Wiadomości

Wojna światów według "Onych"

Od lewej: Joanna Kreft-Baka, Dorota Androsz i Mirosław Krawczyk.
Od lewej: Joanna Kreft-Baka, Dorota Androsz i Mirosław Krawczyk. fot. T. Kamiński/mat. promocyjne

Szalony kreator, powodowany osobistym urazem, w akcie zemsty zakłada nową religię Absolutnego Automatyzmu, za pomocą której opanowuje świat. Spokojnie, to nie fabuła filmu o Bondzie, lecz opis najnowszego spektaklu Teatru Wybrzeże, pt. "Oni", w reż. Jarosława Tumidajskiego.



Dziś, gdy w symbolem nowoczesnego teatru stały się wszelkie eksperymenty z widownią w roli głównej, wizyta w teatrze nieodmiennie pociągać musi za sobą różnego rodzaju niedogodności. To jednak, co wydarzyło się podczas piątkowej premiery "Onych" w Teatrze Wybrzeże z pewnością zaliczyć można do przeżyć ekstremalnych.

Usytuowany na środku sceny klaustrofobiczny, biały pokój z dwoma rzędami plastikowych krzesełek robi wrażenie. Ostre jarzeniówki wwiercają się w oczy nie mniej skutecznie, niż twarze siedzących dookoła widzów. O pogrążeniu się w refleksji nie ma mowy, co - rzecz jasna - ma swój niewątpliwy walor poznawczy. W szczelnie zamkniętej puszce szybko robi się jednak niemiłosiernie gorąco. Na dodatek pod koniec spektaklu do pokoju wpuszczony zostaje dym, który opływa widzów delikatną, wolno opadającą chmurką.

I tak sobie siedzimy, lekko podduszeni widzowie. Siedzimy i oglądamy sztukę Witkacego. Na scenie inscenizacyjnych pomysłów jak na lekarstwo. Bo trudno nazwać pomysłem posadzenie Tefuana na wózku w imię jego seksualnej impotencji, czy postawienie przed Spiką pustego talerza, symbolizującego przynależność aktorki do świata sztuki.

Ciekawiej wypadają aktorzy. Z pewnością wyróżnić należy Joannę Kreft-Bakę, Cezarego Rybińskiego oraz nowy nabytek teatru, Ewę Jendrzejewską. Nie najgorzej spisuje się również Mirosław Krawczyk. Wszyscy wyciągnięci ze skrajnie różnej stylistyki, całkiem skutecznie prezentują przepełniony skrajnym egoizmem indywidualizm, dominujący zarówno na poziomie totalitarnej władzy, jak i reprezentantów świata sztuki.

Na tym refleksja nad sztuką niestety się kończy. Jarosław Tumidajski nie podejmuje polemiki ani z katastroficzną diagnozą Witkacego, ani tym bardziej z nim samym. W konsekwencji otrzymujemy spektakl niezwykle estetyczny, przeładowany zabiegami formalnymi, w którym króluje jednak interpretacyjna pustka. Wystawiony bez historycznych, kulturowych czy biograficznych odniesień dramat Witkacego okazuje się tym samym, czym każda sztuka konceptualna - mało ciekawym splotem absurdalnych wydarzeń. Pasującym w sam raz na scenariusz amerykańskiego przeboju kinowego. Wypisz, wymaluj Bond.

Opinie (7) 3 zablokowane

  • Uff, myślałem że tam padnę od gorrrąca i tego dymu. Co to miało być: przekonanie widza, że to wszystko dzieje się w piekle? Że piekło to inni, albo w tym wypadku - "Oni"?
    Dobrze, że swojej mamy nie zabrałem ze sobą, bo staruszka jak raz by spadła z krzesła z atakiem serca.
    Aktorzy mi się podobali, wszyscy grali ok, Bace w końcu się trafiła rola wesołka, a nie ponurego kosiarza.

    • 0 0

  • Baba Jaga skwierczy znów! (2)

    Oj coś to wygląda marniutko, chyba Pani tego reżysera nie lubi. Po Joannie w Gdyni tez nie było merytorycznej recenzji tylko jakieś "klimaciki" i "wrażenia"... Czyżby było Pani przykro, ze nie rozumie Pani założeń intelektualnych. Ale to nie trzeba tak od razu spłycać, no chyba, że jest się intelektualnie nieprzygotowanym do roli krytyka, ale to mnie specjalnie nie dziwi, śledząc poczynania równie chcących zaistnieć krytyków, jak Pani. Szkoda tylko, że tego skądinąd fajnego portalu nie stać na kogoś profesjonalnego. Ech!

    • 0 0

    • Oj, nie jestem pewna czy ta sztuka wymaga w pełni zawodowej recenzji, skoro nawet w zwykłej ludzkiej ocenie nie bardzo się broni. Swoją drogą mam rażenie, że autorka szukała nieco na siłę plusów tej sztuki, których ja się nie dopatrzyłam...

      • 0 0

    • Oj, mnie też się wydaje,że recenzentka łaskawa bardziej niż złośliwa.Do tej pory,nawet jeżeli coś z reżyserią było nie tak,aktorzy w Wybrzeżu bronili się zawsze.Tym razem mamy popis fałszywych tonów i chyba nie rozumienia wygłaszanych dialogów.A na pewno nikt tu z nikim nie dialoguje,co na pewno nie było zamiarem reżysera.Słaba reżyseria,słabe aktorstwo, ot tyle

      • 0 0

  • Nawet nie można się przyczepić, że mówi Pani nieprawdę!

    Jak ja lubię tą Pani zjadliwość :D

    • 0 0

  • A mnie się podobało!

    Skrytykować zawsze można, jesteśmy w tym świetni.Dziwię się, że ani słowem nie wspomniała Pani Baki.Nie było za co krytykować?A pochwalić Pani nie chciała? Tyle o Pani notatce, a teraz o spektaklu: Bez przesady z tym gorącem i klaustrofobią. Może właśnie Tumidajski postanowił "zbliżyć" nas ludzi choćby na półtorej godziny? Oświetlić-oświecić? Może chciał byśmy z bliska przyjrzeli się samotności i egoizmowi? (a nawet tendencyjnie przedstawionemu piekłu?).Odnieśli to do siebie?. Zrobił sztukę "polityczną?" w wymiarze ludzkiej egzystencji, a nie "ogólnie pojetego dobra" (czym ono tak naprawdę jest?).Oglądałam sporo razy Witkacego na deskach teatru w Zakopanem i przyznaję, że "był" inny, ale o to chyba chodzi w teatrze, prawda?

    • 0 0

  • Jeżeli uważa Pani, że Joanna Kreft-Baka zagrałą ciekawie, to chyba nie moglibyśmy się dogadać. Najgorsza rola w gdańskim Teatrze od 3 sezonów! NIe obroniłą indywidualizmu Spiki, widoczne były szwy prowadzenia przez reżysera, w których Kreft-Baka wyraźnie nie umiałą się odnaleźć. Ratował Mirosław Baka, ładne sceny z Kucharcią. oprócz tego fantastyczna "Ona", czarna kobieta Kaliksta.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kontrowersje wokół działalności miejskiego artysty
Kontrowersyjna działalność artysty z Gdyni
Śmiechem w marne czasy. Felietoniści wykpili miniony rok
Felietoniści wykpili miniony rok

Kulinaria

Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki
Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki
Kubki na kaucję. Ekorewolucja w gdańskiej kawiarni
Ekorewolucja w gdańskiej kawiarni

Sprawdź się

Pierwszym gospodarzem Dworu Artusa było:

 

Najczęściej czytane