie teatralnego anturażu. W spektaklu Adama Nalepy (kolejnej premiery prowadzonego przez niego Teatru BOTO) nie ma scenografii, a kostium ogranicza się do czarnych, zwykłych ubrań. Dramat wdów, marginalizowanych ofiar wojny, zmuszonych radzić sobie bez mężów, brzmi bardzo dobitnie. To prawdziwe ofiary wojny i jej skutków (reakcji rosyjskich sił specjalnych i szeregu zaniedbań podczas akcji ratunkowej dla zakładników).

Nalepa (jest także autorem przekładu tekstu na język polski) umiejętnie prowadzi dramaturgię spektaklu. Równa, dobra gra aktorska ubarwiona jest brawurowymi popisami solowymi, jak opis dramatycznej walki Zury o życie po wpuszczeniu do teatru gazu (Justyna Bartoszewicz) oraz oczekiwanie na rodzinę w wykonaniu Magdaleny Boć.

Przesłanie sztuki jest jasne i klarowne. Wobec wojny i śmierci wszyscy jesteśmy jednakowi - bez względu na rasę, kolor skóry czy wyznawaną religię. "Nord-Ost" Teatru Boto, prezentowany w trakcie festiwalu Sopot Non-Fiction, to minimalistyczny spektakl, oparty na sile słowa, któremu reżyser, na szczęście, zaufał tym razem całkowicie.

Opinie (7)

  • Nord -Ost

    Świetne przedstawienie! Duże brawa dla reżysera Adama Nalepy i dla Pań kreujących role w tym spektaklu.

    • 19 2

  • Potwierdzam

    Bardzo dobre przedstawienie i dobrze zagrane i pomyślane. Zgodnie z zasadą mniej a więcej. :)

    • 9 1

  • Nord-Ost off-owo czyli rozbudzone zainteresowanie i totalny niedosyt (1)

    Mimo totalnie off-owych warunków (polowa scena letnia zmontowana na tyle sopockiego dworku) i bardzo późnej pory (nie wiem dlaczego organizatorzy upierają się, że musi zapaść ciemność by coś pozkazywać - na innych letnich scenach tak nie ma) było kilka powodów, dla których jak się zdawało warto się pofatygować i zajrzeć co się będzie działo tego wieczoru na scenie boto. Po pierwsze tekst-relacja niemieckiego autora opisująca pamiętny dramat jaki rozegrał się przed laty w moskiewskim teatrze. Ta trzymająca się prawdy (choć wszak artystyczna) relacja wystawiona po raz pierwszy w sztokholmie siedem lat temu doczekała się wszak wielu uznanych adaptacji. Po drugie "zjednoczone" siły trzech aktorek znanych dobrze widzom teatru wybrzeże. Po trzecie reżyseria Adama Nalepy, którego niektórzy traktują ze sporą rezerwą i dystansem a inni znów uznają niemal za jakiegoś nieziemskiego posłańca, który zjawił się znikąd by zbawić teatr (faktycznie Nalepa z wykształcenia jest lekarzem i wiele lat życia spędził w Niemczech). Nalepa sam też przetłumaczył tekst Nord-Ostu i jakiś czas już z nim na różne sposoby pracował. Jednak tym razem okazało się, że reżyser nie ma żadnej szczególnej koncepcji na pokazanie Nord-Ostu a przynajmniej jej tego wieczoru nie objawił. Wydarzenie bardziej przypominało zwykłe czytanie tekstu (nawet nie słuchowisko) niż teatr. Trzeba przynać, że artystki dały siebie sporo, ile mogły. Jednak w takich polowych warunkach, przy słabej akustyce, niemal zerowej scenografii, minimalistycznym udźwiękowieniu, ze szwankującymi mikrofonami, hałasem miasta w tle i w całej tej polowo-jarmacznej atmosferze odbiór takiego artystycznego przekazu był nadwyraz niewygodny. To co pokazano z pewnością w takim kontekście nie zaspokoiło apetytów, co najwyżej je rozbudziło a po wszystkim pozostał jedynie totalny niedosyt. I doprawdy szkoda - bo tekst, rzeczywiście nie jest tanią sensacją, choć napisany przez mężczyznę relacjonuje wszystko oczami kobiet, z całą kobiecą detalicznością i emocjami, daje ciekawy wgląd w prawdziwe życie - może najlepiej się życiu przyjrzeć właśnie wtedy gdy doprowadzone jest ono na swój skraj, do swej nieprzekraczalnej krawędzi. Co ciekawe wszystko co opisano wydzarzyło się w budynku teatru (czyż nie jest to ironia losu?) artyści mają więc tu całe spektrum środków, którymi mogli by operować gdyby się pofatygowali by pokazać coś więcej niż "trzy gadające głowy". By wydobyć faktycznie klimat zdarzeń. Przykładowo kultura arabska (podobnie jak kultura amarykańska i w przeciwieństwie do na przykład polskiej) to kultura broni (kultura strzelb), faktycznie dlatego wielu muzułmanów, takich jak ci, którzy zterroryzowali teatr w Moskwie nosi przy sobie broń na codzień. Ile można by było opowiedzieć w o tym wszystkim dostępnymi środkami gdyby się tylko ktoś pofatygował. Póki co na "gadającyh głowach" się skończyło. No coż, może jednak od teatru off-owego zaaranżowanego w ogródku chyba nie należy zbyt wiele oczekiwać... więc póki co pozostał niedosyt... szkoda...

    • 2 15

    • Odgłosy z miasta i cicho podany tekst (nie wiem celowo, czy też nie ale...) tworzyły zamknięty

      świat, z którego nie dało się uciec.To dzięki doskonałej grze aktorek. Spętały publiczność tą narracją. Czuć było ten ciężar, tą nieuchronność nieszczęścia.

      • 1 0

  • Bez tchu (1)

    Spektakl pozostawił mnie bez tchu, z drżącym sercem i łzami w oczach. Udowodnił że aby poruszyć struny duszy nie trzeba nagości czy wymyślnych rekwizytów. Intymna atmosfera Dworku Sierakowskich sprawiła że bliskość między aktorkami a widzami była wręcz namacalna. Owinięta w koc, mając nad sobą rozgwieżdżone niebo całkowicie zatraciłam się w słowach trzech świetnych aktorek. Proszę Pań - chapeau bas! Pozdrawiam ciepło, życząc kolejnych tak udanych sztuk.

    • 12 0

    • dobra kobieto!

      "bez tchu, z drżącym sercem i łzami w oczach... aby poruszyć struny duszy nie trzeba nagości" ...dobra kobieto! kup sobie w kiosku kieszonkowego harlekina za trzy złote i to zaspokoi na pewno wszystkie twoje wyższe potrzeby! A jako sobie ufarbujesz włosy z jasnych na ciemne to pewnie nauczysz się odróżniać nie tylko ziarno od plew ale może i nawet muzykę disco-polo od muzyki poważnej...

      • 0 10

  • "z wczoraj i przedwczoraj"

    Cieszę się ,że wszystkim się podoba tyle ,że 5 os. na sali na przedstawieniu to chyba za mało na przetrwanie.
    Życie weryfikuje wszelkie recenzje jak i narzekania / zachwyty.
    Pozdrawiam

    PS. Pana Rudzińskiego nie zauważyłam

    • 0 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Trendbook 2021 w Muzeum Bursztynu
Trendbook 2021 w Muzeum Bursztynu
wystawa
gru 7-27.03
Gdańsk, Muzeum Bursztynu
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut'21 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj'21 15-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Muzeum Narodowe

Sprawdź się

Sprawdź się

ERGO Hestia obchodzi w tym roku jubileusz. Ile lat ma sopocki ubezpieczyciel?