Wiadomości

Wspomnień czas: Teatr Muzyczny w Gdyni

Najnowszy artukuł na ten temat

Wspomnień czas: Scena Letnia w Orłowie

W historii Teatru Muzycznego w Gdyni "Skrzypek na dachu" zajmuje szczególne miejsce. Dwukrotnie z wielkim powodzeniem wyreżyserował go Jerzy Gruza. Na zdjęciu jego inscenizacja z 2008 roku, z Bernardem Szycem w roli Tewjego Mleczarza.
W historii Teatru Muzycznego w Gdyni "Skrzypek na dachu" zajmuje szczególne miejsce. Dwukrotnie z wielkim powodzeniem wyreżyserował go Jerzy Gruza. Na zdjęciu jego inscenizacja z 2008 roku, z Bernardem Szycem w roli Tewjego Mleczarza. fot. Kamila Wyroślak / trojmiasto.pl

Największy teatr na Pomorzu i w Polsce północnej to chluba całego Trójmiasta. Obecnie nie możemy wybrać się na jej spektakle, dlatego postanowiliśmy zabrać was w podróż sentymentalną, przypominając tytuły, które do dzisiaj wspominane są przez artystów i publiczność.



Najbliższe wydarzenia dostępne online


"Skrzypek na dachu", reż. Jerzy Gruza, 1984, 2008

Nieśmiertelny tytuł i żelazny punkt repertuaru każdego teatru muzycznego w Gdyni ma szczęście do zespołu realizatorskiego. W latach 80. XX wieku ówczesny dyrektor Teatru Muzycznego, Jerzy Gruza, stworzył spektakl-legendę, który pokochała publiczność Muzycznego. Spektakl znajdował się na afiszu przez 12 lat, dorastały z nim kolejne pokolenia aktorów. Pierwszym Tewje Mleczarzem był Juliusz Berger (oprócz niego grali tę rolę Kazimierz SergielZdzisław Tygielski), postać jego żony Gołdy wykreowała Maria Trzcińska (i Małgorzata Wiercioch-Osińska). Musical oparty na tekście Szolema Alejchema zagrano 500 razy i pożegnano w 1996 roku.

Kolejny dyrektor gdyńskiej sceny, Maciej Korwin, w 2008 roku zaproponował Gruzie ponowne wystawienie "Skrzypka..." w nowej obsadzie, ze świetnym Bernardem Szycem w roli Tewjego Mleczarza. Dowcipne rozmowy Tewjego z Bogiem, słynne "Gdybym był bogaczem" oraz nostalgiczna, przejmująca "Anatewka" zapadają w pamięci podobnie jak przepiękna muzyka Jerry'ego Bocka. Spektakl jest już w repertuarze Teatru Muzycznego w Gdyni... 12 lat. Niestety, z uwagi na pandemię koronawirusa odwołano kwietniowe spektakle "Skrzypka...". Na szczęście na tym z pewnością nie koniec.

Marek Piekarczyk w tytułowej roli Jezusa w "Jesus Christ Superstar" przyciągnął do Teatru Muzycznego tłumy młodszych widzów. Materiał udostępniamy dzięki uprzejmości JCS Zone.

"Jesus Christ Superstar", reż. Jerzy Gruza, 1987 i reż. Maciej Korwin, 1999

Tytuł ten zapamiętany został z kilku powodów. Po pierwsze to powrót do jednego z największych hitów Muzycznego lat 80., bo w 1987 roku w prapremierowej realizacji tego tytułu w Polsce Jerzy Gruza w tytułowej roli Jezusa obsadził lidera zespołu TSA, Marka Piekarczyka, zapewniając sobie ogromne zainteresowanie młodszej i niekoniecznie wcześniej zaglądającej do Muzycznego publiczności. Drugim jest monumentalne widowisko plenerowe na 200 wykonawców, które w 1999 roku zaprezentowano na Skwerze Kościuszki w przeddzień wizyty papieża Jana Pawła II w Trójmieście.

Słynna rock-opera w plenerze nawiązywała do produkcji Gruzy sprzed 12 lat. W roli Judasza ponownie wystąpił Andrzej Śledź, zaś Marek Piekarczyk kolejny raz wcielił się w Jezusa, zachwycając swoją interpretacją "Gethsemane". Warto pamiętać, że w 1987 roku "Jesus Christ Superstar" miał premierę tuż przed przyjazdem do Gdyni Jana Pawła II i władze partyjne domagały się zdjęcia wielkiego pomarańczowego napisu z tytułem musicalu, na co Jerzy Gruza się nie zgodził.

Dorota Kowalewska stworzyła niezapomnianą tytułową kreację Evity w musicalu Teatru Muzycznego w Gdyni.
Dorota Kowalewska stworzyła niezapomnianą tytułową kreację Evity w musicalu Teatru Muzycznego w Gdyni. fot. Monika Goldszmidt-Czarniak / trojmiasto.pl
"Evita", reż. Maciej Korwin, 1997

Kto nie pamięta "Nie żegnaj mnie, Argentyno", to co jakiś czas ma okazję przypomnieć sobie największy hit musicalu Andrew Lloyda Webbera i Tima Rice'a dzięki koncertom sylwestrowym Teatru Muzycznego. W Gdyni tytuł ten cieszy się szczególnym sentymentem nie tylko dzięki świetnej grze Doroty Kowalewskiej (w Evitę wcielała się również Anna Gębalówna i gościnnie także Katarzyna Skrzynecka). Rolę męża Evity - prezydenta Argentyny Juana Perona grali Piotr GulbierzJacek Wester (oraz Mieczysław A. Gajda), a Che Guevarę zagrał Tomasz Steciuk (oraz gościnnie Robert Janowski).

Od lutego 1997 roku do maja 2003 roku spektakl zagrany został 108 razy. Warto dodać, że tytuł ten był pierwszym spektaklem wyreżyserowanym przez Macieja Korwina w Teatrze Muzycznym w Gdyni, który w ten sposób - za pomocą światowych przebojów - budował siłę repertuaru Muzycznego w pierwszych latach swojej dyrekcji.

Słynne "Hair" (na zdjęciu podczas braw po spektaklu) zachwycił publiczność, ale oburzył gdyńskich radnych, dążących (na szczęście bez powodzenia) do zdjęcia tytułu z afisza.
Słynne "Hair" (na zdjęciu podczas braw po spektaklu) zachwycił publiczność, ale oburzył gdyńskich radnych, dążących (na szczęście bez powodzenia) do zdjęcia tytułu z afisza. fot. Maciej Kosycarz / KFP Kosycarz
"Hair", reż. Wojciech Kościelniak, 1999

Kolejny spektakl-legenda, który był krokiem milowym w karierze stawiającego wtedy pierwsze kroki jako reżysera Wojciecha Kościelniaka i doświadczeniem pokoleniowym tysięcy młodych ludzi. Wspaniały, zbiorowy protest-song w finałowej scenie i niesamowita energia dziesiątek młodych wykonawców poniosła spektakl i porwała publiczność. Ale nie wszyscy podzielali ten zachwyt. Część gdyńskich radnych z Komisji ds. Rodziny uznała, że spektakl propaguje zażywanie narkotyków, uprawienie wolnej miłości i praktyki homoseksualne.

Warto zauważyć, że stało się tak pomimo faktu, że twórcy spektaklu specjalnie zmienili scenariusz oryginału, by mocniej zaakcentować negatywną stronę brania narkotyków. Na szczęście próba zastraszenia artystów deklaracjami obcięcia dotacji z budżetu miasta na kolejny sezon się nie udała. Spektakl pozostał na afiszu, zyskując dzięki medialnej nagonce jeszcze większą popularność. Świetny duet Claude'a i Bergera stworzyli Jakub SzydłowskiCezary Studniak. Zarówno aktorzy musicalu, jak i widzowie wspaniale się na nim bawili, kończąc go wspólnie na scenie Muzycznego podczas niezapomnianego "Let the Sunshine In".

Trans-opera "Sen nocy letniej" Leszka Możdżera w reżyserii Wojciecha Kościelniaka zachwycała świeżością inscenizacyjną i popiasmi wokalnymi m.in. Justyny Steczkowskiej i Cezarego Studniaka (na zdjęciu).
Trans-opera "Sen nocy letniej" Leszka Możdżera w reżyserii Wojciecha Kościelniaka zachwycała świeżością inscenizacyjną i popiasmi wokalnymi m.in. Justyny Steczkowskiej i Cezarego Studniaka (na zdjęciu). fot. Łukasz Głowala / KFP Kosycarz
"Sen nocy letniej", reż. Wojciech Kościelniak, 2001

Kolejna ważna pozycja w historii gdyńskiej sceny musicalowej. Trio: Wojciech Kościelniak (reżyser) - Leszek Możdżer (twórca muzyki) - Jarosław Stańko (choreograf) świetnie zafunkcjonowało już przy poprzedniej wspólnej pracy - "Hair". Tym razem jednak niepomiernie wzrosła rola Leszka Możdżera, który z kierownika muzycznego przedsięwzięcia awansował na twórcę musicalu, budując go w oparciu o jazz i muzykę klasyczną. W efekcie na scenie znów powiało świeżością, choć czterogodzinne przedstawienie podzieliło krytykę.

Trans-opera inspirowana oczywiście komedią Szekspira miała świetny zespół realizatorski, z niezapomnianym Januszem Radkiem w roli Puka, Cezarym Studniakiem w podwójnej roli Tezeusza/Oberona i filigranowej Justyny Steczkowskiej jako Tytanii i Hipolity. W roli Spodka wystąpił Larry Okey Ugwu. Niemal wszystkie partie tekstowe dramatu w tym spektaklu były śpiewane. Spektakl był też zwiastunem tego, że wkrótce Wojciech Kościelniak pójdzie swoją własną drogą, tworząc ambitne, autorskie musicale, pełne rzadko widzianej dotąd w polskich teatrach muzycznych kreatywności.

Oryginalna śpiewogra "Francesco" była odważnym, udanym eksperymentem z bardzo dobrą rolą Łukasza Dziedzica (na zdjęciu).
Oryginalna śpiewogra "Francesco" była odważnym, udanym eksperymentem z bardzo dobrą rolą Łukasza Dziedzica (na zdjęciu). mat. prasowe
"Francesco", reż. Wojciech Kościelniak, 2007

"Francesco" to dowód pełnej już samodzielności artystycznej Kościelniaka i odwagi Macieja Korwina, konsekwentnie powierzającego mu główną scenę teatru, na której każdy kolejny tytuł powinien być frekwencyjnym sukcesem. "Francesco" to dzieło wyjątkowe, oparte na biografii św. Franciszka z Asyżu i zbudowane na kanwie średniowiecznego romansu. Tym razem stworzono pozbawioną partii mówionych śpiewogrę, ze świetną muzyką Piotra Dziubka, od tamtego czasu przez wiele lat stałego współpracownika Kościelniaka. Tytułową rolę zagrał Łukasz Dziedzic.

Trójmiejskie teatry


Zadomowiony już wręcz w Gdyni reżyser przekonał się, że mając ciekawą historię i pracując nad jej scenicznym kształtem od początku do końca, ma praktycznie nieograniczone (nie licząc budżetu produkcji, oczywiście) możliwości. Wprawdzie tytuł ten nie zrobił oszałamiającej kariery i grany był tylko przez trzy sezony, ale nie ma wątpliwości, że bez "Francesco", nie byłoby późniejszej, genialnej "Lalki", monumentalnych, imponujących rozmachem "Chłopów" czy efektownego "Wiedźmina".

Opinie (22) 3 zablokowane

  • (12)

    Szkoda, że pan recenzent musi pisać teksty typu "zapchajdziura", ponieważ Teatr Muzyczny w Gdyni - w przeciwieństwie do innych teatrów w Polsce - nie prowadzi żadnych działań: nie udostępnia nagrań spektakli archiwalnych ani nie uruchomił działań artystycznych w czasie pandemii (inne teatry to robią, więc się da). To chyba najbardziej wymowne podsumowanie polityki tego teatru.

    • 30 12

    • (6)

      Bo Muzyczny jest nastawiony na komercję i kasę. Jak teraz pokażą spektakle online, to potem autokary z Koziej Wólki przestaną przyjeżdżać, bo po co jechać, jak "ja żem już widziół to"

      • 9 5

      • (5)

        Można obejrzeć spektakl Chlopi na vod. Teatr tłumaczył ze większość spektakli granych jest na zasadach licencji i nie maja możliwości udostępnienia. Udostępnili na razie Chłopów a planują również nagrania Lalki

        • 3 4

        • (4)

          Nie rozumiesz. Nagranie Chłopów i Lalki zostało stworzone ładnych kilka lat temu przez TVP Kultura. Było pokazywane w telewizji. Do dzisiaj możesz je znaleźć na YouTube, chomiku, vod i innych stronach. To oznacza, że Teatr Muzyczny nie udostępnił nagrania Chłopów podczas pandemii, tylko odnalazł do tego nagrania link i go podał. Podobnie będzie z Lalką. Naprawdę istnieje ktoś, kto nie potrafi samodzielnie odnaleźć ogólnodostępnych nagrań? śmiechu warte! :)

          Kwestie licencyjne dotyczą części spektakli. Właścicielem praw autorskich do spektakli własnych (które Muzyczny ma obecnie na afiszu, np. Wiedźmin oraz tych, które niedawno miał na afiszu, np. Kumernis, Zły, Krakowiacy i górale, Bal w Operze) jest teatr!!!! Zauważ, że inne teatry pokazują w internecie swoje największe hity z obecnego repertuaru, a co robi Muzyczny? Nic! Znajduje linki do dwóch starych nagrań, które każdy może znaleźć. Kpina!!!

          • 5 3

          • Nie kombinuj (3)

            bo nic Ci to nie da! Teatr mógłby udostępnić nagrania, gdyby je posiadał. To, co znajduje się w archiwum jest materiałem typowo poglądowym. Te materiały, które zostały dopracowane zalinkował. Nikt w obecnej sytuacji nie będzie ekstra zwoływał aktorów, muzyków, obsługi technicznej i telewizji, aby nagrać przedstawienie. Te teatry, które takie dopracowane nagrania mają i mają do nich dostęp mogą je pokazać. I nie wynika to z tak prymitywnego jak Twoje podejścia!

            • 2 5

            • (2)

              Nagrania tworzone do archiwum Muzycznego mają dobrą jakość. Nawet lepiej widać niż z balkonu w tym teatrze! Inne teatry udostępniają to, co mają: niektóre nagrania są świetnej jakości, inne - gorszej. Nikt nie zwołuje specjalnie ekipy telewizyjnej i nie każe grać aktorom, więc nie bądź żałosny... Może to widzowie niech decydują czy im taką jakość odpowiada, co? No tak, w przypadku Muzycznego nie mają szans, aby zostać wysłuchanym, bo i tak nikt w tym teatrze nie bierze pod uwagę swojej publiczności :)))). To bardzo ciekawe: najpierw problem z prawami licencyjnymi, a gdy został obalony - teraz problemem jest jakość nagrań... Co będzie za chwilę?

              • 5 3

              • Skoro (1)

                oglądałeś te z archiwum i te grane obecnie to o co ten szum? Włącz TVP kultura i uzupełnij braki wiedzy, a nie wodę mącisz!

                • 1 3

              • Doprawdy doskanałe odwrócenie kota ogonem! :). Nie wszyscy mieli szansę je obejrzeć, nie wszystkich stać na wyjście do teatru (zwłaszcza, że bilet do Muzycznego to ponad 100zl), więc dlaczego Muzyczny nie myśli o takich ludziach? Albo o swojej publiczności, która chciałaby sobie przypomnieć spektakl, którego w teatrze już nie obejrzy, bo zszedł z afisza. O tym nie pomyślałeś? Jeżeli nie wiesz to wyjaśnię, że Teatr Muzyczny w Gdyni jest teatrem publicznym, jest finansowany z publicznych pieniędzy, ma ogromne dofinansowanie, zyski najlepsze w regionie, powinien wywiązywać się z misji, a nie być prywatnym folwarkiem do trzepania pieniędzy. Teraz jak na dłoni widać rozdźwięk na skalę krajową, fatalny wizerunek oraz równie nieudaną politykę tego teatru. Choćby wrocławski Capitol - teatr o podobnym profilu - udostępnił kilka koncertów i już trzy spektakle, których wcześniej w sieci nie było! Inne teatry udostępniają nagrania swoich największych hitów z obecnego repertuaru, artyści tworzą działania we własnych domach i potem udostępniają nagrania (choćby Ludwiczek w Słowackim, serial w Miniaturze). Co w tym czasie zrobił Muzyczny? Podał link do Chłopów, który każdy mógł sobie znaleźć już ponad 5 lat temu w internecie. Szacuneczek! :))))

                • 3 1

    • A raczył (2)

      człek choć na stronę Muzycznego zerknąć? Spora część obecnego repertuaru objęta jest prawami licencyjnymi, ale coś ciekawego zawsze się znajdzie...

      • 4 6

      • Taaa, jakieś ochłapy! Zawsze można rzucić tekst, że prawa licencyjne. Baju baju

        • 6 7

      • Raczył, raczył :). Muzyczny ma też na afiszu spektakle autorskie - choćby "Wiedźmina". Inne teatry udostępniają nagrania swoich największych obecnych hitów, więc w czym problem? Poza tym, Muzyczny ma też "Kumernis" (autorski i doskonały!), a niedawno na afiszu miał choćby "Złego" (autorski i bardzo dobry!), "Krakowiaków i górali" (w przypadku Bogusławskiego prawa autorskie już dawno wygasły! :)), "Bal w Operze" (świetny!), "Tlen" (autorski, ale nieudany, choć może komuś by się spodobał) czy spektakl w reżyserii Doroty Kolak (autorski, ale jeszcze gorszy od "Tlenu"). Co stoi na przeszkodzie, skoro posiadaczem praw do spektaklu jest teatr? Wyjaśnię: niechęć. Brak potrzeby podjęcia inicjatywy. Brak chęci. Jedyna misja: widzu - płać po 100 zł albo więcej to może coś zobaczysz.

        • 6 3

    • Co za czasy! (1)

      Suwerenowi już pińcety nie starczają, teraz teatry za darmo mają dla nich grać, bo im się to po prostu należy!

      • 2 2

      • Ale śmieszny jesteś. Po pierwsze - teatry są zamknięte, nikt dla nikogo nie gra. Nikt tego nie postuluje. Po drugie - niemal wszystkie teatry podejmują działania podczas pandemii. Muzyczny w Gdyni nie robi nic. Tyle fakty.
        Teatry wiedzą, że udostępnianie nagrań im się opłaca, a jeżeli Ty nie znasz praw marketingu i reguł rządzących polityką wizerunkową - wystarczy tylko współczuć.

        • 1 2

  • Megaextradivine!

    Byłem w Muzycznym na kilku fantastycznych przedstawieniach m.in. na "Shreku", "Chicago" (z boską Tamarą Arciuch) czy na "Janosiku albo na szkle malowane" a na małej scenie na np. "Szalonych nożyczkach". Fantastyczne! Jak skończy się ta straszna pandemia to znowu pójdę. Stęskniłem się!

    • 16 1

  • Okres Jerzego Gruzy to złote lata Muzycznego. (1)

    W latach siermięgi i body wystawić Skrzypka czy Jesus Christ Superstar....
    Czy ktoś pamięta Drugie Wejście Smoka z piosenkami Franka Kimono?

    • 22 1

    • o tak, i ten zapach dymu kiedy pojawiał się smok

      • 3 1

  • Kiepski artykuł

    Pan Redaktor chyba pisał ten artykuł na kolanie, bo pominął mnóstwo wielkich tytułów. Gdzie na przykład Les Miserables?
    Aktorów wielu też pominął. Takie pisanie na kolanie, zero znajomosci tematu.

    • 13 8

  • Najbardziej rozśmieszył mnie tekst a propos Hair "Warto zauważyć (...) że twórcy spektaklu specjalnie zmienili scenariusz oryginału, by mocniej zaakcentować negatywną stronę brania narkotyków" Ha ha ha. Kto był na spektaklu, dobrze wie o co chodzi i jak było. Ale Pan Rudziński wtedy w śpioszkach jeszcze biegał.

    • 10 4

  • :(

    A gdzie jest grubiutka Pani od angielskiego, z Wejherowa?? Już nie gra w Teatrze śpiewającego drzewa?:(

    • 2 0

  • To chyba nie Dziedzic...

    Zdjęcie z Francesco przedstawia tytułową postać, ale w obsadzie z Michałem Kocurkiem. Polecam poprawić i pozdrawiam

    • 3 1

  • Sen Nocy Letniej

    to był czad. Ja jednak najbardziej lubilem obsadę z Ewą Lachowicz i zamiast Steczkowskiej lepiej śpiewała druga aktorka z obsady. Już nie pamiętam dokladnie nazwiska...Anita Urban?

    • 0 2

  • Teatr w Kaliszu

    Tamten rozwalił obecny dyrektor z Gdyni co można obejrzeć teraz

    • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

04

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Kolejny amerykański sukces gdańskiej aktorki
Amerykański sukces gdańskiej aktorki

Kulinaria

Jesienne kiszonki - dla zdrowia i dla smaku
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i smaku

Sprawdź się

Ile scen będzie mieć budowany Gdański Teatr Szekspirowski?