Wiadomości

Waldemar Ossowski: nowy etap Muzeum Historycznego Miasta Gdańska

Warto się zastanowić, czy Gdańsk nie powinien mieć nowoczesnego muzeum opowiadającego o całej historii Gdańska. W moim odczuciu najlepszym miejscem umożliwiającym podjęcie realnych działań w tym kierunku jest właśnie Twierdza Wisłoujście. Planujemy tam organizację spektaklu historycznego "Bitwa pod Latarnią", z wykorzystaniem wideo mappingu 3D - mówi Waldemar Ossowski, nowy dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.



Dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, Waldemar Ossowski, zamierza poświęcić szczególną uwagę Twierdzy Wisłoujście. Dyrektorem Muzeum będzie przez trzy lata.
Dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, Waldemar Ossowski, zamierza poświęcić szczególną uwagę Twierdzy Wisłoujście. Dyrektorem Muzeum będzie przez trzy lata. fot. archiwum Waldemara Ossowskiego
Łukasz Rudziński: Jak to się stało, że ceniony nurek-archeolog zdecydował się prowadzić taką instytucję jak Muzeum Historyczne Miasta Gdańska?

Waldemar Ossowski: To jest po części obraz medialny. Rzeczywiście, zainteresowanie mediów archeologią morską, co rzutowało na moją pracę, którą wykonywałem w Narodowym Muzeum Morskim, jest duże. Mniej mówi się o codziennej pracy muzealnika. W gruncie rzeczy od 21 lat jestem muzealnikiem, oczywiście z pasjami badawczymi, które były silniej eksponowane poza codzienną pracą w muzeum. Nie ukrywam, że dotychczasowe doświadczenie zawodowe powoduje, że szczególnie interesuje mnie oddział MHMG - Twierdza Wisłoujście, co było dla mnie czynnikiem decydującym do podjęcia decyzji o starcie w konkursie na dyrektora muzeum. To przecież placówka związana bezpośrednio z morskim dziedzictwem Gdańska.

Poza tym Muzeum Historyczne jest w pewnym sensie muzeum morskim. Przecież najstarszy zachowany w Polsce zabytkowy model można oglądać w Dworze Artusa. Obiekty Muzeum Historycznego są dla mnie ważne jako gdańszczanina z urodzenia. Pamiętam, że będąc małym chłopcem w szkole podstawowej sklejałem model Ratusza, a teraz urzęduję tu jako dyrektor.

Czy znasz oddziały Muzeum Historycznego Miasta Gdańska?

tak, odwiedzałe(a)m każdy z nich niejeden raz 48%
tak, ale nie we wszystkich byłe(a)m 22%
znam tylko te najpopularniejsze - Ratusz, Dwór Artusa, Muzeum Bursztynu 12%
kiedyś jakieś zwiedzałe(a)m, ale bardzo dawno temu 7%
nie, nigdy nie było okazji 11%
zakończona Łącznie głosów: 83
Wyzwań przed panem sporo. Muzeum ma osiem oddziałów - jak będą one funkcjonować według pana koncepcji? Dziś wyglądają na byty niezależne.

Świadczy to o pewnej słabości dotychczasowej działalności Muzeum, bo nasze oddziały faktycznie są bardzo odosobnione w swojej codziennej działalności. Będąc w poszczególnych oddziałach trudno dostrzec, że są ze sobą połączone i funkcjonują w jednej strukturze. Chciałbym bardziej wykorzystać efekt synergii i komplementarności działań, tak, aby poszczególne oddziały wzajemnie się wspierały. Dlatego wprowadzimy m.in. wspólny bilet do kilku placówek, który umożliwi zwiększenie frekwencji do tych oddziałów, który są nieco mniej odwiedzane. Zajmiemy się również działaniami integrującymi, co pozwoli nam w większym stopniu wykorzystywać potencjał wszystkich miejsc. Zależy mi na tym, by przygotować taką propozycję, by zwiedzający chcieli poświęcić pół dnia czy cały dzień na zwiedzenie kilku oddziałów Muzeum.

Niewielka jest również świadomość mieszkańców, które placówki muzealne należą do Muzeum Narodowego, a które do Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.

Zauważam, że Muzeum wiele swoich propozycji adresuje do bardzo wyrobionego odbiorcy. Z kolei jak do Gdańska przyjedzie turysta, to z jego punktu widzenia nie jest tak istotne, w czyjej placówce się znajduje. W nadchodzącym okresie postaramy się poprawić naszą rozpoznawalność i silniej promować markę MHMG.

Liczymy, że w 2018 roku będziemy mogli zaprosić zwiedzających na nową wystawę stałą do Ratusza Głównego Miasta, ale na jej realizację, potrzebujemy około 6 mln złotych.
Od dawna mówi się o stworzeniu nowej wystawy stałej w Ratuszu. Na jakim jest ona etapie?

Te działania zostały rozpoczęte, ale to proces bardzo skomplikowany i nie ma co ukrywać - bardzo kosztowny. Obecnie musimy znaleźć źródła finansowania dla tego bardzo ambitnego projektu wystawienniczego. Realizacja tego pomysłu spowoduje, że w Ratuszu prezentować będziemy nowoczesną, multimedialną wystawę poświęconą historii miasta od jego początków do czasów współczesnych, a turyści będą mieli możliwość poznawania dziejów Gdańska w przystępnej, atrakcyjnej formie. W tym zakresie będę kontynuował dzieło poprzednika.

Wystawa objęłaby cały gmach Ratusza?

Tak. Plany są bardzo zaawansowane. Finalizowane są prace architektoniczno-konserwatorskie w piwnicach, gdzie znajdzie się wystawa najstarszych dziejów Gdańska aż do wojny trzynastoletniej. Gotowa jest wystawa przybliżająca czasy rozkwitu miasta, czyli od końca wojny trzynastoletniej aż do I rozbioru Polski. W przygotowaniu jest też część wystawy stałej, odnoszącej się do dziejów miasta w czasach pruskich. Wystawa stała obejmie z czasem cały budynek Ratusza, miejsce na wystawy czasowe znajdzie się z kolei w Komorze Palowej, gdzie obecnie trwa remont po restauracji Palowa. Liczymy, że w 2018 roku będziemy mogli zaprosić zwiedzających na wystawę, ale na jej realizację potrzebujemy około 6 mln złotych.

Liczę na to, że przestaniemy być muzeum Traktu Królewskiego czy ulicy Długiej, ale też staniemy się atrakcyjni także dla wszystkich mieszkańców Gdańska, których rodziny przybyły tutaj po 1945 roku.
Gdzie kończą się wasze zainteresowania historią dla MHMG, na II wojnie światowej?

Chciałbym, by muzeum nie zamykało się na dacie 1945. Mamy bardzo wiele do zrobienia jako placówka podejmująca nie tylko działania wystawiennicze, ale też współpracująca w zakresie działań społecznych i informująca o losach osób, które tworzyły to miasto praktycznie od nowa po zakończeniu II wojny światowej. Nawiązaliśmy współpracę z Towarzystwem Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej. To pokolenie, które odchodzi na naszych oczach. Chcemy wspólnymi siłami zabezpieczyć jak największą część tego dziedzictwa. Zorganizujemy w listopadzie poświęconą temu zagadnieniu wystawę czasową w Domu Uphagena. Jest to swego rodzaju nowe otwarcie, bo chcemy przybliżać także historię po 1945 roku. Liczę na to, że przestaniemy być muzeum Traktu Królewskiego czy ulicy Długiej, ale też staniemy się atrakcyjni także dla wszystkich mieszkańców Gdańska, których rodziny przybyły do tutaj po 1945 roku.

Wspomina pan o lokalizacji placówek. Wiadomo, że Ratusz, Dwór Artusa, Dom Uphagena czy Muzeum Bursztynu są bardzo łatwo dostępne dla zwiedzających i zlokalizowane blisko siebie. Więcej wysiłku trzeba włożyć w odnalezienie Muzeum Zegarów Wieżowych czy Muzeum Poczty Polskiej, zaś Twierdza Wisłoujście czy Wartownia nr 1 Westerplatte położone są wręcz peryferyjnie.

Każdy z oddziałów ma ciekawą koncepcję. W przypadku Muzeum Zegarów Wieżowych od wielu lat mówi się o przekształceniu tego oddziału w Muzeum Nauki Gdańskiej i wyeksponowaniu postaci Jana Heweliusza oraz przypomnieniu innych wybitnych gdańskich naukowców i badaczy. Z kolei Muzeum Poczty Polskiej jest placówką bardzo aktywną dzięki kierowniczce tej placówki, Ewie Malinowskiej. Ten oddział nie jest już tylko muzeum jednego dnia, ale prezentuje szerzej zagadnienia związane z Polonią zamieszkująca Wolne Miasto Gdańsk i tragiczne dzieje ówczesnych pocztowców, z których większość zginęła w czasie II wojny światowej. Muzeum to świetnie wpisało się oczekiwania społeczne - spotykają się tam rodziny pocztowców, organizowane są spotkania autorskie. Odnośnie planów dotyczących Wartowni nr 1 na Westerplatte, to zależą one nie tylko od nas, ale w dużej mierze od polityki kulturalnej rządu. Przypomnę, że jedną z koncepcji było stworzenie w tym miejscu Muzeum Pola Bitwy Westerplatte. Na ustalenia w sprawie dalszego rozwoju tej placówki musimy poczekać.

Planujemy organizację spektaklu historycznego "Bitwa pod Latarnią", który będzie bezpośrednio nawiązywał do wydarzeń z 1628 roku, gdy Szwedzi niespodziewanie zaatakowali cumujące na Wiśle okręty króla polskiego.
Jakie ma pan pomysły na Twierdzę Wisłoujście?

W przyszłym sezonie otworzymy wystawę prezentującą zagadnienia z życia twierdzy. Od kilku lat były prowadzone badania archeologiczne, które przyniosły szereg odkryć. Dysponujemy więc atrakcyjnymi obiektami, które umożliwią nam opowiedzenie zwiedzającym o tym, jak wyglądało życie twierdzy, co żołnierze jedli i jak mieszkali. Twierdza jest też doskonałym miejscem, by pokazywać zagadnienia dotyczące morskich dziejów Gdańska. Jej atrakcyjność polega także na tym, że dysponujemy tam prawie 17 hektarami powierzchni gruntów.

Warto się zastanowić, czy Gdańsk nie powinien mieć nowoczesnego muzeum opowiadającego o całej historii Gdańska. W moim odczuciu najlepszym miejscem umożliwiającym podjęcie realnych działań w tym kierunku jest właśnie Twierdza Wisłoujście. Chcielibyśmy od przyszłego roku rozpocząć tam intensywne prace studyjne. Koncepcja scenariuszowa powstania takiego muzeum została już zrealizowana parę lat temu, chcemy tę ideę odświeżyć i przygotować się na taką ewentualność. Nie oznacza to jeszcze, że powstanie tam nowa placówka.

Chciałbym wrócić do idei realizacji dużego plenerowego wydarzenia - bitwy morskiej, tyle że w nowej formule. Planujemy organizację spektaklu historycznego "Bitwa pod Latarnią", który będzie bezpośrednio nawiązywał do wydarzeń z 1628 roku, gdy Szwedzi niespodziewanie zaatakowali cumujące na Wiśle okręty króla polskiego. Jeden z nich - pinka Żółty Lew, wskutek obstrzału Szwedów, wyleciała w powietrze i zatonęła. Chcemy przypomnieć te wydarzenia i to, że ówczesna flota królewska była bardzo silna, a Twierdza Wisłoujście stanowiła jej główną bazę. Chcemy zmienić samą formułę widowiska - mniej będzie rekonstrukcji historycznych, a więcej technologii nowoczesnych, z wykorzystaniem wideo mappingu 3D.

Jakie jeszcze pomysły "przyniósł" pan do Muzeum Historycznego Miasta Gdańska?

Chciałbym, żebyśmy wrócili do dyskusji o budowie nowego budynku dla Muzeum Historycznego. W chwili obecnej zarządzamy najbardziej cennymi świeckimi budynkami historycznymi w Gdańsku, ale niektóre bardzo atrakcyjne wystawy, jak np. kolekcja bursztynu, jest wtłoczona w realia średniowiecznego, obronnego budynku fortyfikacyjnego, zaadaptowanego na Muzeum Bursztynu. Szukamy możliwości dalszego rozwoju, by móc jeszcze pełniej ukazywać dzieje historii Gdańska.

Opinie (19)

  • sensowne pomysły ale

    i tak Muzeum Bursztynu, Dwór Artusa i Ratusz będą zwiedzane najchętniej.

    • 12 0

  • Trzymam kciuki

    Znaleźć sponsorów (proszę uderzyć do trójmiejskich deweloperów) i można działać

    • 8 4

  • najlepiej zacząć od skrótu MHMG, bo czytając tytuł myślałam że chodzi o jakiś przemysł portowy ;)

    • 3 6

  • Do zrobienia bardzo dużo.... (2)

    Do zrobienia bardzo dużo, bo muzea to najsłabsze ogniwo szeroko pojmowanej branży turystycznej.

    Do poprawienia w pierwszej kolejności - godziny otwarcia placówek, w czerwcu przy apogeum turystyki grupowej placówki są zamykane o godz. 15.00!!!

    Zachowanie personelu w niektórych placówkach też zostawia sporo do życzenia.

    Co z denerwującą fikcją dnia wolnego wstępu? Turyści wpuszczanie co pół godziny, ostatnie wejście godz. 12.30!!!

    • 13 9

    • ...

      No i miejmy jednak nadzieję, że tzw. Sala Czerwona nie zostanie skażona "nowymi" pomysłami...

      • 7 0

    • @Przewodnik
      Co z Ciebie za przewodnik, skoro nie wiesz, jak działają tego typu placówki?!
      Po sezonie często czynne jest do 16 (no, do 15:30 licząc ostatnie wejście, ale w pol h niewiele się zobaczy!), a część placówek jest tylko sezonowa, więc są pozamykane (dla bezpieczeństwa zwiedzających!). Za to mało uczęszczane w porównaniu z "Traktem Królewskim" Muzeum zegarów w sezonie np. jest otwarte najdłużej! bo aż do 19tej (ostatnie wejście oczywiście z 15min. (a nie jak w innych - 30! przed końcem, ale nikt nikogo nie wygania, że już trzeba zamykać), a widok z wieży jest bardzo ciekawy. Czynne od 11, więc śmiało można zwiedzić któreś z bardziej znanych obiektów i tam się przejść po południu. Od tego jest dostępna strona (i nie mówię tu o FB), by wcześniej się upewnić co do której i po ile jest! http://www.mhmg.gda.pl
      W placówkach, w zamian w sezonie, mamy czynne codziennie (nawet w niedzielę!), a po sezonie również w święta (gdy mamy trochę czasu, na wyjście z rodziną/sami).
      Dzień wolnego wstępu. Cóż. W sezonie czynne jest dlatego tak krótko, bo w tym właśnie dniu (poniedziałki), po pracy Panie sprzątają placówki. Po sezonie robią to w dniu, gdy jest zamknięte (właśnie w poniedziałek), więc nikt tego nie odczuwa. Dodatkowo należy liczyć się z tym, że są organizowane różnego rodzaju wystawy, których otwarcia są zwykle w niedziele po zamknięciu muzeum. Po sezonie śmiało można ogarnąć "bajzel" w poniedziałek, na spokojnie (pamiętajmy, że tego typu eventy często późno w nocy się kończą, a dojechać do domu jakoś trzeba, nie każdy ma samochód). Zwykły zwiedzający tego nie odczuje. Wróci do czystych pomieszczeń (a i kibel w cenie biletu ma!) W sezonie niestety trzeba od razu i jeszcze patrząc na imprezy dookoła (np. jarmark), tuż przed otwarciem w poniedziałek (a jest co, np. butelki po %!). Najbardziej to widać w "bursztynowym". Przez te kraty od strony Złotej Bramy łatwo śmieci wrzucić, a "małym złodziejaszkom" (wiadomo o kogo chodzi?) jeszcze prościej się przedostać, więc jest czego pilnować!
      Co do zachowania - oj, uwierz mi, że w porównaniu z turystami relacje tych Pań w stosunku do "sezonowych" (lub tych, którzy już odeszli) pracowników bywają jeszcze "dziwniejsze" ;) Tak to jest, jak w większości same kobity w danym obiekcie są! Taka seksmisja w wydaniu muzealnym haha!
      A co do dnia wolnego wstępu - ogólnie.. ekhm, a na co więcej?! Ci z kartą polaka mają wstęp darmowy kiedy chcą, a też potrafią właśnie w tym dniu przyłazić na zwiedzanie, zajmując miejsce innym! Rodziny wielodzietne mają spore zniżki, więc do niektórych miejsc warto iść normalnie z biletem (w dniu wolnego wstępu jakaś część danych wystaw jest zamknięta dla zwiedzających, np. część "historyczna" w bursztynowym). Miej też pretensje do wycieczek/nieuczciwych oprowadzających! Przewodnicy często kasują za dodatkowe atrakcje, po czym na cwaniaka przyłażą (mimo, że są wcześniej informowani o czasowości/ograniczeniach wstępu, itp.) z całą grupą i wręcz opryskliwie wymagają wpuszczania ich całymi grupami!! Od ludzi kasę za wstęp zgarną, więc im w kieszeni zostaje! To jest wg. Ciebie uczciwe?! Zbiorowe zwiedzanie również jest chyba z 1zł zniżką, a może i lepiej, jeśli ktoś regularnie turystów sprowadza!! Nie raz w dniu wolnym widać po 40-50 i więcej osób ze zbiorowej wycieczki. W to miejsce masa biedniejszych ludzi mogła by wejść, nieprawdaż?
      Sama czasowość ma sens! Jak inaczej kontrolować wstęp? Ktoś by wszedł i siedział cały dzień, bo przecież za friko ma, a inni by już nie mogli. Skoro jest mniej do zwiedzania, to i mniej się człowiek zmęczy i może iść dalej/posiedzieć na dole przed wejściem.
      Co do godzin otwarcia - ogólnie. Cóż, wpierw by trzeba więcej osób pozatrudniać (np. w bursztynowym musi być po 1 osobie na sali, bo wystawy są piętrowo porozrzucane), a to dodatkowe koszty, na które teraz pewnie i tak kasy nie będzie, bo żeby przyciągać ludzi stale trzeba w nowe wystawy zainwestować. Teoretycznie zamiast kolejnych Pań na umowach, można wykorzystać firmę ochroniarską i od nich dobrać brakujących pracowników, ale to przecież znowu koszty. Może wtedy te, które swoim zachowaniem podpadają zwiedzającym zmienią nastawienie? Jakby nie było, będą się bały o zastąpienie "zewnętrzną kadrą" ;)
      Proszę też brać pod uwagę, że to nie wina pracowników, że tak mają wyznaczane godziny wstępu. W sklepach też raczej po godzinach zamknięcia nic nie kupimy (nie mówię tu o marketach, itp.), a sprzedaż bez paragonu grozi kontrolą US. Sama możliwość wstępu minimum 30min. przed zamknięciem również jest podyktowana dbałością o to, by zwiedzający na spokojnie mógł się delektować tym za co zapłacił, a nie zwiedzał w biegu, byle zaliczyć. Wszak do muzeum idzie się po to, by delektować się sztuką, prawda?
      Skoro wybrano już nowego dyrektora, może warto jako przewodnik (o ile nim jesteś) wybrać się samemu lub z grupą osób i zaproponować dogodne godziny i rozwiązania?
      Dziwnym trafem indywidualni zagraniczni klienci (nie licząc paru oszołomów, jak to zwykle w świecie bywa) nie płaczą, że w danym dniu już nie wejdą. Jedynie ci, którzy kupią gdzieś bilet umożliwiający wstęp do iluś placówek w ciągu dnia (to chyba opcja promocyjna od miasta była) mogą czuć się zawiedzeni, jeśli wybiorą opcję jednodniową. Powód? W jeden dzień wszystkiego się nie zobaczy albo trzeba na wariata biegać, by te zniżki faktycznie opłacalne były. Na tym część turystów potrafiła się przejechać.

      P.S. Nie, nie jestem pracownikiem muzeum, ale realia pracy tam znam. :)

      • 3 3

  • Będzie się działo.

    W muzeum, jak w każdej instytucji, najważniejsi są ludzie - pracownicy (kadra) i odwiedzający (turyści, mieszkańcy Gdańska). Ci drudzy chętnie przyjdą jeśli dyrektor będzie miał solidne oparcie w tych pierwszych. I to jest jeden z kluczy do sukcesu. Dobry dyrektor oprócz wizji rozwoju placówek muzealnych, wiedzy historycznej musi być w jednej osobie również świetnym kadrowym, finansistą, menadżerem. Ossowski ma potencjał. Oby wiedział, że 3 lata to bardzo dużo i można zrobić mnóstwo ciekawych rzeczy ale też na tyle krótko, że nie zdąży się zrobić nic. Wiele zależy od startu, konsekwencji i zdecydowania. Efekt nowości nie trwa wiecznie ... Życzę sukcesu i trzymam kciuki.

    • 11 2

  • czyli co, w Ratuszu kolejna wystawa multimedialna z niczym? (2)

    ) monitorami)

    • 8 5

    • (1)

      @krawbarba
      Zauważ, że coraz mniej dzieci/młodzieży chce coś realnego oglądać. Do szczęścia wystarczą cyfrowe zabawki. Jak tak dalej pójdzie muzea nie będą musiały wypożyczać/prosić o darowizny/kupować niczego. Wystarczy porobić zdjęcia/ stworzyć homogramy. Bilety będą tańsze, ale i pracowników mniej, bo nie będzie co pilnować!

      • 2 2

      • hmmm homogramy??? hahaha to jakieś hologramy dla homoseksualistów?

        • 2 1

  • No i fajnie.

    To muzeum jest wizytówką Gdańska. Niech się rozwija.

    • 10 3

  • Twierdza Wisłoujście ma olbrzymi potencjał (1)

    Jest to tak unikalne miejsce na mapie trójmiasta, że aż się dziwię, że do tej pory muzeum nie wykorzystało tego obiektu w sposób komercyjny. Byłam tam 2 razy i aż się prosiło zrobić jakieś fajne wystawy a przede wszystkim zaproponować wynajem na imprezy firmowe po oczywiście atrakcyjnej cenie. Pracuje w korpo i na tego typu imprezy brakuje już oryginalnych miejsc.

    • 4 5

    • Widać

      że ktoś tu nie zna realiów. Imprezy komercyjne są tutaj realizowane. Problemem jest to, że twierdza jest notorycznie w remoncie. Stąd ograniczenia w zwiedzaniu, pod kontrolą przewodników. To nie jest wielki plac zabaw dla chłopców w krótkich spodenkach. Obiekt potrzebuje remontów, remontów i jeszcze raz remontów. Dyrekcja powinna zaopiekować się problemami, które widać w innych obiektach.

      • 2 0

  • nowy Kaszub! (1)

    Pociotek do brania
    Państwowej PO wypłatki 15 000zł

    • 3 10

    • pis-da

      Nowy idiota czy stary,na jedno wychodzi, bo to oszołom od Jaworskiego i Sellina

      • 1 8

  • "Jeden z nich - pinka Żółty Lew, wskutek obstrzału"

    Można obstrzyc,ale obstrzelić?

    • 2 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

04

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Kolejny amerykański sukces gdańskiej aktorki
Amerykański sukces gdańskiej aktorki

Kulinaria

Jesienne kiszonki - dla zdrowia i dla smaku
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i smaku

Sprawdź się

Który z czołowych polskich raperów na Fecie w 2009 roku oglądał bajki Teatru Klapa, czyli Koperek i Kminek?