Warto było szaleć tak! 25-lecie Agnieszki Chylińskiej w Ergo Arenie

Koncert  Agnieszki Chylińskiej w Ergo Arenie w Gdańsku w ramach jubileuszowej trasy koncertowej "Warto było szaleć tak! 25 lat na scenie"
Koncert Agnieszki Chylińskiej w Ergo Arenie w Gdańsku w ramach jubileuszowej trasy koncertowej "Warto było szaleć tak! 25 lat na scenie" fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Rozpoczynając karierę nie wierzyła, że po 25 latach ludzie wciąż będą chcieli słuchać i śpiewać jej piosenki. Marzenie zostało spełnione, a głód artystycznych wrażeń nie słabnie. W Ergo Arenie odbył się jubileusz 25-lecia Agnieszki Chylińskiej. Koncert przepełniony był wzruszeniami, wspomnieniami i przede wszystkim energią nie do okiełznania.



Chylińska zaczęła od luźno rzuconego "cześć", po czym elektro-rockowym brzmieniem utworu "Borderline" porwała wypełnioną po brzegi Ergo Arenę. Mimo drobnych problemów technicznych przy pierwszym utworze nie można było lepiej przywitać zebranych gości. Jej charyzma, charakterystyczna sceniczna bezczelność i swoboda zapewniły od pierwszych sekund pełne emocji widowisko artystyczne.

Nie trzeba było długo czekać na interakcję z widownią, repertuar od początku okazał się idealnie dobrany. Artystka już od drugiego utworu oddała głos publiczności, która to "Królową łez" odśpiewała bezbłędnie. Przechodząc do numeru "Winna" wspomniała, że jest to dla niej szczególnie ważna piosenka i zachęcała tłum do wspólnego śpiewania, tak żeby usłyszało całe Trójmiasto.

Kiedy głosy zgromadzonych ludzi były już w pełni rozgrzane nadszedł czas na sekcję gimnastyczną - wokalistka prowadziła ze sceny krótką serię aktywnych ćwiczeń w rytm skocznej piosenki "Nie mogę Cię zapomnieć". Nie trzeba dodawać, że miejsca siedzące pozostały już tylko formalnością. Największym sprawdzianem było jednak akustyczne wykonanie piosenki "Kiedy powiem sobie dość" - utworu, który w trakcie koncertu pojawił się dwa razy. Przy pierwszej spokojnej aranżacji wokalistka miała niewiele roboty ponieważ niemal całą piosenkę odśpiewał tłum. To był jeden z licznych wzruszających momentów tego wieczoru, który został otulony komentarzem:

Tego właśnie chciałam. Wiedziałam, że tak będzie w Gdańsku i to się teraz dzieje i to jest piękne.


Jesteśmy u siebie



Artystka wielokrotnie podkreślała jak duże ma dla niej znaczenie fakt, że jubileuszowy koncert odbywa się właśnie w Gdańsku, ponieważ jest to jej rodzinne miasto i darzy je ogromnym sentymentem. Zwracała się do publiczności, prosząc o śpiew, pytając o to jak się czują, dziękując za to, że są i prosząc o zaufanie. Mówiła, że po prostu chce chłonąć ten wspaniały czas, tak by chwila nie uleciała, bo na ludzi w Gdańsku chciała patrzeć wyjątkowo długo. O niezwykłym podejściu wokalistki do publiczności mówiła po koncercie Natalia z Sopotu:

Koncert był fenomenalny. Czułam, że ona śpiewa do wszystkich, ale śpiewa też tylko dla mnie, wiedziałam, że cieszy się z obecności każdej osoby, nawet tych na samej górze. Zaopiekowała się każdym. Muzycznie i energetycznie dała z siebie 500 procent, była niesamowita.
Nie zabrakło specyficznej konferansjerki, ciętego języka i zaczepek, ale również szczerości i autentyczności, dzięki czemu publika mogła w pełni przeżywać koncert. Wokalistka czuła się jak ryba w wodzie, bo w końcu była u siebie. Ze sceny padało dużo sytuacyjnych żartów. Chylińska wspominała o tym, że ma trasę dłuższą niż U2, bo dzisiaj powinna już obchodzić 27 lecie, a jednak wciąż trwa rozpoczęty dwa lata temu jubileusz. Zależało jej również, by wybrzmiało iż w maju skończyła 45 lat - publika odnotowała ten fakt, dając artystce w odpowiedzi spontaniczne i niezbyt skoordynowane "sto lat". Przez cały wieczór unosiła się aura życzliwości, sentymentu i zwykłej, dobrej zabawy.

Powiedzieć, że artystka porusza się po scenie swobodnie, to jakby nie powiedzieć nic. Na początku koncertu obiecała dać z siebie 100 procent, a dała jeszcze więcej. Podkreśliła również, że najbardziej kocha śpiewać dla ludzi i nie wyobraża sobie wykonywać innego zawodu. Artystycznie nie było słabszego momentu w trakcie tego muzycznego wydarzenia. Wokalistka dobrze wiedziała w jaki sposób najlepiej poprowadzić za sobą publikę - zapraszała do wspólnego śpiewania i dzięki temu później, kiedy pojawiały się nieco mniej znane utwory - energia nie słabła.

Szczerość ponad wszystko



Po wykonaniu piosenki "Niekochana" artystka pozwoliła sobie na kolejne wyznanie:

Jakoś nigdy nie potrafiłam odnaleźć się w piosence, w której po prostu mam zaśpiewać, że jest mi dobrze. Cieszę się że powoli wracam do tej radości. Dały mi to dzieci oraz pewien rodzaj spokoju. A ta piosenka sprzed prawie 20 lat jest ciągle we mnie - nie potrafiłam się cieszyć, śpiewając ją dla ludzi. Dzisiaj jest może jeden z pierwszych takich momentów, w których mam spokój w tej piosence, kiedy po prostu ją dla was zaśpiewałam i nie bolało mnie, że to robię. Mam się dzisiaj za osobę bardzo szczęśliwą, chcącą dalej śpiewać dla ludzi, odkryłam to szczególnie wtedy, kiedy mi was zabrakło. Wydaje Ci się, że to wszystko masz i nagle tego nie masz, w moich oczach jest pusta sala i nie ma śpiewania dla ludzi. Nie ma tego co robiłam przez 27 lat. Człowiek nabiera pokory, cieszę się jak dzieciak, że mogę dla was śpiewać.
Przez większość koncertu wykonywane były utwory ze starszych płyt, jednak pojawiło się kilka nowości i między innymi punkowe "Mam zły dzień", które spotkało się ogromnym entuzjazmem. Trudno uwierzyć, żeby ktoś z obecnych wczoraj w Ergo Arenie faktycznie miał zły dzień, ale jeśli tak było, to po tym wykonaniu wszystkie troski odeszły w niepamięć.

"Jesteśmy tylko dodatkiem do tej piosenki - oni zaśpiewają to sami".



Wyjście na bis było oczywistością, artystka przyznała, że to taki krępujący moment, w którym masz się schować i drżysz czy widzowie będą chcieli więcej, po czym podziękowała, że zgromadzeni tego wieczoru zdecydowanie tego mocno pragną.

Podczas wykonywania utworu "Drzwi" Chylińska pozdrowiła Gdańsk Zaspę, Gdańsk Wrzeszcz, Gdańsk Oliwę oraz Sopot. Oczywiście pozdrowienia zostały posłane również do osób przyjezdnych, ale z podkreśleniem:

Przyznajcie Gdańsk jest pięknym i gościnnym miastem.


Następnie ponownie wybrzmiały dźwięki "Kiedy powiem sobie dość" tym razem w pełnej oprawie muzycznej i z większą wokalną obecnością artystki - jednak mimo to, dalej był to utwór niesiony głównie przez publikę. Na koniec padły słowa wdzięczności, radości i poniekąd prośby, żeby publiczność przychodziła na koncerty i tak pięknie współtworzyła te wyjątkowe momenty:

I tak patrząc na was, myślę sobie, że człowiek wiele lat pracował na to, by go ludzie polubili w jakimś stopniu, a dzisiaj dajecie mi niezwykłe świadectwo totalnej sympatii. To jest dla mnie mistrzostwo, jestem wam ogromnie wdzięczna. To wy zrobiliście ten koncert dzisiaj i ja po prostu patrzyłam na to co się dzieje. Dawaliście mi niesamowitą energię i życzę wam dużo zdrowia i wszystkiego najlepszego bo ja chcę, żeby tacy ludzie przychodzili na moje koncerty i to wy jesteście sensem tej mojej pasji. To wszystko zawsze było z myślą o was.
Po licznych wzruszeniach, zespół z Chylińską na czele podziękował sobie wzajemnie. Był to mały, ale zauważalny gest, w którym muzycy docenili swoją pracę - tak powinno się to odbywać. A owacjom i okrzykom radości płynącym z wewnątrz sali nie było końca.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (106)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

W jaki sposób zginął Zbyszek Cybulski?