Wiadomości

stat

Wielkie dzieła - wielki zawód

Fragment IX Symfonii Beethovena w wykonaniu artystów z Ukrainy i Białorusi.


W środowy wieczór w Filharmonii Bałtyckiej zostały zaprezentowane dwa arcydzieła muzyki klasycznej - IX Symfonia Ludwiga van Beethovena i Carmina Burana Carla Orffa. Mając na uwadze niezmiernie wysokie ceny biletów można było spodziewać się wykonawców pokroju Filharmoników Berlińskich. Niestety, ukraiński chór i orkiestra oraz białoruscy soliści nie spełnili wysokich oczekiwań.



IX Symfonia Ludwiga van Beethovena i Carmina Burana Carla Orffa są jednymi z najsłynniejszych klasycznych arcydzieł. Łączy je coś jeszcze - szerokiej publiczności doskonale znane są tylko ich krótkie fragmenty. Nie dziwi zatem fakt, że po wysłuchaniu trzech mniej popularnych części IX Symfonii publiczność entuzjastycznie zareagowała na pojawienie się "Ody do radości", nagradzając wykonawców w trakcie wykonywania finału.

Carmina Burana to przede wszystkim słynna "O Fortuna", spinająca klamrą muzyczne opracowanie średniowiecznych pieśni. Ten utwór zawsze brzmi intrygująco, a po jego wykonaniu ręce same rwą się do oklasków. Być może to tłumaczy owację na stojąco i gromki aplauz po średniej jakości koncercie.

Mimo tego, że w programie koncertu znalazły się takie hity, na widowni zasiadło raptem czterysta osób. Dla wielu melomanów ceny biletów okazały się zaporowe: 180-200 zł nawet z 20-procentowym rabatem, jaki oferowały bileterie, to wydatek, na który nie wszyscy mogli sobie pozwolić, czego dowodem są chociażby komentarze na naszym forum pod informacją o koncercie.

Elena Shvedova - sopran, Natalia Akinina - mezzosopran, Mihail Mihaylov - tenor, Andrei Morozov - baryton/bas.
Elena Shvedova - sopran, Natalia Akinina - mezzosopran, Mihail Mihaylov - tenor, Andrei Morozov - baryton/bas. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Dla melomanów IX Symfonia i Carmina Burana to jednak coś więcej niż wspomniane fragmenty. To niezwykłe kompozycje, których prawdziwy urok potrafią wydobyć nieliczni. Beethoven rozpoczął swoją symfonię imitując strojenie się orkiestry - motywy płynnie przechodzą przez kolejne grupy instrumentów, prowadząc w rezultacie do wspaniałej kulminacji. Finał to niesamowita harmonia, magia kontrastów i finezyjne partie wokalne. Carmina Burana to z kolei muzyczne opracowanie 24 średniowiecznych pieśni. To, co mnie osobiście urzeka w tej kantacie, to partie wokalne i łaciński tekst. Aby wydobyć z tego dzieła cały urok, konieczna jest perfekcyjna współpraca chóru i wokalistów z orkiestrą.

Ciężko wypowiadać się na temat poziomu środowego koncertu, ponieważ prezentowany program był dla wykonawców po prostu zbyt trudny. Zrobili, co mogli, zagrali od początku do końca jak potrafili najlepiej, ale to nie wystarczyło. Przypuszczam, że Narodowa Orkiestra Symfoniczna Ukrainy, przedstawiona przez organizatorów jako jedna z najbardziej prestiżowych w swoim kraju, to tak naprawdę grupa wolnych strzelców zatrudnionych specjalnie do tego projektu. To tłumaczyłoby brak jakiegokolwiek zbilansowania brzmienia. Na plan pierwszy wysuwały się nie te instrumenty, które grały tematy, przez co publiczność miała okazję posłuchać symfonii na opak - z tłem na pierwszym planie.

Chór Narodowy Ukrainy wizualnie prezentował się znakomicie, aczkolwiek wokalnie znacznie gorzej. Widząc przeszło 40 osób spodziewałam się potężnego brzmienia, a tymczasem zaprezentowano jedynie namiastkę. "Oda do radości" została poszatkowana, jakby ktoś złośliwie dopisał chórzystom w nutach staccato. W kantacie trudno było się zorientować, w jakim języku jest tekst.

Mając na uwadze niezmiernie wysokie ceny biletów można było spodziewać się wykonawców pokroju Filharmoników Berlińskich.
Mając na uwadze niezmiernie wysokie ceny biletów można było spodziewać się wykonawców pokroju Filharmoników Berlińskich. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
I wreszcie soliści (Elena Shvedova - sopran, Natalia Akinina - mezzosopran, Andrey Naydenov - kontratenor, Mihail Mihaylov - tenor, Andrei Morozov - bas) - śpiewali czysto, poprawnie, ale tylko tyle. Sopranistki Eleny Shvedovej (i jej sięgającego kwinty wibrata) mieliśmy okazję posłuchać przed rokiem, podczas "Wielkiego koncertu galowego" w repertuarze operetkowym. Wtedy również zapewnienia organizatorów miały się nijak do rezultatu.

Produkt jest wart tyle, ile ktoś jest w stanie za niego zapłacić, jednak nabywca ma pełne prawo wiedzieć, co kupuje. W materiałach prasowych nie znalazłam żadnych informacji na temat wykonawców - dowiedziałam się dopiero na własną rękę, krótko przed koncertem. Słuchacze mogli o tym przeczytać w drukowanych programach rozdawanych przed wydarzeniem. Podobnie było przed rokiem, podczas wspomnianego "Wielkiego koncertu galowego", kiedy to zapowiadana Strauss Festival Orchestra okazała się białoruską orkiestrą z łapanki. Nie wiem, jak inni słuchacze, ale ja czuję się oszukana.

Fragment "O Fortuna" z kantaty "Carmina Burana"

Opinie (30)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

05

czerwca

Kino Plenerowe i Samochodow... Sopot, Opera Leśna

Rozrywka

Właściciel Nowej Zatoki: "Zatoka Sztuki nie istnieje"
Łukasz Mazur: "Zatoka Sztuki nie istnieje"
Ulica Wajdeloty deptakiem. Na razie na próbę
Będą testować deptak na ul. Wajdeloty

Kulinaria

Kupując lokalnie, wspierasz sąsiadów. Akcja lokali z centrum Gdańska
Kupując lokalnie, wspierasz sąsiadów
Otwarte tarasy na galeriach handlowych w Trójmieście
Otwarte tarasy na galeriach handlowych

Sprawdź się

Największą inicjatywą budowlaną w historii polskiego muzealnictwa morskiego jest...?