• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Z piekła rodem. O "Sonacie Belzebuba" w CK Gdynia

Istvan (Michał Tylicki, u góry) pragnie napisać dzieło doskonałe - Sonatę Belzebuba, która powstanie z inspiracji Baleastadara.
Istvan (Michał Tylicki, u góry) pragnie napisać dzieło doskonałe - Sonatę Belzebuba, która powstanie z inspiracji Baleastadara. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Gdyńska Scena 138 raz w roku zaprasza widzów na nową produkcję. Tym razem grupa prowadzona przez Tomasza Podsiadłego wystawiła tekst Stanisława Ignacego Witkiewicza "Sonata Belzebuba". To zgrabne przedstawienie zaskakuje ciekawymi rozwiązaniami scenograficznymi i reżyserskimi.



Choć grupa Scena 138 działa na zasadach amatorskich, to po prezentowanych przez nich efektach scenicznych coraz częściej trudno się tego domyślić. Trzon zespołu od lat pozostaje niezmienny, co wpływa na poziom prezentowanych spektakli. Duża w tym zasługa opiekuna grupy, reżysera Tomasza Podsiadłego, który po raz drugi po "W małym dworku" sprzed dwóch lat, sięgnął po dramat Witkacego.

Wybór "Sonaty Belzebuba" nie dziwi. W końcu jest to sztuka opowiadająca o bliskiej każdemu artyście ponadczasowej potrzebie przekroczenia granic i ograniczeń w sztuce, pragnieniu wiecznej sławy i kreacji dzieła doskonałego, dorównującego najwybitniejszym klasykom, ale pozostającego na wskroś współczesnym, stworzonym nawet za cenę paktu z diabłem i poświęcenia własnej duszy. Ten faustowski motyw artystycznej nieśmiertelności w sztuce Witkacego staje się udziałem Istvana, pragnącego skomponować tytułową sonatę - dzieło doskonałe. Dla Belzebuba (czyli Joachima Baltazara Camposa de Baleastadara) osobliwy mecenat sztuki jest sposobem na spełnienie własnych marzeń, bo sam nie ma wystarczająco dużo talentu, by sprostać takiemu zadaniu. Planuje więc stworzenie sonety rękami zdolnego artysty.

Belzebuba (Adrian Tomaszewski, w czerwonych okularach) i Istvana (siedzi na krześle) łączy pakt, za który ten drugi jest gotów oddać duszę.
Belzebuba (Adrian Tomaszewski, w czerwonych okularach) i Istvana (siedzi na krześle) łączy pakt, za który ten drugi jest gotów oddać duszę. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Witkacy ciekawe, wyraziste postaci nakreślił grubą, ironiczną kreską. W spektaklu Podsiadłego ta osobliwa grupa ludzi poziomem ekscentryzmu nawiązuje momentami do "Rodziny Adamsów". Wspomniany Istvan (Michał Tylicki) na gołym ciele nosi skórzane szelki, zaś zdziwaczała, performatywna Babcia Julia (Anna Górna) trudni się przepowiadaniem przyszłości. Jest też wiecznie uśmiechnięty Hiszpan w paradnym stroju - Don Jose (Paweł Denc), zadufany w sobie elegancik Hieronim Sakalyi (Krzysztof Węgrzynowicz) i jego arystokratyczna matka, Baronowa (Agata Braun) oraz demoniczna femme fatale Hilda Fajtcacy (podczas niedzielnego spektaklu Sylwia Drzycimska). Sam Joachim Baltazar Campos de Baleastadar (Adrian Tomaszewski) przypomina raczej wcielenie Hrabiego Monte Christo, który - by dodać sobie diabolicznego wyglądu - zakłada ekscentryczne czerwone okulary. Z kolei na modłę przedwojennych aktorek upozowano młodziutką Krystynę Ceres (Iza Morawska), obiekt westchnień Hieronima i zabawkę w rękach Istvana. Oczywiście, tak jak w sztuce Witkacego, trup ściele się gęsto, a niektórzy zabijani są kilkakrotnie.

Bardzo skromną scenę Centrum Kultury w Gdyni, dzięki pełnej zasłon, pomysłowej scenografii Agnieszki Szewczyk, udało się podzielić na kilka przestrzeni, mogącej pomieścić kilkanaścioro aktorów jednocześnie. Efektowne, niesztampowe układy taneczne (przede wszystkim świetny kankan) przygotował Tomasz Podsiadły dla diabłów-Lokajów (Karolina Bryl, Anna Fiedorowicz, Monika ZwistowskaDamian Brillowski), podczas scen rozgrywających się w piekle w drugim akcie. Na uwagę zasługują dowcipne, ciekawe, stworzone przez Karolinę Bryl kostiumy z second handu, wraz z charakteryzacją, efektem pracy Magnus Film. Pozwalają one przyciągnąć uwagę do postaci drugoplanowych, np. Lokaja Baronowej Sakalyi, czyli Weroniki Sprenger, zwracającej uwagę makijażem, sztucznym, nerwowym śmiechem i fikuśnym dekoltem. Z kolei oryginalne nakrycie głowy urozmaica postać Ciotki Istvana (Sylwia Ogryzek).

Istvan zaprzątnięty marzeniem o wiecznej sławie nie zapomina o doczesnych uciechach - z Sakalyim (Krzysztof Węgrzynowicz, na pierwszym planie) rywalizuje m.in. o wdzięki Krystyny Ceres (Iza Morawska).
Istvan zaprzątnięty marzeniem o wiecznej sławie nie zapomina o doczesnych uciechach - z Sakalyim (Krzysztof Węgrzynowicz, na pierwszym planie) rywalizuje m.in. o wdzięki Krystyny Ceres (Iza Morawska). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Również najważniejsze postaci spektaklu liczyć mogą na niebanalne kostiumy, jak wściekle żółta suknia Hildy Fajtcacy. Jednak dobrze ustawieni przez reżysera aktorzy pierwszego planu nie potrzebują takiej pomocy. Najlepiej na scenie prezentuje się Krzysztof Węgrzynowicz, czyli Sakalyi, zwłaszcza gdy ten jest sparaliżowany. Drapieżna, ale nie przerysowana jest rozerotyzowana hetera Hilda w wykonaniu Sylwii Drzycimskiej. Umiejętnie groteskową postać Babci gra Anna Górna, a Agata Braun jako Baronowa łatwo przechodzi z dystyngowanej dworskiej pozy do spontanicznej bezpretensjonalności. Dobrze wypada także Michał Tylicki jako Istvan, który z prostodusznego dzieciaka w pierwszej scenie szybko puszy się i zmienia w egocentryka, niespełnionego artystę, który łatwo daje się zmanipulować diabłu. Również Iza Morawska w roli naiwnej i głupiutkiej kokietki Krystyny wypada przekonująco.

Tomasz Podsiadły zadbał o rzetelną, a przy tym pozbawioną niepotrzebnego nadęcia interpretację "Sonaty Belzebuba". Aktorzy dobrze się czują w podszytej groteską, absurdem i dowcipem konwencji spektaklu, przez co ma on dobrą dynamikę i odpowiedni rytm. I nawet jeśli coś nie pójdzie po myśli wykonawców, np. część scenografii niespodziewanie się przewróci, nie wpływa to negatywnie na odbiór "Sonety Belzebuba", która pełna jest niespodzianek i nieoczekiwanych zwrotów akcji od początku do końca.

Opinie (15)

  • Nie było protestów i blokowania wejść? (1)

    A, no tak. Za mały rozgłos, szkoda czasu.

    • 10 8

    • obserwator

      tak jak by jakieś odwrócone krzyże były, albo przewracający się posąg papieża... a tak to słabo nuda...

      • 1 0

  • Słabe nie polecam (3)

    Pan Łukasz najwyraźniej jest miłośnikiem Pana Podsiadłego.
    Aktorzy zagrali na wysokim amatorskim pozioie - i nie ma w tym nic dziwnego są w końcu amatorami. Ale reżyseria była poniżej poziomu nie tylko zawodowego.

    • 16 9

    • niestety trudno się nie zgodzić z powyższą opinią (2)

      byłem, widziałem, wyszedłem zażenowany...

      • 7 4

      • chyba byłeś na Zenku Martyniuku a nie na tym spektaklu (1)

        aktorzy są amatorami ale grają lepiej niż "zawodowcy" np w polskich serialach. Po prostu nie kumasz Witkiewicza, pogubiłeś się i uznałeś, że skoro nie rozumiesz to znaczy, że jest to słabe.

        • 6 6

        • O rany,

          przecież Wy też tego nie "kumacie" i dlatego jest to takie słabe.

          • 0 0

  • belzbud doskonaly ? sonata ? dobrze sie czujecie tam ?

    od razu czarna msze tam odprawcie

    • 4 8

  • Polecam

    Osobiście podobało mi się, klimatyczne i Polecam!

    • 5 6

  • Nie szkoda wam o tym pisać

    widać ogromne zainteresowanie czytelników tym ,,dziełem,,

    • 2 1

  • "soejtakl"

    Byłam, widziałam I... powiem tak- jeżeli największe brawa publiczności (oczywiście za najlepszą grę aktorską) zebrał biust Pani Lokaj, to.... Tylu koneserów sztuki nie mogło się mylić, nieprawdaż?

    • 6 0

  • Słabo

    Obsługa techniczna CK na najniższym poziome w Gdyni.

    • 1 0

  • "Gdyńska Scena 138 raz w roku zaprasza widzów na nową produkcję."

    Dziękujemy trojmiasto.pl za zaproszenie.
    Dzień po ostatniej inscenizacji to niezwykle istotne i przydatne.

    • 2 0

  • Fantastyczna interprepacja (1)

    Gorąco polecam gdyż reżyser doskonale uchwycił dowcip i surrealizm sytuacji. Scenografia i oprawa muzyczna współgra z zamysłem Witkacego oddając w pełni szalony temperament i geniusz. Nie jestem fanką Witkacego ale ta interpretacja mi się bardzo podoba. Brawo dla młodych aktorów, piersiom lokaja też gratuluję ;)

    • 3 7

    • Jaki surrealizm?

      Surrealizm to kategoria historyczna, a nie estetyczna, którą można zastosować do czegokolwiek.

      • 0 0

  • Spektakl świetny - postawa reżysera niczym największy wstyd

    O ile gra kilku głównych aktorów była imponująca I magiczna, o tyle postawa reżysera żenująca I skłaniająca do refleksji. Byłam dwukrotnie na Ogromne brawa należą się przede wszystkim dla Krzysztofa Węgrzynowicza, Adriana Tomaszewskiego oraz dla Marty Stanke - stworzyli oni bowiem wybitne aktorskie kreacje, dzięki którym ani na minute nie wyszli ze swojej roli - jako jedyni pokazali prawdziwe emocje, prawdę sceniczną oraz widać wciąż rozwijający się warsztat. Brawa należą się również dla wszystkich, którzy włożyli trud I serce w ten spektakl!

    Niestety, siedziałam w pierwszym rzędzie I postawą p. Podsiadłego byłam zszokowana I zasmucona: szkoda mi tych wszystkich aktorów, którzy muszą z nim współpracować. Komentarze w trakcie spektaklu: "k..., ja pi...., co jest ku..." oraz wybitnie dosadne wyjście ze spektaklu pozostawia skazę na nim jako reżyserze oraz wprawia w poczucie smutku, niedowierzenia oraz niedocenienia wszystkich aktorów, którzy amatorsko I po godzinach chcą rozwijać swoje pasje I zainteresowania. Mam nadzieję, że o tej sytuacji z sobotniej premiery dowiedzą się władze CK, które odpowiednio zareagują na desperackie wołanie Sceny 138, która wydaje się być bierna wobec takiej postawy.

    Trzymam za Was kciuki I mimo wszystko z przyjemnością będę podziwiała ten spektakl po wakacjach.

    • 14 7

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Kolekcja w działaniu

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Jak pierwotnie nazywało się Muzeum Historyczne Miasta Gdańska?

 

Najczęściej czytane