Zażywasz - przegrywasz. Recenzja "Fazy Delta" Teatru Wybrzeże

Jakoś tak wychodzi, że najlepiej uczymy się na własnych błędach. Do bólu moralizatorski spektakl "Faza Delta" to dowód, że nie zawsze. Na podobną "fazę" do tej, jaką Wybrzeże złapało w drugiej połowie ubiegłego roku, musimy jeszcze poczekać.



Ich czworo, czyli Piotr Chys, Michał Jaros, Sylwia Góra-Weber i Piotr Witkowski w trakcie "zarzucenia kwasu", po którym zaczyna się ostra jazda, zwana "fazą delta".
Ich czworo, czyli Piotr Chys, Michał Jaros, Sylwia Góra-Weber i Piotr Witkowski w trakcie "zarzucenia kwasu", po którym zaczyna się ostra jazda, zwana "fazą delta". fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl
Liszaj (czyli Piotr Witkowski - na zdjęciu) w drzwiach toalety widzi smoka, chwilę później wszyscy łapią wspólną "fazę" z przemieszczającym się w czasoprzestrzeni facetem w roli głównej.
Liszaj (czyli Piotr Witkowski - na zdjęciu) w drzwiach toalety widzi smoka, chwilę później wszyscy łapią wspólną "fazę" z przemieszczającym się w czasoprzestrzeni facetem w roli głównej. fot. Michał Andrysiak / mat. prasowe
Najciekawszym bohaterem spektaklu jest Misiek (Michał Jaros), który musi sprostać nie byle jakiemu wyzwaniu. Chłopak dobierający się do barmanki Justyny jest kibicem Wisły, a zlać "naszego" nie wypada... Na szczęście facet z "fazy delta" nie afiszuje się z jakąkolwiek przynależnością klubową.
Najciekawszym bohaterem spektaklu jest Misiek (Michał Jaros), który musi sprostać nie byle jakiemu wyzwaniu. Chłopak dobierający się do barmanki Justyny jest kibicem Wisły, a zlać "naszego" nie wypada... Na szczęście facet z "fazy delta" nie afiszuje się z jakąkolwiek przynależnością klubową. fot. Łukasz Unterschuetz
Autor sztuki "Faza Delta", Radosław Paczocha odkrył rzecz niezwykłą - ludzie pod wpływem narkotyków i alkoholu tracą kontakt z rzeczywistością, co może być szkodliwe nie tylko dla nich, ale też dla ich otoczenia. Tak się dzieje z bohaterami "Fazy Delta", którzy przeszarżowują w umilaniu sobie sobotniego wieczoru. Odlot i "ostra faza" Miśka, Mastodonta, Liszaja i Justyny kończy się tragicznie - śmiercią przypadkowych osób, które znalazły się w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwym czasie.

Odkryciem Paczochy dzieli się ze światem Adam Orzechowski, reżyser przedstawienia i dyrektor Teatru Wybrzeże. Ponieważ autor dramatu w ciekawy i efektowny sposób preparuje język ulicy, reżyser przekłada sztukę na scenę z całym dobrodziejstwem inwentarza, nie zważając na niuanse. Tak więc z relacji sprawozdawczej post factum, jaką wykorzystał Radosław Paczocha w swoim tekście, Orzechowski czyni szkolną psychodramę, koncentrując się na wiernym oddaniu kolorytu postaci.

Bohaterowie opisują nie tylko zdarzenia, ale też reakcje i zachowanie swoich towarzyszy. Oglądamy liczne miniscenki i etiudy, w których aktorzy po prostu ilustrują tekst. Wcześniej jednak, na początku spektaklu, słuchamy statycznej deklamacji Miśka, Mastodonta czy Liszaja i oglądamy chaotycznie krzątającą się po scenie Justynę. Dopiero gdy "kwas" (który "zarzucają" sobie bohaterowie spektaklu) zaczyna działać, surowa, niemal naga przestrzeń ustępuje miejsca kolorowemu klubowi Legenda, gdzie imprezują bohaterowie "Fazy Delta" (pomysłowa i bardzo trudna technicznie - jak na możliwości Malarni - scenografia Magdaleny Gajewskiej).

Adam Orzechowski do tekstu Paczochy wprowadza kosmetyczne zmiany (np. pierwsze kwestie Justyny wkłada w usta jej kolegów) i ponownie (jak w "Wiele hałasu o nic") robi na scenie talk-show, tym razem parodiujący program "Mam Talent". Główną myśl sztuki streścić znanym można sloganem reklamowym: "zażywasz - przegrywasz". Jeśli ktoś rozumiał jego sens zanim przyszedł do teatru, to nie odkryje tu nic nowego.

Pecha miała debiutująca w Wybrzeżu Sylwia Góra-Weber, która swoimi offowymi spektaklami (w Sopockiej Scenie Off de BICZ i Fundacji Teatru BOTO) dała się poznać jako ciekawa, wszechstronna aktorka. Tym razem nie ma pomysłu na rolę wulgarnej, prymitywnej barmanki Justyny i stanowi najsłabsze ogniwo w zespole aktorskim.

Na uwagę zasługują dwaj jej koledzy. Piotr Witkowski jako Liszaj to zahukany, prosty chłopak z sąsiedztwa, od pierwszych chwil budzący sympatię i sprawiający wrażenie takiego, który w tarapaty wpada mimochodem. Witkowski gra poczciwego drania konsekwentnie od początku do końca przedstawienia. Znacznie trudniejsze zadanie ma Michał Jaros w roli Miśka. Chociaż wybór aktora o wyglądzie studenta matematyki na naładowanego testosteronem, przygłupiego i niebezpiecznego kibola wydaje się oczywistą obsadową pomyłką, Jaros bardzo dobrze sobie radzi sobie z tą rolą. To zdecydowanie najciekawsza postać gdańskiej "Fazy Delta".

Spektakl Orzechowskiego, podobnie jak tekst Paczochy, przesycony jest tanim moralizatorstwem. Paczocha nie kończy sztuki na tragedii, tylko dokładnie opisuje następstwa "gorączki sobotniej nocy". Reżyser z kolei ostatnią część spektaklu wzoruje na serialach z rozpraw sądowych w stylu TVN-owskiej produkcji "Sędzia Anna Maria Wesołowska".

Przedstawienie pewnie sprawdziłby się jako sztuka prezentowana w ośrodkach wychowawczych dla trudnej młodzieży (z uwagi na rzadko spotykaną w teatrze liczbę przekleństw trudno zapraszać na nie młodzież szkolną, choć tematyka wydaje się skierowana właśnie do nastolatków).

Kolejny raz w spektaklu Orzechowskiego drażni kompletny brak zaufania do inteligencji widza. Reżyser sięga po najprostsze i najbardziej łopatologiczne środki, w tym banalne odwołania do kultury masowej (np. powtórzenie słynnego "gestu Skiby" z koncertu w katowickim Spodku - aktorzy wypinają nagie pośladki tuż przed widzami pierwszego rzędu). Każda myśl wyłożona zostaje dobitnie, by nie pozostawić cienia wątpliwości co jej autor miał na myśli, a cała intryga jest bardzo przewidywalna.

Chociaż finał sztuki trudno nazwać happy endem, można wyjść z teatru z podnoszącym na duchu przeświadczeniem, że zło jednak bywa czasami ukarane. Zawsze to już coś.

Opinie (34) 1 zablokowana

  • Rzadko kiedy komentuję poziom recenzji, ale nie sposób powstrzymać się od tego czytając powyższą (6)

    Już na początku mamy taki oto "kwiatek":

    "Autor sztuki "Faza Delta", Radosław Paczocha odkrył rzecz niezwykłą - ludzie pod wpływem narkotyków i alkoholu tracą kontakt z rzeczywistością, co może być szkodliwe nie tylko dla nich, ale też dla ich otoczenia."

    To faktycznie "niezwykłe odkrycie". Konia z rzędem temu, kto tego nie wie. Kto nie zna licznych przykładów wziętych z życia i śmierci "gwiazd" rocka: Elvisa Presleya, Janis Joplin, Jima Morrisona, Jimi Hendrixa, Kurta Cobaina. Jest jeszcze, świeży w pamięci" przykład "króla popu" - Michaela Jacksona.
    A jeżeli tego mało, to wystarczy sięgnąć do cotygodniowej kroniki wypadków, w których brali udział pijani kierowcy i piesi.
    Uwagi odnośnie wulgarnego języka, który zdaniem autora recenzji, nie nadaje się dla młodzieżowej widowni, brzmią cokolwiek fałszywie, bo taki właśnie język uświadczamy codziennie w przestrzeni publicznej. Taki język może bulwersować bardziej ludzi "starej daty", ale nie dzisiejszą młodzież.
    Dysonansem jest jest też określenie mianem "preparowania", ciekawie i efektownie, "języka ulicy". Literackie znaczenie słowa "preparować", to dosłownie tendencyjnie zmieniać, fałszować coś w określonym celu.

    Abstrahując od treści sztuki i recenzji zadaję sobie pytanie: co się stało z "Monarem"? Czy jeszcze istnieje? Po tragicznej śmierci Marka Kotańskiego, ten społeczny, młodzieżowy ruch jakby się zapadł pod ziemię. Nie ma już "Dnia Kotana", zamilkł "Łańcuch czystych Serc". Czy istnieje jeszcze organizacja, której celem jest edukacja i profilaktyka uzależnień wśród dzieci i młodzieży?

    • 21 10

    • Co do pierwszego: to raczej ironia autora recenzji.. co do reszty się zgadzam. (2)

      x

      • 7 1

      • To chyba można ująć ironię w "cudzysłów", inaczej nie wygląda to tak jak sugerujecie (1)

        Poza tym nie uzyskałem odpowiedzi na pytanie: gdzie jest "Monar"?
        PS Opinie ludzików siedzących na dyżurze i nudzących się mało co mnie obchodzą. Marnujecie kasę i tyle

        • 0 3

        • wbij sobie na Google gdzie jest Monar

          • 3 1

    • 'kwiatek'

      Co do 'kwiatka' to radzę sprawdzić w słowniku znaczenie słowa 'ironia'. No a co do monarów to rzeczywiście brakuje tam charyzmatycznego lidera i niestety ruch 'przysiadł'. Choć same ośrodki terapeutyczne dają sobie radę, sam nie tak dawno jeden z nich ukończyłem, więc raczej wiem co mówię :)

      • 4 3

    • Panie Samochodziku i Rysiu z Klanu!

      już spieszę wytłumaczyć panom co autor miał na myśli - otóż fragment "odkrył rzecz niezwykłą" ma kontekst ironiczny. Czyli teraz pierwszy akapit wypowiedzi panów można wyrzucić do śmietnika - przykro mi :(

      • 5 0

    • niektórym jeszcze daleko od tego "odkrycia"

      Wystarczy przeczytać statystyki wypadków albo komentarze na trójmieście pt. "każdy może mieć pecha" i "co chcecie od chłopaka!"

      Dobrze, że sztuka porusza ten temat.

      • 2 1

  • Gdzie jest teatr i sztuka ? ?

    Jaka "sztuka " taka "recenzja "

    • 8 13

  • bo tylko prości i przygłupi ludzie biorą narkotyki...hehe..litości (2)

    j.w.

    • 7 9

    • Litości sam wzywasz bo tematu nie znasz (1)

      Zapewne jesteś " dzieckiem szczęścia " .Miałeś bądź masz kochających rodziców , którzy wspierali Cię w wszystkim. Ja na przykład tego nie miałem .Odrzucony przez wszystkich , znienawidziłem wszystkich i siebie i " pogrążyłem się " w chaosie.Narkotyki , alkohol to był mój świat!! Był !! I wiesz co Ci napiszę - nie znasz tematu więc się nie wypowiadaj!!!

      • 0 3

      • Chrzanisz kolego. Szukasz tlumaczenia na swoje slabosci? Ktos ci sila do geby tablety wkladal? Kazdy szuka winy wszedzie tylko nie u siebie. Myslisz, ze kazdy kto ma depresje leczy sie narkotykami albo alko? Jesli tak to sam nie wiesz nic o temacie. Mase ludzi ma problemy, ogromne, a nie bierze nic mocnego, wiec nie chrzan, ze swiat jest taki zly.

        • 2 0

  • A mi się podobało.

    Byłam wczoraj z siostrą na premierze i podobało nam się. Najbardziej gra " Miśka" ale również pozostali aktorzy nie byli mdli w swojej roli.Temat może nie nowy ale wciąż aktualny i ciekawy.Nie żałuję że poszłam i zobaczyłam.Zachęcam innych na widownię.

    • 14 2

  • no cóż (1)

    Dane mi było obejrzeć już ten spektakl - Orzechowski konsekwentnie udowadnia, że nie powinien reżyserować w tym teatrze - mnoży nieudane teatralne byty, nie potrafi skorzystać z potencjału aktorów, wybiera albo płaskie farsy, albo teksty "z drugim dnem", podobnie słabe jak "Faza Delta".

    Smutno i żałośnie wygląda spektakl, w którym aktorzy gadają z nieistniejącymi postaciami, szamoczą się przez półtorej godziny sami z sobą i opowiadają teatr. Tak jest i tym razem, ale jedną uwagą poza tym, co ujęte zostało w recenzji - ciekawy taniec Sylwii Góry - to jej najlepiej wyszło.

    • 6 10

    • moze cie zaskocze, ale ludzie po narkowykach gadaja z niewidzialnymi postaciami i widza skomi w kuchni:) Co chciales zobaczyc? Jakie zachowania po narko? Glebokie rozmowy o sensie zycia? Litosci. Sztuka byla swietna. Moze nie znasz takich zachowac, nie widziales ich na zywo, ale takie rzeczy dzieja sie codziennie. I temat absolutnie nie jest wyczerpany. Kazdy kto bierze mysli, ze jego nie spotka najgorsze, ale nie wie co bierze i nie wie jak sie zachowa, jaka bedzie miec wizje i jak ona sie skonczy. Wiec sztuke niech ludzie potraktuja tez jako przestroge.

      • 6 0

  • bardzo słaby spektakl (1)

    Wstyd, że DyrektorArtystyczny Teatru tworzy tak płaskie i łopatologiczne spektakle, ale to już nie pierwszy raz.... Macieju Nowaku wróć!

    • 11 17

    • Nie mysl tylko o sobie. Teatr powinien oferowac dla kazdego cos. Nawet jak to nazywasz cos lopatologicznego. Co w tym wypadku akurat nie powinno wygladac inaczej, bo i taki temat.

      • 5 0

  • Jestem przerażona (4)

    Czytając recenzję również nie spodziewałam się czegoś wybitnego. Miałam wielką ochotę pójść do teatru na coś "dla młodych ludzi", ale Wasze opinie przeraziły mnie - jednak zrezygnuję z tego spektaklu, poczekam na coś innego, bo póki co repertuar nie jest zbyt obiecujący. A jeszcze w sumie tak niedawno można było "przebierać" w sztukach;)

    Agna

    • 3 11

    • idź i sama się przekonaj

      zamiast polegać na anonimowych wpisach różnych zawistników

      • 14 2

    • Warto przekonać się samemu

      Mimo wszystko, warto się przejść do Teatru Wybrzeże. Faza Delta - jeszcze nie widziałam, dlatego nie będę wydawała osądu. Ale na pewno warto zobaczyć Nie-boską komedię - innowacyjny pomysł na spektakl! Pan Tadeusz jest naprawdę bardzo przyzwoity! Interesujące, w jaki sposób interpretowana jest klasyka w teatrze i teksty, które już zostały "przerobione i przewałkowane" na mnóstwo sposobów.

      • 8 0

    • Kolejna zasada predzej napisza cos w necie niezadowoleni niz zadowoleni. I na tej podstawie Ty sie zniechecasz. Ja bylam, widzialam, wyszlam zadowolona. Warto otworzyc umysl na cos innego, nowego, a nie zadac od teatru wiecznie klasyki. Bo ile mozna? Nie widzialam po spektaklu niezadowolonych czy zniesmaczonych osob.

      • 7 1

    • Jeszcze niedawno? A Orzech jest dyrem od tego roku czy jak? No litosci...

      • 5 0

  • orzechowski (2)

    to pupil byłego marszałka, nie ma pojecia o reżyserce , nadaje sie na ksiegowego w sklepie z rybami.
    Nowak wróć, podnies ten teratr z dna!!!

    • 5 9

    • z rybami? (1)

      ??

      • 0 1

      • co ty

        ojca chestnego Capolli nie widziałeś?

        • 0 1

  • słaby spektakl (1)

    Zgadzam się z recenzją. Aktorzy kompletnie nie przekonują, wyglądają jak grzeczni studenci, a nie dresiarze. Jedynie Misiek daje radę. Scenografia świetna. Spektakl nadaje się dla gimnazjalistów.

    • 4 11

    • akurat chlopaki wypadli swietnie. Mastodont, Misiek a i Liszaj jako grzeczny uczen daje rade. Myslisz, ze dresiarzami sa same karki? PRzejdz sie po osiedlach, zamiast klepac.

      • 8 1

  • alfonsi terapeuci

    to oni nie czynia nic by pomoc ludziom wstyd i zenada

    • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Który słynny polski reżyser rozpoczynał karierę teatralną w Teatrze Wybrzeże?