Niemoralne, niebezpieczne, cenzurowane. Zakazane książki

Zakazane książki wzbudzały kontrowersje, oburzenie i protesty. Czy słusznie się ich obawiano? Czy dziś istnieją takie zakazane tytuły? Szukamy odpowiedzi z trójmiejskimi wydawcami, pisarzami i bibliotekarzami.
Zakazane książki wzbudzały kontrowersje, oburzenie i protesty. Czy słusznie się ich obawiano? Czy dziś istnieją takie zakazane tytuły? Szukamy odpowiedzi z trójmiejskimi wydawcami, pisarzami i bibliotekarzami. fot. Elnur / 123rf.com

Niebezpieczne, zabraniane, niewygodne, nieprawomyślne, niemoralne, cenzurowane, niszczone, palone. Książki zakazane. Wzbudzały kontrowersje, oburzenie i protesty. Czy słusznie się ich obawiano? Czy dziś istnieją takie zakazane tytuły? Co na liście zakazanych woluminów się kiedyś znalazło i co warto wbrew tej liście przeczytać albo co na tę listę powinno trafić? Rozmawiamy na ten temat z wydawcami, pisarzami i bibliotekarzami.



Recenzje książek z Trójmiasta



Od zarania dziejów po dziś dzień tysiące książek było zakazywanych lub cenzurowanych przez różnego rodzaju władze świeckie lub religijne. Idea zakazu publikacji książek pojawiła się już w czasach starożytnych - w V wieku p.n.e. w Atenach spalono dzieła Protagorasa kwestionujące istnienie bogów, zaś pierwsze wzmianki o książkach zakazanych pojawiły się w "Państwie" Platona.

Krótka historia zakazanych książek



Potem pojawił się słynny Indeks ksiąg zakazanych - opracowywany i ogłaszany przez Kościół katolicki spis dzieł, których nie wolno czytać, posiadać i rozpowszechniać bez zezwolenia. Na indeksie znalazły się m.in. dzieła naukowe i filozoficzne Galileusza, Kanta, Kartezjusza, Keplera, Kopernika, Monteskiusza, Woltera, Rousseau, Locke'a czy Hume'a, a także wielu innych wybitnych autorów, których twórczość należy do kanonu dzieł europejskiej kultury, tj.: Denis Diderot, Victor Hugo, Gustave Flaubert czy Emil Zola. Ostatnie wydanie indeksu, opublikowane w 1948 roku, zawierało 4126 dzieł.

W dobie oświecenia obowiązywała świecka cenzura prewencyjna, polegająca na kontroli publikacji przed ukazaniem się w druku. Później cenzurę tę stosowano w państwach totalitarnych, takich jak ZSRR czy hitlerowskie Niemcy, była obecna również w PRL-u. Do historii przeszła akcja z 1933 roku palenia w niemieckich i austriackich miastach książek uznanych za "szkodliwe dla ducha niemieckiego", wśród których znalazły się m.in. arcydzieła H. Heinego, T. Manna oraz E. Remarque'a. Istniała również lista autorów zakazanych w III Rzeszy, na której znaleźli się np. Bertolt Brecht, Walter Benjamin, Franz Kafka, Zygmunt Freud.

5 miejsc w Trójmieście przyjaznych miłośnikom literatury



Książki umieszczano na Indeksie ksiąg zakazanych jeszcze w XX wieku.
Książki umieszczano na Indeksie ksiąg zakazanych jeszcze w XX wieku. fot. pterwort/ 123rf.com

Zakazane i palone w XX wieku



Książki umieszczano na Indeksie ksiąg zakazanych jeszcze w XX wieku, trafiły tu m.in. Simone de Beauvoir i jej "Druga płeć oraz "Ulisses" Jamesa Joyce'a.

- Oczywiście nie tylko Kościół zakazywał czytania danych książek. Dla przykładu, "Szatańskie wersety" Salma Rushdiego zostały obłożone fatwą przez ajatollaha Chomeiniego. Miało to fatalne w skutkach następstwa, bowiem w wyniku klątwy zamordowano japońskiego tłumacza Hitoshiego Igarashiego. Musimy też pamiętać o machinach państwowych, które książek zakazywały: od carskich cenzorów, po masowe palenie książek w nazistowskich Niemczech i cenzurę w powojennych dyktaturach - mówi historyk i pisarz Michał Ślubowski.
W gronie ksiąg zakazanych znalazła się również najważniejsza książka Jamesa Joyce'a, uznana przez niektórych za najdoskonalszą artystycznie powieść w historii literatury.

- "Ulisses" w wielu krajach został uznany za nieprzyzwoity, a wręcz pornograficzny. W książce znaleźć można m.in. szczegółowe opisy czynności fizjologicznych, wulgaryzmy czy przypadkowy zapis czyichś myśli. Egzemplarze książek konfiskowano i publicznie palono w Stanach Zjednoczonych do 1933 roku. Powieść była także zakazana w Wielkiej Brytanii i Australii, a później przez kilkanaście lat czytać ją mogły jedynie osoby, które osiągnęły pełnoletność. Bez wątpienia "Ulisses" należy do literatury "trudnej". Wśród czytelniczych recenzji książki można znaleźć te, gdzie dominują słowa takie jak "masochizm", "nuda", "frustracja" i takie, gdzie w oczy rzucają się wyrazy "arcydzieło" czy "klasyka". Czy fakt, że prawie stuletnia powieść tak wyraźnie dzieli czytelników i nadal wzbudza skrajne emocje nie jest wystarczającym powodem, by po "Ulissesa" jednak sięgnąć? Zwłaszcza teraz, gdy nowe tłumaczenie może otworzyć kolejne pola interpretacyjne powieści. 14 października ukaże się drugi polski przekład powieści, który zajął Maciejowi Świerkockiemu 7 lat - informuje Paulina Stępień, specjalistka ds. promocji i mediów społecznościowych z Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Józefa Wybickiego w Sopocie.
Wszystkich, którzy chcieliby zmierzyć się z książką, bibliotekarze zapraszają do grupy na Facebooku "Tłumaczenie ostatniej szansy" wokół nowego przekładu "Ulissesa", której pomysłodawczynią jest Dagny Kurdwanowska - bibliotekarka w Bibliotece Sopockiej.

Krzysztof Leon Dziemaszkiewicz: Berlin dał mi spełnienie, a Thierry Mugler miłość



Zakazane w PRL-u



Kto pamięta czasy PRL-u, ten na pewno zna odmianę słowa "cenzura" przez wszystkie przypadki. Niemal wszystko wtedy było zakazane, rozmowy telefoniczne kontrolowane, a książki i widowiska sceniczne objęte cenzurą prewencyjną. Istniał nawet Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk, który zajmował się kontrolą i weryfikacją publikacji prasowych, radiowych i telewizyjnych, wydawnictw książkowych, filmów, spektakli teatralnych, widowisk oraz wystaw. W wyniku tego powstał tzw. drugi obieg, czyli wydawnictwa podziemne.

- Moje dzieciństwo przypadło na lata osiemdziesiąte, czyli czasy, gdy słowo "zakazane" słyszało się bez przerwy. Pamiętam, jak w podstawówce czytałam nocami gułagowe powieści Aleksandra Sołżenicyna. Publikowane w podziemiu książki miały słabo czytelną, często maszynową czcionkę, wydawane były na marnym papierze, ale za to pochłaniało się je z wypiekami na twarzy i poczuciem wewnętrznej wolności. Autorzy zakazani lub źle widziani przez władze byli wówczas w modzie. Osoby, których nawet nie podejrzewałam o zainteresowanie poważną literaturą, przechadzały się po ulicach z tomami Miłosza, Konwickiego albo Gombrowicza pod pachą. Zakazanych książek można też było posłuchać w zakazanych rozgłośniach, takich jak "Radio Wolna Europa". Dzięki temu w 1984 roku, pośród trzasków potężnych zagłuszarek, wysłuchałam słynnej powieści Orwella. I dlatego bardzo orwellowsko brzmią dla mnie dzisiaj ponawiane w naszym - wolnym przecież - świecie próby cenzurowania moich książek z dzieciństwa: "Doktora Dolittle", "Pippi" czy "W pustyni i w puszczy" - mówi gdańska pisarka Monika Milewska.
Czytaj także: Thorgal, Kajko i Kokosz, Kapitan Żbik, Yans, Tytus, Romek i A'Tomek i inni

Seria książek z Harrym Potterem wciąż wzbudza w niektórych środowiskach kontrowersje.
Seria książek z Harrym Potterem wciąż wzbudza w niektórych środowiskach kontrowersje. fot. azamiadiputera / 123rf.com

Harry Potter na indeksie



Niestety czasy średniowiecza i indeksu oraz palenia książek nie są nam tak odległe, jak mogłoby się to wydawać. Warto przypomnieć choćby zupełnie niedawną akcję z 2019 roku, gdy gdańscy księża i ministranci spalili na stosie książki fantasy. Wśród nich znalazły się takie tytuły jak "Harry Potter", "Zmierzch" Stephenie Meyer czy podręcznik do Feng Shui.

- Jako matce wypada mi odnieść się do "obrony" literatury dziecięcej. Seria powieści brytyjskiej pisarki J.K. Rowling "Harry Potter" doskonale pobudza wyobraźnię, pozwala zręcznie poznać świat fantasy i pojąć geniusz pisarki. Ponadto buduje i scala grono czytelników. Dzięki tym książkom dzieci otwierają się na siebie, bawią się w magię czy czary. Zdaję sobie sprawę, że w katolickim kraju, jakim jest Polska, temat magii może być kontrowersyjny. Jednak świat idzie do przodu, kiedyś dzieci bawiły się w wojnę, dziś w czarodziei. Za moich czasów telewizja polska emitowała bajki takie jak: Żwirek i Muchomorek, Smerfy czy znana wszystkim Śnieżka. Dziś można by się przyczepić, że ci pierwsi - to dwaj panowie śpiący razem, biegający po lesie piżamkach, Smerfetka zaś jako jedyna kobieta zamieszkiwała wioskę wśród setki Smerfów, a w późniejszej serii pojawiły się Smerfiątka, podobnie jak Śnieżka, znalazła lokum wśród krasnoludków, którym usługiwała, gotowała i działała wbrew feministycznemu światu. A co z Misiem Uszatkiem? Gdzie byli rodzice przedszkolaka? Biedny, nawet sam odprowadzał się do placówki! Wszystko to oglądałam i nie oszukujmy się, nic mi się nie stało! Może jestem nieco zwariowana i otwarta na ludzi, ale to tylko pozwala mi spełniać się w swojej pasji, jaką jest pisanie książek. Nie dajmy się zwariować! - uważa gdyńska pisarka Anita Scharmach.

Zakazany owoc smakuje najlepiej?



Intencją przyświecającą zarówno Indeksowi ksiąg zakazanych, jak i cenzurze było ograniczenie rozpowszechniania "niebezpiecznych idei", jednak w praktyce niejednokrotnie wywoływały efekt odwrotny do zamierzonego, ponieważ dzieła zakazane działały jak zakazany owoc - budziły ciekawość i stawały się dzięki temu jeszcze bardziej popularne i pożądane. Dziś, w dobie internetu i bibliotek cyfrowych, możemy zdobyć niemal każdą książkę, czy więc możliwe są podobne akcje?

- Czy współcześnie jakiekolwiek książki powinny być zakazane? Wydaje mi się, że zakazywanie książek - nawet tych szkodliwych - nie jest wskazane, ponieważ takie tytuły zyskują jedynie dodatkową atrakcyjność "zakazanego owocu". To zagadnienie jednak wciąż budzi duże kontrowersje, o czym świadczy dyskusja w związku z niedawnym wydaniem w wydawnictwie Bellona "Mein Kampf" Adolfa Hitlera z komentarzem naukowym. Wątpliwości opinii publicznej wzbudziła np. krzykliwa okładka - dodaje Michał Ślubowski.

Czy wódką można zarobić na sztukę? Odpowiadają twórcy teatru Boto



Idea zakazu publikacji książek pojawiła się już w czasach starożytnych, gdy spalono dzieła Protagorasa kwestionujące istnienie bogów.
Idea zakazu publikacji książek pojawiła się już w czasach starożytnych, gdy spalono dzieła Protagorasa kwestionujące istnienie bogów. fot. grzegorzz/ 123rf.com

Czytajmy zakazane książki



Co warto jednak przeczytać, mimo że jest lub było zakazane?

- "451 stopni Fahrenheita", bo jest o sile opowiadania historii za pomocą książek. "Folwark zwierzęcy", bo jest jedną z najlepszych diagnoz społecznych w historii literatury. Co powinno być zakazane? Raczej nie jestem zwolenniczką zakazywania książek, ale uważam, że konieczny jest komentarz do powieści, w których przemoc jest postawą głównego bohatera, z którym utożsamiają się czytelnicy. Za taką powieść uważam "Lolitę" Nabokova, bo przedstawia fałszywy obraz ofiary pedofila, a co najważniejsze - całą relację przedstawia tylko z perspektywy oprawcy - rekomenduje Urszula Obara, redaktorka wydawnictwa Marpress.
Na liście stu najczęściej zakazywanych w ostatniej dekadzie pozycji, opracowanej przez Amerykańskie Stowarzyszenie Bibliotekarzy, znaleźć można m.in. "Pięćdziesiąt twarzy Greya" i "Igrzyska śmierci". A wy, czy macie swoje ulubione książki, które były kiedyś zakazane lub dziś budzą kontrowersje? Podzielcie się z nami tytułami w komentarzach.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (88)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Główna siedziba Muzeum Narodowego przy ul. Toruńskiej 1 znajduje się w gmachu należących niegdyś do: