Warhol, Barbie, parafotografia i podróż do przeszłości. Polecamy wystawy w Trójmieście

Mamy w tej chwili w Trójmieście prawdziwy wysyp nowych, ciekawych, różnorodnych i naprawdę dobrych wystaw, które warto zobaczyć.
Mamy w tej chwili w Trójmieście prawdziwy wysyp nowych, ciekawych, różnorodnych i naprawdę dobrych wystaw, które warto zobaczyć. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Czerwiec może nie jest najbardziej sprzyjającym miesiącem dla muzeów i galerii sztuki - piękna pogoda, słońce, rozkwitająca wiosna, zbliżające się wakacje, a w tym roku jeszcze dodatkowo luzowanie obostrzeń epidemicznych w gastronomii i rozrywce. Jednak mimo to warto do nich zajrzeć. Mamy w tej chwili w Trójmieście prawdziwy wysyp nowych, ciekawych, różnorodnych i naprawdę dobrych wystaw, które warto zobaczyć. Polecamy najciekawsze z nich.



Wystawy w czerwcu w Trójmieście


Wystaw jest sporo i w różnym stylu, każdy znajdzie coś dla siebie - od sztuki abstrakcyjnej, nowoczesnej, przez klasykę sztuki współczesnej z pop-artem na czele, zabytki archeologiczne, a na sztuce dawnej skończywszy. Niektóre z nich będą dostępne jeszcze przez najbliższe miesiące, inne już tylko przez kilka dni. Sprawdźcie kalendarz, aby niczego nie przegapić.

Sztuka pełna niepokoju - Magdalena Beyer w stoczni



Zaczynamy od ekspozycji, która już się kończy, a którą warto zobaczyć w najbliższy weekend. To wystawa "IDĘ - Magdalena Beyer"Galeria WL4 Przestrzeń Sztuki - Mleczny Piotr na terenie postoczniowym. Magdalena Beyer to gdyńska artystka, absolwentka wydziału malarstwa i grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, znana z serii niepokojących fotografii pt. "Zabawa", w której za pomocą lalek Barbie stworzyła wizję świata pełnego przemocy, okrucieństwa, samotności i niespełnienia. To swoiste zderzenie świata "cukierkowego", wyidealizowanego, wykreowanego przez media i reklamę z autentycznym życiem, w którym każdy z nas mierzy się z typowymi ludzkimi emocjami i uczuciami. Użyte laleczki, niektóre zdeformowane lub zdekompletowane, przywodzą na myśli sztukę innego wielkiego artysty - Hansa Bellmera. Prace te można oglądać na pierwszym poziomie galerii.

Na drugim poziomie z kolei zaprezentowane są najnowsze prace artystki - to seria wielkoformatowego, abstrakcyjnego malarstwa. Prace zostały połączone w cykle: "Armia Ciała", "Bracia", "Oni", "Oczy", "Narzędzia" i każdy z nich ma jakiś motyw przewodni, np. w serii "Oczy" możemy dostrzec z każdego obrazu spoglądające na nas jakby oczy. Piszę "jakby", ponieważ jest to malarstwo abstrakcyjne i to, co w nim dostrzeżemy, jest bardzo indywidualne. Z kolei cykl "Armia Ciała" nasuwa skojarzenie z rozerwanymi tuszami zwierząt, niczym w rzeźni. Takie niepokojące wrażenia potęguje tutaj dodatkowo przestrzeń hali stoczniowej, surowa i industrialna, nieprzyjazna. Zupełnie inaczej prace te "grałyby" w sterylnych, białych wnętrzach muzealnych. Ciekawe jest także to, że "płótna" te w zasadzie nie są płótnami - artystka wybrała malowanie na transparentnej folii, która dodatkowo daje efekt przebijania światła przez dany obraz, co również potęguje nastrojowość, niepokój i wielowarstwowość tych prac.

Wystawę warto zobaczyć na żywo, jednak jeśli ktoś nie ma takiej możliwości - istnieje opcja wirtualnego zwiedzania tej wystawy. Dla osób chcących dowiedzieć się więcej o artystce i jej pracach polecam Finisaż wystawy Magdalena Beyer. IDĘ | Oprowadzanie kuratorskie, które odbędzie się w przedostatni dzień ekspozycji - w sobotę, 5 czerwca, o godz. 18. Oprowadzanie poprowadzi kuratorka wystawy - Małgorzata Paszylka-Glaza.

Andy Warhol w Sopocie



Prawdziwym wydarzeniem jest obecnie wystawa w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie o poważnym tytule: "Od Black Mountain College do Pop Artu. Powojenna sztuka amerykańska i dokumenty z Archiv der Avantgarden". Może nazbyt długa i skomplikowana nazwa tej wystawy odstraszać, jednak nie zrażajcie się i wybierzcie się do Sopotu, bo czeka tam mnóstwo dobrej zabawy. Wystawa prezentuje rozwój sztuki amerykańskiej, której źródła odnajduje się w Black Mountain College - szkole założonej w 1933 roku i kształcącej artystów z różnych dziedzin sztuki według założeń idei siedmiu sztuk wyzwolonych.

Galerie sztuki w Trójmieście


Mówię o tym nie bez kozery, bowiem wśród uczących się tam lub mających związki z tą szkołą artystów znajdują się różni twórcy: muzycy, performerzy, malarze, pisarze, rzeźbiarze i inni reprezentanci sztuki wizualnej w nurtach, tj.: sztuka abstrakcyjna, happening, fluxus, pop-art, minimal art, postminimalizm, sztuka konceptualna, land art. Na wystawie zobaczyć możemy różnorodny i bardzo bogaty miks prac, obiektów i archiwów. Wśród nich znajdują się obrazy, rzeźby, instalacje, szkice architektoniczne, zdjęcia, projekty filmowe, parateatralne i muzyczne, czasopisma, książki, druki, plakaty do wydarzeń, okładki płyt, rekwizyty z happeningów, a nawet jeden neon. Zastosowane tu techniki również są wielorakie: sitodruki, offset, litografie, kolaże itp.

Jest to jednak przede wszystkim niepowtarzalna okazja, by zobaczyć prace gwiazdy pop-artu - Andy'ego Warhola, a wśród nich m.in. projekt okładki legendarnej płyty legendarnego zespołu The Velvet Underground & Nico, sitodruk "Tapeta z krową" czy pracę ze słynną puszką Cambella. Na wystawie przewija się także inne znane skądinąd nazwisko - John Cage. Zobaczymy tu jego niezwykłą maszynę "Mozart Mix" z 1991 roku - to maszyna z 25 taśmami i 5 magnetofonami do ich słuchania. Jest ona uznawana za pierwszą instalację dźwiękową. Ale to niejedyne warte uwagi obiekty na tej arcyciekawej wystawie, którą można oglądać do 3 października. Sprawdźcie to sami.

W matni optycznych złudzeń



W PGS w Sopocie warto zostać dłużej i obejrzeć jeszcze co najmniej jedną ekspozycję - mam na myśli wystawę prac i obiektów sztuki parafotograficznej - "Fotomorgana". Jak sugeruje już sam tytuł, mamy tu do czynienia z obiektami z pogranicza fotografii i swoistego złudzenia optycznego (odniesienie do fatamorgany). Tutaj również stworzono ekspozycję niezwykle bogatą, nasyconą obiektami wykonanymi w przeróżnych technikach i formach wypowiedzi artystycznych, tj.: scenografia, instalacja artystyczna, rekonstrukcja, assamblage, performance, malarstwo fotorealistyczne i iluzoryczne, rysunki oraz prace hiperrealistyczne. Centralną część ekspozycji stanowi fragment zburzonej kamienicy.

Przeczytaj także: Bez tłumów i bez kolejek. Tegoroczny Weekend Muzeów za nami

Wystawa ta jest zaproszeniem widza do gry w skojarzenia i wyprawą szlakiem wizualnych złudzeń. Czasem coś widoczne jest tylko pod konkretnym kątem, a coś innego widzimy, gdy przyjrzymy się danej pracy dłużej. Ton całości nadał kurator i artysta (obecny też na wystawie) - Robert Kuśmirowski, znany z prac opartych na rekonstrukcji i kopiowaniu starych przedmiotów, dokumentów i fotografii, a także z zamiłowania do kolekcjonerstwa. Nazywany genialnym imitatorem, fałszerzem i manipulatorem rzeczywistości, artysta ten odwołuje się do pamięci oraz historii, podejmując wątek przemijania. Jego instalację "m2/maison minière" można było do niedawna zobaczyć w Muzeum Emigracji w Gdyni. "Fotomorgana" czynna do 15 sierpnia. Koniecznie zajrzyjcie do wysuwanych szufladek.

Gra Oskara Zięty z odbiciami



Z Sopotu przenosimy się do Gdańska, gdzie również znajdziemy zaproszenie do swoistej gry z iluzją od innego znakomitego polskiego artysty. Oskar Zięta - bo o nim mowa - stworzył rzecz niezwykłą. We wnętrzach dwóch oddziałów Muzeum Gdańska umieścił swoje futurystyczne, hipernowoczesne obiekty wykonane ze stali, aluminium i miedzi. Tak powstała wystawa "W głębi odbicia", która jest w zasadzie instalacją. Historyczne, zabytkowe wnętrza Dworu ArtusaDomu Uphagena pozostały niezmienione, natomiast w ich przestrzeni słynny architekt i projektant umieścił zaprojektowane przez siebie meble, obiekty i dekoracje. Wśród nich zajdziemy lśniące krzesła, stoły i rzeźby przypominające dmuchane baloniki. To niesamowite połączenie tradycji i nowoczesności wywołuje zaskakujący efekt. Przede wszystkim jednak widz musi podjąć tę grę i odszukać te "obce" elementy. Gdy je odnajdzie, z zaskoczeniem odkryje, że nie ma w nich elementu obcości, wręcz przeciwnie - zdają się one żyć w tych wnętrzach swoim życiem, jakby zawsze tam były. Wystawę można oglądać do 28 listopada.

Muzea w Trójmieście


Powrót do dawnego Gdańska w dwóch wydaniach



Po tej dużej dawce sztuki nowoczesnej i współczesnej pora na coś dla koneserów sztuki dawnej i powrót do przeszłości. Proponuję dwie odsłony podróży do dawnego Gdańska. Pierwsza z nich ma miejsce przy ulicy Toruńskiej. W połowie maja, po kilkunastomiesięcznym zamknięciu spowodowanym remontem, swoje podwoje otworzył Oddział Sztuki Dawnej Muzeum Narodowego w Gdańsku, w którym zainaugurowano nową wystawę stałą "Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki". Zaprezentowane na niej dzieła - ponad 300 obiektów z różnych dziedzin sztuki i rzemiosła artystycznego - pochodzą od XIII wieku do drugiej połowy XVIII wieku. Artefakty uporządkowano zgodnie z funkcją, jaką pełniły bądź jaką przedstawiają. Wystawa podzielona została na trzy odrębne i wyraziste strefy, które zaznaczono kolorem ścian w pomieszczeniach (fiolet i granat, zieleń, żółcień i biel). W pierwszej z nich podziwiać można sztukę kościelną, w drugiej - dzieła związane z działalnością publiczną dawnych gdańszczan, a w trzeciej - prywatną, związaną z domostwem i rodziną.

Przeczytaj także: Wyjątkowa wystawa malarstwa holenderskiego i flamandzkiego w Ergo Hestii

Wśród dzieł, jakie zobaczymy na tej wystawie, warto zwrócić uwagę na portrety gdańskich uczonych, popiersie Jana Heweliusza, obrazy Andreasa Stecha, w tym jego słynną "Martwą naturę z wiewiórką", ryciny Jeremiasza Falcka, a także portrety Franza Kesslera - nowy nabytek muzeum. Przy okazji odwiedzin w tym oddziale MN warto również zajrzeć do niedostępnego przez wiele lat klasztornego wirydarza, nowej przestrzeni do odpoczynku, a także przespacerować się pięknymi klasztornymi krużgankami do trzech sali wystawowych: cyny, złotnictwa i ceramiki dawnej.

Druga podróż do przeszłości



Na koniec - druga podróż do przeszłości i dawnego Gdańska. Zachęcam do odwiedzenia otwartego po długiej przerwie Spichlerza "Błękitny Baranek", funkcjonującego jako oddział Muzeum Archeologicznego w Gdańsku. Ten wyjątkowy obiekt, zabytkowy spichlerz pochodzący z XVI wieku, można już zwiedzać i oglądać przygotowane w nim ekspozycje archeologiczne. Jedną z atrakcji jest mała salka kinowa, gdzie wyświetlana jest projekcja, dzięki której możemy również poznać historię spichlerzy oraz tego dokładnie budynku. Jest to część wystawy "Wyspa Spichrzów w Gdańsku".

Przeczytaj także: Spichlerz Błękitny Baranek wraca po 5 latach przerwy

Wystawy ulokowano na dwóch poziomach spichlerza. Zwiedzanie rozpoczyna się od ekspozycji "Miasto pod miastem", która jest swoistym wprowadzeniem do tematu i w świat archeologii, pokazująca pracę archeologów podczas badań wykopaliskowych oraz w muzeum. Można się z niej dowiedzieć, jak naukowcy zrekonstruowali warunki życia i wygląd dawnych gdańszczan. Wystawę dopełniają prezentacje multimedialne.

Z kolei "Gdańsk w świecie Hanzy" ukazuje najciekawsze zabytki odkryte przez archeologów, artefakty obrazujące potęgę handlową Gdańska. Przybliżają one życie codzienne dawnych gdańszczan, od późnego średniowiecza do XIX wieku. W gablotach zobaczymy monety, biżuterię, naczynia i sztućce, buty, paski, rękawice oraz najróżniejsze przedmioty codziennego użytku, zabytkowe zabawki, plakietki (odznaki) pielgrzymie. Liczba tych obiektów i ich bogactwo są imponujące, choć nie każdemu przypadnie do gustu tradycyjne oglądanie obiektów w gablotach. Swego rodzaju urozmaiceniem są zainstalowane lupy powiększające, dzięki którym możemy obejrzeć detale. W mniejszej sali znajduje się część wystawy poświęcona zdrowiu i higienie w dawnym Gdańsku. Można tu obejrzeć animowany film o rozwoju gdańskiej medycyny, dawnych szpitalach oraz o sposobach radzenia sobie z chorobami i epidemiami, które nawiedzały miasto (cholera, ospa i inne).

Najciekawsza jednak jest chyba "Średniowieczna uliczka hanzeatycka", która pozwala przenieść się w czasie do Gdańska sprzed 700 lat. Na zrekonstruowanej uliczce zobaczyć można dawnych gdańszczan w strojach z epoki: bednarza, cyrulika, szewca, kowala, kupca. Można zajrzeć do ich domów, kramów i warsztatów, odwiedzić karczmę oraz łaźnię. Dzięki zastosowaniu subtelnego oświetlenia stworzono ciekawy nastrój, a odgłosy średniowiecznej ulicy potęgują wrażenie odbycia podróży w czasie. Osobom, które nie mogą odwiedzić muzeum, polecam wirtualne zwiedzanie.

Muzeum niedostępne, czyli łyżka dziegciu na koniec



W tej beczce miodu pora teraz na małą łyżkę dziegciu. Oczywiście to tylko wybrane wystawy, które można w tej chwili obejrzeć w Trójmieście. Niektórych z nich niestety jednak nie udało mi się zobaczyć. To już kolejny raz nie weszłam na wystawy do Ratusza Głównego Miasta, bynajmniej nie z powodu żadnych uroczystości. Ten, podobnie jak wszystkie inne oddziały Muzeum Gdańska, jest czynny codziennie (z wyjątkiem wtorków) w godzinach 10-16. Co gorsza, dokładnie o godzinie 15:15 jest zamykany (sprawdzone z autopsji), bo zamykana jest kasa biletowa.

Wiele lat temu przetaczała się przez opinię publiczną debata bodajże wokół Muzeum Narodowego w Warszawie na temat tego, w jakich godzinach powinno być otwarte muzeum i instytucje kultury w ogóle. Bo przecież nie w godzinach biurowych. Muzeum to nie urząd, a odwiedzający go nie zawsze mają czas i ochotę przychodzić w weekend. A nawet jeśli, to niech będzie czynne tylko w weekend w takim razie, ale do 20, a nie do 16. Muzeum Gdańska - wizytówka miasta - jest jedynym w Trójmieście, które ma tak kuriozalne godziny otwarcia. Chciałabym zapytać w tym miejscu: dla kogo zatem jest to muzeum? Dla niepracujących emerytów i wycieczek szkolnych?

Opinie (17) 1 zablokowana

  • Andy Warhol, Edgar Hoover, Rutger Hower, Sidney Polak, Stanley Kubrick, Nuno Gomes... tak to były czasy

    ich nieoceniona twórczość bezsprzecznie wpłynęła na rozwój wizji nowego świata i dała podwaliny filarom współczesnych sztuki ale i technologii o czym nie wszyscy pamiętają. Ja ich podziwiam.

    • 9 6

  • (3)

    Skoro pani dziennikarz jednak odwiedziła Dwór Artusa i Dom Uphagena, to nie może napisać, że nie dostała się do Muzeum Gdańska. To nielogiczne.

    • 3 4

    • (2)

      Podczas Weekendu Muzeów odbiłem się od wrót Ratusza o godzinie 15.20, bo zamykali. Razem z grupką innych chętnych. Poszliśmy więc do Dworu Artusa, gdzie nas wpuścili, choć też zamykali o 16.

      • 0 2

      • No, też byłem na weekendzie muzeów - ale wcześniej się przygotowałem. Informacje o godzinach otwarcia i zamknięcia są zamieszczone przed budynkami oraz w internecie. Ratusz jest większy, zwiedza się go dłużej, dlatego ostatnia sprzedaż biletów jest policzona na ostatni czas zwiedzania. Dwór Artusa jest mniejszy i też sprzedają bilety na czas niezbędny do zwiedzania.

        • 1 1

      • w dobie internetu można sprawdzić godziny otwarcia, pomaga to unikać przykrych niespodzianek typu "odbicie od wrót". ewentualnie można też czytać tabliczki na drzwiach, które wyraźnie wskazują, że kasa w ratuszu jest zamykana 45 minut przed zamknięciem obiektu, a kasa w dworze już tylko na pół godziny przed zamknięciem. a teraz pogłówkuj czym może to być podyktowane ;)

        • 2 1

  • Wystawa "Idę" oraz "Barbie" rewelacyjne!

    Ostatnio udało nam się także porozmawiać ze wspaniałym autorem rzeźb na stoczni - z panem Czeslawem Podlesnym. Wspaniały człowiek z pasją.

    • 2 2

  • Barbie?

    Klaus Barbie?

    • 3 2

  • My podatnicy czekamy na udostępnienie rydwanu (2)

    dlaczego taki bezcenny zakupu z naszej krwawicy jest nadal ukrywany?

    • 5 3

    • (1)

      o dzisas....piszesz chyba o sobie. Człowieku świat idzie do przodu.

      • 0 4

      • No przecież wiemy, że rydwan jest tylko do oglądania, a nie do komunikacji miejskiej.

        • 1 0

  • Warchoł (1)

    Trzeba się nieźle warcholić, aby taki kicz nazywać sztuką.

    • 6 7

    • Taaaa jasne. Ty zrobisz lepsza. LOL

      • 2 3

  • [Łyżka dziegciu] Spokojnie, latem będziemy czynni do 19:00:) (3)

    Kochani,

    Jesteśmy dla Was, ale nie jest prostą rzeczą, by osiągnąć wszystkie cele na raz. Nasze Muzeum liczy 10 oddziałów i stąd godziny otwarcia muszą być kompromisem pomiędzy wieloma czynnikami - finansami, kadrami, ich obowiązkami po zamknięciu sal (np. sprzątanie) ruchem turystycznym i dodatkowo spójnością harmonogramu dla wszystkich, bardzo różnych atrakcji (tu również chodzi o prostotę przekazu).

    Kasy musimy zamykać wcześniej, żeby skończyć o czasie. Jeśli wpuścimy kogoś o 15:50, to potem trzeba się liczyć, ze zwiedzaniem podczas sprzątania sal.

    Ale dla Was w te lato od 18 czerwca do 18 września sprawdzimy przygotowany zimą tego roku model otwarcia "cały tydzień od 10 do 19, wolny wstęp w środę". Tak, ostatnie wejścia będą możliwe o 17:00 (tak po prostu musi być - mało kto pamięta że po zwiedzaniu trzeba posprzątać;).

    Zobaczymy, czy mimo pandemii (60% spadek wizyt zwiedzających) będziecie nas chętniej odwiedzać. Jeśli tak, kolejne lato będziemy otwarci tak samo;)

    Do zobaczenia... w nowym Muzeum Bursztynu (od 24 lipca).

    • 6 3

    • Zawsze możecie kliknąć w ten link;)

      • 2 0

    • (1)

      To inne muzea nie sprzątają?:) Zamykają się o 20 lub 19.

      • 1 3

      • które muzea w gdańsku zamykają się o 20 lub 19?

        • 1 0

  • Black Mountain College ..... koniecznie ! Polecam. Tu nie tylko chodzi o Drellę.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Kiedy powstała Fundacja Theatrum Gedanense?