Wiadomości

Zabawa tekstem - o "Epitafium dla władzy" Teatru Gdynia Główna

Najnowszy artukuł na ten temat

Dzieci, czyli kłopoty. O trójmiejskim spektaklu "Mayday 2"

Nikt nie opisał najbardziej niebezpiecznych i bezwzględnych przywódców XX wieku i wielu konfliktów zbrojnych tak dokładnie, jak Ryszard Kapuściński. Pierwsza "dorosła" premiera Teatru Gdynia Główna, oparta o "Cesarza" tego autora, pozostawia jednak duży niedosyt.



Aktorzy grają w "Epitafium dla władzy" niemal przez cały czas bardzo blisko widzów. Na zdjęciu, w centrum, nieformalny sceniczny lider - Piotr Srebrowski.
Aktorzy grają w "Epitafium dla władzy" niemal przez cały czas bardzo blisko widzów. Na zdjęciu, w centrum, nieformalny sceniczny lider - Piotr Srebrowski. fot. Joanna Kurkowska / trojmiasto.pl
Wojciech Jaworski podczas spektaklu wyróżnia się nie tylko silną ekspresją.
Wojciech Jaworski podczas spektaklu wyróżnia się nie tylko silną ekspresją. fot. Joanna Kurkowska
Łukasz Dobrowolski, choć jest amatorem bez dyplomu zawodowego aktora, radzi sobie na scenie bardzo dobrze. Cała trójka aktorów na scenie prezentuje się okazale, tym większa szkoda, że przez większość spektaklu po prostu deklamują tekst.
Łukasz Dobrowolski, choć jest amatorem bez dyplomu zawodowego aktora, radzi sobie na scenie bardzo dobrze. Cała trójka aktorów na scenie prezentuje się okazale, tym większa szkoda, że przez większość spektaklu po prostu deklamują tekst. fot. Joanna Kurkowska
Ryszard Kapuściński dla polskiego i światowego reportażu był tym, kim Michael Jackson dla muzyki pop. Z łatwością przybliżał odległe konflikty zbrojne i złożoną sytuację polityczno-gospodarczą państw z różnych zakątków świata w czasach, gdy najpopularniejszym źródłem kontaktu na duże odległości był telegraf. Jego reportaże z Afryki, Ameryki Łacińskiej czy Azji zachwycały dokładnością i precyzją spostrzeżeń i pozwalały zbudować szeroki kontekst dla bardzo szczegółowych opisów tyranów, ludobójców i ludzi powszechnie uważanych za bestie w ludzkiej skórze, z którymi Kapuściński utrzymywał osobiste, niekiedy quasi-przyjacielskie relacje, by poznać ich jak najlepiej.

Jedną z najpełniejszych relacji przedstawił w książce "Cesarz", gdzie bezwzględnego władcę Etiopii, Haile Selassie I-go, przedstawił z perspektywy jego pałacowych sług, budując jego wizerunek poprzez relacje ludzi jego najbliższego otoczenia. I właśnie ta, najbardziej znana z jego książek, zainspirowała reżyserkę Ewę Ignaczak, by na jej podstawie w Teatrze Gdynia Główna wystawić spektakl.

Przedstawienie czerpie przede wszystkim z barwnie przekazanych przez Kapuścińskiego relacji służby pałacowej Selassiego, z wyraźnie zarysowanym podziałem na "tych" i "tamtych", czyli swoich i obcych. I chociaż tytuł spektaklu - "Epitafium dla władzy" - sugeruje, że obnażone zostaną mechanizmy władzy (totalitarnej?, a może każdej?), to poza oddaną przez narratorów spektaklu nieufnością i poczuciem zagrożenia ze strony "obcych", oglądamy po prostu barwny opis zwyczajów i zachowań cesarza, opowiedzianych przez jego poddanych. O jakiejś uniwersalnej prawdzie na temat dyktatorów nie ma mowy.

Cesarza symbolizuje puste, ozdobne krzesło, imitujące zarówno tron władcy, jak i jego prywatny sedes. Trójka aktorów - Piotr Srebrowski, Wojciech Jaworski i Łukasz Dobrowolski - przybliża prozę Kapuścińskiego wcielając się w rolę narratora, komentatora, rozpisaną na trzy głosy. Oprócz opowiadania o zwyczajach panujących na dworze cesarza i o tym, jak traktuje on swoich poddanych, aktorzy wcielają się czasem w jego poddanych, starających się usługiwać swojemu władcy najlepiej jak potrafią.

Humor (tych momentów spektaklu) i aktorskie szarże (Jaworski i Dobrowolski nadużywają ekspresji i głosu, by zwrócić na siebie uwagę i po prostu się przekrzykują) sprawdza się w tej formule przez kwadrans. Potem już nie ma złudzeń - spektakl Ewy Ignaczak jest de facto strumieniem myśli, którego scenariusz ułożony został jak monodramy rozpisane równolegle dla trzech aktorów. Aktorzy praktycznie nie wchodzą ze sobą w interakcje - deklamują tekst, inspirowany bezpośrednio "Cesarzem" i językiem Kapuścińskiego, ale z wieloma aktualnymi wtrętami (np. "sorry, taki mamy klimat").

Ponieważ Ewa Ignaczak znana jest z owocnej pracy z aktorami, cała trójka radzi sobie na scenie dobrze (najciekawiej prezentuje się Wojciech Jaworski), jednak spektakl jest po prostu przegadany. Za mało tu chwil wstrzymania i momentów wytchnienia od tekstu, za mało gry nawet w formie krótkich humorystycznych scenek z krzesłem cesarza lub innymi rekwizytami. Za dużo deklamacji, opowiadania w bardzo szybkim tempie, gdzieś na granicy zrozumienia przez widzów sensu wypowiedzi. Nie ma w tym winy aktorów, którzy sprostali niełatwemu tekstowi i przekazują go pewnie najlepiej jak potrafią. W spektaklu, pomimo dobrego prowadzenia aktorów, dramatycznie jednak brakuje inscenizacji.

Z "Cesarza" wybrano najbardziej efektowne fragmenty. Scenariusz Ewy Ignaczak to wręcz wersja pop książki Kapuścińskiego. Jednak przez klasyczną formę deklamowania tekstu wprost do widzów (znajdujących się dookoła aktorów), otrzymujemy tradycyjny, dość staroświecki, przegadany spektakl, który niewiele powie nam o mechanizmach władzy. Pozwoli jednak posłuchać obszernych fragmentów "Cesarza", dzięki czemu doskonale nadaje się na urozmaicenie szkolnych lekcji poświęconych lekturze książki Kapuścińskiego i odświeżenie sobie jednej z najlepszych prób literackich tego autora.

Opinie (39) 1 zablokowana

  • moja opinia (3)

    To oglądają tylko ci, którzy tam grają.
    Dno!

    • 14 35

    • Sugerujesz, że widzowie to klony aktorów? Już widzę, te rzędy Dobrowolskich, Jaworskich i Srebrowskich... Ale zaraz, klonowanie to przestępstwo. Dzwonię na milicję.

      • 5 0

    • (1)

      dno i niepotrzebnie wywalone pieniądze - dofinansujcie lepiej działalność zespołów muzycznych !!!

      • 2 8

      • ja się uśmiałam ze znajomymi, bardzo do ludzi było i polecam.

        • 6 0

  • niech otworzą knajpy żeby turysta mogl sobie odetcnnac po podrozy i wogole ozywia cala gdynie

    • 3 12

  • nareszcie ważny spektakl (1)

    Mocny, silny teatr. Polecam.
    Katarzyna S.

    • 24 10

    • dobra opowieść

      • 4 3

  • Mechanizmy władzy

    "I chociaż tytuł spektaklu - "Epitafium dla władzy" - sugeruje, że obnażone zostaną mechanizmy władzy (totalitarnej?, a może każdej?), to poza oddaną przez narratorów spektaklu nieufnością i poczuciem zagrożenia ze strony "obcych", oglądamy po prostu barwny opis zwyczajów i zachowań cesarza, opowiedzianych przez jego poddanych. O jakiejś uniwersalnej prawdzie na temat dyktatorów nie ma mowy."

    Czym, jeśli nie obnażeniem mechanizmów władzy, jest - jak pisze recenzent- "barwny opis zwyczajów i zachowań cesarza, opowiedzianych przez jego poddanych"? Dostrzegam tu pewne niezrozumienie subtelności tekstu Ryszarda Kapuścińskiego - mocnego, dosadnego przekazu ujętego w ramy metafory. Widać, że trzeba "odświeżać sobie jedną z najlepszych prób literackich" R.K. nie raz i nie dwa...

    • 22 5

  • straszny spektakl, a raczej jego recytacja książki i tyle

    • 10 20

  • Panie Redaktorze, chyba bylismy na dwóch różnych spektaklach (5)

    Jak zwykle portal trojmiasto.pl prezentuje wypaczony obraz trójmiejskiej kultury. W przypadku słabych zespolików, często znajomych dziennikarzy, wychwala je w niebiosa, a w przypadku na prawdę dobrej sztuki uderza w dość marny ton krytyki. 'Epitafium...' było bardzo interesujące, ze świetną grą aktorską, delikatną interakcją z publicznością, a co najważniejsze z treścią, która daje widzowi wiele do myślenia na tematy które dotyczą przecież nas wszystkich. Życzę więcej wyobraźni..

    • 26 12

    • światy równoległe? (4)

      Bardzo dobry spektakl, polecam gorąco.
      Nie zgadzam się zupełnie z zarzutami pana redaktora. Może jednak jest to kwestia istnienia światów równoległych? W każdym razie jest to jakieś wytłumaczenie.

      • 12 5

      • a ja się zgadzam (3)

        w zasadzie nie wiem po co chodzę na spektakle Ignaczak. Chyba jestem masochistką.

        • 13 13

        • podpowiedź: (2)

          nie chodzić.
          Rada: dewiacje można leczyć. Trzeba tylko znaleźć dobrego specjalistę.
          A spektakle Pani Ignaczak zostawić widzom, którzy lubią dobry teatr.

          • 12 6

          • (1)

            dobry teatr ? to koło teatru to nawet nie stało

            • 7 9

            • "a joj" - mawiał Krecik

              • 0 1

  • niestety (1)

    bardzo przeciętny spektakl, za dużo tekstu, za mało teatru. Fajnie, że Pani Ignaczak wzięła na warsztat tekst Kapuścińskiego, szkoda, że w formie mało udanej, bo nie ukrywam, bardziej ciekawili mnie aktorzy niż to, co mają do powiedzenia. Chociaż starałam się ich słuchać, gdy przypominałam sobie o tym, że przecież oni mówią ważne treści, ale... tekstu jest za dużo i umyka.

    Za to bardzo mi się podoba przestrzeń Teatru Gdynia Główna - wspaniałe miejsce. Życzę lepszych spektakli. I będzie bardzo dobrze.

    • 11 10

    • A ja życzę nam mieszkańcom Gdyni aby w końcu ktoś zaczął dofinansowywać na jakimś normalnym poziomie kulturę muzyczną w Gdyni, bo to jest po prostu żenada co się dzieje z finansami zespołów muzycznych.

      • 2 3

  • Epitafium dla władzy Szczurka i Włudzika

    • 2 5

  • Kapuś-ciński???????????

    Kapuś-ciński Ryszard to przecież bajkopisarz! Reportaże Kapuś-cińskiego to fikcja! Ale trzeba mu przyznać, że wyobraźnię bardzo bujną miał i zgrabnie ją przelał na papier.

    • 3 6

  • redaktor podpadł (1)

    O kurcze ,że tak powiem . Nadworny "pisarz" pani Ewy poddał reżyserkę krytyce. Czy coś się stało? Amatorski teatr "off-owy" ,amatorskiej pani reżyser zszedł do podziemi. Prawdziwy OFF w podziemnej stajni ...pegaza.I niech już tam pozostanie ;-)

    • 10 10

    • Tylko szkoda, że zszedł do tej piwnicy za kilka baniek, dofinansujcie lepiej Gdyńską Orkiestrę Kameralną, Gdyńską Orkiestrę Symfoniczną i zespół Gdynia a nie tylko teatry !!!

      • 5 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

04

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Kolejny amerykański sukces gdańskiej aktorki
Amerykański sukces gdańskiej aktorki

Kulinaria

Jedzenie do domu: testujemy słoiki z restauracji
Jedzenie do domu: testujemy słoiki

Sprawdź się

Który słynny polski reżyser rozpoczynał karierę teatralną w Teatrze Wybrzeże?