Wariacja na temat "Pana Tadeusza". O premierze w GCK

W spektaklu "Pan Tadeusz" twórcy chcieli zaprezentować wszystkie wątki naszej epopei narodowej, co zrobili w telegraficznym skrócie, ze szkodą głównie dla wątków miłosnych. Na pierwszym planie Zosia (Ewelina Stankiewicz) i Pan Tadeusz (Paweł Denc).
W spektaklu "Pan Tadeusz" twórcy chcieli zaprezentować wszystkie wątki naszej epopei narodowej, co zrobili w telegraficznym skrócie, ze szkodą głównie dla wątków miłosnych. Na pierwszym planie Zosia (Ewelina Stankiewicz) i Pan Tadeusz (Paweł Denc). fot. Sebastian Mul / GCK

Nieczęsto trafia na deski teatru literatura z kanonu najważniejszych polskich tekstów, zwłaszcza gdy są to teksty niedramatyczne. "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza znają wszyscy, więc presja na twórcach jest spora. Tym większe uznanie budzi porwanie się na wystawienie epopei narodowej przez uzdolnionych amatorów spod szyldu Bałtycki Teatr Różnorodności. Premiera odbyła się w Konsulacie Kultury 24 czerwca. Ich spektakl jest bardzo mocnym skrótem, który traktować należy raczej jako wariację na temat dzieła Mickiewicza niż jego wierną adaptację.



Na co do teatru w najbliższym czasie


Dla reżysera Tomasza Podsiadłego spektakl jest powrotem sentymentalnym do tego tytułu. 30 lat temu jako nastolatek wystąpił w inscenizacji "Pana Tadeusza" w reżyserii Adama Hanuszkiewicza w Teatrze Miejskim w Gdyni. W tym roku lider Bałtyckiego Teatru Różnorodności świętuje 30-lecie pracy twórczej i postanowił wrócić zarówno do tytułu, w którym wystąpił jako Młody Jankiel, jak i do twórczości Hanuszkiewicza, ponieważ spektakl Bałtyckiego Teatru Różnorodności nawiązuje do inscenizacji Hanuszkiewicza.

Skojarzenia odnajdziemy choćby w scenografii - w spektaklu Hanuszkiewicza posłużyły za nią miniaturki dworu w Soplicowie, zagrody dla gęsi, zamku Horeszków etc. - dzięki temu np. dworek można było wziąć i przestawić z miejsca na miejsce. W scenografii przygotowanej przez Agnieszkę Szewczyk na potrzeby przedstawienia Tomasza Podsiadłego głównym elementem wystroju są malarskie sztalugi z obrazami przedstawiającymi przestrzenie, w których toczy się akcja. Znajdziemy na nich dwór w Soplicowie, zamek Horeszków (inspirowany wizją Andrzeja Wajdy ze znanego wszystkim filmu z Michałem Żebrowskim, Grażyną Szapołowską, Bogusławem Lindą czy Danielem Olbrychskim), scenę polowania czy zajazd, w którym spiskują bracia Dobrzyńscy z Gerwazym Rębajło. Każde malowidło odsłaniane jest w odpowiedniej chwili.

Tytułowy Pan Tadeusz (Paweł Denc, w środku) to prosty chłopak, zainteresowany płcią przeciwną i skory do flirtu, jednak w spektaklu Tomasza Podsiadłego jest niemal nieobecny. Dużo wyrazistszą rolę stworzyła Agata Braun jako Telimena (po lewej).
Tytułowy Pan Tadeusz (Paweł Denc, w środku) to prosty chłopak, zainteresowany płcią przeciwną i skory do flirtu, jednak w spektaklu Tomasza Podsiadłego jest niemal nieobecny. Dużo wyrazistszą rolę stworzyła Agata Braun jako Telimena (po lewej). fot. Sebastian Mul / GCK
Ułatwia to rozeznanie w sytuacji, co jest bardzo pomocne, bo dzięki dużym skrótom wiele scen to pozbawione wprowadzenia i rozwinięcia wyimki, które funkcjonują na scenie jak osobne anegdoty. W tej adaptacji "Pana Tadeusza" zdecydowano się po trosze opowiedzieć o wszystkim, ze szkodą dla większości wątków epopei. Drastycznie skrócono wątek Telimeny i Pana Tadeusza, zamknięty w dwóch udanych scenach, choć bez słynnych mrówek w dekolcie. Wątku Zosi i Pana Tadeusza praktycznie na scenie nie ma - więcej o nim słyszymy od innych bohaterów niż go obserwujemy na scenie.

Zdecydowanie lepiej pod tym względem wypada wątek patriotyczny, będący tu jednak raczej dekoracją, bo trudno zorientować się przeciw komu mają zamiar wystąpić zbrojnie Dobrzyńscy i dlaczego wszyscy ucierpieli w bitwie. Najbardziej konsekwentnie poprowadzono wątek sporu o zamek Horeszków, który został najdokładniej opowiedziany przez aktorów Bałtyckiego Teatru Różnorodności. Właśnie opowieść i gawęda to motor napędowy spektaklu Tomasza Podsiadłego. Aktorzy relacjonują nam "Pana Tadeusza" na przykładzie wybranych, często pełnych dowcipu scen.

Ciekawą kreację zbiorową tworzą Panny - żartobliwe uosobienie niewinności i dziewczęcości.
Ciekawą kreację zbiorową tworzą Panny - żartobliwe uosobienie niewinności i dziewczęcości. fot. Sebastian Mul / GCK
Bardzo dobrym pomysłem jest wprowadzenie ośmiu panien pod wodzą Ochmistrzyni (udana rola Sylwii Ogryzek), które ubrane na biało z wiankami we włosach pełnią rolę chóru i funkcjonują jako ożywione elementy scenografii spektaklu (kostiumy, wśród których poza bielą panien wyróżnia się głęboko zielona suknia Telimeny przygotowała grająca też w przedstawieniu jedną z panien Karolina Bryl). Panny dużo lepiej wypadają podczas kwestii wypowiadanych pojedynczo, bo kwestie zbiorowe przywodzą na myśl szkolną recytację. Oprócz wyrazistej Ochmistrzyni wyróżnia się też Agata Braun w roli Telimeny, przełamująca patos płynący z tej postaci zadziornością i energią sceniczną.

Efektowne monologi (stanowiące zupełnie właściwie odrębne minispektakle) wygłasza Jankiel, grany przez Witolda Klonowskiego. Słynny fragment o grze na rogu Wojskiego to z kolei monolog Adama Mordzona. Najlepsza scena spektaklu należy jednak do spowiadającego się Klucznikowi (Marcin Kiełt) w obecności Sędziego (Michał Delik) Księdza Robaka. Grający go Piotr Rogalski umiejętnie tonuje emocje, a jego opowieść o Stolniku i jego córce wspiera bardzo ładna, liryczna scena, unaoczniająca tę opowieść. To jeden z niewielu momentów, gdy aktorzy uzyskują duże wsparcie inscenizacyjne. Przeważnie zwracają się wprost do widzów i podają tekst z lepszym lub gorszym skutkiem.

Najlepszym fragmentem spektaklu jest spowiedź Księdza Robaka (Piotr Rogalski) przed Gerwazym Rębajło (Marcin Kiełt, w tle).
Najlepszym fragmentem spektaklu jest spowiedź Księdza Robaka (Piotr Rogalski) przed Gerwazym Rębajło (Marcin Kiełt, w tle). fot. Sebastian Mul / GCK
Najlepiej wypadają sceny najbardziej uteatralizowane. Tak jest podczas polowania na niedźwiedzie, "bitwy" na poduszki czy spowiedzi Księdza Robaka. Znakomitym pomysłem było dołączenie do spektaklu uczniów Szkoły Muzycznej im. Zygmunta Noskowskiego w Gdyni. Grający muzykę Fryderyka Chopina Jakub Leżohupski (fortepian) i Maria Pańczyk (skrzypce) zasłużenie dostali największe owacje podczas premierowego wieczoru. Jednak w muzykę spektaklu wkrada się dużo chaosu - reżyser do występu na żywo dołączył puszczaną z offu muzykę z lat 20. i 30. XX wieku (nawiązanie do niedawnej, bardzo udanej karnawałowej premiery Bałtyckiego Teatru Różnorodności) oraz zupełnie niespójną z resztą widowiska instrumentalną wersję Arii Torreadora z opery "Carmen".

Sztuka czy sztuczka. Po premierze "Fausta" Teatru Wybrzeże



Subtelniejszych nawiązań operowych jest więcej. Ostatecznie powstał spektakl interesujący przede wszystkim dla wielbicieli tej warsztatowej sceny, która ma już na koncie kilka bardziej udanych przedsięwzięć. Gdyński "Pan Tadeusz" nie będzie sposobem na poznanie lektury, ale powinien być dobrym pomysłem na jej uzupełnienie. Tym bardziej, że siłą tego teatru jest zespół zapalonych aktorów-amatorów, dla których warto wybrać się na spektakle Bałtyckiego Teatru Różnorodności.

Opinie (10) 1 zablokowana

  • Pytanie (3)

    Ile oni nam zapłacą za to, żeby to coś oglądać?

    • 6 13

    • możesz dostać kopa w d*pę

      • 6 3

    • Bilety wyprzedane, więc się nie załapiesz, choć byś zapłacił :D

      • 7 1

    • No właśnie. Jak nie ma modnych ostatnio w teatrach wątków antyPiS i jeśli Tadeusz nie jest homo to nie idę...

      • 0 0

  • zastanawiam się, kiedyś powstawały sztuki które dziś nazywamy klasyką, sztuką przez wielkie S. Czy naprawdę w dzisiejszych czasach nie można zrobić czegoś wielkiego? Co przejdzie do potomności? Dlaczego wszystko musi być wariacją czegoś co było, kolejną wersją.

    • 4 5

  • Ciekawym zabiegiem artystycznym i marketingowym mogłaby być interpretacja "Pana Tadeusza" Mickiewicza z uwzględnieniem XIII księgi rzekomo autorstwa Fredry. Nie dosłownie, z niedopowiedzeniami, co jeszcze bardziej rozbudzaloby fantazję i zainteresowanie inscenizacją.

    • 5 2

  • Bizeta tam nie słyszałem. Rossini był.

    Mickiewicza nie lubię, ale byłem i się nie nudziłem.

    • 3 0

  • Polecam

    Dla stęsknionych za wyjściem z domu na wydarzenie kulturalne , szczerze polecam. Byłam , widziałam - jest to przedstawienie warte zobaczenia, ciekawa i wzruszająca interpretacja Pana Tadeusza

    • 2 2

  • Pana Tadeusza napisal grafoman i i**ota po pijaku. Skawinski rozbil statek, bo zasnal z nudow nad tymi wypocinami. (1)

    Tylko XIII ksiega Fredry jest z ikra i sensem. Poeta zakpil w ten sposob z grafomana i nieudacznika.

    • 0 3

    • Mickiewicz rulezzzzz!

      Słowacki na opał!!!

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

W którym roku powstało Muzeum Narodowe w Gdańsku?