Wiadomości

Wybrzeże Sztuki wysokiej. Podsumowanie Festiwalu Wybrzeże Sztuki

"Oczyszczeni" Krzysztofa Warlikowskiego to najjaśniejszy z punktów tegorocznego Wybrzeża Sztuki. Wstrząsające oblicza miłości prezentują wszyscy bohaterowie spektaklu. Na zdjęciu Małgorzata Hajewska-Krzysztofik (na łóżku), Mariusz Bonaszewski (na dole) i piosenkarka Renate Jett (z lewej).
"Oczyszczeni" Krzysztofa Warlikowskiego to najjaśniejszy z punktów tegorocznego Wybrzeża Sztuki. Wstrząsające oblicza miłości prezentują wszyscy bohaterowie spektaklu. Na zdjęciu Małgorzata Hajewska-Krzysztofik (na łóżku), Mariusz Bonaszewski (na dole) i piosenkarka Renate Jett (z lewej). for,. Stefan Okołowicz / mat. TR Warszawa

Tegoroczna edycja Wybrzeża Sztuki dała możliwość trójmiejskiej publiczności poznania spektakli typu "naj": najwyżej ocenianych, najlepiej zrealizowanych i najbardziej kontrowersyjnych. Szkoda jednak, że festiwal skurczył się do przeglądu trzech przedstawień.



Grzegorz Jarzyna podjął się za Dorotą Masłowską przedstawić Polaka portret własny. Najmłodsze pokolenie jsymbolizuje Mała Metalowa Dziewczynka (Aleksandra Popławska, na zdjęciu).
Grzegorz Jarzyna podjął się za Dorotą Masłowską przedstawić Polaka portret własny. Najmłodsze pokolenie jsymbolizuje Mała Metalowa Dziewczynka (Aleksandra Popławska, na zdjęciu). mat. prasowe
Sandra Korzeniak w niezwykle odważnej roli mierzy się z wizerunkiem Marilyn Monroe. "Persona. Marilyn" to próba zmierzenia się z cudzą tożsamością, brawurowo wygrana przez aktorkę.
Sandra Korzeniak w niezwykle odważnej roli mierzy się z wizerunkiem Marilyn Monroe. "Persona. Marilyn" to próba zmierzenia się z cudzą tożsamością, brawurowo wygrana przez aktorkę. mat. prasowy
Przez tydzień zaprezentowano na scenach Teatru Wybrzeże trzy spektakle należące do ścisłego topu polskiego teatru. Przyjechali czołowi reżyserzy, ważne, wielokrotnie nagradzane w kraju i za granicą realizacje, które nigdy wcześniej nie dotarły do Trójmiasta. Otrzymaliśmy wielką dawkę ambitnego i wymagającego teatru.

"Oczyszczeni" Sarah Kane w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego są wielkim, ponad czasowym poematem o miłości. Miłość ta z tradycyjnym, romantycznym jej rozumieniem nie ma nic wspólnego - bywa toksyczna i uzależniająca, poniża, zniewala, sprawia ból, wystawia na tortury, ale też daje siłę przezwyciężyć wszelkie przeszkody i osiągnąć szczęście. Tekst najbardziej znanej europejskiej brutalistki obfituje w wulgaryzmy, drastyczne i pełne przemocy obrazy. Ale wszyscy bohaterowie są równi wobec potrzeby miłości - domaga się jej sadystyczny doktor odcinający swoim pacjentom-ofiarom kończyny, podstarzała prostytutka bezradnie pląsająca w peep-show, albo dziewczyna kochająca swojego zmarłego brata kazirodczą miłością.

Te i inne pokaleczone przez życie postaci świadomie poddają się wymyślnym torturom, nie tylko tym cielesnym - tylko tak potrafią manifestować swoje uczucia. I chociaż rewolucyjny dekadę temu spektakl dziś nie zaskakuje ani użytymi środkami formalnymi, ani ujęciem wielokrotnie powtarzanego tematu, to dalej zadziwia wciąż wyjątkowo precyzyjną kompozycją obrazu i ogromną siłą wyrazu.

"Między nami dobrze jest" Doroty Masłowskiej w reżyserii Grzegorza Jarzyny stanowi ironiczny obraz Polski, przefiltrowany przez polskie i niemieckie kompleksy narodowe. Masłowska w najlepszym jak dotąd swoim tekście, za pomocą negacji, opowiada historię między pokoleniowego polskiego domu, w którym nikt nie ma własnej przestrzeni, nawet miejsca, by "nie zasłaniać innym ich pola widzenia". Do portretu Polaka utkanego ze złudzeń, niespełnionych oczekiwań i poszukiwania kolejnych promocji w Tesco, dodaje nieudanego, potencjalnego filmowca i zakakującą, bardzo udaną puentę.

Czy Wybrzeże Sztuki powinno wyglądać jak miniona edycja?

zdecydowanie nie, trzy świetne spektakle to stanowczo za mało 36%
nie, brakuje innych wydarzeń, dostępnych za mniejsze pieniądze 32%
raczej tak, wolę trzy dobre spektakle niż różnej jakości pokazy dodatkowe 14%
oczywiście! odpowiada mi obecny kształt festiwalu 18%
zakończona Łącznie głosów: 22
Reżyser za Masłowską wskazuje stereotypy narodowe, oblewając je pełną tkliwości ironią. Polskość tutaj nie jest postrzegana jako choroba, tylko kłopotliwy bagaż targany przez nas przez życie. Jednak Jarzyna bardzo zachowawczo podszedł do tematu, który wprawnie przeniósł z literatury na scenę, co samo w sobie wydaje się dużą sztuką. Najlżejsza z festiwalowych propozycji wywołała również najmniejsze wrażenie - nikt nie wychodził trzaskając drzwiami, jak na "Oczyszczonych" i nie mógł powiedzieć, że nie rozumie jak w przypadku trudnej, filozoficznej "Persony. Marilyn".

"Persona. Marilyn" Krystiana Lupy w jego reżyserii pokaz aktorskiej wirtuozerii w wykonaniu Sandry Korzeniak, tytułowej Marilyn Monroe. Aktorka warszawskiego przedstawienia ma wyraz twarzy, pozę, mimikę, gesty i seksowny, aksamitny głos wielkiej Marilyn. Nie wciela się jednak w ucieleśnione marzenie milionów mężczyzn - pozostaje poza tą postacią, dlatego każde padające ze sceny w jej kierunku "Marilyn" wywołuje małą konsternację. Starcie z wizerunkiem jednej z najsłynniejszych kobiet świata okazuje się dla reżysera bazą wyjściową do spiętrzenia paradoksów tożsamości związanych ze sztuką i życiem prywatnym- oglądamy Marilyn, jej aktorską próbę Gruszeńki z "Braci Karamazow" Fiodora Dostojewskiego i wreszcie samą Korzeniak podczas którejś z prób, gdy zapłakana mówi, że nie potrafi sprostać wyobrażeniom o Marilyn.

Wielka szkoda, że "Persona. Marilyn" zaprezentowana została bez drugiej części - "Persony. Ciała Simone" - stanowiącej nie tylko kontynuację, ale też dopełnienie scenicznego obrazu części o Marilyn Monroe (obie części stanowią dyptyk i często pokazywane są w Teatrze Dramatycznym dzień po dniu). Zmagania Sandry Korzeniak i podwójna tożsamość postaci pogłębiona zostaje w roli Małgorzaty Braunek (słynna Oleńka Billewiczówna w "Potopie" Jerzego Hoffmana), która podjąć się ma roli francuskiej filozof Simone Weill. Dopiero w konfrontacji tych dwóch całkowicie odmiennych kreacji scenicznych widać jak organicznie obecna w konstrukcji spektaklu jest "Persona" Ingmara Bergmana. Zresztą finałowa scena "Persony. Marilyn" jest nie tylko zwiastunem, ale wręcz prologiem drugiej części.

Trudno nie docenić wielkiego wysiłku organizatorów, by pokazać trójmiejskiej publiczności cenione, szeroko komentowane, wywołujące gorące polemiki spektakle. Jest jednak również rewers takiej decyzji - III edycja Wybrzeża Sztuki pozbawiona została wszelkich imprez towarzyszących, w tym cieszącej się wielkim zainteresowaniem instalacji przestrzennej i wydarzeń artystycznych, skierowanych do szerokiej publiczności. Zamiast festiwalu, Wybrzeże Sztuki staje się przeglądem kilku wartościowych propozycji teatralnych. Może w kolejnej edycji uda się przywrócić festiwalowi nieco szerszą, interdycyplinarną perspektywę i obok wielkich produkcji teatralnych nie zamykać Wybrzeża Sztuki na taniec, performance, działania plastyczne?

Opinie (11)

  • (1)

    Trochę to wszystko śmieszne.Ta sama publiczność,która kilka lat temu za Nowaka wychodziła trzaskając drzwiami po" Beczce prochu "i oburzała się po" Czułostkach" ,szydziła z Klaty,teraz bije brawo na stojąco po "Dantonie", czy też na Warlikowskim czy Lupie.Gdańszczanin mądry po szkodzie?Przeciez ten teatr był w awangardzie.Pomysły typu "Szybki Teatr Miejski" przejął oklaskiwany teraz w Sopocie Jarzyna robiąc w Warszawie projekt "Teren Warszawa".Pierwsza adaptacja Masłowskiej odbyła się teatrze Wybrzeże za Nowaka.To co Warlikowski odkrył 9 lat temu w Oczyszczonych,Nowak Kontynuował w przedstawieniach Kani,nowych interpretacjach Czechowa i Szekspira,odkrywaniu Wyrypajewa.Ten teatr się rozwijał w kierunku,który teraz oklaskujemy. Orzechowski to wszystko zaprzepaścił i zamienił teatr w pudełko z farsami i wątpliwej jakości własne wypociny.Czyżby strzelił sobie w stopę pokazując co się w Polsce liczyło rok i dziewięć lat temu..Bardziej jako gdańszczanin bylem dumny kiedy to Teatr Wybrzeże oklaskiwano w Polsce i Europie,a siadając na letnim przeglądzie Teatru Wybrzeże( czy jak to tam się nazywało) słyszałem rozmowy ludzi typu"ale w tym Gdańsku to się dzieje...

    • 11 3

    • To temat na dłuższe opowiadanie, ale zgadzam się ze Zniechęconym widzem.

      Maciek Nowak ma niezwykłą intuicję. Oprócz niego na tym polu od lat wyróżnia się tylko Krystyna Meissner. Orzechowski dobrze czyniąc, że organizuje takie pokazy, wykazuje się pewną hipokryzją - firmowany jego nazwiskiem teatr jest zaprzeczeniem oglądanego na Wybrzeżu Sztuki teatru.

      • 1 0

  • byłam widziałam (1)

    i bardzo mi się podobało, zawiódł mnie jednak brak spotkania z publicznością po sobotnim spektaklu Lupy; tydzień wcześniej było spotkanie z Warlikowskim- ciekawe. No cóż teraz czekam na Seweryna na Festiwalu Szekspirowskim- tylko dlaczego jeszcze o nim nie słychać. Panie i Panowie od promocji obudźcie się. Feta się reklamuje w TVN a wy???????????????

    • 1 4

    • Widziałem tę reklamę

      Feta light feta z ziołami IDEALNA DO SAŁATEK !!!:)

      • 1 0

  • Spektakle bardzo dobre, ale nie nazywajmy ich festiwalem, tylko po prostu przeglądem. Bo zaraz w Teatrze Wybrzeże "festiwalem" nazwą pokazy dwóch-trzech sztuk jednego reżysera (np. Festiwal Adama Orzechowskiego).

    Jeśli festiwal to TYLKO jako impreza interdyscyplinarna, albo ukazująca teatr z kilku perspektyw, nie tylko tej mistrzowskiej (to ostatnie już nie o Orzechowskim).

    • 8 2

  • (1)

    wykopać wreszcie Orzechowskiego
    i przy okazji Weissa

    • 4 2

    • Masz kogoś m na to miejsce? Czy krytykujesz bo sam nic nie zrobiłeś ?

      • 0 1

  • jak to dziś jest sztuka wysoka to już wolę mima na długiej
    jest przynajmniej normalny i autentyczny
    i nie musi ściągać gaci by dawać rozrywkę

    • 3 4

  • bogini seksu m

    kogo to obchodzi teraz licza sie sprzedawcy gumek ,ot teatr na szostke,warszawka nadal gora a my prowincja, po 10 latach znow bedziemy na seweryna czekac

    • 1 3

  • Szekspir no to zaczekamy, Wszyscy doskonale wiedzą,że najlepsi artyści pracują w Warszawie, ale czy im tak fajnie? Rozmawiałem z kilkoma i chętnie zamienili by Warszawę na Gdańsk,
    Nie czekajmy na Seweryna grajmy i róbmy swoje

    • 2 0

  • nie zaczekamy

    chcemy mlodego spojrzenia na rzeczywisty sprawiedliwy swiat

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kuligi dozwolone, choć z ograniczeniami. Ile kosztują, gdzie i jak są organizowane?
Kuligi dozwolone, choć z ograniczeniami
Śnieg pomógł odkryć dzieci w dorosłych
Śnieg pomógł odkryć dzieci w dorosłych

Kulinaria

Lokale otworzyły się pomimo obostrzeń
Lokale otworzyły się pomimo obostrzeń
Dokąd na pizzę neapolitańską w Trójmieście?
Pizza neapolitańska w Trójmieście

Sprawdź się

W którym roku zbudowano Łaźnię Miejską w Nowym Porcie? Jaką funkcję będzie pełniła współcześnie?